Jump to content
Dogomania

Fauka

Members
  • Posts

    1474
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Fauka

  1. Coś mądrego, jeżeli nie dotrze do zwolenników kopiowania to znaczy że są wyjątkowo oporni na wiedzę i krótkowzroczni ale mają za to śliczne pieski. [QUOTE]Do czego psu potrzebny jest ogon: - mięśnie ogona powiązane są z mięśniami odbytu i miednicy, w związku z czym podejrzewa się, że mają one u psów związek z wypróżnianiem się oraz prawidłowym opróżnianiem zatok okołoodbytowych, - ogon pomaga psu zachować równowagę podczas skakania, przechodzenia po wąskich powierzchniach, skręcania etc. Osobiście widzę OGROMNĄ różnicę w sposobie poruszania się psów tej samej rasy o długich ogonach i tych z krótkimi ogonami. W broszurce Hints on Dog Management napisanej w latach '20 XX wieku przez Jocelyna Lucasa, weterynarza, podane jest następujące historyczne uzasadnienie kopiowania: Docking is not merely a fashion, for it has a practical origin. All running dogs such as Hounds, Greyhounds and Retrievers - animals used to catch as well as pursue game, have their tails left long, so that they can twist and turn, using their tails as "rudders." Dogs such as the Spaniel used for hunting out game but not for catching it, formerly had their tails cut to impede them. Thus the bobtailed Sheepdog was originally docked to prevent him catching hares." Kopiowanie nie jest tylko wynikiem mody, ma swoje praktyczne uzasadnienie. Wszystkie psy, które miały biegać i doścignąć zwierzynę, takie jak charty, psy gończe czy retrievery, mają długie ogony, by potrafiły dobrze skręcać, używając ogonów podobnie jak steru. Psy takie jak spaniele, używane do wypłaszania zwierzyny, lecz nie do jej bezpośredniego łapania, miały kopiowane ogony, by je spowolnić. Podobnie kopiowano ogony u niektórych owczarków, by uniemożliwić im chwytanie zajęcy. - ogon jest istotnym narzędziem komunikacji z innymi psami. Psy używają ogona do sygnalizowania swoich uczuć i zamiarów (radości, podekscytowania, strachu, dominacji, podporządkowania etc). Według badania przeprowadzonego przez biologa Toma Reimchena wraz ze Stevenem Leaverem, psy inaczej reagują na przedstawicieli swojego gatunku, jeśli mają długie ogony, a inaczej jeśli pies ma jedynie sztywny uniesiony w górę kikut. W konsekwencji pies z kopiowanym ogonem może mieć mniej pozytywne doświadczenia ze swoimi pobratymcami, co może prowadzić do rozwoju agresji. Z uwagi na brak ogona może mieć też problemy z wyrażaniem swoich emocji w odpowiedni sposób, co również może prowadzić do niewłaściwych zachowań. Jakie negatywne konsekwencje może mieć kopiowanie ogona: - ból towarzyszący zabiegowi może według Roberta Wansbrougha powodować nieprawidłowe funkcjonowanie układu nerwowego w przyszłości, pojawienie się długotrwałych patologicznych dolegliwości bólowych, pojawienie się bólów fantomowych - zwiększa prawdopodobieństwo zaburzeń wypróżniania się, jak również nietrzymania moczu u suk - negatywnie wpływa na komunikację z innymi psami, co może prowadzić do zaburzeń zachowania - specjaliści od masażu TellingtonTouch twierdzą, że ponieważ kopiowany ogon porusza się inaczej niż ogon naturalny, powoduje to powstawanie napięć mięśni wokół kręgosłupa, co z kolei może się przyczyniać do problemów behawioralnych z uwagi na odczuwany przez zwierzę dyskomfort. Przed kupnem Vigo niezbyt się nad tym zastanawiałam, przyznaję bez bicia, że podobał mi się wygląd niektórych kopiowanych ras (m.in. właśnie kopiowanych owczarków pirenejskich). Gdy skontaktowałam się z hodowczynią Vigo, szczeniaki jeszcze miały ogony - miały przejść zabieg kopiowania następnego dnia. Ponieważ zależało mi, by mieć wybór z miotu, zgodziłam się na ucięcie ogona (innymi słowy nie zastrzegłam, by pozostawiono dla mnie w miocie szczeniaka z ogonem), czego przyszło mi później pożałować wielokrotnie. Vigo jak do nas trafił miał kikut ogona sztywny jak kołek. Nawet w dotyku sprawiało to coś dziwne wrażenie jakby martwej części ciała, Vigo też wyraźnie nie lubił, by dotykać kikuta ogona. Nigdy nim nie ruszał. Za to od czasu do czasu ni stąd ni zowąd potrafił wrzasnąć i zacząć gonić za kikutem. Po paru miesiącach Vigo zaczął lekko poruszać ogonem w niewielkim zakresie, stopniowo coraz większym, teraz potrafi czasem nim nawet jakby merdać, chociaż nigdy nie jest to taka żywa akcja ogona, jak się czasem widuje u innych kopiowanych psów. Wciąż zdarza mu się wrzeszczeć i gonić za ogonem - konsultowałam sprawę z paroma weterynarzami, którzy potwierdzili możliwość występowania u niego bóli fantomowych. Vigo ma też problemy w kontaktach z innymi psami, jest też psem mocno nadpobudliwym. Oczywiście nie powiem, że wszystko to jest sprawą ciętego ogona - bo na pewno sprawa jest bardziej złożona, jednak podejrzewam, że nieszczęsny kikutek też odgrywa w tym swoją rolę.[/QUOTE] Z bloga - [url]http://sundayivigo.blox.pl/2010/07/Dlaczego-jestem-przeciwko-kopiowaniu-ogonow.html[/url]
  2. Nie wierzę, bronienie bestialstwa przez miłośników psów. Tak, życie to ból strach i cierpienie więc bijmy pieski, straszmy je, obcinajmy im uszka, ogonki, łapki, główki można pozbyć się przywiązując pieska do auta, a może z ogonem też się tak da, próbowaliście? Mam psa, chronię go, kocham, robię wszystko by ni musiał cierpieć, czuję się za to odpowiedzialna jako człowiek, ktory tak mocno zaingerował w naturę zwierząt i doprowadził do nieodwracalnych zmian. Tak naprawdę gdybym mogła decydować to nigdy nie udomowiłabym zwierząt, nie zrobiłabym im tgo go my je krzywdzimy. Bo one nie zaznałyby tyle krzywdy gdyby nie ludzie. Obcinacie im ogony po co? psy pracujące w dzisiejszych czasach ciężko znaleźć, prawie wszystkie wystawiane kopiowane psy wcale nie pracują. No zobaczcie ten filmik, zrobicie im to sami? weźmiecie, utniecie i wykręcicie ten ogon? no zróbcie to! Ja nie wierzę, czego człowiek nie zrobi dla zaspokojenia swojego poczucia estetyki. Ale nie poprawiajcie psów, zacznijcie od siebie! założę się że większosć z was to nie piękności i przystojniacy, zróbcie sobie tyłki, cycki, nosy, odsysanie tłuszczu, weźcie się za siebie a zostawcie psy w spokoju bo one są naturalnie piękne i tego waszego sztucznego piękna nie potrzebują.
  3. Nie dałam rady tego obejrzeć, łzy podpłynęły mi do oczu. Okrucieństwo, tyle mogę powiedzieć.
  4. Obejrzałam filmik z kopiowania, jeśli ktoś mi powie że tego pieska to nie bolało to wyśmieję go prosto w twarz a osobie która dopuszcza się na żwyca robienia takiego czegoś zwierzęciu chętnie splunę flegmą w twarz! broniłam z czystem empatii, teraz widzę jak to jest robione i włączył mi się agresor. Bezwstydni, miłośnicy zwierząt nie mający za grosz współczucia dla szczenięcia. Ta mała, słodka, niewinna kuleczka płacze i się wyrywa. Obetnijcie sobie palce i później się wypowiadajcie! miłego zabiegu, z czterema paluchami będzie wam ładniej, parzyście i w ogóle. Poważnie, każdy kto mówi że obcinanie części ciała która posiada kosć nie boli niech nagra filmik jak obcina sobie palec, to będzie równie bolesne i równie niepotrzebne jak obccinanie psu ogona.
  5. Ponieważ to ty łamiesz prawo a nie producent, weterynarz wykonując zakazany zabieg łamie prawo. Strasznie beznadziejny przykład dałaś.
  6. Gdyby zgłaszano weterynarzy wykonujących ten zabieg, gdyby pokazywało się dowody to myślę ze byłoby egzekwowane, zakaz jest tylko prawo jest martwe. Nie oznacza to że jest nielegalne. Mój sąsiad nawala psa, pies nie jest połamany, siniaków pod sierścią nie widać dlatego nie został ukarany ale psa kopnie, uderzy, zrzuci ze schodów. To jest legalne, nikt mu nie wręczyl za to mandatu :)
  7. Ja przyglądam się często tej dyskusji i nie potrafię tego zrozumieć. [b]Kopiowanie z Polsce jest nielegalne i koniec tematu.[/b] Nie ma co dyskutować, nie wolno i koniec a jak ktoś kopiuje to łamie prawo i tyle. O moralności nie ma co dyskutować, każdy ma inną.
  8. Ja dzisiaj doznałam szoku, jakiego chyba w całym życiu nie doznałam. Od pewnego czasu pewna właścicielka yoreczka który całe życie chodzi na krótkiej smyczy prowadza dwa pieski. Tego yorka i małego, brązowego szczeniora. Zawsze było mi żal tego szczeniora bo babka kompletnie ich nie ogarnia, plączą jej się między nogami, plączą się smycze, ona się o nie potyka, nie umie ich utrzymać jak przechodzi obok psów, strzela im głośne wyklady, dale maluchowi klapsy a spacery są króciutkie, takie 20 minutowe. Dzisiaj sobie przechodzę obok niej i popatrzyłam na szczeniaka, to piękny mały rhodesian. Zastanawiam się co się stanie jak piesek urośnie, będzie siał popłoch wśród psiarzy i spędzał sen z powiek właścicielce.
  9. Mam doświadczenie z automatami w stosunku do małych psów, nigdy na dużym nie próbowałam. Mój lab raczej zrywów nie ma, chyba ze naprawdę mu coś odbije, liczę że Flexi wytrzyma, psisko waży 37 kg :)
  10. Potrafi wracać zza drzew i innych takich :) myślę że nauczenie komendy biegaj jest dobrym pomysłem :) Mamy linkę treningową 8 metrową ale kompletnie nie zdaje egzaminu na takich zwyczajnych spacerach. Podczas szkolenia owszem jest swietna ale na spacerach nie ponieważ ciągłe jej zwijanie, rozwijanie, plątanie się jest męczące a jak pies mi nagle zawraca to smycz ciągnie po ziemii w efekcie i ona i całe moje ręce są brudne i czarne. Flexi ma być taka okazyjna na dni, kiedy nie mamy okazji iść gdzieś dalej by mógł pobiegać bez smyczy :)
  11. Ja zastanawiam się nad kupnem taśmowej flexi maxi dla mojego labradora ale jest pewna sprawa. Od niedawna mój pies to anioł na smyczy, nie ciągnie, izie posłusznie, jest grzeczny ale to owoce mojej ługiej pracy i wyciłku jaki w to włożyłam. W mojej okolicy jednak nie mam super terenów spacerowych w których bez obaw mogę spuścić ze smyczy psa a nie zawsze mam okazję go zabrać daleko. Chciałabym by miał okazję powąchania, odbiegnięcia dalej odemnie i swobodniejszego spaceru niż na lince 2 metrowej, nie chcę jednak, by obudził się z tego powodu w nim nawyk ciągnięcia na smyczy bo to dośc problemowe przy prawie 40 kilogramowym psie. Co możecie mi poradzić? macie jakieś doświadczenie?
  12. Mój piecho z drugim wzorkiem :D [IMG]http://i169.photobucket.com/albums/u214/fauka/03-20.jpg[/IMG]
  13. Lary w Taksowej obróżce :) - [IMG]http://i169.photobucket.com/albums/u214/fauka/13-9.jpg[/IMG]
  14. Idealny hodowca ma być miłośnikiem psów, osobą która przede wszystkim jest właścicielem swoich psów które kocha i traktuje jak członków rodziny, a hodowlę, rozmnażanie ich traktuje jako dodatkową opcję, nie odwrotnie. Nie może być tak, że psy odgrywają rolę jedynie zwierząt hodowlanych które przynoszą pieniądze i sukcesy. Oddawanie psów, wysyłanie ich gdzieś, wymaganie od nich zbyt wiele nie świadczy w moich oczach dobrze o hodowcy, bo to oznacza że ma zupełnie inne podejście do zwierząt niż ja. Dlatego zawsze wybiorę psa z hodowli, w której panuje miłość do psów a wystawy, osiągnięcia i rozród nie jest tak ważny, jest tylko przyjemną formą spędzania z nimi czasu i pasją z której się spełnia, nie kosztem zwierząt. Bo albo się kocha te psy, przywiązuje się do nich i ma się je dla siebie, albo po prostu rozmnaża. Bo osoba która ma psa kilka lat i oddaje tylko dlatego, by zwolnić miejsce w hodowli wcale nie kocha swoich psów, tylko traktuje to jak kolekcjonerstwo w celu zdobycia osiągnięć i pozycji dla siebie. Psy mają uczucia, silniejsze od naszych i ciężko mi sobie wyobrazić co się dzieje w głowie oddanego psa. Cierpienie? tsknota? brak zrozumienia zaistniałej sytuacji? nie zasługują na to, zasługują na naszą miłość. Szkoda że ludzie nie są tak stali w uczuciach jak sy i potrafią sprzedać przjaciela. To świadczy tylko źle o tych ludziach.
  15. Ja oczywiście nie przymuszam nikogo do kastracji psa i rozumiem obawy, sama zrobiłam to w ostateczności. Bardzo się bałam, po wszystkim długo gryzły mnie wyrzuty że zrobiłam coś strasznego ale teraz widzę że tak nie jest, jestem zadowolona bo mój pies znacznie się zmienił, jest bardziej zorientowany na mnie i lepiej znosi cieczki. U mnie na osiedlu jest masa suk, kiedy jedna kończy cieczkę druga zaczyna i życie nie jest łatwe a mój labek okazał się bardzo nakręcony, nie mógł bawić się ani z psami, ani z sukami, spacery bywały straszne. Myślę że podjęłam odpowiednią decyzję, szkoda bo jeździliśmy na wystawy i w planach było robienie reproduktora ale ważniejsza była moja codzienna relacja z psem. Odnosze się głównie do psów, nie mam suki i trudno mi powiedzieć czy bym sterylizowała, chyba nie. To jest poważniejszy zabieg niż u psa, przezywałam sterylizację mojej kotki bardzo i nie wiem czy zdecydowałabym się na to w wypadku psa. Co do obrony, pewnie że są sytuacje że pies musi się sam obronić, ja ich unikam jak ognia i zwykle staram się trzymać kontrolę, na szczęście nie byłam w sytuacji w której musiałabym oddać kontrolę psu. Unikanie przejmowania kontroli przez psa jest bardzo ważne by nie zaczynał robić tego sam z siebie bo wtedy stanie się to niebezpieczne. Każdy powinien pilnować własnego psa i nie pozwalać by był uciążliwy dla innych. No i wiadomo - każda walka odciska na psie ślad i może źle wpłynąć na jego psychikę. Mój pies został znienacka zaatakowany kilka razy gdy był młody, wszystko się spieprzyło, już nie ejst taki fajniutki do psów jak kiedyś bo zobaczył że psy nie bywają takie fajne. To przykre.
  16. [quote name='zaginiona sara']Niektóre psy różnie mogą reagować na narkozę, czego się obawiam. Z weterynarzem widzą się dość często, obserwuję ich zachowanie i chucham na nie, moje suki nie mają prostaty. Psów również bym nie kastrowała gdyby nie było ku temu wyraźnego powodu zdrowotnego. To po części tak jakby sobie amputować pierś bo można za późno wykryć guza.[/QUOTE] Ja wykastrowałam swojego psa bo mam sumienie i wiem, że dla niego jądra to nie to samo co jądra dla mężczyzny, u ludzi panuje swoisty kult męskości poprzez patrzenie na jądra, ich wielkość, ich bycie. ;) Mam sumienie, nie mogłam patrzeć jak mój pies męczy się za każdym razem kiedy suka w okolicy ma cieczkę, jak piszczy. Nie chciałam się bać że ucieknie mi za suką która ma cieczkę i nie posłucha tylko dlatego, że instynkt jest silniejszy. Nie chciałabym by trafił do pseudohodowli gdyby uciekł/został skradziony. Gdybym chciała zgadzać się z naturą psa i jej nie zmieniać to wypuszczałabym go za każdym razem gdy piszczy za suką w okresie cieczki by mógł to załatwić w sposób naturalny i zaspokoić potrzebę. Żal mi psów które mają ogromny popęd, ogromną potrzebę która jest przez nas hamowana. Dlatego lepiej wykastrować, ulżyć sobie i psu. Mój pies przestał ślinić się do ziemi i nachalnie węszyć tropy suk, potrafi się z nimi bawić a nie tylko próbować z nimi kopulować jak dotychczas. jest spokojniejszy w stosunku do psów, nie ma potrzeby rywalizacji. Co do reakcji na narkozę, też bardzo się tego bałam i skonsultowałam to z weterynarz. Psy do 8 roku życia zwykle dobrze znoszą narkozę, bez większego problemu ale jeśli ktoś ma obawy to robi się badania krwi. Ja ich nie robiłam ponieważ mój pies już wcześniej był poddawany narkozie ponieważ poważnie zranił łapę i było konieczne szycie.
  17. [quote name='zaginiona sara']Moje psy nie są kastrowane bo uważam podobnie, że dopóki są zdrowe to nie muszę tego robić. [/QUOTE] Jak zachorują może być za późno, dyskutowałam o tym z weterynarzem. Zwykle zbyt późno diagnozuje się raka prostaty i kastracja psa nie ratuje jego życia.
  18. Cassida, chyba argumentów ci już brakuje, wyobraź sobie że szafki i szuflady otwiera w moim domu nawet kot :) Nie uważam że pozjadałam wszystkie rozumy, to co napisałam to rzeczy podstawowe które powinien wiedzieć każdy właściciel. Każdy również na tym forum wie, że kolczatka i pozytywne szkolenie się nie pokrywają oraz to, ze kolczatka nie nauczy psa chodzenia na luźnej smyczy. Mogę być egocentryczką ale przynajmniej wiem, że mam rację. Ty tej racji nie masz i nie docierają do ciebie ani moje, ani innych argumenty. Jesteś bardzo odporna na wiedzę, a odporni na nią ludzie nie rozwijają się.
  19. Jej, kolejna kłótnia. Dziwne jest to że dorosły człowiek siedzi na forum i dogryza dzieciom postami, które charakteryzują się przerostem formy nad treścią. Pokłony i szacunek z mojej strony za zaangażowanie i pomoc zwierzętom, ale siedzenie i dogryzanie dzieciom? nadmiar wolnego czasu czy wyładowywanie frustracji na forum?. Mimo całej inteligentnej otoczni strasznie niedojrzałe. Mimo wszystko zachęcam użytkowników do angażowania się bardziej w miłą atmosferę aniżeli w kłótnie. Plucie jadem zatruwa nie tylko innych, ale też i siebie :)
  20. Cassida, gdybyś była nieco mądrzejsza i mniej roztrzepana to nie krytykowałabyś mojego artykułu o labradorach nie czytając go, gdyż to co o nim napisałaś sama przyznając że się z nim nie zaznajomiłaś (sic!) mija się z prawdą. Jakbyś go przeczytała to być zrozumiała czemu. Kolejnym faktem jest to, że zarzucasz mi że nie wyszkoliłam szczeniaka. Tak się składa że w obecnej chwili posiadam dwa psy z czego jednego od szczenięcia, dodam że jest on terierem i myślę że pod względem ułożenia teriera twój spanielek to mały pikuś. Nie rozumiem w ogóle co ma do powiedzenia osoba, która ma jeszcze psiego niemowlaka i na jakiej podstawie porównuje szkolenie spaniela do szkolenia labradora którego ma od bardzo krótkiego czasu. I uwierz mi, byłoby mi znacznie łatwiej szkoląc mojego labradora od maleńkości ponieważ większe szczenię z nawykami jest trudniejesze do ułożenia niż taka typowa "czysta kartka". Jeżeli myślisz że nauczysz psa chodzić na smyczy kolczatką to jesteś w błędzie bo to przerobiłam na własne skórze, a ostatecznie nauczyłam chodzenia na smyczy psa za pomocą szelek. Powiem szczerze że martwię się o przyszłość szczenięcia w twoich rękach, bo takim głupim podejściem możesz zrobić mu dużą krzywdę. Naucz się przyjmować z pokorą zdanie innych. Nie piszę głupot bo gdybym pisała, z pewnością ktoś tutaj zwróciłby mi uwagę. Póki co zwracana jest ona tobie. Ja już wychowałam dwa silne psy, o silnych charakterach. Przy jednym popełniłam więcej błędów, przy drugim nauczona doświadczeniem mniej. Jestem zadowolona, mój labrador jest posłuszny, spokojny, zrównoważony, reaguje na komendy, przygotowuję go do zrobienia certyfikatu PT.
  21. Jako gratis dorzucam zdjęcie dorosłego, 5-6 miesięcznego labradora :D [url]http://i169.photobucket.com/albums/u214/fauka/DSC06807.jpg[/url]
  22. Cassida, mam dwa psy ;) jdnego od szczeniaka więc wiem, jak wychowuje się psa od małego. Widziałaś 6cio miesięcznego labradora? to jets dorosły pies? wybacz, nie sądzę. Zapraszam na forum o labradorach, łyknij trochę wiedzy. Nie musisz mnie słuchać, skorzystaj z lunku który ci podałam, to nie mój tekst tylko fragment pewnje mądrej ksiażki. No chyba ze ejsteś mądrzejsza od książek. Wybacz, nie uznam twojego autorytetu po napisaniu o kolczatce i szkoleniu pozytywnym. Będziemy polemizować nad szkoleniem spaniela i labradora, jak labradora wyszkolisz bo obawiam się, że z takim maluchem to za dużego skzolenia jeszcze nie odbyłaś. Co do zakupu mojego psa, zakupiąłm go w wieku 5-6 miesięcy, nie pamiętam dokładnie czy miał 5 miesięcy i 4 dni czy pięć miesięcy i 3 tygodnie. Jeżeli ci tak bardo zależy to sprawdzę to i ci powiem :)
  23. By upewnić się czy naprawdę tak niewiele wiem na temat psów zapraszam na mojego bloga, banner jest pod moim postem, napisałam nawet ciekawy artykuł o wadach i zaletach labradorów który znajdziesz na blogu, na psy.pl i na pies.onet.pl :) Cassidy, ty się naczytałaś, ja jestem uzbrojona nie tylko w teorię a również w praktykę i uwierz mi, w teorii wiele rzeczy wygląda zdecydowanie lepiej niż w praktyce. Podajesz mi stronkę Barbary Waldoch o pozytywnym szkoleniu psów a post wcześniej piszesz o kolczatce, czy jesteś swiadoma ze to się trochę wymija? bo kolczatka wiąże się z ogromną awersją i tradycyjnym szkoleniem psów natomiast pozytywne szkolenie nie bierze tak ostrej awersji pod uwagę. Przeczytałaś tą stronę czy ograniczyłaś się do zaprezentowania linku że taka strona istnieje? :) Kupiłam rodowodowe szczenię w wieku 5-6 miesięcy i przez te dwa miesiące był super usłuchanym szczeniakiem, po ukończeniu 7 miesięcy zmienił się. To nie mój wymysł, to co napisałam jest podyktowane wiedzą jaką zdobyłam przez ten czas, doświadczeniami innych użytkowników z forum o labradorach oraz teorią, zapraszam cię tutaj - [url]http://pies.onet.pl/53331,13,16,nastolatek_w_domu,artykul.html?drukuj=1[/url] Masz psa od bardzo krótkiego czasu, ale za kilka miesięcy zobaczysz że nie będzie tak łatwo bo będzie ignorował twoje "nie wolno" a kapcie zacznie wyciągać z szafek. Przeczytaj to, co ci wysłałam a przekonasz się o czym piszę.
  24. Drodzy dogomaniacy, mam do Was ogromną prośbę! Uczestniczę w tworzeniu projektów ulotek i innych grafik dla akcji przeciwko pseudohodowlom. W tym celu potrzebuję wyraźnich, ladnych zdjęć popularnych psów rasowych oraz tych pseudorasowych w celu porównania. Dobrze by było gdyby pseudo znacznie się różniły od rasowych by łatwiej było pokazać zachodzące między nimi różnice. Będę wdzięczna za PW w tej sprawie. A co do pseudo, nawet jeśli pseudohodowcy zapewniają im dobre warunki to - - najczęściej nie znają się na tym, rozmnażają bo chcą słodkie kuleczki, bo chcą zarobić, bo znajdują miliard powodów - nie mają zielonego pojęcia o pochodzeniu psów, o tym co niosą, nie zapominajmy że wyniki badań obowiązkowych dla rasy są wpisane w rodowodzie w kilka pokoleń wstecz, a wiadomo jeśli dany gen jest recesywny to w połączeniu z drugim takim chętnie się ujawni, ale taki "hodowca" nie ma o tym pojęcia, genetyka? no po co! przecież to proste puszczasz psa, suke i produkują się szczeniaki - nie znają historii rasy, jej przeznaczenia, wzorca, nie wiedzą o nich prawie nic niż tego co jest powszechnie znane czyli "labrador łagodny owczarek mądry" - nie przebywają w środowisku kynologicznym, co za tym idzie nie rozwijają się bo każdy wie, że rozmowy w danym środowisku sprawiają że człowiek całe życie się uczy - nie wystawiają psów czyli nie poddają ich ocenie czyli nie mogą nawet się dowiedzieć, czy dany pies spełnia kryteria rasy a naprawdę, pies żeby nie dostać reproduktorem musi być naprawdę kiepski - nie mają pojęcia o probach pracy niezbędnych dla wielu ras w celu określenia, czy psy niosą porządane cechy rasy Nie dostajemy gwarancji na takie szczenie, poznałam setki pseudohodowców w różnych miejscach i powiem tyle - żaden nie posiadał minimum infrmacji o rasie. Wiedział że to pies, ma 4 łapy, uszy i ogon, że musi jeść pedigree by mieć na to twarde dowody i że można na nich dorobić do pensji. Badania? jakie badania, bzdury takie! rodowód? po co komu papier na wystawy! szczeniaki zdrowe są, kupe robią, piszczą, chodzą. Przecież widać.
  25. Cassidy, kolczatka sposobem na labradora? :D może na tydzień, później się uodparnia i nie czuje jej w ogóle, nie ma zupełnej różnicy, łańcuszek tym bardziej nie działa. Nauka mojego psa chodzenia na smyczy trwała 2 lata i od niedawna dopiero spacery stały się przyjemnością ;) Kupiłąm go w wieku 6ciu misesięcyz nawykami i te nawyki tak się ciągnęły i zaliczyliśmy szkolenie, wszystkie możliwe sposoby i trwało to 2 lata. Kolczatka jest dobrą rzeczą ale w rękach wykwalifikowanego szkoleniowca i do jednorasowego użytku, w żadnym wypadku w zastępstwie obroży bo nie dość że robisz psu krzywdę to bez większych efektów. Poczytaj sobie dobrze jak od samego początku, od teraz pracować ze szczeniakiem na spacerach by problem ciągnięcia smyczy w ogóle się nie pojawił, będzie ci łatwiej.
×
×
  • Create New...