-
Posts
10672 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Czarodziejka
-
Pomyślałam, że ten bonharen mógłby się przydać Faraonowi od Dorothy.... Peter jest do 18 stycznia w Czechach. Właśnie odpowiedziałam na jego sms, bo pytał, czy lek dotarł. Potrzebna podpowiedź weta - zaklikam do Rybon36. Już mi odpisał i się zmartwił...taki fajny prezent,a tu nie wiadomo co robić. Dzięki Avii za sugestię - mam kagan po dawnym psie, ale taki metalowy, zaraz spojrzę, czy Rexowi wchodzi na pysk. ( Wpłaty za kalendarzyk nadal brak) Dziś kolejna szarpanina. Rano najpier wypuściłam Misia - spał w domku, bo bardzo biedak obolały. Potem poszłam otworzyć szopę - wyleciał Rex, Gaja i za nimi Saba. Misiek zaczął się skarżyć, płakać i podchodzić do Rexa - to on go prowokował. Rex stanął nad nim i tak go straszył warcząc, a Misiątko pod nim i z pyskiem podniesionym na maxa w kierunku pyska Rexa, bo mały jest przecież. Zauważyłam, że kiedy wołałam "Rex zostaw" Misiek się pobudzał, a kiedy "Misiek" Rex odpuszczał. I odpuścił w końcu, ale kiedy się tylko odwrócił Misiek zaczął i znów ta pętla śmierci - krzyżuje łapy pod szyją Miśka dosłownie go dusząc i wgryza się w podgardle, a małe gooowno nie czuje ani strachu, ani respektu, tylko myśli, że coś zdziała. :shake: Musiałam prowadzić Rexa podwieszonego na obroży do szopy, po poleciałby za Miśkiem i zagryzł go na śmierć, zanim zdążyłabym dobiec. Misiek uciekał do domu i strasznie zawodził, cóż, ucho rozdarte na koniuszku, rana pod szyją znów otwarta, broda rozgryziona...Gaja miała robotę. Teraz Rex jest na dworze, Misiek w pracowni z Gają. Nie wiem, co im odbiło, widzę, że to Misiek prowokuje, on niestety ma taki charakter. Kiedyś dawno, kiedy się tu nieśmiało osiedlałam, a on dopiero się do mnie przyszwędał, wszędzie za mną biegał, a przecież prawie dwie dychy miał już na karku. Potrafił biec za rowerem 20 km...Po drodze obszczekiwał wszystkie psy i niefajne jakieś samochody, same utrapienia miałam podczas takich wypadów, a zamknąć się nie dawał :diabloti: Podczas jednego wyjazdu do sklepu - ok 4 km w jedną stronę sprowokował dużego onkowatego, jak Rex, psa. Tamten był na swojej posesji, Misiek podleciał i zaczął drzeć bezkarnie pysk, tamten się wściekł, znalazł w siatce jakąś małą dziurę, rozdarł ją w szale i rzucił się na Miśka - wgryzł mu się w gardło, jak Rex, Miśkowi wyszły oczy, zaczął rzęzić i normalnie byłby koniec. Ja rzuciłam rower na środku jezdni i złapałam tamtego bydlaka za kark, zaczęłam mu rozwierać siłą pysk, bo z Miśkiem było już bardzo cienko. Że tamten mnie nie zaatakował...z boku stał sparaliżowany, blady ze strachu właściciel i parzył, jak ja siedzę na jego psie i rozwieram mu pysk. Tak się bałam o Miśka, że zupełnie się zatraciłam...Pies się wkońcu zreflektował i oblizał mi obie ręce merdając ognem, a ja zezwałam właściciela :mad: Natomiast za rogiem Misiek dostał w doopę - słownie oczywiście. I co z nim robić? W tym roku stuknie mu 24 lata i głupie toto jak szczenię :placz:
-
Saba jest ogólnie zwinnejsza - widzę, że zaczyna częściej odwracać głowę do tyłu, np. patrząc bacznie, czy za nią idę ;) Wcześniej było to niemożliwe ze względu na sztywność karku i niewątpliwie przez ból, jaki musiała odczuwać. Biega, podskakuje - dyskretnie narazie i ma się dobrze. Wcięcie w pasie coraz bardziej się odznacza. Wygląda zgrabnie. Teraz leży tu przy mnie i ma wszystko pod ogonem. Właśnie przegryzłam śniadanie i rzuciłam jej kawałek serka, ale leżał o 5 cm za daleko od czubka nosa, więc nie opłacało jej się wstawać. Leży i przysypia patrząć na ten kawałeczek. W przypadku Gajki nie zdążyłby nawet dolecieć na miejsce. Misiątko znów poszarpane :placz:
-
Bunia- kochana jamnicza babunia- już w Nowym Domku we Wrocławiu!
Czarodziejka replied to Roxana's topic in Już w nowym domu
Jakie powalająco cudowne wieści :loveu: Anka, masz dobrą łapkę do wydawania psiaków :cool3: Musisz stawiać na hurt :razz: -
"Justysia i Grześ" + 16 łap JUż w Szwecji!!! SZARIK ODSZEDŁ "
Czarodziejka replied to Seaside's topic in Już w nowym domu
Cudny ten Szaruś :loveu: Spasł się chłopak na schroniskowym żarciu - spójrzcie na pierwszą fotę wątku :lol: [B]Justyno i Grzesiu - każda apteka ma obowiązek wystawić fakturę nawet za bandaż, jeżeli klient potrzebuje - nie dajcie się zwieść ;) [/B] Ja mam na tymczasie dwa - przyjmują i artofleks i bonharen - w różnych konfiguracjach. To drogie kuracje, ale pomogą staremu psisku nacieszyć się jeszcze ruchem. Kaszel, duszenie, kichanie, dławienie...obie sucze, które wzięłam ze schroniska (Gaja i Frotka) miały to samo. To może być syndrom "poschroniskowego oddechu pełną piersią". W schronie wdychał pyły i brud, tu ma całe spektrum życiodajnych pierwiastków :lol: Moim suniom przeszło po jakimś czasie. Oby Szarikowi też przeszło. To wspaniale, że na was trafił. Chyba właśnie na was czekał. -
Schroniskowa weteranka Jaga znalazła swój DOM, przenosimy!!!
Czarodziejka replied to Masza4's topic in Już w nowym domu
Jaguś - cudowna mordeczko, dobrze, że masz tę odrobinę szczęścia! -
Kochany Filipek odszedł za TM :( [*]
Czarodziejka replied to anouk92's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
I ja zaglądam do Filipka...zawsze chętnie sobie czytam, ale ostatnio bardzo jestem umęczona przez swoje stadko. Dobrze się tak wyciszyć na tym wątku. Dorothy, jeżeli bonharen, który przysłał nam Peter okaże się nieprzydatny - jest jednak dostawowy, a Filipowi się przyda, to masz jak w banku. -
Jak już wspomniałam na wątku Saby...ten bonharen, który dostaliśmy od Petera jest intra-articular - do podania dostawowo, a nie jak w przypadku Saby, dożylnie. Nie wiem, co robić, podobno takie podanie to 80 zł, a jeszcze dojazd - w moim przypadku ok 30km...muszę nająć kierowcę:placz: Co robić? Czy w przypadku dysplazji takie podanie jest konieczne?Ten zestaw, to 6 podań po 1 ml wprost do stawu. ******************* Jestem w nastroju nieklikalnym :-? Wczoraj Rex pogonił biedną kociczkę. Rzuciłam w niego polanem - takim na opał, żeby przestał szaleć - rzucał się na garaż, bo tam się kocię nieszczęsne skryło. Trochę się tym speszył, ale kiedy Misiek wyczuł że Rex jest na cenzurowanym sam, stary trufel, rzucił się na niego z kłami. Rex z początku myślał, że to jakiś joke i przydusił go łapą do ziemi. Misiek szalał, jak nawiedzony, rozdarł Rexowi nos, kufę i brodę. Polała się krew, kiedy Rex ją poczuł też zdziczał, normalnie zacisnął na Miśku pętlę śmierci swoimi umięśnionymi łapami i wbił mu kły w szyję, krew się lała, Misiek rzęził, Rex ryczał jak lew, ja okrwawiona szarpię Rexa za obrożę, żeby nie zadusił Misiątka, prawie go na niej powiesiłam, ale szyję skubany ma jak pancernik. Kiedy wreszcie podduszony Rex puścił Miśka, to to głupie stare pudło, zamiast iść w pi**u znów się na niego rzuciło. Julka w szoku, bo darłam się, żeby natychmiast otworzyła drzwi i zabrała Miśka do domu, a te dwie sucze torby udawały, że ich nie ma, żadnego wsparcia. Wreszcie podwieszając Rexa na obroży wkopałam Miśka do domu i zatrzasnęłam drzwi. Wtedy dopiero zaczęła się litania płaczów, jęków, skomleń. Przed domem na werandzie kałuża krwi, bo Miśkowi chlustała z podgardla przy każdym uderzeniu serca - czułam na własnej okrwawionej ręce. Rex płakał, bo lało się z nosa i z brody i jeszcze tchórz nie dał sobie nic dotknąć, bo boli. Płakał i łapał mi rękę w pysk. W końcu ścisnęłam między nogami i wzięłam za mordę, żeby obejrzeć, czy nie trzeba szyć. Nie trzeba. Misiek obolały i pokrwawiony ma dziurę pod szyją, jeszcze trochę i Rex przegryzłby mu tętnicę. Natychmiast pojawiło się sucze pogotowie ratunkowe :mad: Obie torby jęły energicznie machać jęzorami - Saba nad Miśkiem, Gajka pod Rexem. Do dziś oba psy są w separacji, bo Misiek zaczyna :mad: a Rex się rwie...Jednego wypuszczam, drugi leży w domu, kiedy drugi ma chęć wyjść, pierwszy jest prowadzony bokami przy zamkniętych drzwiach w otchłań domu, a jeszcze małe G. nie może być zbyt długo z Rexem na dworze, bo swędzą ich łapy, więc łypię czujnym okiem na wszystkie strony, czy jeszce aby są w jego zasięgu, wołam, zamykam, prowadzę, sypię chrupy na otarcie samotnych łez... Nie dziwcie się, że nie daję rady wyklikać normy :-? I jeszcze kocica nasiurała w kącie za szafką - smród powalający. Powiedziałam tztowi, że rozsypałam amoniak, bo dobry na wszystko...
-
Dziewczynki....dziś dostałam bonharen, niestety nie jest dożylny, jest intra-articular...czyli chyba dostawowo :placz: Czyli zbieramy na ten dożylny bonharen, a ten chyba oddam potrzebującym. Rex ma początki dysplazji, nie wiem, czy to konieczne, aby dostawał taki silny zastrzyk...Chyba jeszcze się skonsultuję z wetem.
-
Dzięki Fona ;) Więc otóż: Sabi jest po drugim zastrzyku :loveu: Wet najechał mnie w niedzielę rano, a ja w piżamce, rozczochrana i podkrążonymi oczami :mad: i jeszcze musiał się dobijać, bo w sobotę do późna siedziałam. A tak pamiętałam, że on ma przyjechać :placz: Miałam się jakoś po ludzku zaprezentować, a tak....ech... Mamy na drzwiach wejściowych mosiężną kołatę, jak się nią stuknie, to serce drży. Kociczka nauczyła się w ten sposób dobijać do domu :mad: Włazi po drzwiach do góry i dolnymi łapami buja się na kołatce udrerzając z siłą młota pneumatycznego. W niedzielę, kiedy przez sen doszło do mnie to kołatanie, pomyślałam, że to kocicy się zachciewa - nie wyłażę. Ale... jakoś tak delikarnie i miarowo jak na kocie umiejętności to pukanie się odbywało, po chwili wymacałam obok siebie ciepłe kocie futerko i dotarło... Sabi trzęsła się jak przedtem, ale leżała jak fundament pod moim domem - niewzruszenie. W żyle zrobił się skrzep, więc następnym razem będzie w drugą łapę. Jeżeli zaś chodzi o Rexa... Peter kupił bonharen, ale inny - nie rozumiemy oboje, dlaczego za 6 ml zapłacił tyle ile Benia-b za 12ml...Jemu wydawało się, że to cała kuracja, bo czeski wet tak powiedział. Tak więc Rex ma płowę kuracji. Peterowi należą się ogromne dzięki, bo pojechał do Czech, kupił i zapłacił z własnej kieszeni nie chcąc zwrotu pieniędzy. Czekam na paczkę, żeby porównać skład, bo może ten jest silniejszy....Sabiny jest w 2 dużych fiolkach po 6 ml, a Rexowy w 3 po 2 ml...Cena 230 zł .Nie ruszałam więc Sabinego bonharenu, żeby nie mieszać. Jeżeli chodzi o zastrzyki dla Rexa, to zapowiada się skrajny koszmar. On się tak rozpaczliwie wydzierał i rzucał przy kłuciu za uchem że w żyłę, kiedy trzeba zastygnąć na chwilę...to po prostu przerasta nasze - moje i weta wyobrażenie. Spróbujemy, ale jeżeli nic z tego nie wyjdzie, to będę musiała go wozić do lecznicy :placz: Chyba dam w doopę i na nim usiądę, żeby leżał jak należy, a może kolektywnie usiądziemy sobie z wetem na spółkę...Musimy pocekać do pierwszego razu. Loozy koszt ostateczny nie jest mi znany, podejrzewam, że może to być nie więcej niż 40 zł za wizytę..x 6 = 240 zł, ale to maximum, bo, jak wcześnij mówiłam może być mniej. Powiedział, że policzymy się na koniec :roll: i żebym się nie obawiała.
-
Kochany Filipek odszedł za TM :( [*]
Czarodziejka replied to anouk92's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Piękności Filipek na piękności dywaniku - suni widać pasuje taki imponujący kolega. I on nie goni kociczki, jak mój Rex! :placz: -
Schroniskowa weteranka Jaga znalazła swój DOM, przenosimy!!!
Czarodziejka replied to Masza4's topic in Już w nowym domu
Co u lali? -
"Justysia i Grześ" + 16 łap JUż w Szwecji!!! SZARIK ODSZEDŁ "
Czarodziejka replied to Seaside's topic in Już w nowym domu
Trzeba sprawę postawić jasno - ani na Grunge, ani na Grunge13 nie można liczyć. Czekać tu i podnosić wątek mija się z celem. [B]Woodybear [/B]- na początku wątku jest tel schroniska - może po prostu zadzwoń i powiedz, że chcesz tego psa zabrać. Papiery adopcyjne można zawsze zmienić, albo powiedz im, że wieziesz do osoby zainteresowanej losem Szarkia, która zna go z Dogomanii. Chyba nie powinno być problemów. -
Kochany Filipek odszedł za TM :( [*]
Czarodziejka replied to anouk92's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ten Canosan, to pewnie odpowiednik Canvitonu lub polskiego Can- Vitu. Reszty nie znam. -
I soczyste buzi z jęzorkiem od Rexia dobremu wujkowi :evil_lol:
-
JUŻ??? Miało być za miesiąc! Super! :multi: :loveu: Dobry wujek nie jest zły ;)
-
Schroniskowa weteranka Jaga znalazła swój DOM, przenosimy!!!
Czarodziejka replied to Masza4's topic in Już w nowym domu
[quote name='Neris']Moja jedenastolenia jamniczka też ogonek odstawia i jeszcze się ogląda czy ktoś zainteresowany... aje jak ktoś DOTKNIE to dostaje wciry od razu, Wąchać tylko wolno![/quote] I to ma być ta kobieca przekora..., że chce, ale nie da, a jak pies jej nie dostrzega, to też zła :mad: -
Dziś wszystkie futrzaki śpią w szopie :mad: Nie ma, że boli. Już po raz kolejny w nocy franca Gaja zlała się na podłogę. W tym samym miejscu przynajmniej, więc po weijśćiu do pracowni mam zoptymalizowany kąt padania oka. I tam znów mokro!:mad: A ona się na łożu przeciąga, rozwiera papę i 0 skruchy, bo przecież świat jest taki piękny, że kto by się przejmował szczochami na podłodze. Rexowi też dziś odbiło. Siedzieliśmy sobie razem - ja, Julcia i nasze 4 pieski. Było miło. Każdy drapał swoje gnaty, trzepał własnymi uszami i lizał własne łapy, pomijając oczywiście Gaję, która robiła na wszystkie fronty 8). Tz w pracy. Popołódniu zwykle sprzątam, przygotowuję obiad i tworzę miły nastrój, żeby w rodzinnej atmosferze zasiąść do stołu, kiedy tz wróci. A dziś...o określonej porze psy poszły do siebie i na dwór, ja wychuchałam nasze kąty i przez myśl mi nawet nie przeszło, że zobaczę coś takiego :angryy: Normalnie obszczany fotel - z kanta - wraz z wełnianą białą kapą i dywanem poniżej. Misiek tak wysoko nie zadziera łapy :mad: ! Franc już musiał zaznaczyć, że ewentualnie on się tu przysiądzie. Poza tym...norma 8) Gajka chwyciła w sznupę filiżankę kociczki i bokiem sunęła ku wyjściu. Złapałam jednak cwaną torbę :diabloti: Już kilka razy w ten sposób wyprowadziła spodeczki. Kociczka pija mleko tylko w filiżance. Ma swoje miejsce pod piecem. Nikt tam się raczej nie zapuszcza, oprócz oświeconej dziś cudownie Gajki. Iluminacja jednak skończyła się fiaskiem. Saba, żeby nie było, że off ma się dobrze 8) Dziś Rex mógł przechodzić obok leżącej niej tylko z pyskiem odwróconym w bok, bo inaczej robiła błyszczące oko i słyszałam tylko piorunujące kłapnięcie resztek zębów. Nie wiem, skąd ten efekt akustyczny - ma dolne starte do korzeni. Siedzieć Rexik mógł dziś też tylko boczkiem i łapy przy sobie. Gaja robiła co mogła, żeby poprawić mu nastrój - wylizała bolące ucho - darł się przy tym, bo pchała pysk prawie do samego mózgu. Kichała i prychała mu przytym do środka. Wylizała mu boczki, łapy wygryzła rzepy, które zaliczył niedawno i przeszła do Miśka. Wygryzła, co trzeba i zasnęła wtulona w Misiowy zadek. No i... Rex do spółki z Sabą i Gajką pożarli ku radości Julki cały jej przydział słonych paluszków o smaku zielonej cebulki. Miało starczyć do soboty. Misiek nie jada takich rzeczy. Córeczka skubała te paluszki w maciupeńkie garnki i gotowała zupę. Jak trzeba było dolać wody, to sobie po prostu napluła :cool1: . Psom jednak było bez różnicy. Rex, taki zawsze napalony na żarcie musiał delikatnie konsumować z miseczki wielkości nakrętki do słoiczka po chrzanie. A jak wszystkie czekały na swoją kolej :loveu: Już nawet na to plucie przymknęłam oko.
-
Schroniskowa weteranka Jaga znalazła swój DOM, przenosimy!!!
Czarodziejka replied to Masza4's topic in Już w nowym domu
Śmieszy mnie u starych suczy ten ogon w bok :) -
Kochany Filipek odszedł za TM :( [*]
Czarodziejka replied to anouk92's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dorothy, ja też wiem, że kuracja bonharenem jest jednorazowa - raz na całe życie... -
Dziś ledwo dycham. Moja psiarnia normalnie przechodzi zbiorową fazę przekory :mad: Saba chyba 50 razy łaziła do domu na kołderkę i za chwilkę drapała na dwór. W trosce o kolejne drzwi biegłam czym prędzej otworzyć. Kiedy już pozamykałam za nią i zajęłam się swoimi sprawami, znów słyszę drapanie. I znów lecę otworzyć i tak już zryte drzwi wejściowe. Potem prowadzę ją na kołderkę i ledwo zamknę za sobą jedne drzwi, potem drugie od kuchni - u nas sień jest nieogrzewana, już słyszę dźwięk sabinych pazurów ryjących w drzwiach od pracowni, więc idę przez długą sień i powtarzam czynność :onfire: A ona się uśmiecha i zawija krzywą doopą, bo ma kaprys sobie spacerować wtę i we wtę. :mad: A kiedy jej tłumaczę, że mam serdecznie dość, to robi takie żabie wielkie oczy i trąca mnie nosem. :loveu: Pół dnia leżała przy mnie, ale kiedy sprzątam psy mają wychodne. Wychodne, a nie chodzone. Co jeszcze... Zdarła gumkę spod miski...tak sobie. I tą gumką dostała przez doopsko, ale chyba nie dotarło. Pogryzła Rexa, bo za szybko rwał się z pyskiem do żarcia. Strasznie zapłakał, bo było w ucho i teraz, kiedy biega, to mu to ucho żałośnie opada, a drugie stoi. Obejrzałam, zmian nie ma, ale Rex jest bardzo czuły na ból. Przy zastrzyku drze się tak szeroko, że można mu w pysku butelkę postawić 8) Saba poza tym jest żarłokiem i łakomczuchem. Kiedy przygotowuję obiad, albo cokolwiek - stoi i płacze - skomli szeroko i potrąca nochalem, albo marszczy się na mnie, że niby zaraz będzie gryźć. Kiedy nie reaguję zaczyna mnie podgryzać, ale tak delikatnie... :loveu: I żebrze dalej, obok czujne oko Gajki, bo jakże by inaczej, więc wciąż coś im skapnie. Wcześniej jednak Saba była bardziej wstrzemięźliwa. Leżała spokojnie i czekała, albo patrzyła tylko i tłukła niemiłosiernie wielkim ogonem w podłogę. Teraz, kiedy jest zwinniejsza i łatwiej jej się podnieść, pokazuje swoje prawdziwe oblicze. :evil_lol: Dziś po raz piewrszy zobaczyłam jak szczęśliwa i roześmiana galopuje przez łąki w moim kierunku :loveu: Wcześniej też galopowała, ale wolniej, ciężej i sztywniej. No i krócej. Ona zaczyna traktować bieg, jako coś naturalnego. Wskakuje też na werandę. Pamiętam, jak Jarek ją przywiózł i jak wtedy pomagaliśmy jej wejść. Teraz to pestka i to od arbuza ;)
-
Mucha z Rodziny. Odeszła w swoim domu [']
Czarodziejka replied to brazowa1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Muszka wciąż czeka........... -
KRECIK już nie szuka, ZOSTAJE Z GAMONIAMI NA ZAWSZE!!:D:D
Czarodziejka replied to Folen's topic in Już w nowym domu
Gamoń słońce, jak już ładujesz foty, to zerknij, tam z boku jest opcja z ilością pikseli - ustaw 640 x ileś tam. Wystarczy, że wyhaczysz to 640 x, a potem się samo ustawi i kopiuj ostatni link, z samego dołu. I słuchaj - ciocia ładnie uczy :mad: Będziemy was lepiej widzieć ;)