-
Posts
1474 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Fauka
-
Ja mam rodowodowego labradora po fajnych, znanych psach który miał super oceny na wystawach za całe 750 zł ;) Zawsze mnie to bardzo smieszy kiedy ktoś tłumaczy się że kupił bez rodowodu bo taniej i bawi mnie mina delikwenta gdy usłyszy, że ja kupiłąm psa po przebadanych przodkach z papierami taniej niż on kundelka. Wystarczy trichę dobrych chęci. Lary zawsze na wystawach otrzymywał oceny doskonałe, raz zdobył srebro, jako maluch miał 4 lokatę i pewnie osiągnięć więcej by było, gdybym dalej jeźdizła z nim na wystawy. I wcale nie musiałam płacić 1500zł za takiego psa.
-
Teraz wygląda jak york ale nie wiadomo co wyrośnie, ojcem mógłbyć zwyczajny kundel. Jeżeli pies nie ma rodowodu to nie jest rasowy, rodowód to gwarancja że masz psa takiej a nie innej rasy, nie masz rodowodu - nie masz gwarancji. Twój pies może wyrosnąć na 10 kilogramowego yorka ;) Ale nie bój się czy urośnie york czy nie, wygląd nie jest ważny. Módl się by nie był obciążony genetycznie bo wtedy za koszty leczenia kupiłbyś 5 yorków ;)
-
No to już wiem gdzie się udam po kolejnego laba :) przeraża mnie to że instynkty zanikają u labradorów. Mój własny z instynktu ma tylko miłość do wody, aprtuje bardzo średnio jak na labradora oczywiście i z miękkością pyska można polemizować, mocno zatracają się te instynkty. Hodowle psów myśliwskich stawiające tylko na championy a czasem tylko na hodowlanki nie robią na mnie żadnego wrażenia. Psy hodowlane powinny mieć jeszcze obowiązkowe próby pracy.
-
Jej, luzie nie odciągają swoich rasowych psów od kundelków tylko dlatego, że nie chcą dopuścić do mezaliansu... nie każdy po prostu pzowala swojemu psu na takie obwąchiwania i zabawy bo się boi że się pogryzą albo nie ma czasu, nie chce. Nie ma co doszukiwać się z tym rasizmu.
-
[IMG]http://i169.photobucket.com/albums/u214/fauka/P1080689.jpg[/IMG]
-
Podpytam :) Ja mam czerkasa węgierskiego, mama kupiła mi zwykłęgo kundla na bazarku w kartonie 9 lat temu i pani twierdziła ze to rasowy czerkas węgierski. Podziwiam kreatywność w tworzeniu nazw dla ras.
-
Oto labrador nowozelandzki-gończy - [img]https://mail.google.com/mail/?attid=0.1&disp=emb&view=att&th=131d77b39dcdaa23[/img] "Labrador nowozelandzki gończy jest mniejszy, drobniejszy, szczuplejszy, bardziej skoczny (mama piesków skacze na wysokość 175cm) i szybszy od normalnych Labradorów czy Retrieverów."
-
Ja do yorków nic nie mam, lubię je nawet ale uwielbiam z moim chłopem sobie z nich żartować gdy idę sobie na spacer. Zauważyłam dziwną tendencję właścicieli yorków, zaczynają od jednego i dalej ich liczba wzrasta. Każdy kto chodził jeszcze dwa lata temu z jednym, teraz ma dwa, jeden pan pobił rekord - ma 3 na jednej smyczy. Wszystkie jazgoczą, jeden od drugiego się uczy. Zastanawialiśmy się z chłopakiem jak to się dzieje że tak szybko ich liczba wzrasta, doszliśmy do wniosku że są jak gremliny, wystarczy polać je wodą i nakarmić po 12stej w nocy i ma się dwa yorki :D Zastanawialiśmy się nad praktycznym zastosowaniem jazgoszących yorków, gdyby wsadzić im do pyska i przymocować wuwuzele mogłyby się świetnie sprawdzić na meczach :D a gdyby koniec świata zależał od tego, czy yorek szczeknie to zginelibyśmy marnie. Ale nie tylko yorków się czepiamy, gdyby mojemu labkowi wsadzić wuwuzele pod ogon, to byłoby równie wesoło :D
-
pseudo zrzeszona w zkwp - [url]http://www.dogomania.pl/threads/212967-Traktowanie-dogów-paralizatorem-w-hodowli-quot-z-Białołęki-Dworskiej-quot-i-nie-tylko[/url]!
-
PRawidłowy link: [url]http://www[/url]. forum. molosy .pl/showthread.php?t=23553&page=5 (usuńcie spacje)
-
Przeklejam informację z forum labradorowego która została przeklejona z molosów. Sprawa oburzająca. Przekonajcie się: [QUOTE]Kochani zakładam ten wątek na prośbę hodowców i właścicieli dogów niemieckich z forum na którym się udzielam, środowisko dogarskie zostało shańbione przez jednego z członków ZK. W skrócie chodzi o p. Michała Lenkiewicza, który ma "hodowlę" pod nazwą z Białołęki Dworskiej, kolekcjonuje dogi w każdym kolorze, kompletnie sobie nie radzi z nimi, aby zapobiec pogryzieniu się swoich samców o suki w ciecze, które ma w swoim stadzie traktuje je paralizatorem i faszeruje psychotropami i środkami zwiotczającymi mięśnie bez konsultacji z weterynarzem, podaje je na własną rękę. Na filmie widać efekty tych środków. Psy mają w dodatku widoczne otarcia i blizny po łańcuszkach zaciskowych i dławikach. Na wystawach na największym upale stoi nie podając im ani kropli wody. Na wystawie litewskiej pojawił się z dwiema cieczkującymi sukami i dwoma samcami. Na oczach wszystkich jedna suka i pies kryli się gdy p. Lenkiewicz pozostawil ich z jakąś osobą prawdopodobnie pomagającą mu ogarnąć to stado. Widocznie nieskutecznie. Również zachowanie sędziego, który nie zareagował ostro i nie zwrócił uwagi, że z psem jest coś nie tak, nawet ocenił go na bdb. Jest to przestroga aby wystrzegać się p. Lenkiewicza. Zostało wystosowane pismo o odebranie mu wszystkich psów i wymierzenie mu odpowiedniej kary za znęcanie się nad nimi. "Bardzo proszę o pomoc w stałym nagłaśnianiu sprawy traktowania psów przez ML. Bardzo proszę o pomoc tych którzy tam bywali, pracowali, Tych którzy widzieli i wiedzą - napiszcie [email][email protected][/email] Bardzo proszę o to byście informowali o sprawie waszych znajomych w kraju i za granicą, pisali na różnych forach - pokażmy fakty. Faktom nie da się wytoczyć sprawy sądowej, ani zamknąc ust. Piszmy własne skargi, na to czego byliśmy świadkami. Zmobilizujmy reprezentację naszego srodowiska jakakolwiek by ona nie była. Nie pozwólmy by tzw. "Klub Doga" zachował sie tak jak w wypadku pseudo O i I, kiedy to wydał skandaliczne oświadczenie że nie potępia i nie popiera. Zwracam sie do sędziów obecnych na forum - nie tak dawno miał miejsce fakt odesłania z ringu ML z psem z powodu jego złej kondycji... Zwracam się do których ważne są psy - chyba czas by powiedzieć, że NIE MA I NIE BĘDZIE PRZYZWOLENIA NA DRUGĄ TANECZNĄ! " [url]http://www.youtube.com/watch?v=08th9x85Fj4[/url] [url]http://www.forum.molosy.p...?t=23553&page=5[/url] A tu można poczytać szczegóły tej sprawy.[/QUOTE]
-
Ja nie wiem o co chodzi z tą całą dyskriminacją, chyba mieszkam w krainie mlekiem i miodem płynącej :D Dużo kundli jest w mojej okolicy, sporo też pseudo rasowych ale są bardziej kundlowate więc pewnie właściciele są pogodzeni z tym że mają mieszańce. Nawet yorki bawią się ze wszystkimi psami. Zauważyłam też że lduzie robią się mądrzejsi bo czy kundel czy nie kundel, identyfikator ma :)
-
Jej, laby po rodzicach pracujących, jestem pod wrażeniem ! :loveu:
-
Ja nigdy nie zrozumiem dzielenia psów na lepsze i gorsze czyli rasowe i kundelki. Rasowe cenię sobieza historie, użytkowość, predyspozycje i to że wiem pod jakim kątem od małego mogę z psem pracować co bardzo lubię np. biorąc labradora wiedziałam że idziemy na aport, gdybym brała bordera to zajęłabym si wypasaniem. Natomiast nigdy przez myśl mi nie przeszło że biorę psa bo ładnie wygląda, bo jest rasowy, bo nie wiem, zyskam aprobatę sąsiadów? będę mogła posłuchać zachwytów? nie rozumiem. Wiem że moim następnym psem bedzie kundel któego wybiorę pod konkretnym kątem z DT by mieć pewność, że jest taki a nie inny. Nie chcą psa rasowego bo nie, mam jednego. Nie wiem jednak czy moja rodzina zaakceptuje decyzję o kundelku. Moja mama kocha zwierzęta, wszystkie ale jeżeli chodzi o psy, to kocha te rasowe. Ilekroć ktoś wejdzie na temat psów to nie mówi że ma psa tylko mówi że ma labradora, zawsze dodaje że z papierami. Jeżeli przybłąka się do nas kundel albo każe go zostawić tam gdzie jest, albo odwieźć do schroniska, jeżeli przybłąka się pies rasowy to go weźmie i poszuka mu domu. Taka mentalność. Dziwne tylko jest to, że z kotami tego nie ma, kocha oba, i rasowego i dahowca równie mocno, zachwala oba.
-
Dziwne, ja mam labradora który wącha się z innymi psami jakoś nie zwracam uwagi na wygląd, oraz kundelka który wącha się z innymi i nigdy nie poczuliśmy się zdyskryminowani :) Nikt od nas nie ucieka, zwykle zachwycają się labradorem, wiadomo - to labrador, pies uznawany czasem mylnie za ideał chociaż czasem ludzie zachwycają się moim najzwyklejszym, czarnym kundelkiem który w dodatku ma sierść jak szczotka do butelki. Raz nawet pewna pani nie zauważając mojego laba zachwycała się kundelkiem ;) Kiedyś jakaś pani usiłowała mi wmówić że mój labrador nie jest rasowy bo jest za potężny, zdziwiła się jak ją poinformowałam że to pies z rodowodem i każdy rasowy labrador wygląda tak, a nawet jeszcze postawniej (na wystawach sędziny narzekały że szczypior jest) a to co ogląda na codzień to psedo labradory...
-
No właśnie nie jestem do końca przekonana naszej trasy, do parku musimy przebyć drogę 2 km, psa to nie męczy ale to trasa po szerokim chodniku więc podłoże jest twarde, po obu stronach mamy szeroki pas zieleni i staram się skłonić psa by po niej biegł lecz on woli po chodniku. Ma ktoś jakieś doświadczenia z tym?
-
Zaczęłam rekreacyjnie jeździć na rowerze z moim psem w tamtym roku ale sporadycznie. W tym roku wychodzimy na rower codziennie i zauważyłam że mój pies bardzo chętnie ciągnie rower. Chciałam zainwestować w springer by spokojnie truchtał obok ale myślę że to go nie zadowoli. Ma tendencje do biegania przed rowerem i bardzo chętnie go ciągnie. Nie zauważyłam by go to jakoś mocno męczyło czy stresowało, wyraźnie sprawia mu to przyjemność. Uwielbia rozwijać dość duże prędkości podczas gdy ja praktycznie nie muszę pedałować, reaguje na moje polecenia i co najważniejsze - może dać wreszcie upust swojej energii. Dodam że ma przebadane stawy - HDA ED0/0 Co myślicie o labradorach w tej dziedzinie? nie myślę o poważnych zawodach a o takim małym zajęciu dla nas. Nie jestem jednak przekonana, czy nie zrobię mu krzywdy. Pozdrawiam
-
Dzisiaj pewien pan z psem postanwił przeprowadzić na mnie zamach, na ruchliwym acz szerokim przejściu dla pieszych kiedy ja prowadziłam i psa i rower postanowił podejść do nas z suką, która wyjechała z zębami na mojego podczas gdy mój postanowił nie być dłużnym.
-
No przyjemność wątpliwa ale radosć labradora - bezcenna. Ja zawsze mówię że labrador to mały pies w dużym opakowaniu :D Tak, labradory a najczęściej pseudo labradory bo rodowodowego ze świecą szukać to plaga, są łagodne, miśkowate, nie gryzą więc po co im smycz? to że skoczy, co to takiego? sama muszę unikać innych "miłośników rasy" którzy na siłę lecą za nami "bo labradorek z labradorkiem musi się przywitać". A ludzie mnie denerwują bo ilekroć przyuczam psa że na obcych się nie skacze (na mnie nie śmie, wie że nie wolno) to inni go do tego zachęcają, gdy zwracam uwagę to zawsze słyszę "pani da spokój, niech się cieszy" no ręce opadają. Labradory nie nadają się do zabawy z drobniejszymi i delikatniejszymi psychicznie psami, mało ludzi to rozumie. Labki są brutalne, ich zabawy bolą, jak bawi się stado labradorów to trzeba uważać nie na psy a na siebie bo ogą wpaść w ludzi i połamać nogi. Toż to czołgi. Mojego laba wychowały border collie na seminarium frisbee, one są delikatne i jak on chciał się pobawić po swojemu, to zebrał baty :D Tak samo jak biegają małe jazgoty którym też smycz niepotrzebna, przy owczarkach są zapinane, przy labradorach właściciele uznają że nie trzeba i zwykle jakiś się uczepi nogi mojego psa a ja muszę panować nad tym. Chociaż raz nie wytrzymałam, na wąskim chodniku szła z naprzeciwka pani z jamnikiem, ja skróciłam smycz, psa mam obok siebie a ona nic, pies latał jk chciał na 2,5 metrowej smyczy wiec ja poluzowałam całkowicie smycz mojego psa, dałam sygnał laremu "róbta co chceta", jamnior podbiegł z zamiarem nie wiem, pokrycia mojego psa? a tu miłą niespodzianka dla pani i psa, mój labradorek się wkurzył i pogonił :D najeżony wystartował ale na hamulec, pogoni i szybko do mnie wraca, straszy ale skutecznie. Tak w ogóle to po cichu chciałabym kiedyś Chi, marzy mi się taki maluch, takie ćwierć psa. Wszędzie zabiorę, mało je, w domu nie zajmuje dużo miejsca, tańsze utrzymanie, akcesoria (dla dużego jedna obroża to 3 małe) i w sumie to nie głupie psy, to ludzie je ogłupiają. Cielaki mają coś w sobie i nie wyobrażam sobie życia bez dużego psa ale podróżowanie z takim to koszmar. A małego bierzesz pod pachę i już :)
-
Kjójik ja obłędną główkę, taką okrągłą i wygląda jak z pluszu. Pluszowe króliki są najfajniejsze :)
-
Ano z rodowodem, z rodowodem. Co do labradorowej agresji to nie jest dopuszczalna w stosunku do ludzi, na ogół psów, do innych zwierząt łatwo nauzyć miłości (nauczyć, inaczej jak to pies może ganiać ale nie zje). Po moim psie w domu biegają koty, ostatnio podrapał go po brzuchu królik i jedyna jego reakcja to strach, szybko wstał i patrzył z przerażeniem na królika czemu mu to zrobił :P Co do agresji do psów - labradorów, ona sama z siebie tez nie występuje. To znaczy normą jest to że labradory jak inne psy nie muszą lubić innych psów jeżeli są one mało pokojowo nastawione, mocno próbują dominować nad nim lub w okolicy jest suka z cieczką, same z siebie nie powinny atakować. Jednak na to składa się szereg innych rzeczy które nawet labradora zepsują. Mój został kilkanaście razy zaatakowany przez różne psy, w tym przez mieszańca amstaffa iedy nie miał jeszcze roku i został mocno poturbowany, mój drugi pies też parę razy bez powodu go sprał i to odcisnęło na nim jakiś ślad i pies trochę przez to sfiksował bo nie wyobrażał sobie że jakiś pies jest w stanie mu zrobić krzywdę a tu proszę, krew się lała. W dodatku został raz zaatakowany jak był słaby bo miał szytą, obolałą łapę a jakieś bydle na nas na ulicy się rzuciło. Wystarczy kilka nieodpowiedzialnych osób z agresorami i cała praca z psem idzie do diabła, znajomy motyw pewnie dla wielu psiarzy. Ale Lary jest taki, jaki labrador być powinien, nawet to jego adhd jest bardzo labradorowe bo to oznacza, że zachował jeszcze coś z przodków i nie jest leniwym kanapowcem. Na wystawach też nigdy nie miał wybuchów agresji czy coś, tam wszystkie labradory się tolerują i jest miło. Prawie bo spotkałam kilka, które chciały pozagryzać inne psy razem z właścicielami, a co najgorsze - nie były wypraszane z ringu... A dla mnie 9 kilo do noszeia to nic, swoje 40 kilo też noszę, tylko musi być na podwyższeniu bo z podłogi go nie podionsę - kręgosłup mi wtedy pęka :D ludzie mają śmieszne miny jak czasem dla jaj niosę go na rączkach po parku, on to bardzo lubi. Tak samo jak siadać na kolankach, w domu czy w tramwaju, nie robi mu to różnicy, ledwo się mieści ale opracował technikę :D
-
A moli bym chętnie w koszyczku woziła, marzy mi się jakiś fajny mikro kundelek którego mogłabym nawet do galerii handlowej pod pachą wnieść, z bydlaczkiem ciężko, nawet w miejscach psiolubnych jego gruby tyłek niszczy wszystko co w zasięgu :angryy:
-
No właśnie że Lary to nic nazdwyczanego, jest wysyp labradorów w schroniskach bo wcale nie są takie milutkie, spokojne i ciapowate. Jak miał 10 miesięcy byliśmy na obozie, był najgorszy w grupie, pracowałam z nim ciężko ale miał to swoje adhd i było cięzko (koleżanka nazywała go psim anarchistą), jakiś czas później na szkoleniu pracował bardzo fajnie, pokazywaliśmy nawet grupie jak chodzić należy. Zaniedbałam trochę jego bieganie, zamkneli nasze polanki w których miał szansę się wyszaleć, akurat zaczął dojrzewać i wszystko się skumulowało no i potrafił pokazać na drugiego psa zęby, ale to moja wina, no i nie można zaominać że labrador to też pies mimo wszystko. Kastracja, ciężka praca, ruch i efekt jest super, niedługo znowu bedzie biegał na spotkaniah labradoroych i może wybierzemy się na zlot labomaniaków. Labradory płacą wysoką cenę za ich opinię, nie ma psów idealnych a tym bardziej nie powinno się szukać kanapowców wśród psów myśliwskich. Jeżeli da się im to czego potrzebują czyli ruch, pracę i stanowcze wychowanie to są super, ale jak się to zaniedba to ma się 40 kilogramowego niszczyciela. Ale po tych ponad 2 latach wychowywania anarchisty jestem zadowolona z efektów, fajny piecho i nie gryzie, miła odmiana :D
-
Moja rodzina tylko marzy by pozbyć się Ajsa, nie ma takiej opcji, jest z nami 9 lat, mnie słucha, nie chcą z nim pracować to nie, dla mnie jest super psem :P Ale też mam nauczkę, mój lab gdyby raz na mnie warknął czy kłapną zębami to pokazałabym mu gdzie raki zimują, na psy jak zaczął mi kłapać to szybko przywołałam go do porządku, ucieliśmy mu jajka, popracowałam z nim, przechodzi spokojnie a nawet ma ochotę się pobawić, jak mu jakiś wybitnie nie pasuje to wystarczy szarpnięcie by przywołać go do porządku. Szkolę go pozytywnie, nie stosuję zbyt wielkiej awersji ale bez niej nie wyobrażam sobie upilnowania psa. Szarpnięcie, krzyknięcie czy strzelenie w ucho żadnego labradora jeszcze nie skrzywdziło :D Poza tym mam nowy sposób na niego - rower, jak przebiegnie się 4 kilometry to psy stają się niewidzialne. Jakbym miała taką Moli to kupiłabym koszyczek i bym ją woziła, wygodniej <3