Przepraszam,że mnie nie było ale od kilku dni walczymy o życie szczeniaczka chorego na parwo. Wczoraj było dramatycznie groziła sepsa. Dziewczyny wieczorem pojechały do Katowic na klinikę. Na razie jest ok (tfu tfu).
Szczeniaczek uratowany z wiochy , nie postawił łapki w schronisku. Niestety biegał po wsi i gdzieś się zaraził.
Ma trzy miesiące ale to duża sunia, waży 10kg.
Na domiar wszystkiego Córeczka Madzi dostała ataku wyrostka robaczkowego. W sobotę natchmiast trafiła na stół, jest po operacji.
Calineczka bardzo źle:( Ma zapalenie trzustki i wątroby , walczy o życie. Pani , która na nią czekała została potrącona przez samochód i leży połamana w szpitalu..
Mamy już dosyć:(