Całkiem niedawno wróciliśmy z lecznicy. W poczekalni były psiaki więc cicho nie było bo Gajce towarzystwo do gustu nie przypadło:) Gajulka osłuchana z każdej strony, węzły sprawdzone i wygląda, że szmery były spowodowane infekcją i sobie poszły. Za niecałe trzy tygodnie jeszcze płytki i jeśli wszystko będzie po myśli pani doktor, kontrole będą dużo rzadsze. Gajula po powrocie jest dziwnie radosna i gdy piszę to próbuje mnie podgryzać:)