Czy ktoś ma pomysł, jak pomóc bezdomnemu kotu? Dokarmiam go i jeszcze kilka osób, ale jest coraz zimniej i biedak marznie. Otwieram okienko do piwnicy, ale inni je zamykają i są awantury o to, że ciepło ucieka, za które wszyscy płacą, że będzie smród i pchły, boję się, że ktoś może mu zrobić krzywdę. Poza tym on ma trudności z wchodzeniem przez te okienka, bo okna są takie, że tylko się trochę uchylają, nie otwierają się na całość, a dodatkowo są w nich gęste kraty, które założono właśnie przeciw kotom. Kot jest ufny i podchodzi do każdego, uwielbia głaski. Może ktoś na wsi przygarnąłby chłopaka, wystarczy mu chociażby możliwość wstępu do piwnicy, idzie taka straszna zima, a ten biedaczek jest taki zmarznięty już teraz :( Jak się go głaszcze, to jest zimny jak sopelek, i tak łapki podkurcza... :(