Jump to content
Dogomania

Fauka

Members
  • Posts

    1474
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Fauka

  1. Gratuluję psiaka! :) a ze swojej strony mogę polecić książkę "drugi koniec smyczy" genialnej behawiorystki Patrici McConnell, otwiera oczy na wiele spraw. Na początek, byś nie miał problemu pracuj nad posłuszeństwem, ucz psa chodzić poprawnie na smyczy, nigdy nie chodź za nim, nie pozwalaj mu ciągnąć. W internecie znajdziesz wiele porad. Świcz z nim podstawy, bardzo przydatna jest komenda "na miejsce" oraz "zostań". Na spacerach jak już było wspomniane pracuj nad wracaniem na długiej lince. Psiak będzie duży, rasa jest dość trudna w relacjach z innymi psami dlatego zapewniaj mu wiele nowych bodźców, zabawy z innymi psami, unikaj psów agresywnych by twój psiak nie miał traumy, czasem jedno zaatakowanie szkodzi psu na całe życie. Zainwestuj w psie przedszkole, później w kurs posłuszeństwa w dobrej szkole gdzie psiak będzie miał okazję poznawać inne psiaki i się czegoś uczyć. Inwestycja w dobrą karmę to inwestycja w przyszłość, im lepiej pies jest żywiony tym zdrowszy będzie w przyszłości. Lepszymi karmami są Brit, Bosh, Royal Cain byłam zadowolona z husse. Jako że masz psiaka bez rodowodu to gdy tylko urośnie zrób mu wszystkie potrzebne badania bo jestem pewna, że hodowca nie zadbał o badania rodziców (inaczej by ci je pokazał) i twój piesek może być obciążony wadami dziedzicznymi. Jeżeli chodzi o czystość, myślę że wilgotną szmatką możesz go codziennie przetrzeć zamiast kąpieli. Powinno pomóc przy takiej sierści. Zainwestuj w kong, genialna zabawka. Gdy tylko zostawiasz psa samego w domu napełnij go pasztetem i daj psiakowi, łatwiej będzie mu zostawać samemu. Włączone radio też uspokaja, nie jest tak przerażająco cicho i nienauralnie :) I jeszcze jedno, nie oglądaj prograów Cesara Millana albo chociaż nie używaj jego metod, w programie zapominają wspomnieć że to metody tylko dla doświadczonych szkoleniowców i tylko w stosunku do wyjątkowo trudnych psów. Normalnemu psiakowi można zrujnować tym psychikę ;)
  2. Ja rzadko spotykam TTB zimą ubrane w kombinezonik co mnie przeraża, przecież ta mini sierść nie chroni ich przed zimnem. Jeden facet tylko na moim osiedlu ubiera psa w moro kombinezonik.
  3. Ja z tą panią również miałam przyjemność, zmieszała mnie z błotem w najmniej merytoryczny sposób, byłam zaskoczona że to szkoleniowiec, w życiu bym nie powiedziała. Mam labka upartego i pewnego siebie, niczego się skubaniec nie boi. Nie wyobrażam sobie biegania za nim i klikania, czase trzeba na niego warknąć by przywołać go do porządku, gdybym ciągle go "niuniała" to bym miała psa z przerośniętym ego ustawiającego sobie mnie jak tylko chce i pracującego tylko za smaczki. Nie chce mi się szukać na ich profilu dyskusji o kolczatkach, aszkoda bo warto pokazać. Pani nazywana specjalistką ma kiepskie argumenty a kiedy ich brak odpowiada po prostu chamsko. Ogólnie cały ich profil na facebooku jest prowadzony dziwnie, czasami razi mnie ich język a jestem wrażliwa pod tym względem.
  4. Ja swoim psiakom smaruję tylko łapy, nic poza tym. Labradory mają gęstą sierść i bogaty podszerstek, mój koondel w ubranku nie chce się ruszyć i potrafi kłapnąć zębami o to ;)
  5. Akcja fajna ale mnie też na ich FB się po głowie dostało od "specjalistów". Napisałam o tym, ze czasem użycie kolczatki bywa potrzebne i powinno być to użyte pod okiem specjalisty, i że metody trzeba dobierać do psa i nie każdy pies dobrze się szkoli MP i dyskusja była podobna, bo oni nie poznali jeszcze psa który pozytywnie kiepsko się uczył, bo ich SPECJALISTA wie lepiej, bo tak. No cóż, są zafiksowani i tyle. Ale lepsze to niż CM.
  6. Fauka

    Psia zazdrosc

    Ches, więc skup się tylko na nim i już. W życiu będziesz miała okazję posiadać psiaki, niestety wybrałaś sobie psa takiej rasy, że trzeba mieć naprawdę duże doświadczenie by pogodzić dwa psy, ty go nie masz więc nie ryzykuj. Wyobraź sobie co by było gdyby psy zaczęły walczyć, ja mam taką sytuację, trzeba cały czas uważać, gdybym miała ttb to nie mam pojęcia co bym zrobiła. Albo gdyby twoje dwa psy były zaatakowane.
  7. [quote name='bluerat'] Ps.3 [B]@ Fauka [/B]- a bazarek na kastrację Ajsa? albo płatne robienie zestawów ogłoszeń psom potrzebującym? jakieś rękodzieło itp?[/QUOTE] Nie zrobiłabym tego, bazarki zostawiam dla psiaków potrzebujących, wżyciu też nie wzięłabym pieniędzy za ogłoszenia dla psiaków. strix, n ojego agresora natomiast kliker działa zbawiennie. Gdy zaczeliśmy zauważyłam super poprawę, uczył się bardzo chętnie, radośnie, nie bał się. Na widok klikera leci zadowolony i chce pracować. U nas był ten problem, że Ajsa cięzko nagrodzić bo głaskania nie lubi, jedzenia też nie, za zabawki pracować nie chciał. Dopiero z klikerem to się udało bo on pracuje dla dźwięku, nie wiem czemu sprawia mu to frajdę, klikam, daję mu smakołyk, czasem go zje, czasem wypluje ale nawet jak go wypluje to chce się bawić dalej, kiedyś jak zobaczył że dosaje coś niedobrego to rezygnował ;)
  8. Zrób to jak należy czyli idź na wystawy, zdobądź uprawnienia hodowlane i NAJWAŻNIEJSZE - zrób jej badania na HD, ED i PRA bo bez tego rozmnażając psa postąpisz nieodpowiedzialnie. Rodzice muszą być przebadani pod kątem dysplazji stawów biodrowych, łokciowych i postępującego zaniku siatkówki by nie obciążyć cholerstwem szczeniaków. Nikt kochający zwierzęta nie chce chyba powołać do zycia zwierząt, które będą cierpiały.
  9. Ja doskonale wiem jak reagują i wiesz co? psa prędzej nauczyłam opanowania niż mamę i babcię odpowiedniego go traktowania. Niestety sama wiesz najlepiej że pies nie traktuje każdego tak samo. Ja jestem opanowana przy psach, dużo wysiłku mnie to kosztuje ale potrafię, mnie Ajs nie pogryzł chyba od dwóch lat już, jedno moje srogie "ej" starczy by przestał i słodko się na mnie popatrzył i się uspokoił i jest super. Tylko problemem jest komunikacja pies - reszta rodziny, moja mama to krzykaczka, potrafi się wypruć nawet na kota, potrafi cały dzień o wszystko wrzeszczeć i pies chodzi zdenerwowany. Przykładem może być nasze schodzenie po schodach, 8 lat schodził jak każdy normalny pies a tu nagle rok temu wprowadzili się państwo z pudlem agresorem, kilkanaście razy nas zaatakował na klatce schodowej i co? mój pies schodząc po schodach jazgocze i doskakuje do jego drzwii. Ale robi to tylko z mamą, ze mną jak schodzi jest cichy i spokojny, czasem wymsknie mu się warknięcie ale wystarczy moje "ej" lub ewentualnie szarpnięcie smyczą, działa natychmiastowo. Mama natomiast uwielbia do psa mówić pełnymi zdaniami, nie potrafi zrozumieć że psy nie znają synonimów słów i ma ogromny problem z komunikacją z każdym psem. Niestety jest odporna na wiedzę. Mam fajny przykład, bo Ajs do perfekcji opanował polecenie "do kibla", śmiesznie to brzmi ale działa i jest przydatke kiedy ktoś przychodzi i lepiej by Ajs nie był w pokoju (co najlepsze, nikt za to go nie nagradzał, sam jakoś tak załapał o co chodzi i ładnie to wykonuje). Mama potrafi kilkanaście razy wypruć się "do łazienki!" i ma pretensje, że pies tego nie robi. Tylko że on nie zna słowa łazienka, ona to wie ale nadal ten błąd popełnia. I dziwne jest to, że Ajs za chiny nie wpuści gości mojej mamy, natomiast do mnie mogą przychodzić znajomi któryh na oczy nie widział i ich wpuści a nawet będzie się łasił, oczywiście wszyscy mają zakaz dotykania go.
  10. Komunikacja Millana tak, ale nie wiem czemu ma służyć przeciągnięcie po schodach bernardyna. A na gryzienie reagują krzykiem i agresją w stosunku do niego, ździelą mu czymś albo tylko nakrzyczą i on wtedy się chowa.
  11. Historia strasznie ściskająca za serce. Jak mogłabym pomóc? co potrzeba? pieniędzy? jakiś rzeczy?
  12. [quote name='strix']Mam wrażenie,że ten pies ma duży poziom lęku i desperacko próbuje Was kontrolować, bo mysli, że to mu doda pewnosci siebie. Mój mix (ten z awatara) robił to samo, ale po roku już nie robi. Dobrze, bo waży 30 kg ;). Był, jak to określiła znajoma, też behawiorystka, typem neurotyczno-autorytarnym ;) Taka tam uwaga.[/QUOTE] Nie masz wrażenia, to prawda. Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że robi to tylko gdy jest mama i babcia w domu, jak jestem sama wszyscy żyjemy w harmoni aż dziwne. Ja nie jestem wielką fanką klikania, cholera mnie przy tym bierze, gubię kliker i nie potrafię tak się pieścić z tym. Ale Millana nie znoszę, moim zdniem on właśnie ma jedną metodę na każdego psa. Staram się psa chwalić ile się da, ale jeżeli wybitnie przesadza to nie omieszkam mu tego pokazać.
  13. Klatkę już dawno proponowałam mojej mamie, niestety a) nikt nie wie gdzie by ją upchnąć bo zwyczajnie nie ma miejsca a b) mama twierdzi ze mieszkania klatkami ozdabiać nie będzie. Byłoby zdecydowanie lepiej gdyby rodzina chciała współpracować, ale nie chce a ja o niczym decydować w domu nie mogę. Mam też wątpliwości czy by w ogóle do niej wszedł, nie ma pomysłu na co by dało się go do niej zwabić, kupowaliśmy mu różne legowiska i budki i nigdy z nich nie chciał korzystać mimo zachęcania zabakami/smaczkami. Poza tym mimo zamknięcia w klatce i tak warczałby na każdego kto się do niej zbliży a wtedy agresor włącza się drugiemu psu bo Lary nienawidzi jak Ajs warczy na kogoś. Raz jak Ajs mnie zaatakował w lazience to prawie wyważył przez to drzwi. A za wersalką na nikogo nie warczy bo nikogo nie widzi, czasem jak ktoś usiądzie od strony od której on z tyłu śpi to powarczy ale każdy siada tak, by być z dala od niego.
  14. W moim pokoju większość czasu śpią koty i mój drugi pies, Ajs nienawidzi być u mnie, piszczy, jazgocze na psy które widzi przez okno balkonowe i nie czuje się dobrze. W pokoju mamy i babci zawsze chowa się w wersalce.
  15. Martens, ja doskonale zdaję obie z tego sprawę. W życiu nie oddałabym go ludziom bez doświadczenia a co gorsze - z dziećmi. Napisałam wcześniej ze znalezienie mu odpowiedniego domu to byłby cud. Zazwyczaj ludzie odpowiedni, znający się na psach i potrafiący pomóc takiemu zwirzęciu mają właśnie zwije psy albo w ogóle nie chcą decydować się na takiego psa. Ja po prostu nie potrafię podjąć decyzji o uśpieniu, nie chcę mu skracać życia, zabijać go. Nie potrafię sobie tego wyobrazić, nie wybaczyłabym sobie tego. Ale jak pomyślę że on jeszcze może pożyć i drugie 9 lat to ściska mnie w gardle, kolejne 9 lat męczarni z psem. Bo z jednej strony go kocham ale z drugiej jestem zmęczona i czasem mam tak dość, szczególnie w dni w których wyjątkowo ma zły humor że mam ochotę zrobić mu krzywdę. Czasami cały dzień biegam z pokoju do kuchni i wypraszam z niej warczącego na moją babcię psa, albo ratuję koty przed jego zębami, albo wyganiam go zza kibelka bo ktoś chce skorzystać a on akurat postanowił się za nim położyć i warczeć. Czasem też całe dnie piszczy bo nie wie samc czego chce, wychodzimy wtedy z nim kilkanaście razy bo myślimy że ma rozwolnienie ale on nie chce, i tak po prostu piszczy. Bawić też się z nim nie da, szarpanie wwywołuje w nim atak agresji i potrafi wtedy zaatakować, rzucanie mu zabawki kończy się na tym że ją łapie i zaczyna pilnować. Co do szczepień, zawsze ma kaganiec i na śliskim blacie jest tak wystraszony że nic nie zauważa. Kiedyś nawet weterynarz wyjmował mu kleszcza z powieki i nie było tak strasznie. Trochę się rzucał ale bardziej się bał.
  16. Sybel, ja bym nie zaryzykowała strzelenia psa ręką w pysk, skończyłoby się to rozlewem krwi. Jego nawet dotknąć za blisko pyska nie wolno. Można go głaskać po łebku, uszach i plecach, nie wolno dotykać pyska, łap, klatki piersiowej i ogona, wtedy atakuje. A refleks ma niezły, nie zdązyłabym pewnie dotknąć pyska a już miałabym wbite w rekę zęby. W dodatku po każdej agresji w stosunku do niego robi się jeszcze bardziej nerwowy. Złapać za kark i usadzić też nie wolno bo zaatakuje, ba - nawet za obrożę zaciągnąć się go nigdzie nie da bo pogryzie. Niedawno miałam nieprzyjemną akcję, gdy wychodzę z domu psy rozdzielam, Ajsa zamykam u mnie w pokoju gdzie nikt nie wchodzi, drugiego psa z resztą zwierzyńca w pokoju mojej mamy i babci bo lubią towarzystwo i jest bezpiecznie. Biorę go wtedy na smycz pod pretekstem spaceru i prowadzę do pokoju. Ajs wyczuł jednak że to nie spacer i wpadł w szał, złapałam go na pętlę ze smyczy, on zaczął się szarpać, atakować,, trzymałam go z daleka ode mnie więc rzucił się na smycz. Ajs nie jest wykastrowany, gdy był młody i nalegałam mama mówiła że psa kaleczyć nie będzie, teraz gdy jest uświadomiona jak trzeba też nie chce, powiedziała że na niego grosza już nie da. Niestety ja nie pracuję. Nawet nie wiem czy teraz u 9 letniego psa kastracja by coś zmieniła bo prawdopodobnie nawyki zostaną.
  17. Uwielbiałam produkty mleczne i chińszczyznę ale doznania smakowe nie są dla mnie tak ważne jak życie zwierząt. A to co robią w rzeźniach i mleczarniach to istny obóz koncentracyjny. Aż trudno uwierzyć że ktokolwiek jest zdolny do takiego okrucieństwa. A jeszcze bardziej brzydzi mnie u europejczyków podejście do spożywania psiego mięsa, że to chore. Tylko że dla Hindusów równie chore jest spożywanie krów a dla Żydów nie do pomyślenia jest jedzenie wieprzowiny. Dla ciekawych tego co jedzą, a jedzą niewątpliwie strach i cierpienie polecam film Fast Food Nation oraz: [url]http://laverabestia.org/play.php?vid=3041[/url] - mleczarnia [url]http://otoz.pl/uboj-swin-film.html[/url] - rzeźnia "Dla zwierząt wszyscy ludzie są nazistami" - Isaac Bashevis Singer Mnie teraz mięso przez gardło by nie przeszło.
  18. [quote name='Olga RaQ'] zresztą to jest temat rzeka, bo my tu o psach, kopiowaniu, a co z mięsem które codziennie kupujemy w sklepach? czy przychodzi nam na myśl co te zwierzęta które zjadamy przeszły, jak żyły, jak były traktowane, co czuły? wyżej wspomniane przykłady traktowania świń. można by się tu długo spierać i kłócić tylko że to do niczego nie prowadzi[/QUOTE] Mięsem? samo spożywanie mleka i jajek to jak jedzenie mięsa, poważnie ;) polecam wszystkim weganizm.
  19. [quote name='zaginiona sara']Ciężko może być z szukaniem domu. Poproś o pomoc osoby z Twojej okolicy znające się na rzeczy.[/QUOTE] Nie mam pojęcia do kogo uderzyć o pomoc właśnie. Jeżeli ktoś tutaj może mi dradzić gdzie się zgłosić w sprawie pomocy szukania mu odpowiedniego domu to będę chętna. Ajs na dworze jest zupełnie innym psem, jest usłuchany, nikogo nie zaczepia. Będąc na działce cłe dnie spędzał poza domkiem, z daleka od nas, nawet na nocn ie chciał wracać a o 4-5 rano drapał w drzwi i chciał wyjść. W dodatku świetnie pilnował podwórka, mimo swoich gabarytów dawał znać jak coś się działo, nie omieszkał złapać obcego za nogawkę. Myślę że tego mu trzeba, samotności, w domu czuje się zagrożony, mając wolną przestrzeń jest spokojniejszy. Wystarczyłby mu kojec, podwórko i zrozumienie ze strony człowieka że on miłości nie potrzebuje. Czasem tylko pobiegać za tenisówką.
  20. Zakładałabym ale jakby jadł i pił? w dodatku w kagańcu robi się jeszcze gorszy, jest wtedy wściekły, nie śpi tylko chodzi i na każdego warczy. Moja rodzina jest dla mnie ważna, od kiedy babci zdrowie się posypało poważnie myślę o tym, co zrobić ponieważ boję się co by się stało gdyby ją ugryzł. Boję się też o moje koty które atakuje, co dziwne, z jednym kotym mieszka od ponad 6 lat i dopiero od niedawna zaczął mu przeszkadzać. Nie jest po przejściach, to znaczy moja mama go kupiła na rynku od jakiejś pijaczki, psami na flaszkę zarabiała. Miał chyba miesiąc gdy do nas trafił, malutki był. Być może odziedziczył agresję, pewnie też przyczyniła się do tego zła socjalizacja, i nasze Milanowskie podejście. Nie mam pojęcia co zrobić, mimo to że zamienia moje życie w piekło go kocham. Nie potrafię go zaprowadzić do weterynarza i uśpić. Chciałabym mu znaleźć lepszy dom, najlepiej z kojcem i z osobą konsekwentną która nie będzie szukała pieszczocha a raczej psa który woli być sam i lubi pilnować. To chyba jednak niemożliwe, w cuda nie wierzę.
  21. Na szczęście nie, taki większy sznaucer miniatura. Gdyby był duży to bym nie zastanawiała się długo nad jego uśpieniem bo pogryzienia byłyby znacznie poważniejsze. Nie ryzykowałabym życia mojej babci, i tak muszę pilnować by jej nie ugryzł w nogę bo ma chore, a nie raz już ją pogryzł.
  22. Owszem, nie napisałam o skubaniu bo to jest normalne, ot - psi język. Ja napisałam o psie który z byle powodu np. zbliżenie się do niego w momencie, w którym nie ma na to ochoty może się skończyć poszarpaną nogą czyli głębokimi ranami od kłów i siniakami, zwykle zostają blizny. Wczoraj moja mama cudem uchroniła się od oszpecenia, ktoś rano wypuścił psa z łazienki, wskoczył jej do łóżka i się obok niej położył, ona się ruszyła, pies doskoczył jej do twarzy i zdążyła osłonić się ręką. Musi być na noc zamykany w łazience, inaczej kończy się to źle. I naprawdę zrobiłam wszystko by jakoś go z tego wyprowadzić i mimo poprawy są rzeczy, z którymi trzeba albo nauczyć się żyć, albo go uśpić. A takie życie to męka, uważanie na każde stąpnięcie, na to czy akurat psa nie ma w pobliżu, w kuchni, czy akurat nie nalazł sobie króliczego bobka do pilnowania. Często kładzie się spać za wersalką, gdy się na niej siada wtedy warczy. Dlatego każdemu kto twierdzi że takie psy też powinny mieć szansę na dom i że każdego psa da się naprawić proponuję pomieszkanie sobie z nim pod jednym dachem minimum pół roku. Zobaczycie jakie wtedy życie jest "przyjemne". Bardzo chętnie psa użyczę, takie półroczne wakacje od niego po 9 latach to prawdziwy skarb ;)
  23. To może ja się wypowiem jako właścicielka agresywnego psa od 9 lat ;) Mam psa który nas atakuje, szczególnie moją mamę i babcię które nie mają zielonego pojęcia o opiece nad psem "specjalnej troski". Setki razy myślałam poważnie o jego eutanazji, nadal myślę, dla dobra rodziny i kotów które są przez niego nagminnie atakowane bez powodu. Problem zaczął się na dobrą sprawę jak Ajs miał jakieś 3 miesiące ale rodzina mówiła że "do roku mu przejdzie", ja miałam wtedy 11 lat i w to wierzyłam, w końcu to był mój pierwszy szczeniak w życiu. Dostęp do wiedzy był marny, w sumie żaden, książki o psach jakie wtedy dostałam to były "Rasy psów" i książka o wyborze i opiece nad szczeniakiem, tyle. Wiedzę czerpałam od sąsiadów, weterynarzy i rodziny. I o dziwo metody Millanowskie to w sumie nie jego metody bo były już wykorzysywane kiedyś, kiedy pies nie był obiektem badań i nikt specjalnie nad jego potrzebami się nie zastanawiał. Diagnoza była prosta - on nas dominuje (teraz wiem ze to nie jest prawda) no więc doradzano mi wychodzenie przez drzwi jako pierwszej, przyduszanie go do ziemi, ewentualnie strzelenie okrą szmatą przez pysk. Metoda wychowawcza jedyna mi wtedy znna zawiodła. Pies zrobił się jeszcze gorszy. Po kilku latach się przeprowadziłam, założono mi internet i poznałam szkolenie pozytywne. Było ciężko, teraz już wiem że on nikogo nie dominował, on się bał i przyczyn tego strachu jest wiele. Zerowa socjalizacja z naszej strony jak i z powodu zbyt wczesnego odstawienia od matki, złe postępowanie z nim od początku i wzbudzenie w nim jeszcze większego strachu przyduszaniem i pokazywaniem kto tu jest macho. Tego już się nie naprawi, on zawsze będzie nieprzewidywalnym psem, absolutnie się nie nadaje do życia w mieszkaniach, wśród ludzi którzy się go boją i nie potrafią z nim postępować, niestety u mnie tak jest i mimo że zmienił się w stosunku do mnie (chociaż też nie do końca) to nie zmieni się do innych i zawsze będzie stanowił zagrożenie. I w życiu nie oddałabym go nikomu bo to jest pies nieadopcyjny i jedynym wyjściem jest uśpienie go. Śmieszą mnie te głupoty pisane przez ludzi, którzy najczęściej mieli jedyny kontakt z agresywnym psem w schronisku/u znajomego o tym, że każdego psa da się naprawić i takie psy można wyadoptowywać. Nie można. Nikt nie chce psa którego będzie się bał i nie będzie mu w żadnym stopniu ufał, taki pies nie może stanowić dalszego zagrożenia dla ludzi i lepiej skupić się na tych, które szanse na dom mają i są przyjazne. Nikomu nie życzę takiego psa.
  24. Fauka

    Psia zazdrosc

    Myślę że lubisz ryzyko :) pomyśl o zapanowaniu nad jednym psem zanim nabędziesz kolejne, bo teraz może to się okazać tragiczne w skutkach. Ogólnie TTB do wyjątkowa rasa, TTB nie musi uwielbiać innych psów bo do psich walk został stworzony więc jeśli wykazuje agresję w stosunku do innych psów, to branie kolejnego może okazać się ryzykowne.
  25. Byłam jakiś czas temu na paradzoe labradorów. Podeszłam do grupy labradorowej z forum na którym się udzielam i byłam świadkiem popisu jednego z właścicieli labków. Pies strasznie młody, rozrywkowy. Bawił się z psem i pono w tej zabawie warknął lub kłapnął zębami. Pan zaczął powtarzać do psa "siad, siad, siad, siad, siad..." lecz kto miał młodego rozbawionego psa ten wie, że taki pies bez odwrócenia jego uwagi i skupienia go na komendę nie zareaguje nawet, jeśli bardzo dobrze ją zna. Pan nie miał pojęcia, że komend się nie powtarza co jest wiedzą podstawową, natomiast doskonale wiedział że pies jest nieposłuszny więc pewnie go dominuje! w tej chwili złapał go, przewalił na ziemię i zaczął do niej podduszać. Pierwszy raz podduszanie wyglądało tak komicznie, pies zmęczony i zadowolony z dobrej zabawy lezał przy tej ziemii i zipał nie mająz żadnego kontaktu z właścicielem, wyglądał jakby czekał aż facet skończy a on będzie mógł wrócić do swojej zabawy. Pan bardzo dumny z tego, jak dobrze zna się na szkoleniu psów pokaztwał nam, jak należy szkolić psa metodą "Milanowską". Nie muszę chyba mówić jakie spojrzenia miały osoby widzące to zajście. Facet delikatnie mówiąc się nie popisał.
×
×
  • Create New...