"Przez ten wypadek to nawet nie wiedziałam,że chłopaki już u Kasi..
Dziaduńki kichane moje:)"
Miało być kochane a nie kichane. Przepraszam, dopiero teraz zauważyłam.
No widzicie nie pomyślałam ,że tylko jeden. Gapa ze mnie. Rozmawiałam potem z Anecik i też mi powiedziała ,że na razie jeden dziadunio pojechał do Kasi.
Niestety zaczęła mnie palić i boleć skóra od pasa w dół. Jest dziwna, taka drętwa , piekąca i bolesna.
Muszę iść do neurologa.
Martwię się co będzie z Tofikiem jak niczego nie znajdziemy.
Strasznie się martwię o Sonkę, przykro ,że wyszła niemiła sytuacja z Maksiem. Najpierw wypadek , teraz nieporozumnienie na dogo. Jakiś pech się ciągnie za tym psiakiem.
Nie wiem co będzie. Ma niskie albuminy. Codziennie mamy ją wozić do kliniki i każdorazowo płacić około 200 zł:(
Dodatkowo kazali kupić osocze za 400 zł. Już zapłaciłyśmy ponad 1500 zł i kolejne wydatki są ponad nasze siły. Koleżanka wzięła ją do siebie do domu żeby nie liczyli za pobyt ale mam wrażenie ,że sobie odbijają...
Zaczynam myśleć o zmianie lecznicy bo boję się czy nie naciągają na koszty.
O Boże czemu tak się porobiło? Tak się ucieszyłam ,że ten biedak dostanie pomoc i opuści schronisko.
To taki dobry , młody psiak, proszę nie obrażajcie się, elik, Ewa Marta. Ellig, Deklarowicze.
Proszę w imieniu Maksia.