Wczoraj wieczorem strasznie się zdenerwowałam. Napisałam smsa do Panów z Wrocławia , którzy chcieli adoptować Karacika ale ostatecznie trafił do nich Nero. Od czasu do czasu pytam domki co u psiakow.
Wysłałam smsa : "Jak się miewa Nero?' Opowiedź :" Nie żyje"
Mało nie umarłam, próbowałam zadzwonić- poczta głosowa...
Napisałam kilka smsów z prośbą o wyjaśnienie co się stało.
Dosłałam( po 20 minutach) odpowiedź :"Żart"
Coraz bardziej zdenerwowana prosiłam o wyjaśnienie, po czasie przyszła odpowiedź: "Pani Basiu taki żarcik kosmonaucik"....
Po chwili informacja ,że osoba , która do mnie pisze nie zna Pana Pawła i tylko ma jego numer.
Spytałam skąd zna moje imię , odpowiedź po angielsku : " bo jestem mądrym facetem"...
Spytałam czy ma kontakt z Panem Pawłem, dowiedziałam się,że "nie zna człowieka a korzysta z tego numeru bo to jego numer"...
To tak w skrócie nasza korespondencja:(
Zadzwoniłam pod drugi numer z umowy, nikmt nie odebrał. Zdenerwowana do granic możliwości odnalazłam jednego z Panów na FB i trochę się upokoiłam bo 23 marca zamieszczono tam zdjęcie z Nero. Sprawdziłam w archiwum pogodę było ciepło a na drzewach nie było liści więc nie było to stare zdjecie.
Napisałam maila do Pana Pawła, na szczęście odezwał się do mnie . Ma nowy numer, u Nero wszystko w porządku, trochę chorował ale już jest ok. Dostałam zdjęcia:) Dzisiaj ma do mnie zadzwonić.
Natomiast ja dalej nie rozumiem skąd żartowniś znał moje imię...
Pan Paweł ponoć zrezygnował z numeru u operatora kilka miesięcy temu.
Co o tym myślicie?