Jump to content
Dogomania

Czarodziejka

Moderators
  • Posts

    10672
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Czarodziejka

  1. Misio sam dojada. Ma zawsze chrupy w miseczce i śmiało ją opróżnia. Dziś pierwszy spacerek ze stadkiem bez smyczy. Trzymał się nas i starał dotrzymać kroku, co nie było łatwe, gdyż co jakiś czas przewracał się biedak do tyłu. Niestety, to jest to, co zdiagnozował wet i tak już pozostanie. Chciała też dziś psina powąchać trawkę nad rowem i stoczyła się w głąb niego żałośnie. Na szczęście byłyśmy z Julcią obok, a w rowie sucho i miękko. Pomachało więc maleństwo w podziękowaniu ogonkiem i pozwoliło się wynieść na rękach.
  2. Misio wciąż jest karmiony do pyszczka. Kupiłam mu dziś dodatkowo suchą karmę, ale małą torbę 3 kg, bo tu jest wieś i tylko Chappi w zasięgu ręki. Misiu jednak zjadł przy pomocy Julki i zapił wszystko mleczkiem. Kupa gwarantowana. Robi coraz większe :D Przydałaby mu się porządna weterynaryjna karma, tak samo once Sabie, którą mam na tymczasie. Jest tak samo stara i schorowana jak Misio i też ma spondylozę. W dodatku nie przyswaja składników diety. Jest niedożywiona..:( Przy niej i Misiu moja schroniskowa Foczka - również starucha, ale zdrowa - wygląda nieprzyzwoicie tłusto. Ten worek Chappi nabyłam więc z myślą o Sabie i Misiu. W ten sposób będą dojadać pomiędzy śniadaniem i kolacją. Może waga skoczy w górę.
  3. Rex na samym początku, kiedy do nie przyjechał dostawał szaleństwa na widok kocicy. Obdzierał drzewa z kory, deptał i łamał krzewy...Do wszystkiego jednak przywykł, tak jakoś siłą rzeczy. Duże znaczenie miało obcowanie z maleńką kociczkę, która ufnie do niego podchodziła. Był w szoku i tak mu już zostało :D Teraz koty chodzą wolno, a on się wczesał w klimat i jest zgoda. Musisz tłumaczyć swoim suniom, że koty trzeba kochać, bo to jest też ich dom :mad: Przyzwyczają się.
  4. Mam nadzieję, że nie będzie sytuacji, że pan zawiedziony srodze brakiem zainteresowania swoją osobą odda Klarneta... To byłaby nasza porażka. Trzeba panu uświadomić, że jest jak jest, ale jak już się taki pies przekona do swojego nowego właściciela, to wynagrodzi mu obecną frustrację.
  5. Muszę sprostować - cieczka już się skończyła kilka dni temu. Błagamy o wpłaty, bazarki i wszelką pomoc. Psina ma już domek w Warszawie. Funior podczas cieczki szaleje, więc jeśli pojedzie nie wysterylizowana, to za pół roku na pewno da nogę robiąc szkody w nowym domu - ja o swoich prawie zapomniałam, bo mój dom nie takie cfaniary widział :D
  6. No...Przyjaciel Koni, kiedy przywiozła mi Misia wręczyła moje 4-letniej Julce bombonierkę pod tytułem "Wiśnie w likierze" :diabloti: Ja już po kilku, jak sama nazwa wskazuje, miałam bombę :D
  7. Moja córeczka, pomomo swoich 4 latek mogłaby zrobić sobie fakultet z pielęgnacji staruszków. Nakłada jedzenie do maleńkich garnuszków, miesza, wkłada mu do pyszczka, wodę pod nosek podstawia, głaska, kocha i wciąż coś wkłada do pyszczka. Miś więc wciąż coś siłą rzeczy żuje :D Je mało, ale widzę, że zaczyna dojadać. Czego nie zje wieczorem, spróbuje rano, a dokończy po spacerku. Już kolejna pierś kurza przygotowana do konsumpcji.
  8. Funia może być sterylizowana już teraz podczas cieczki, więc kto może, niech wspomoże!!! Wpłaty na konto Fundacji Niechciane i Zapomniane :)
  9. Wymiziana Sabunia :) Dziś nieco zła i naburmuszona, bo ją wywiozłam, a jechać wcale nie chciała - uciekła mi w pole i musiałam ją do samochodu ciągnąć. Burmuchy przeszły, kiedy już zpowrotem stanęła na swoim podwórku. Co prawda z podgoloną łapą i pamiętając bóla po zastrzyku, ale szczęśliwa :D Zaraz puściła się w galop na sioo ;)
  10. Wielkie dzięki Fona, że pamiętasz o Sabie, aż mi się łza w oku kręci, bo ona taka zapomniana...
  11. Koszt wizyty Saby bez leków to 150 zł, do tego pratel 15zł, recepty jeszce nie wykupione, bo nie zdążyłam, ale ok. 50 zł na pewno, bo pamiętam, że tyle zazwyczaj płacę.
  12. Nikogo u Sabci...:( Byłam dziś w lecznicy z Sabą, Rexem i Misiem ze Zgierza. Saba została dokładnie obejrzana, pobrano jej krew. Jednak próby nerkowe, wątrobowe i pod kątem nowotworu nic nie wykazały. Ogólnie wyniki krwi ma dobre i jest w przyzwoitej formie. Przyczyną chudnięcia - waży teraz 30 kg jest być może nieprzyswajanie jakichś składników diety związane niestety z wiekiem. Wet mówił, że wystarczy, że nie przyswaja nawet dwóch aminokwasów, to już następuje niedożywienie. Trzeba jej dodatkowo oprócz gotowanej zapewnić lepszą karmę - suchą z witaminami. Rex, który dostaje takie same porcje waży 40 kg i wygląda na prawdę potężnie. Sabunia przy nim jest drobniutka, a było przecież odwrotnie...Niestety u staruszków zdarza się to często. Misio ze Zgierza też jest niedożywiony i wcale nie chce jeść...Muszę go karmić własnoręcznie. Wet zalecił dodatkowe odrobaczenie Saby, a co za tym idzie - wszystkich zwierząt w domu. Tak więc kupiłam 13 tabletek Pratela i dziś każde dostanie swoją porcję. Skóra Saby bez zmian, czyli zdrowa - dużą zasługą jest Flawitol od Fony :) Dzięki Fona!!! Wet obejrzał zwichniętą łapę i chociaż już prawie doszła do normy, to na wszelki wypadek zapisał jej na nią coś przeciwbólowego i wzmacniającego - dostała w zastrzyku. Nie pamiętam co na co, bo mam kilka psów i wszystkie z czymś do leczenia. Saby zestaw przedstawia się tak: Aspicam, Carthrophen, Aescin, Pratel 3x, Lacrimal, Gentamycyna. Carthrophen w iniekcji jest dużo lepszy i skuteczniejszy od Bonharenu, do tego dużo tańszy. Stosuje się go przy spondylozie, ale wówczas trzeba odstawić sterydy. Lecznica sprowadziła ten lek z Kanady jeden zastrzyk kosztuje 25 zł - niewiele w porównaniu z Bonharenem. Daje się go pod skórę. Jedna kuracja to 3 zastrzyki co kilka dni. Dostałam je do domu, więc będziemy robić :) Lacrimal - sztuczne łzy, bo chyba Sabi wczoraj dziabnęła się słomą w oko. Dziś rano miała wielkiego śpiocha. Oko jest ok, ale podrażnione, więc Gentamycyna na wszelki wypadek. Ponadto zaszczeipiłam ją przeciwko wściekliźnie, bo termin wypadł. Przy okazji szczepienia omalże nie dziabnęła weta w rękę. Kły kłapnęły, jak klatka filmowa. Moja łagodna Sabi...:D Julcia wciąż ją tuliła, bo sunia trzęsła się dziś bardzo ze strachu. Łapę ogolili do pobierania krwi, kłuli, w oko zaglądali...
  13. Byliśmy więc. Niestety tylko z 3 psami, bo nie miałam z kim Julci zostawić, więc siedziała z tyłu w foteliku, obok niej Rex ze śmierdzącymi uszyma do wymazu i Saba :) Jak zwykle Rex darł się w niebogłosy i trzymał w pętli śmierci moją rękę, kiedy ja chciałam go trzymać, bo wetka pobierała wymaz z usząt. A jak wymownie i głęboko patrzył mi przy tym w oczy...Aż serce mi się krajało. Ale cóż uszy wymazane i smrody poszły do laboratorium. Za kilka dni zadzwonią i powiedzą co w Rexowych uszach piszczy. Wykupiłam też dla niego tabletki na odrobaczenie 4 sztuki, ponieważ muszą być wszystkie psy jednocześnie odrobaczone. Zaszczepiłam go też przeciwko wściekliźnie, bo termin wypadł. Tak więc psisko ma komplecik badań i teraz pozostaje czekać na wyniki. Ogólnie weci stwierdzili dużą poprawę. Łapy na moje oko są normalne, jednak wet uznał, że jest lekka, prawie niezauważalna dla laika opuchlizna, która może być już przypadłością wrodzoną u Rexa związaną z jakimś niedrożnym naczyniem krwionośnym. Nie stanowi ro jednak zagrożenia życia, ani zdrowia dla psa, więc nadal koncentrujemy się na uszach. Rex dziś nie dostał żadnych leków. Czekamy na wyniki po czym dalej będziemy leczyć uszy. Mimo smrodu wydobywającego się z nich stan jest dużo lepszy niż poprzednio i ogólnie Rex pozytywnie wypadł :) Koszt wizyty Rex 50 zł, 20 zł tabletki na odrobaczenie + szczepienie i kolejny Oticlar do czyszczenia usząt za kilkanaście zł. Fakturka na Niechciane i Zapomniane. Za tego bóla i moją zdradę, że dałam krzywdę pieskowi zrobić Rex dostał po wyjściu cukierka z wkładką alkoholową, bo tylko to miałam pod ręką ;) Niech ma od święta i tak dziś łyknie tabletki na robactwo.
  14. Klaudus, Czarodziejka ma do lecznicy 70 km w obie strony, więc pół dnia schodzi ;)
  15. Dziś byliśmy w lecznicy - całym stadem prawie ;) Misio wszystkich rozczulił.... Weci stwierdzili u niego tzw. zespół przedsionkowy. Ma zeza, ale jakiegoś specyficznego, który powoduje zaburzenia równowagi. Potem opiszę dokładniej, ponieważ zadzwonią do mnie z lecznicy w związku z wynikami badania krwi u Saby. Ma też Misio schorowany kręgosłup - prawdopodobnie spondyloza...:( Jest bardzo wyniszczony i wychudzony. Potrzebuje wartościowej karmy. Na początek nawet wyłącznie mięsa z piersi kurczaka, a potem stopniowo dodawac wypełniacze. Wet zalecił dodatkowe odrobaczenie, więc dziś wraz z całym stadem dostanie swoje tabletki. Zapisał mu podobnie jak Sabie staruszce Aspicam 1/5 tableteczki przez 3 dni. Na polskim rynku pojawił się bardzo dobry lek, który stosowany jest również przy spondylozie. Jest nawet lepszy od Bonharenu i dużo tańszy. Nazywa się Carthrophen Wykupiłam Sabie 3 zastrzyki i wet zaproponował, że może Misiowi na jego schorowany kręgosłup też może pomóc. Wykupiłam mu więc jednorazowy zastrzyk, bo tyle wet zalecił. Koszt zastrzyku 25 zł. Miejmy nadzieję, że jego sponiewierane ciałko odczuje poprawę. Ten zespół przedsionkowy może być spowodowany wiekiem, ale może być również skutkiem częstego bicia w głowę :( I on faktycznie cofa się instynktownie przed dłonią, która zbliża się do czoła...Jeśli jego pan walił go w przód główki i pyszczek pięścią, to właśnie on zafundował mu to kalectwo...:( Koszt wizyty u weta 50 zł, do tego zastrzyk i 5 zł tabletka na odrobaczenie. Aspicam to tylko jedna tableteczka, więc wezmę od Saby, bo ona ma zapisaną receptę. Fakturę za wizytę otrzyma fundacja Niechciane i Zapomniane z Łodzi.
  16. Boże, znowu konie :( A ja dziś już płakałam na wątku Graven.... Co z tym, psia krew, naszym podłym gatunkiem jest nie tak, że tacy jesteśmy podli?
  17. A mnie w lecznicy chyba lubią :diabloti:Jak nie lubić takiej naiwnej, która nieśmiało wysuwa przypuszczenia sypiąc mądrościami z forum :D Przynajmniej dyplomatycznie jestem traktowana - ze zrozumieniem....
  18. Oby państwo byli zafiksowani na punkcie Klarneta....
  19. Funia też dostała nagle cieczkę i tak jej się chciało iść na całość, że w nocy zsybę w oknie wybiła i poszła pinda na chłopaki. Całą noc jej nie było, a ja nieświadomie sobie spałam myśląc, że suczysko śpi w pracowni na posłanku z prześcieradłem cieczkowym. Nad ranem się Funia przywlokła - cała w kolorze błota. Szybka na szczęście 30 x30 i sama wstawiłam... Trzeba uważać na sucz - można jej majty założyć i włożyć ewentualnie do nich podpaskę - jeśli jest w domu 8) Bo będzie stemplować. 21 dni zabawa będzie trwała.
  20. Rex też leje patrząc mi głęboko i czule w oczy i robi swoje oczyska takie smutne, długie do ziemi. A iglaczki brązowieją i mój tz siwieje wraz z głebią brązu ich igieł. Mam juz zaklepany na jutro samochód do lecznicy. Kierowca jeszcze nie wie, że zamiast 2 jak zawsze jedzie psiąt 5 :diabloti:
  21. Często jest tak, że siedzimy przezd monitorem i opłakujemy kolejne nieszczęścia, którym nie możemy pomóc, ponieważ nie mamy warunków, ale możemy przeznaczyć np. na nie jakąś kwotę pieniędzy - to jest nasza forma pomocy. Są też osoby, takie jak Edyta, czy wiele innych w tym wypadku Dogomanek, które nie mając środków mają czas i warunki, aby dać psu życie inne od tego, jakiego doświadcza w schronisku. I nie na miejscu jest zaglądanie w portfel takiej osobie. To są dary serca dla potrzebującej istoty. Owszem zdarzają się oszuści, ale zostają wreszcie zdekonspirowani i wyluczeni - jak np. Daga27. Poza tym, co komu do darowizny drugiej osoby dla potrzebującego psa? A te pyskówki z dziewczynami z AFN...szkoda słów. Niepotrzebny smród się zrobił na Owczarku. Zasady wpłat i wypłat są znane. AFN jest fundacją powstałą tu - na Dogo i jakoś do tej pory żaden pies z gołą doopą nie został ;) Przecież wyraźnie zostało napisane, że i Edyta i AFN ustalają między sobą co trzeba...Niektórzy widać lubią tak wodę na młyn...
  22. Ale teraz nie cierpi, nic go nie boli, nie musi czekać i czekać... Ale wciąż mam przed oczami ten smutny wzrok...
×
×
  • Create New...