Jump to content
Dogomania

Czarodziejka

Moderators
  • Posts

    10672
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Czarodziejka

  1. Ja nigdy nie płaciłam za receptę, ale widać, co gabinet, to obyczaj...
  2. Jest nieco lepiej, bo wczoraj, kiedy go prowadziłam do garażu, ciągnął łapki bezwładnie za sobą, a dziś je stawiał, chociaż mu się podwijały. Siedziałam przy nim wczoraj aż do 1.00 w nocy, a nad ranem obudził mnie głos, który nakazał mi wyprowadzić psa Daszę na dwór...Niedługo będziecie mi paczki do zakładu zamkniętego przysyłać ;)
  3. O 3.30 obudził mnie "głos" 8) "Proszę natychmiast wyprowadzić psa Daszę na dwór". Poleciałam jak spałam. Daszka spała sobie spokojnie, ale od wczoraj w tragicznej sytuacji znalazł się Duke. Stracił władzę w tylnych łapkach. Siedziałam przy nim do 1.00 w nocy, nakarmiłam, okryłam kocykiem. Nad ranem leżał w tej samej pozycji i myślałam, że odszedł, a on spał spokojnie. Podałam mu wieczorem Daszkeńki Traumeel na wszelki wypadek. Duke wciąż z nami. Wczoraj ciągnął łapki za sobą, kiedy go prowadziłam na posłanko, a dziś chodzi, ale łapki się podwijają. Dostanie serię zastrzyków przeciwzapalnych, które powinny mu pomóc. Wetka powiedziała, że być może pogoda pogłębia jego zwyrodnienia.
  4. Poszłam do niego o 3.30 nad ranem, kiedy zaczęło świtać, bo przez okno zobaczyłam, że wciąż leży pod kocykiem. Myślałam, że nie żyje, ale spał sobie spokojnie. Podniósł pyszczek, utuliłam i poszłam spać. Rano już go pod kocykiem nie było. Wysunął się i poszedł w inne miejsce. Ma problemy ze wstawaniem i chodzeniem. Dzwoniłam do wetki. Powiedziała, że być może pogłębiają się zmiany zwyrodnieniowe, może związane jest to z pogodą. On staruszek i taki pokrzywiony.... Przy mojej asekuracji wyszedł z garażu na trawkę i tu sobie leży podnosząc się co jakiś czas do półsiadu, co jest dobrym znakiem. Troszkę też obwarkuje towarzystwo. Tylne łapki przy chodzeniu podwijają się. Duke zjadł ze smakiem dwie kanapki z pasztetem, czyli wola życia jeszcze jest. Nie wiem, czy odczuwa ból, czy jest to porażenie. Obmacałam, wymasowałam, wygimnastykowałam mu łapy i nawet nie pisnął, a przy mocniejszym chwycie w pachwinie przedniej łapy warknął. Wetka powiedziała, że można zawalczyć o niego proponując podawanie mu ludzkiego leku - niesterydowy przeciwzapalny o nazwie Nivalin. Jest w ampułkach do podań domięśniowych. Podjadę i wezmę receptę. Koszt, to ok. 50 zł. Teraz Duke siedzi zgrabnie na trawce. Oby jeszcze sobie pożył...
  5. Duke spokojnie śpi, ale nie jest sobą. Podniósł lepetynkę wybudzony, ale jakoś tak obojętnie, a zawsze miał mnóstwo znaków zapytania w oczach. Nie wiem, co jutro zastanę....
  6. Nie o Ząbalka mi tu chodzi tym razem, a o osobisty ząb Sakusia ;)
  7. Duke osłabł nagle pod wieczór. Nie przyszedł na kolację :( Nie podniósł się też i nie piskał po swojemu, kiedy mnie zobaczył....A zawsze był pierwszy do jedzenia i jeden z najgłośniejszych... Podniosłam go i zaprowadziłam w jego ulubione miejsce w garażu. Tylne łapki są bezwładne...:( Wtulił się we mnie bardzo drżąc. Nakarmiłam z ręki. Zjadł skrzydełka, troszkę ryżu, surówkę - zawsze mu zostawiam, bo bardzo lubi. Na koniec kawałek jabłka. Napił się wody i wtulił we mnie smutno patrząc w oczy. Podałam mu Daszeńki homeopatyczny zastrzyk przeciwbólowy, bo cokolwiek mu jest, to nie chcę, by bolało. Posiedziałam przy nim aż się uspokoił. Leży na swoim miejscu, które sam sobie wybrał. Ma ciepło pod kocykiem. Ból powoli powinien minąć, chociaż być może to już jego ostatnie chwile....Kochany krzywy łepek.
  8. Nie przesadzajcie, może jest zagranicą i nie może odebrać. Ja też nie odbieram 8)
  9. Mam tu Octenisepc i specjalną maść. Sreberko znam i mogę również szybko mieć, ale to nie jest rozwiązanie. Dasz obciera sobie rankę i bandaż jest wręcz niezbędny. Sama ranka jest zabliźniona, tyle, że wokół główki kości...Niestety wkrótce trzeba będzie dać Daszeńce usnąć na zawsze nie doświadczając jej w bólu...
  10. Wetki zamiast zakładanych 200zł wzięły 150zł, bo jeździły krótszą drogą. Fakturkę wezmę w najbliższym czasie. Pieniążki wpłaci fundacja Dei. Dziękujemy :) Dasz znów w kołnierzu, bo znów zjada bandaże.
  11. Ja wymiękam przy każdym moim onku ;) Dodatkowo osłabia mnie zmasowany chuch z psich pysków :D Misiowy jest wiodący.
  12. Nie jest łatwo mu się schować grubasowi ;) Szar ma taki apetyt, że wczoraj, kiedy nałożyłam wszystkim i zostawiłam wiadro z karmą na werandzie otwarte, podszedł nasz sierot i zabrał się za robotę. Ledwo dyszał, a pchał w siebie nadal. Obok akcję obserwował zdegustowany Ząbalek - psi cień, chodząca lekcja anatomii. Chwiejąc się na cienkich łapinach zjadł swój przydział, upchgnął jakieś extrasy, wyczyścił cudzą michę i zaniemógł. Szarika musiałam siłą od wiadra odciągać, bo chyba by się prędzej przewrócił niż odszedł ;)
  13. Misio terrorysta ukazuje swoje prawdziwe oblicze 8) Kiedy jestem dostępna idzie jak czołg i musi być natychmiat przytulony, albo sam się utuli świniąc mi spodnie. Gdy komuś nie podoba się taki migdalący się Miś, rozpoczyna się warkot, charkot i muszę obrucić wszystkie łby w przeciwne strony, żeby nie gwałcili się swoim widokiem ;) Bardzo jest staruszeczek niedopieszczony, a kiedy już sobie uświadomił, że teraz można się upomnieć i jest dane, to zupełnie nie zna umiaru :D
  14. Wczoraj podczas kolacji Dasza mnie zadziwiła. Wstała i kuśtykając wyszła przed garaż jak dawniej...Zjadła pierwszy raz od wielu tygodni na stojąco. Miseczka wylizana na błysk :) Podałam Amigdalinę w sobotę.
  15. Ostatnie dnie Misi u nas. Podczas ulewy Kajka idzie do jej budy, a kudłaty Misior leży pod dachem na zewnątrz. Zgoda jak w bajce. Wkrótce będzie leżeć na swoim posłanku po śp Misi Pierwszej ;)
  16. Negrita pewnie na wczasach ;) Fridunia żarłok kochany nawet napchana po sam czubek pilnuje swojego wylizanego na błysk gara. Wyczesałam jej wczoraj brzuszek, bo to było jedyne suche miejsce na jej ciele. Frida uwielbia leżeć na trawie, kiedy się tak na nią leje i leje.
  17. Ząb jest zawsze w pogotowiu, bo Sako prym wiedzie w stadzie, rządzi się, stawia, wstawia i nie za bardzo lubi być upominany. Wstawia się np. za Rafim, kiedy Aron go strofuje 8) Jest smakoszem. Po wyjedzeniu mięsa zostawia makaron z warzywami i idzie siać postarch, żeby wykraść innym co lepsze. Muszę go pilotować, bo na tych swoich szeroko rozstawionych pajęczych łapkach potrafi się zdumiewająco szybko przemieszczać.
  18. Sokół się nie obrazi. Teraz wygląda jak beczka z metra cięta (wraz z Szarikiem), więc na pewno zrozumie potrzeby współbraci.
  19. Niech idzia ta historia w świat i dotrze, do kogo trzeba.....
  20. ...i zaradny. Jako jeden z niewielu przeczekuje ulewę na kocach w garażu. Reszta stylowo moknie.
  21. Stoi i moknie, kita punkowa, stylowy garb...nonkomfornista.
  22. Moris ma się dobrze. Najedzony, wyspany i zmokły, bo leje. Szwęda się tu i tam i wyczekuje na jakąś akcję, bo pewnie mu nudno. Julka zaprezentowała go koleżance, był więc moment przytulań i zachwytów, a tak to nuda. Pogoda pod psem.
  23. Jak myślę, to mi nienapisane posty w głowie drętwieją ;) Misior jeszcze u mnie. Pogoda wystraszyła kierowcę i zawrócili....Faktycznie ulewy i zalania są straszne, więc rozumiem. Pani wciąż w kontakcie ze mną. Być może wyśle wolontariuszkę z Częstochowy, wtedy jej byłoby łatwiej Misię przejąć. Kierowcę ma strachulca, pewnie Ślązak 8)
  24. No skoro to działa, to jasne, niech jest historyjka. Oby już się wyadoptował biedaczysko.
  25. Morisek po pierwszej suto zakrapianej kolacji. Je z gracją niczym hrabia. Wszystko mu smakowało, tak więc raduje się serce moje ;)
×
×
  • Create New...