Nic dodać, nic ująć:)
Dziś, po raz pierwszy od kiedy Gajula jest u nas, jestem na chorobowym. Wcześniej bywałem przeziębiony, ale nie byłem w domu na zwolnieniu. Miałem obawy, jak to będzie w domu ponieważ Gajula gdy siedzę w domu potrafi dzień cały zawracać głowę (a to pobaw się ze mną, a to wypuść mnie na balkon, a to daj coś smacznego:)). Okazało się, że Gaja potrafi chorować ze mną w sposób jak najbardziej przyzwoity. Kiedy czytałem, grzecznie leżała obok mnie albo obok łóżka, nie przynosiła zabawek, a nawet nie siedziała zbyt długo na balkonie. Widać wyraźnie, że psinka wyczuwa moje złe samopoczucie. Bardzo się cieszę, bo świadczy to, że mała mordka jest coraz bardziej zżyta ze mną. Kochana jest.
Wieczorem po raz pierwszy Asia myła Gajulcowi zęby (pomału zaczął się tworzyć kamień). Stosujemy enzymatyczną pastę do zębów (pastę poleciła nam nasza pani doktor z lecznicy), Gajula wyglądała na zadowoloną:)