-
Posts
10672 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Czarodziejka
-
Żegnaj mój kochany staruszku :( [*]
Czarodziejka replied to Martika&Aischa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Misior, to mała bestyjka i agresorek wobec reszty świata ;) Julki ojciec przyjechał i jak zwykle przekroczył magiczną bramę, a tam czaiły się spróchniałe kiełki naszego Misia i wykiełkowały w kierunku nogi gościa. Misiek jest podobny do Misi, więc nieświadomy roszady ojciec zwalił wszystko na Miśkę i jeszcze był oburzony, że po aferze z kotem puszczam ją wolno. Misia rozszarpała kociczkę na strzępy... A to Misio po nocce odżył i się tu kuśtykając i chwiejąc panoszy. Ustawia, podwarkuje i pilnuje terenu ;) Anula42....kobieto, ty to masz gest...Dostałam pełną opłatę za miesiąc pobytu Misia u mnie. -
[MLB] Rafi, młody ONek bez łapki - Ma Dom !!!
Czarodziejka replied to malibo57's topic in Już w nowym domu
Niestety.....Rafi wciąż u mnie :-? -
Ząbalek całe życie był głodzony i teraz po prostu nie jest w stanie przytyć. Jest staruszkiem, może ma złe wchłanianie. Moje wetki mówią, że taki już pozostanie. Ale apetyt ma niezły ;)
-
Ja wszystko wytrzymam ;) Ząbal jest cieniem psa, psim filozofem, albo nawet czystą platońską ideą psa gentelmena. Jest kochanym chudziutkim smutaskiem, ale licho w nim siedzi, że hej ;) Kiedy pogwałciłam swobody obywatelskie Daszy, zaraz się nagle znalazł obok i ze stoickim spokojem zabrał się za pocieszanie. Ale nic za darmo 8) To jego cień krąży podczas kolacji koło Daszki miseczki. Czego ona nie zje, to czasem wchłonie on. A czasem nawet nie tknie, tylko sobie tak krąży koło niej.
-
Żegnaj mój kochany staruszku :( [*]
Czarodziejka replied to Martika&Aischa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
On jest bardzo cichutki i wycofany. Nawet na kolację nie przyszedł, a Sako tymczasem dreptał wraz z innymi przy werandzie. Musiałam go znaleźć - przy bramie, obudzić i zaprowadzić do garażu, żeby zjadł sobie kolację i popił. Po kolacji wrócił pod bramę, żeby nikomu nie wadzić, więc ponownie go za tę piękną obróżkę i do ogródka. Teraz sobie leży przyklejony do płota na trawce. Kocyk jakoś nie znalazł uznania ;) -
Bardzo możliwe, że marszczy pysk ze względu na ból uszu. Podobno jest najkoszmarniejszym bólem dla psa - tak mi powiedził wet, kiedy był u mnie Rex z obustronnym przewlekłym zapaleniem ucha wewnętrznego. Boli przy nasadzie ucha i może dlatego nie lubi być dotykany. Z kojca wyciągnęłam go za skórę na grzbiecie, bo tylko tyle złapałam, a on jak szalony za garem. też zrozumiałe...głodny, po podróży, nowe miejsce i nawyki schroniskowe, że trzeba o gar walczyć. Pobędzie trochę i zobaczy, że każdy dostaje swoją michę. Dziura jest spora, ale się zagoi ;) Kiedyś jednen ze staruszków z zaburzeniem równowagi chciał łapnąć innego, a centralnie dziabnął mnie w łydkę. Też była dziura.
-
Żegnaj mój kochany staruszku :( [*]
Czarodziejka replied to Martika&Aischa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Misiorek już po kolacji, ale nie zjadł wiele. Samo mięsko, a miał i skrzydełko, wątróbki, żołądki i wołowinę. Jest biedak chudziutki, więc wymaga dobrego jedzonka, ale jak widać marchewki i makaron mu nie pasują. Dogotowałam dla niego i Sako, który też dziś przyjechał trochę kaszy do zmieszania, żeby się łatwiej przestawiły ze schroniskowego jadła na moje. Sako zjadł wszystko i wyjadł jeszcze to, co zostawiła Daszka, a Misio tylko najsmaczniejsze i wychlipał rosołek. Potem sierotek poszedł, rozłożył się pod bramą i już gotowy do spania, ale zaprowadziłam go do bezpiecznego ogródka. Ma tu kocyk pod wiatą i wodę. Psy nie będą go w nocy obszczekiwać, kiedy zechce mu się kuśtykać po ogrodach. -
Właśnie pożegnałam Berkano z mężem, którzy przywieźli Misia. Siedzieli u mnie do 23.00 ;) Ale najpierw miziali taśmociąg ogonów :D Dopiero potem zasłużony poczęstunek ;) Sako już nakarmiony. Zjadł sutą spóźnioną kolację, a był koszmarnie głodny. Ma śliczny pyszczek, ale jest ukrytym agresorem i nie wiem, czy to z powodu bólu uszu, czy taka natura. Kiedy roznosiłam gary, a pierwszy zawsze jest karmiony kojec, szedł za mną i wpakował się do środka, a tam Grom z Hercią czekali na swoją strawę, więc mogłoby być niefajnie. Złapałam go w ostatniej sekundzie, a on mnie. W nadgarstku mam dziurę. Biedak nie wiedział, co się dzieje i czemu go ciągną, ale psy w kojcu i podwiązane nie tolerują intruza przy ich misce, bo czują ograniczenie. Sako reaguje na swoje imię. Kiedy zjadł i spacerował sobie gdzieś tam, zawołałam go i przybiegł szybciutko na sztywnych łapasach z uśmiechniętym pycholkiem. Generalnie jest przyjazny, ale ma tendencje uciekinierskie. Czai się na bramę i stara się przecisnąć. Musi się przyzwyczaić do miejsca i współlokatorów. Bardzo ładnie sobie daje radę, a stadko go toleruje.
-
Kocurku, pieniądze są zbierane na konto Bazylowej, a ona co miesiąc opłaca Szarikowy pobyt. Tak więc zpukaj do niej o swit i iban ;) Jeszcze raz dziękujemy za wsparcie Szarika. Dziś rozłożył się przed Berkano i jej mężem, kiedy przywieźli do mnie dziaduchnę Misia starego. Szar wymiziany, nakarmiony i słodki.
-
Najgrubsi są zawsze najgłodniejsi i najbardziej pokrzywdzeni. Szarik wygląda jak niedźwiedź, a zawsze mu oczy wiszą do ziemi z głodu, a żebractwo ma wypisane na pysku ;)
-
Wczoraj o mało nie padłam trupem, kiedy zobaczyłam Daszy łapkę. Ranka po przetoce była niewielka, ale Dasz po swojemu się z nią obeszła i rozlizała ją do kości. I jeszcze się stawia i nie daje dotknąć. Zadzwoniłam do wetki. Kazała mi oczyścić ranę, położyć opatrunek z Oksytetracykliną - antybiotykiem w proszku i wszystko dobrze zabezpieczyć. Dasz została więc wzięta między moje osobiste nogi, ściśnięta i brutalnie opatrzona, bo wcale nie miała na to ochoty. Oczyściłam OcteniSeptem, położyłam gazę z antyiotykiem i owinęłam ją przez pół, żeby nic się nie zsuwało. I dołożyłam niestety kołnierz. Obejrzałam przy okazji całe Daszkowe ciało i tam gdzie jakakolwiek ranka, czy obtarcie natychmiast zdezynfekowałam i posypałam Oksytetracykliną. Jest gorąco, a Dasz nie wychodzi na qoopę, tylko wali w garażu, inne staruszki też czasem upuszczą, więc muchy się zlatują. Sprzątam teraz co kilka godzin, zmieniam posłanka, wietrzę i piorę. Szorujemy też podłogę w garażu. Nasze zrewitalizowana Dasz na wspomagaczach chciała się po swojemu leczyć....8) A tak się miała wczoraj po brutalnych zabiegach i kołnierzowaniu. Przy niej Ząbal - cień psa, ale jaki gentelmen. Za łapkę naszą Daszeńkę trzyma ;) Dałam w papę L72 od Ewy. Homeopatyczne kropelki uspokajające. Powinnam sobie też zapakować podwójną dawkę, bo to, co zobaczyłam dokumentnie mnie rozwaliło. Skóra łysa, bo wylizana, rana na 5 cm i dziura do kości. Dobrze, że nie było ropy.
-
Ciocia Kocurek nie jest jeszcze świadoma, ile musi włożyć w pakę, żeby zadowolić wszystkie pyski 8) ;)
-
Żegnaj mój kochany staruszku :( [*]
Czarodziejka replied to Martika&Aischa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Podziękowania ogromne dla sponsora Misiowego. To nie lada wydatek, ale widać Misior zaskarbił sobie względy ;) Wyprawka cudna :) Czekam dziś na oba staruszki i ewentualną rodzinę adopcyjną dla Rafiego...Mieli się kontaktować i przyjechać... -
Bazarek z mlekiem początkowym....Może się Bzylowej przyda. Na staruszka Duka - hospicyjnego brata Szarika. [URL="http://www.dogomania.pl/threads/2096...1#post17076891"][B][COLOR=#4444ff]http://www.dogomania.pl/threads/2096...1#post17076891[/COLOR][/B][/URL] Szarusia jest taka duża i ciężka, że leniwieje z każdym dniem. Nawet nie chce jej się tyłka z wycieraczki podnosić, więc muszę go posuwać drzwiami, żeby wyjść w domu ;)
-
Żegnaj mój kochany staruszku :( [*]
Czarodziejka replied to Martika&Aischa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jeżeli leki są niezbędne, to wolałabym, żeby je miał na 2 tygodnie. Wrócę 30.06 i wówczas będę mogła dokupić co trzeba. Jeżeli jednak będzie miał tylko na 10 dni, to zostanie bez leków do mojego powrotu. -
BEJ w DT - POTRZEBNE OGŁOSZENIA i DS!!!
Czarodziejka replied to Ra_dunia's topic in Już w nowym domu
Bejek zapomniany....Pani doktor go jednak nie weźmie, bo jej tz nie wyraził zgody :-? Żyje więc sobie nadal nieświadom losu swego, rządzi wszystkimi i awanturuje się na każdym kroku. Ojciec dyrektor stadka. Poza tym w niedzielę został wraz z resztą odrobaczony i za 2 tygodnie kolejna tura. W sumie za całość będzie 15 zł - po 1,5 tabletki na podanie. Któryś zrobił qoopę z robalami i natychmiast musiałam zareagować. -
Żegnaj mój kochany staruszku :( [*]
Czarodziejka replied to Martika&Aischa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Powiny się oba zmieścić. Ja w corsie przewoziłam po 6 psów. W tym 3 onki, 3 małe i moja córcia ;) Onki są plastyczne :D -
Jeżeli wszystko się ładnie goi, to można je zdjąć później, to nie jest jakiś wielki problem ;)
-
Żegnaj mój kochany staruszku :( [*]
Czarodziejka replied to Martika&Aischa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Beatkaa, masz drugi post ;) -
Beatkaa, wszystko pięknie, tylko jak już napisałam, ja 24go wyjeżdżam na tydzień i psy zostają pod opieką rodziny. Będą karmione, dostaną lekarstwa i zastrzyki też, ale do weta nikt z nimi niestety nie pojedzie....:-? Tak więc Sako będzie musiał mieć szwy zdjęte wcześniej, albo później.