Nie dość że towarzyska to jeszcze niemożliwie łakoma. Sporo takich łakomych wspomnień zostało.
U teściów (zawsze chodziliśmy z Norcią, żeby pobawiły się z Brutusem teściów) kiedyś wyjadła (wspólnie z kolegą rzecz jasna) pasztet ściągnięty z blatu, innym razem kotlety:) Najśmieszniejsze jest to, że mojej żony talerza Norcia by nawet nie powąchała - dla Nory moja lepsza połowa była kimś, komu nie wchodzi się "na głowę"
A te wybryki u teściów to oczywiście nie sama Norcia, ale i Brutek.