Dziś Riki musiał wpaść z wizytą do weterynarza, zaczął saneczkować.Początkowo myślałam, ze Majki dziabnął go w zadek. Ale nic nie znalazłam. No i zapchane gruczoły. Jest dużo lepiej ale chyba jeszcze nie całkiem. W czwartek mam się pokazać jeśli nie wróci do normalności. Darł się niemożliwie. A po zejściu ze stołu zadowolony z siebie zrobił obchód całego gabinetu, nie omijając sali operacyjnej (akurat były tam otwarte drzwi).I jakoś niespecjalnie spieszył się z wyjściem. Przy okazji zważyłam go. I niespodzianka - waży 10kg. Czyli od przyjazdu doszły mu 2 kg. Jakoś nie widać tego.