-
Posts
10672 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Czarodziejka
-
Żegnaj mój kochany staruszku :( [*]
Czarodziejka replied to Martika&Aischa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dziękujemy sponsorowi :) Misio nieświadom burz finansowych żyje sobie po swojemu będąc starym wygą i grzybem 8) Chodzi sobie tu i tam najeżony i macha swoim sztywnym ogonkiem. Wreszcie może być macho :D Nie było mnie 6 dni. Wracam, a on taki właśnie zgrzybiały, usmiechnięty i machający idzie jak czołg i warcząc tuli się pierwszy. Zapuścił paskudne śpiochy w oczach, zresztą reszta też, bo nikt tu osobiście oczek psom nie czyścił. Kochany jest i już stabilny. Dobrze się czuje, ale żadnej delikatności w sobie nie ma ;) Opatrywałam dziś Daszeńkę, a on podszedł z tyłu i wsadził mi łeb pod pachę. Żadna siła go nie była w stanie oderwać. Stał tak trąc pyskiem mój bok i podwarkując na Daszkę, która wdzięcznie oblizywła mu nochal ;) -
Sako obszczekuje wszystko jakby tu spędził całe życie ;) Zawsze pierwszy przy bramie, zawsze z uśmiechem na paszczy.
-
Berkano, dziękuję ci za pomoc i chęć pomocy Ząbalkowi. Dziś leje, a on sobie prysznic urządza siedząc pod chmurką ;)
-
Jestem. Daszeńka ma się dobrze. Wiem, że brzmi to jak żart, ale wetki powiedziały, że dwa pierwsze dni po moim wyjeździe nie wstawała prawie wcale. A ostatnie dnie zaczęła chodzić kulejąc i chwiejąc się na łapkach. Rana była tydzień pod obserwacją, codziennie wetki zmieniały jej opatrunki, robiły zastrzyki i obserwowały. Niestety....nie zrośnie się. Skóra Daszki nie zabliźnia się, wokół kości tworzą się nowe struktury nowotworowe. Ranka jest zaschnięta, główka kości na wierzchu i być może nie jest zbyt bolesna, bo sunia po kilku dniach leczenia jednak wstała. Na spotkanie ze mną też się podniosła, ogonek kochany machał najszybciej jak mógł. Mordeczka nasza...A jednak nie można czekać, aż w końcu zacznie cierpieć. Jest mi bardzo trudno. Mam świadomość, że gdyby nie leki od Ewy, to musiałabym ją uśpić w trybie natychmiastowych już jakieś 2 miesiące temu, bo ból byłby niewyobrażalny. Teraz ma siłę sobie usiąść, zmienić miejsce, zjeść.... Kiedy dzisiaj poszłam zrobić jej zastrzyk znów zastałam zdjęty bandaż i nakiwałam jej palcem, że nie wolno, a ona zaczęła się trząść, bo nigdy przedtem nie kiwałam na nią palcem :( Apetyt Daszka ma bardzo dobry i nadal żaden podkradający się do jej miski cień nie ujdzie jej uwagi. Warczy i marszczy ryjek. Kiedy ją opatrywałam podszedł do mnie Misio staruszek, żeby się do mnie przytulić, a ona oblizała mu nochal z taką czułością. Stary grzyb nie docenił jednak tego gestu i pozwolił sobie na jakieś warkliwe pomruki ;) Daszka nie słyszy, więc ją to nie ruszyło. I tak się z nią powoli żegnam.....
-
Misia w DS (cud się zdarzył ) , Kaja nadal prosi o deklaracje !
Czarodziejka replied to Tymonka's topic in Już w nowym domu
Mniej więcej tyle samo wyszła budowa kojca u mnie. Uzbrojony i na fundamentach. A teraz news ;) Misiorek jutro jedzie do Bochni do domku z ogrodem i stęsknioną czekającą na nią rodziną. A wszystko to cud! Zadzwoniła do mnie pani z krakowskiej fundacji z pytaniem o Misię i czy JESZCZE jest do adopcji. Okazało się, że ta właśnie fundacja - zapytam jutro dokładniej która - wyadoptowała pewnej sprawdzonej wielopokoleniowej rodzinie bezdomną sunię Misię z niesprawną łapką. Misia była kropla w kroplę podobna do naszej Misi i imię miała to samo. Po kilku latach cudownego życia i opieki Misia odeszła na serce w gabineie weta. Rodzina natychmiast zwróciła się do fundacji o pomoc w znalezieniu podobnej suni. Prosili rodzice i dziadkowie, ponieważ dzieci nie wiedzą o śmierci ukochanej suni. Myślą, że Misia pojechała się leczyć. Teraz wróci po liftingu i ze zdrową łapką ;) I też Misia!!! Ona pięknie reaguje na swoje imię i przekrzywia łepek. Cieszę się bardzo, bo to prawdziwy cud. Pani z fundacji mówi, że kilka razy oczy przecierała, tak nasz Misior jest podobny do tamtej. Nasza bardzo garnie się do dzieci i na pewno będzie szczęśliwa w tamtej rodzinie. Dziadkowie wciąż rozpaczliwie dzwonią i proszą, bo dzieci tęsknią. Misia będzie miała do towarzystwa małego grubego pieska, ale o to się nie martwię. Nie będzie Kajki, więc będzie grzeczna i posłuszna. I będzie kochana, przytulana i zadbana. Biedaczysko wycierpiało na łańcuchu i chyba sobie w niebie zarobiło na wspaniały domek. Państwo są bardzo odpowiedzialni, ponieważ wzięli tamtą sunię jako staruszkę z niesprawną łapką. Nasz Misior wygrał los na loterii. Jutro rozpocznie nowe życie. -
[MLB] Rafi, młody ONek bez łapki - Ma Dom !!!
Czarodziejka replied to malibo57's topic in Już w nowym domu
Akurat jedną mam ;) [IMG]http://img838.imageshack.us/img838/2650/dscn0021h.jpg[/IMG] [IMG]http://img860.imageshack.us/img860/5328/dscn0030p.jpg[/IMG] [IMG]http://img836.imageshack.us/img836/8745/dscn0017o.jpg[/IMG] [IMG]http://img813.imageshack.us/img813/1663/dscn0049w.jpg[/IMG] [IMG]http://img863.imageshack.us/img863/4116/dscn0037z.jpg[/IMG] -
U mnie wszystko jest równoprawnie karmione. Duke chuderlak wraz z Ząbalkiem dostają tyle samo, co gigantyczny Szarik. Najedzą się i zostawią....a Szar, Sokół i reszta wymiotą resztki. Panie wetki pochwaliły Duczynkową sierść, że pięknie błyszczy, no i nieco przybrał na masie. Faktycznie sierść ma sierotek imponującą. Tak więc kąpiele błotne się przydały. Jak ktoś ma problem z włosami, to łepetyna w błoto aż zaśsie i czekamy, kiedy ktoś przyjdzie się zdziwić i nas wyciągnie. Duke tak robił i ma efekty ;)
-
Żegnaj mój kochany staruszku :( [*]
Czarodziejka replied to Martika&Aischa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Misior - wujek Samo Zło okupuje kącik za studnią i nikt nie ma prawa nawet tam przejść. Zrywa się bowiem starowinka i warcząc pędzi skubnąć intruza. Głuchawy jest, ale co trzeba, to usłyszy ;) Byłam tam dziś oberwać przekwitłe kwiaty różanecznika i Misio przyszedł się do mnie przykleić. I tak sobie pracowaliśmy, a reszta stała za linią frontu, czyli rabaty i gule im chodziły. Wreszcie Aron staranował moje kwiaty i wszedł się też przytulić. Miś go przegonił, więc biedak poszedł w kierunku jego kącika, ale Misio za nim warcząc swoją przeskakującą co chwila szczęką. Aron jest głuchy i nieświadom podążającego za nim agresora spokojnie władował się w Misiowe poletko. Tam go dopadł nasz sierot i płacząc, klekocząc szczęką oraz żałośnie podwarkując grzecznie wyprosił. A potem sobie wrócił się przykleić do mnie ;) -
No to się pokazuję ;) [IMG]http://img811.imageshack.us/img811/8373/dscn0019n.jpg[/IMG] Szarusia leży sobie zgrabnie tu i ówdzie. Dobrze je, krągli się, ale łapki chodzą ciężko...:( Smutna starość poczciwego onka. Jest tu wyczochrany i wykochany za całe swe psie życie. Tyle możemy zrobić z Julką. Teraz wakacje, więc przychodzą dzieciaki i też czochrają, a Szar się pięknie podkłada... Witajcie w naszej bajce ;) [IMG]http://img838.imageshack.us/img838/2650/dscn0021h.jpg[/IMG]
-
Żegnaj mój kochany staruszku :( [*]
Czarodziejka replied to Martika&Aischa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Pociechę już mam ;) Misio się właśnie rozkręcił i chodzi przygarbiony jak na fotkach wyżej terroryzując stadko. Najbardziej protestuje Ojciec Dyrektor :D A Misio warchoł jest i cicha woda. Kiedy się zjawiam, robi garba i macha ogonkiem. Ochrzan dostają weterani 8) -
Misia w DS (cud się zdarzył ) , Kaja nadal prosi o deklaracje !
Czarodziejka replied to Tymonka's topic in Już w nowym domu
Zapytam. Mąż Murki był kiedyś u mnie z jakimś transportem psa. Ja zakładam raczej wersję ogrodzonego wybiegu z głębiej wkopanymi płytami betonowymi na wypadek podkopów. Ogrodzę chyba siatką, bo najtaniej, chyba, że wyżebram jakieś zdekompletowane płyty betonowe. Byłyby lepsze, bo w razie śnieżyc nie będzie nawiewał śnieg. Budę Misia już ma - swoją osobistą. Koszty wyliczę wkrótce. Muszę się nabiegać i popytać, gdzie taniej. Może ktoś coś podaruje...Miejsce już wytypowałam. Placyk z gaikiem brzozowym, więc będzie cień w upały. -
Żegnaj mój kochany staruszku :( [*]
Czarodziejka replied to Martika&Aischa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Nie dramatyzujcie ;) To jest po prostu starszy pan i ma prawo mieć focha. Julka da radę. Nie takie przypadki oswajała. -
Kąpiele u mnie możliwe są tylko w lecie, kiedy woda w wężu nagrzewa się płynąc - bo jest bardzo długi. Tak więc wkrótce się Sakusia wykąpie.
-
Daszeńka żyje z całych sił....W każdym jej spojrzeniu jest nadzieja i niepewność, czy aby nie jest dla mnie ciężarem. Wczoraj rano zobaczyłam, że bandaże znów pozsuwane mimo kołnierza. Kiedy przygotowywałam sobie kolejne do zmiany opatrunku Daszka aż zsiusiała się pod siebie, ale niestety...Ranka zdezynfekowana i opatrzona. Podniosłam ją pod boki i wymaszerowałyśmy z garażu na trawę. Chwiała się biedulka na łapinkach...mięśnie ud słabiutkie, bo nie chodzi wiele, ale qoopę sobie zrobiła. A w niej nasze bandaże za 1,30zł ;) Potem ledwo wróciła...W międzyczasie pozmieniałam posłanka, ułożyłam poduszkę, zmiotłam. Dasz zległa na pierwszej z brzegu kołderce umęczona bardzo. Po powrocie z zakupów dostała wraz z innymi swoją przydziałową kosteczkę żebrową. Łapnęła ją w locie warcząc, bo snuł się obok Aron ;) Chrupała ze smakiem. Przed kolacją znów leżała na pleckach kopytkami w górę odciążając bark. Dobrze by było, gdyby chciała leżeć na trawie, ale nie chce. Dziś przyjechały wetki obejrzeć Daszki ranę. Główka kości jest na wierzchu, wokół wszystko jest czyste i zdrowe, ale tkanka mięsna też jest nienaturalna, prawdopodobnie i tu możliwe są zmiany nowotworowe. Wetka powiedziała, że gdyby nie fakt, iż Daszeńka tę rankę podrażnia, to zagoiłaby się szybko, ale biedactwo nie ma jak leżeć. I tak cud, że nie ma stanu zapalnego, nic nie ropieje i muchy jej nie obsiadły. Potrzebna jest jednak specjalistyczna pielęgnacja. Wetki poradziły mi kupić w aptece bardzo dobrą maść, lub żel Solcoseryl, przyspieszającą gojenie się ran i regenerację skóry. Dziś pojadę i kupię. Odbiorę też kolejną turę tabletek na odrobaczenie. Wszystkie już są zapłacone. W piątek wyjeżdżam. Nie będzie nas do czwartku 30.06. Z psami zostanie rodzina, ale rana Daszki wymaga specjalistycznego traktowanaia. Wetka powiedziała, że Dasz powinna być codziennie obejrzana ze względu na obnażoną główkę kości. Dziewczyny będą u niej codziennie. Daszeńka poza tym prezentuje się, jak sunia, która żyje pełnią życia. W oczkach figielki, pełne zainteresowanie wszystkim dokoła, podwarkiwanie, machanie ogonkiem...Wetki mówią, że to wyłącznie zasługa Traumeelu. Gdyby nie dostawała zastrzyków przeciwbólowych, jej cierpienie mogłoby być niewyobrażalne...Ewo, jeszcze raz dziękujemy za te wszystkie leki. Daszka jest przypadkiem szczególnym. Zewsząd toczona przez śmiertelną chorobę, a żyje ciesząc się każdą chwilką. Wetka powiedziała mi jednak, że już czas zacząć się przygotowywać do rozstania....My rozmawiamy o śmierci, a ona patrzy na mnie uważnie z nadzieją i ogonek jej macha...Jak ją uśmiercić, kiedy tak bardzo chce żyć? Daszeńka...nasza gasnąca gwiazdeczka...
-
Dziś były wetki i obejrzały Sakusiowe uszyska. Był kaganiec i moje gościnne uda również 8) Inaczej lałaby się krew, bo Sako nie daje sobie przy uszach majstrować. Okazuje się, że sytuacja opanowana i obecnie nie jest wymagane żadne leczenie. Książeczka obejrzana. Duże uznanie zyskał zakup Trocoxilu. Podobno jest bardzo silny i nie ma skutków ubocznych. Sako wraz z resztą stadka otrzymał wczoraj w prezencie porządną pełnowartościową kość i zadowoleniu nie było końca dopóki nie przeszła do historii miłych wspomnień ;)
-
Żegnaj mój kochany staruszku :( [*]
Czarodziejka replied to Martika&Aischa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Misio został dziś obejrzany przez panie wetki i bardzo wdzięcznie machał ogonkiem. Jest w dobrym stanie, wymaga tylko wyczesania, ale damy sobie tymczasem spokój ;) Niech się chłopak zaklimatyzuje na dobre. Jego ulubionym miejscem jest kącik za studną w jałowcach. Ma tam cień, święty spokój i dostęp do wody. Nie za bardzo pozwala sobą manipulować Julce, warczy i nawet kieł pokazuje. Widać był nękany biedaczek przez dzieci...:-? -
Po serii antybiotyku trzeba zawsze odczekać jakieś dwa tygodnie zanim się zacznie kolejną. Co wasz wet proponował?
-
Żegnaj mój kochany staruszku :( [*]
Czarodziejka replied to Martika&Aischa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Misiorek ma się dobrze, bardzo jest lękliwy i boi się ludzi, któzy znienacka nadchodzą. Musiał być bity, bo nawet podniesiona ręka powoduje, że przysiada. Ale tulimy go, ośmielamy, dokarmiamy. Misio szuka sobie bezpiecznego kątka. Teraz śpi za studnią, ale lubi też leżeć pod drzwiami. Foteczki z dzisiejszego ranka ;) Taki sierotek, ale ogonkiem już macha wdzięcznie, kiedy się go woła. -
*HERA* - piękna, młoda ONka już w SWOIM DOMU u Mini913! Dziękujemy!
Czarodziejka replied to fizia's topic in Już w nowym domu
Gdybyś ty miała czerwone pepegi, też byś była zadowolona ;) -
Misia w DS (cud się zdarzył ) , Kaja nadal prosi o deklaracje !
Czarodziejka replied to Tymonka's topic in Już w nowym domu
Dobrze. I tak miałam grodzić wybieg, więc pasuje. Ale jednocześnie nadal Misia będzie ogłaszana? Może w międzyczasie ktoś się nią zainteresuje...:-? -
*HERA* - piękna, młoda ONka już w SWOIM DOMU u Mini913! Dziękujemy!
Czarodziejka replied to fizia's topic in Już w nowym domu
Śliczność, prawda? ;) [IMG]http://img807.imageshack.us/img807/6955/dscn0043h.jpg[/IMG] Dodam jeszcze Rafcia ;) [IMG]http://img146.imageshack.us/img146/6843/dscn0048p.jpg[/IMG] I jeszcze jedno zdjęcie z Rafim. [IMG]http://img560.imageshack.us/img560/5328/dscn0030p.jpg[/IMG] -
*HERA* - piękna, młoda ONka już w SWOIM DOMU u Mini913! Dziękujemy!
Czarodziejka replied to fizia's topic in Już w nowym domu
Dziś od rana Herasek szalał z podarowanym Julki trampkiem ;) Drugiego dostał Rafi. [IMG]http://img833.imageshack.us/img833/4136/dscn0028su.jpg[/IMG] [IMG]http://img834.imageshack.us/img834/1570/dscn0031d.jpg[/IMG] [IMG]http://img109.imageshack.us/img109/8492/dscn0038s.jpg[/IMG] [IMG]http://img219.imageshack.us/img219/8861/dscn0039r.jpg[/IMG] [IMG]http://img809.imageshack.us/img809/6591/dscn0041ju.jpg[/IMG] -
Misia w DS (cud się zdarzył ) , Kaja nadal prosi o deklaracje !
Czarodziejka replied to Tymonka's topic in Już w nowym domu
Kojca dla jednego psa nie wybuduję, ale ogrodzony terenik i buda w środku owszem ;)