Wczoraj wieczorem było i zimno i wilgotno. Na spacerku Saruśkę rozbolała pogryziona łapka, najpierw zaczęła utykać, a później łapinka w górę. Szybciutko zrobiła, co potrzeba i do domku. Lekarz co prawda mówił, że ta łapa może boleć bo była poważnie uszkodzona, ale miałem nadzieję, że "może" nie będzie w tym przypadku oznaczać "na pewno".
Po powrocie do domowego ciepła ból ustąpił, a dziś (wilgoci brak i cieplej) po utykaniu ani śladu i niech tak zostanie:)
Na początku gdy Saruśka do nas dotarła w wilgotne dni bolała przednia łapka, a z czasem ból znikł zupełnie i nikt już o nim nie pamięta. Może i z tylną będzie OK.