Jump to content
Dogomania

Czarodziejka

Moderators
  • Posts

    10672
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Czarodziejka

  1. Misior, to mała bestyjka i agresorek wobec reszty świata ;) Julki ojciec przyjechał i jak zwykle przekroczył magiczną bramę, a tam czaiły się spróchniałe kiełki naszego Misia i wykiełkowały w kierunku nogi gościa. Misiek jest podobny do Misi, więc nieświadomy roszady ojciec zwalił wszystko na Miśkę i jeszcze był oburzony, że po aferze z kotem puszczam ją wolno. Misia rozszarpała kociczkę na strzępy... A to Misio po nocce odżył i się tu kuśtykając i chwiejąc panoszy. Ustawia, podwarkuje i pilnuje terenu ;) Anula42....kobieto, ty to masz gest...Dostałam pełną opłatę za miesiąc pobytu Misia u mnie.
  2. Niestety.....Rafi wciąż u mnie :-?
  3. Ząbalek całe życie był głodzony i teraz po prostu nie jest w stanie przytyć. Jest staruszkiem, może ma złe wchłanianie. Moje wetki mówią, że taki już pozostanie. Ale apetyt ma niezły ;)
  4. Ja wszystko wytrzymam ;) Ząbal jest cieniem psa, psim filozofem, albo nawet czystą platońską ideą psa gentelmena. Jest kochanym chudziutkim smutaskiem, ale licho w nim siedzi, że hej ;) Kiedy pogwałciłam swobody obywatelskie Daszy, zaraz się nagle znalazł obok i ze stoickim spokojem zabrał się za pocieszanie. Ale nic za darmo 8) To jego cień krąży podczas kolacji koło Daszki miseczki. Czego ona nie zje, to czasem wchłonie on. A czasem nawet nie tknie, tylko sobie tak krąży koło niej.
  5. On jest bardzo cichutki i wycofany. Nawet na kolację nie przyszedł, a Sako tymczasem dreptał wraz z innymi przy werandzie. Musiałam go znaleźć - przy bramie, obudzić i zaprowadzić do garażu, żeby zjadł sobie kolację i popił. Po kolacji wrócił pod bramę, żeby nikomu nie wadzić, więc ponownie go za tę piękną obróżkę i do ogródka. Teraz sobie leży przyklejony do płota na trawce. Kocyk jakoś nie znalazł uznania ;)
  6. Bardzo możliwe, że marszczy pysk ze względu na ból uszu. Podobno jest najkoszmarniejszym bólem dla psa - tak mi powiedził wet, kiedy był u mnie Rex z obustronnym przewlekłym zapaleniem ucha wewnętrznego. Boli przy nasadzie ucha i może dlatego nie lubi być dotykany. Z kojca wyciągnęłam go za skórę na grzbiecie, bo tylko tyle złapałam, a on jak szalony za garem. też zrozumiałe...głodny, po podróży, nowe miejsce i nawyki schroniskowe, że trzeba o gar walczyć. Pobędzie trochę i zobaczy, że każdy dostaje swoją michę. Dziura jest spora, ale się zagoi ;) Kiedyś jednen ze staruszków z zaburzeniem równowagi chciał łapnąć innego, a centralnie dziabnął mnie w łydkę. Też była dziura.
  7. Misiorek już po kolacji, ale nie zjadł wiele. Samo mięsko, a miał i skrzydełko, wątróbki, żołądki i wołowinę. Jest biedak chudziutki, więc wymaga dobrego jedzonka, ale jak widać marchewki i makaron mu nie pasują. Dogotowałam dla niego i Sako, który też dziś przyjechał trochę kaszy do zmieszania, żeby się łatwiej przestawiły ze schroniskowego jadła na moje. Sako zjadł wszystko i wyjadł jeszcze to, co zostawiła Daszka, a Misio tylko najsmaczniejsze i wychlipał rosołek. Potem sierotek poszedł, rozłożył się pod bramą i już gotowy do spania, ale zaprowadziłam go do bezpiecznego ogródka. Ma tu kocyk pod wiatą i wodę. Psy nie będą go w nocy obszczekiwać, kiedy zechce mu się kuśtykać po ogrodach.
  8. Właśnie pożegnałam Berkano z mężem, którzy przywieźli Misia. Siedzieli u mnie do 23.00 ;) Ale najpierw miziali taśmociąg ogonów :D Dopiero potem zasłużony poczęstunek ;) Sako już nakarmiony. Zjadł sutą spóźnioną kolację, a był koszmarnie głodny. Ma śliczny pyszczek, ale jest ukrytym agresorem i nie wiem, czy to z powodu bólu uszu, czy taka natura. Kiedy roznosiłam gary, a pierwszy zawsze jest karmiony kojec, szedł za mną i wpakował się do środka, a tam Grom z Hercią czekali na swoją strawę, więc mogłoby być niefajnie. Złapałam go w ostatniej sekundzie, a on mnie. W nadgarstku mam dziurę. Biedak nie wiedział, co się dzieje i czemu go ciągną, ale psy w kojcu i podwiązane nie tolerują intruza przy ich misce, bo czują ograniczenie. Sako reaguje na swoje imię. Kiedy zjadł i spacerował sobie gdzieś tam, zawołałam go i przybiegł szybciutko na sztywnych łapasach z uśmiechniętym pycholkiem. Generalnie jest przyjazny, ale ma tendencje uciekinierskie. Czai się na bramę i stara się przecisnąć. Musi się przyzwyczaić do miejsca i współlokatorów. Bardzo ładnie sobie daje radę, a stadko go toleruje.
  9. Kocurku, pieniądze są zbierane na konto Bazylowej, a ona co miesiąc opłaca Szarikowy pobyt. Tak więc zpukaj do niej o swit i iban ;) Jeszcze raz dziękujemy za wsparcie Szarika. Dziś rozłożył się przed Berkano i jej mężem, kiedy przywieźli do mnie dziaduchnę Misia starego. Szar wymiziany, nakarmiony i słodki.
  10. Najgrubsi są zawsze najgłodniejsi i najbardziej pokrzywdzeni. Szarik wygląda jak niedźwiedź, a zawsze mu oczy wiszą do ziemi z głodu, a żebractwo ma wypisane na pysku ;)
  11. Wczoraj o mało nie padłam trupem, kiedy zobaczyłam Daszy łapkę. Ranka po przetoce była niewielka, ale Dasz po swojemu się z nią obeszła i rozlizała ją do kości. I jeszcze się stawia i nie daje dotknąć. Zadzwoniłam do wetki. Kazała mi oczyścić ranę, położyć opatrunek z Oksytetracykliną - antybiotykiem w proszku i wszystko dobrze zabezpieczyć. Dasz została więc wzięta między moje osobiste nogi, ściśnięta i brutalnie opatrzona, bo wcale nie miała na to ochoty. Oczyściłam OcteniSeptem, położyłam gazę z antyiotykiem i owinęłam ją przez pół, żeby nic się nie zsuwało. I dołożyłam niestety kołnierz. Obejrzałam przy okazji całe Daszkowe ciało i tam gdzie jakakolwiek ranka, czy obtarcie natychmiast zdezynfekowałam i posypałam Oksytetracykliną. Jest gorąco, a Dasz nie wychodzi na qoopę, tylko wali w garażu, inne staruszki też czasem upuszczą, więc muchy się zlatują. Sprzątam teraz co kilka godzin, zmieniam posłanka, wietrzę i piorę. Szorujemy też podłogę w garażu. Nasze zrewitalizowana Dasz na wspomagaczach chciała się po swojemu leczyć....8) A tak się miała wczoraj po brutalnych zabiegach i kołnierzowaniu. Przy niej Ząbal - cień psa, ale jaki gentelmen. Za łapkę naszą Daszeńkę trzyma ;) Dałam w papę L72 od Ewy. Homeopatyczne kropelki uspokajające. Powinnam sobie też zapakować podwójną dawkę, bo to, co zobaczyłam dokumentnie mnie rozwaliło. Skóra łysa, bo wylizana, rana na 5 cm i dziura do kości. Dobrze, że nie było ropy.
  12. Nie mam pojęcia, ale możnaby spróbować, o ile pani nie będzie wymagać od Gromisia przychodzenia na komendę. Wystarczyłoby mu postawić gar. Albo Misia? Też jest stróżująca.
  13. Ciocia Kocurek nie jest jeszcze świadoma, ile musi włożyć w pakę, żeby zadowolić wszystkie pyski 8) ;)
  14. Podziękowania ogromne dla sponsora Misiowego. To nie lada wydatek, ale widać Misior zaskarbił sobie względy ;) Wyprawka cudna :) Czekam dziś na oba staruszki i ewentualną rodzinę adopcyjną dla Rafiego...Mieli się kontaktować i przyjechać...
  15. Boże kochany.....maleńki.... Myślałam, że mu się uda. Wciąż pamiętam jego rozpaczliwy pisk podczas uderzenia o samochód. Tyle dni minęło, a on cierpiał cichutko. Biegaj spokojnie za TM maluszku....
  16. Bazarek z mlekiem początkowym....Może się Bzylowej przyda. Na staruszka Duka - hospicyjnego brata Szarika. [URL="http://www.dogomania.pl/threads/2096...1#post17076891"][B][COLOR=#4444ff]http://www.dogomania.pl/threads/2096...1#post17076891[/COLOR][/B][/URL] Szarusia jest taka duża i ciężka, że leniwieje z każdym dniem. Nawet nie chce jej się tyłka z wycieraczki podnosić, więc muszę go posuwać drzwiami, żeby wyjść w domu ;)
  17. Początkowe, to dla noworodków? Bazylowa właśnie powiła dziecię, podrzucę jej link ;)
  18. Jeżeli leki są niezbędne, to wolałabym, żeby je miał na 2 tygodnie. Wrócę 30.06 i wówczas będę mogła dokupić co trzeba. Jeżeli jednak będzie miał tylko na 10 dni, to zostanie bez leków do mojego powrotu.
  19. Bejek zapomniany....Pani doktor go jednak nie weźmie, bo jej tz nie wyraził zgody :-? Żyje więc sobie nadal nieświadom losu swego, rządzi wszystkimi i awanturuje się na każdym kroku. Ojciec dyrektor stadka. Poza tym w niedzielę został wraz z resztą odrobaczony i za 2 tygodnie kolejna tura. W sumie za całość będzie 15 zł - po 1,5 tabletki na podanie. Któryś zrobił qoopę z robalami i natychmiast musiałam zareagować.
  20. Zosiu, ja też żyłam w błogiej nieświadomości. Teraz mam pod opieką same kulawce, strachulce, kuterłapy i staruszki oraz świadomość, że tysiące jeszcze czeka na pomoc.....
  21. Powiny się oba zmieścić. Ja w corsie przewoziłam po 6 psów. W tym 3 onki, 3 małe i moja córcia ;) Onki są plastyczne :D
  22. Elegancko wydepilowana a na łapach stylowe kapcie. Laska i tyle ;)
  23. Jeżeli wszystko się ładnie goi, to można je zdjąć później, to nie jest jakiś wielki problem ;)
  24. Beatkaa, wszystko pięknie, tylko jak już napisałam, ja 24go wyjeżdżam na tydzień i psy zostają pod opieką rodziny. Będą karmione, dostaną lekarstwa i zastrzyki też, ale do weta nikt z nimi niestety nie pojedzie....:-? Tak więc Sako będzie musiał mieć szwy zdjęte wcześniej, albo później.
×
×
  • Create New...