-
Posts
10672 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Czarodziejka
-
Niestety Zbigniew nie doczekał zimy
Czarodziejka replied to ciapuś's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Zbysiu....co z tobą :( Dziewczyny, jeśli wpłyną jakieś pieniążki na Rexa z Allegro, to przeznaczcie je na Zysia, ja dostałam wsparcie od Petera Beny i z bazarku wpadnie... -
Kosmaty, może ja też ci opowiem - rok temu ze schronu w Łodzi przywieziono mi na tymczas onka Rexa - oazę łagodności :mad: Moje wszystkie psy wraz z kotem na równych pozycjach, więc kiedy już Rex poznał psy przyszła kolej na kota, ale kiedy go tylko ujrzał - katastrofa - szaleństwo, furia, brak hamulców, a mnie siły do powstrzymania. Rozpoczęłam skuteczny proces resocjalizacji i dziś proszę ciebie koty wraz z Rexem czatują pod drzwiami domu, żeby je wpuścić, albo na miskę strawy, śpią obok siebie, razem chodzą na spacerki :D Może warto spróbować...?
-
U nas jest tak paskudnie, że szkoda słów...Mży, chłodno. Rex tylko zad wywalił z budy, żeby postawić pomnik natury i zpowrotem się ułożył - tyłem do swego dzieła. Focz cały dzień głęboko w swojej komnacie. Wychodzi tylko za potrzebą i na kochanie, kiedy ja się snuję po dworze. Teraz trzeba iść, usunąć produkty przemiany materii z kojca :mad:
-
Jak Misiorek współżyje z kotami? Pytam sobie, bo mam 2. Nawet, gdyby na początku brykał, to się zresocjalizuje ;) Rex po przyjeździe do mnie dostawał furii na widok kota, obdzierał drzewa z kory, a wielki jest i silny jak byk. Nie mogłam go utrzymać, a gdyby kocicę nieszczęsną dopadł - ukatrupiłby na miejscu. A teraz...proszę państwa, nawet nie śmie kichnąć przy kotach. Śpią obok siebie, jedzą obok siebie, razem na spacerki ;) I teraz, gdyby ktoś chciał adoptować onka miłującego koty...
-
[quote name='kosmatypl']Rozmyślam nad wzięciem jej na DT.... Ale boję się, że jak przestanie być obojętna, to zje moje koty (koty są w domu, ale mogą wychodzić kiedy tylko chcą - mają swoje kocie drzwiczki, na dodatek moje koty nie boją sie domowych psów...) - zatem nie ma możliwości skutecznej izolacji kotów i reszty mieszkańców.[/quote] Boże, sunia ma szansę, a tu taka niewiadoma :shake:
-
Ooo, nie jestem sama :D
-
Dorothy....to starość :( Saba od dawna żyje w świecie własnych boleści, o których my nic nie wiemy, bo juz na początku wet się zdziwił, że ona chodzi mając zmiażdżoną kość udową. Ja robię, co mogę. Najgorszy jest ten dojazd do lecznicy, a ja właśnie oblałam gezamin na prwo jazdy - na rondzie w Sieradzu, co za obciach :mad: 4.12 mam następny i jeśli zdam nie będę żebrać u ludzi ze wsi o chwilkę dla moich psów. I tak uważają, że najlepiej dla nich i dla mnie byłoby je powybijać. Byłby spokój, a ja nie miałabym problemu...Nie komentujmy tego, bo szkoda słów. Taka jest rzeczywistość na wsi. Jeden z kierowców, który mnie czasem gdzieś wozi, kiedy tylko wjeżdża na podwórko i widzi Sabę, która kuśtyka sobie wolniutko, zawsze powtarza ten sam tekst:" Boże, toto jeszcze żyje? Masz no jaką łopatę, zara ci sprawę załatwię. Postawisz piwo i będziemy kwita...:(" Dlatego czasem, kiedy muszę go prosić....ech... Fona - Saba bierze witaminki regularnie. Dzięki nim skóra jest w porządku, przynajmniej ja widzę dużą poprawę :) Przed chwilką byłam po drzewo do pieca i Sabi wyszła z szopki na mizianie, przytulanie, całowanie i spacerek krótki. Na sioo trochę przysiadła, więc może stawy przestały dokuczać. Pyszczek uśmiechnięty, nochal zimny. Daję jej Arthoflex - 1 łyżkę wieczorem do posiłku. Codziennie dostaje też 2 surowe jaja do kolacji, żeby białka miała więcej, bo mięśnie zanikają...Cóż więcej mogę zrobić...Na starość nie ma lekarstwa. Od kiedy zaczęły się te pogody wciąż chodzę niespokojna właśnie o Sabę, nawet Misiek mnie tak nie niepokoi. Daje radę i jest sprawny, biega, szczeka, powarkuje na Rexa. Sabi zawsze chodziła sobie na spacerki do stawów, na łąkę, a teraz załatwia się na podwórku i zaraz idzie do szopki, bo do domu nie chce nawet podchodzić. Widocznie czuje, że z szopki łatwiej jej wyjść się załatwić. W domu zrobiła na podłodze. Kochane suczysko - takie czyste stara się być. Kiedy weszłam do szopy po łopatę, gdzie trzymamy też narzędzia ogrodnicze - sprzątałam kojec i podwórko z psich qup, ujrzałam w środku zakonspirowane qupsko. Spojrzałam odruchowo na Sabę leżącą na swojej kołderce, a ona cała się trzęsie, że zaraz będę ją oskarżać :( A to Funine - poznaję :mad: Nie chciało się w nocy doopy wystawiać :mad:
-
Dobrze, że mój tz tego nie czyta, bo ja mu KAŻĘ pompki i brzuszki ćwiczyć! Ma nie być opony wokół brzucha :mad: Jak dużo ciała, to wszędzie równo ;) A nie tylko wokół brzucha.
-
[quote name='iwop']Jestem załamana - coraz więcej takich przypadków. przeczytajcie na głównej stronie dogo: http://www.dogomania.pl/portal/node/395 :placz: Aż mnie w gardle ścisnęło...Co za podłość, skąd to się w tych dzieciakach bierze...Chyba patrzą, jak rodzice zażynają drób, zabijają bydło, świnie i potem robią sobie wprawki - wstęp do późniejszego mordowania. Ja mieszkam obecnie na wsi i wiem, jak się chłopy zwołują do "bicia" świni - popijają i bawią się, a zwierzę się męczy...:placz:
-
Typowa Raczyca :diabloti: Misia jej się zachciało. Masz Klusiora do przytulania, bobtajle i Morgankę, więc wystarczy ci patyk :eviltong:
-
LISIA- maleńka. MA DOM! :) Są nowe fotki z domku :)
Czarodziejka replied to Mysia_'s topic in Już w nowym domu
Co za ohydna podłość... -
Niestety Zbigniew nie doczekał zimy
Czarodziejka replied to ciapuś's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
O ostatni dom na świecie prosi Zysio... -
Saba dziś smutno wygląda. Aż starch pomyśleć, że może być jak z Filipem :( Rano w pracowni znalazłam koopę. Wyszła na dwór bardzo powoli, i długo trwało zanim wstała, a potem zanim ruszyła z miejsca. Sioo zrobiła pod siebie stojąc, nie miała siły kucnąć na tylnich łapach. Postała troszkę, pokuśtykała się napić i potem powolutku do szopki na kołderkę :( Dziś ładna pogoda, ciepło...