Psiska ucałowane :)
Dziś ciocie Moriaaa i Hania przyjechały do mnie, żeby Fuńkę dowieźć do lecznicy na sterylizację. Obejrzały sobie Misia :) Przewracało się niebożątko, ale ogonek machał i tuptała psina do wszystkich :)
Misio od rana okupuje budę klasy lux - z przedsionkiem. Widać, że potrzebuje własnej przestrzeni. Wchodzi do tej budy tak, że nie wiem, czy tam jest, czy gdzieś łazi.
Zanim pojechałyśmy z Funią do lecznicy pozamykałam psiska - w kojcu i w szopie, a Misio tymczasem umknął do budy. Po powrocie, przed wjazdem czekał na nas Misio - samotny gospodarz. Dostał mikołajową paczkę luksusowych chrupków, którą rozdawali w sklepie zoologicznym :D Zjadł wszystko i muszę wam powiedzieć, że apety ma niezły. Nawet suchą pajdę chleba - codzienność moich żebrących pysków - Misio też usiłuje wyżebrać :D Tak więc, kiedy rozdaję, to i dla niego musi też być. Jak w stadzie - wszyscy, to wszyscy.