No a teraz to w ogóle się popsuł bo sobie zmiażdżył łokieć i nie ma ruchu skrętnego czy jakoś tak...
Ale co tam, wczoraj sama sobie naprawiłam zamrażarkę, wbrew zaleceniom koleżanki która przez telefon twierdziła, że na 100% zrzucę ją sobie na dłonie, głowę lub inną ważną część... ale nie zrzuciłam, przewróciłam na boczek (stękając nieco), zajrzałam co się odłączyło, podłączyłam i działa.