Jump to content
Dogomania

konfirm31

Members
  • Posts

    12548
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by konfirm31

  1. Przeniesione z Bezdomniaków makowskich Wydatki 1. Buda dla Aresa 19.03.2015 - 215 zł + 30 zł transport = 245 zł (obecnie u Mazowszanki) - pokryta z bazarku Mazowszanki, darowizny od Domku Randy i od waldi481 - dziękuję :) *****************************************************************Aktualnie na minusie************************** Inne 1. Tabletki na robale - 12 zł 2. Obroża - 10 3. Smycz - 10 4. Adresatka - 4,5zł 5. Obroża p. kleszczowa Pess - nieskuteczna ;( - 7,50 6. Krople p. kleszczowe - 50 zł - do podziału z innym psem w Hotelu - tj 25 zł 7. Taksówka(dojazdy do TGPP) - 10 zł x3=30zł --------------------------------------------------------------------99,0zł Dojazdy własnym autem i karma - nie liczone Leczenie babeszjozy - 105 zł(koszt leków - imizol, steryd, antybiotyk 2x) Transport do Papryczkowa (łącznie z transportem suni i 5 szczeniąt do DT dla szczeniąt Judyta) - 260 zł razem (-)464 zł [attachment=12790:img054.jpg] Przychody 1. Ares dostał od Mazowszanki z bazarku http://www.dogomania.com/forum/topic/146545-zako%C5%84czony-rozliczam-mega-bazar-z-przetworami-troch%C4%99-ciuszk%C3%B3w-i-co%C5%9B-jeszcze/ furę kasy - 420,50 zł. ,więc teraz praktycznie jest bez zaległości finansowych ma tylko (-) 43,50 2. Dostał też cegiełkę od Xibalby - 10 zł Dług topnieje do 33,50 :) ******************************************** Wydatki cd Wyróżnienie ogłoszenia na OLX 13.05. 2015 - 5.99zł *********************************************************************************************************************************************************************************************************************************************************************************************************** Wydatki cd - od maja 2015 1. - 33,50 zł. z rozliczeń jw(przeniesienie) 2.Hotel maj 2015 - 350,00 zł. wpłata 27.05 2015 3. szczepienie p. wściekliźnie - 25,00zł. wpłata 27.05 2015 4.hotel czerwiec -pomniejszone o 60 zł nadpłaty w poprzednim miesiącu - 290zł wpłata26.06.2015 5.usługa weterynaryjna - kastracja -175zł wpłata 26.06.2015 6. hotel lipiec -350 zł wpłata 01.07.2015 7. hotel sierpień -350 zł wpłata 1.09. 2015 8. hotel wrzesień -350 zł wpłata 30.09.2015 9. Transport do Hoteliku u Murki -270 zł wpłata 30.09.2015 10. Szczepienie "wirusówek" + transport - 34,20zł wpłata 01.11.2015 11. odrobaczenie, Fiprex - -18,00zł wpłata 01.11.2015 11. hotel październik ( 02-27.10.2015) -312 zł wpłata 01.11.2015 12. Transport do DS (125 - 50 zł - płatne przez DS - dziękuję :) ) -75 zł wpłata 01.2015 Razem: - 2632, 70 (Stan na 01.11.2015) Przychody od 29 maja br. 1. Z pieniędzy z Bazarku Mazowszanki, przeniesione z Lerki bo AS zwróciła za sterylizację + 200zł 2. Z bazarku MarysiO. + 26 zł - bardzo dziękuję 3. Z bazarku Marysi O. - kolejny bazarek - kolejna wpłata - dziękuję Marysiu - +112, 50 zł :) 4. Od Mattilu w pażdzierniku - +100 zł - dziękuję :) 5. Z bazarku Marysi O - "Kolekcje' - +40 zł - dziękuję :) 6. Z bazarku Nutusi "Gadżeciarnia" - +237,15 - dziękuję :) 7. Z bazarku Nutusi "Książkowisko" - 181,50 - dziękuję :) 8. Z bazarku Mazowszanki "Mega Bazar z Przetworami" - 877,00 zł - dziękuję :) 9. Z bazarku Nutusi " Biżuteria z prawdziwych kamieni" - 466,14 zł - dziękuję :) Razem + 2240, 30 zł (stan na 27.11.2015) ***************************************************Saldo = minus 392,40 (stan na 27.11.2015) 10. Ares dostał z bazarku Mazowszanki 390zł i w ten sposób, jego zadłużenie , zniknęło całkowicie. Bardzo dziękuję Cioci Mazowszance za pomoc dla Aresa :) BILANS ZAMKNIĘTY :) Razem z Aresem, dziękuję Wszystkim za pomoc i wsparcie :)
  2. Nie wiedziałam o tym, ale widocznie od samego początku, byliśmy sobie przeznaczeni. Tak chciał LOS...... Historia Aresa i moja, zaczęła się w grudniu 2014r. Była zima, mróz i coś stale skomlało "na starych blokach". Poszłam tam z moja Panią Krysią - kopiuję swoje stare posty z wątku o Bezdomniakach Makowskich Napisany 06 grudzień 2014 - 20:40 Pomału dochodzę do siebie. Z psem, było nie lepiej, tylko gorzej. Kiedy byłyśmy półtora tygodnia temu, pies był uwiazany na sznurku przed komórką (?)pod którą wykopał sobie jamkę na pół pupy. Sznurek na szyi, przybity do budy, krótki. Teren malutki, obs....any , z furteczką. Byłyśmy, rozmawiałyśmy z rodziną właściciela, bo jego - nie było. Prosiłyśmy o dłuższe uwiazanie psa, no i o budę. Zima tuż tuż. Miało się zmienić na lepsze. Przyszłyśmy, było gorzej. Sznurek był taki krótki, że pies nie mógł się normalnie położyć , bo by się powiesił. Na szyi był ciasno zawiązany. Miska, widoczna na zdjeciu, jest poza zasiegiem psa....... Zadzwoniłyśmy do Pani z Urzędu gminy, ze stosownego referatu . Powiedziała, że zajmuje się tylko psami bezdomnymi, a ten - ma właściciela. Zadzwoniłam do Powiatowego Weterynarza - nieczynne - nikt nie odbiera. Zadzwoniłam do Malagos, porozmawiałyśmy. Zadzwoniłam na policję. Przyjechali. Spisali protokół z zastałej sytuacji. Dobrze, że koleżanka jest wolontariuszką,bo ja mogłam tylko mówić, że każdy obywatel jak coś takiego widzi, to ma prawo i obowiązek interweniować. Miałam pełne usta Ustawy o Ochronie Zwierząt i....żadnej legitymacji, a tego wyraźnie oczekiwała policja. Panowie z policji, byli bardzo pomocni i mili. Poszłyśmy z nimi na górę - gospodarz był, ale - nierozmowny. Znowu była rozmowa tylko z rodziną. Policja poprosiła o zabranie psa do domu. Zeszłyśmy. Policja pojechała. Przyszedł mój TZ z obrożą i ze smyczą. Nikt po psa nie zszedł. Pożyczyłam od sąsiadów nóż, weszłam na teren "ogródka "(?), odcięłam psa, nałożyłam swoją obrożę i zaprowadziłyśmy go na górę. Pies nie chciał tam zostać, chciał znowu wyjść z nami........ Zdjęcie fatalne, ale to z telefonu i już było ciemno Jutro idę tam z koleżanką(Pani Krysia - wolontariuszka), zobaczyć, co z psem, ew. przymocować go do tej komórki na dłuższej lince(rano polecę do sklepu i kupię), bo po ciemku, bez narzędzi i w kupach, było to niemożliwe (no i linki nie miałyśmy). Pani Krysia, da mu jeść i pić, da też piguły na robaki. Gdybyśmy miały go gdzie zabrać, to byśmy go nawet "wykupiły". Ale - nie mamy gdzie :(. Malagos pytała u swoich sąsiadów - maja dużą i....ciężką budę. Oddadzą za darmo(dziękujemy stokrotnie)'.Pani Krysia, szuka samochodu z przyczepą, albo - żuka. Bo idzie zima, a pies pewnie budy od właściciela - nie doczeka. A zima się spóźnia, ale z pewnością - przyjdzie....... Pies nosi dumne imię ARES :( ************************************************** Napisany 07 grudzień 2014 - 16:20 Dzisiaj byłam z drugą Panią Wolontariuszką - Marzeną. Przed blokiem, zastałyśmy psa. Poznał mnie, podbiegł się witać. Poszłyśmy z nim na górę, do mieszkania. Gospodarza - nie było - tylko rodzina. Zmieniłam psu obrożę na dobrze dopasowaną, dałam dwie smycze i łacznik, powiedziałam, że staramy sie o wypozyczenie budy. Pani Marzena, tłumaczyła, jak należy zajmować się psem i że pies , to przyjaciel człowieka. Ona zna dobrze tych ludzi i wie, jak wiele spraw wyjaśnić. Obiecałam, że przyjdę z tabletkami na robaki i z kroplami na pchły (kupię u weta po niedzieli). Zostawiłyśmy jedzenie dla psa. ************************************************************ Ares spowodował, że zapisałam się do TOZ (Oddział Warszawski), ukończyłam kurs i zostałam społecznym inspektorem TOZ Chodziłam do niego często, próbowałam zmienić jego życie tam na miejscu - niestety, nie udało się. Zimę,Ares przetrwał (na szczęście) w mieszkaniu, ale wraz z ociepleniem - wrócił pod ściankę. Cały czas widziałam i słyszałam, jak Ares szarpie się uwiązany na krótkim sznurku lub łańcuchu, najczęściej bez wody, skomlący, proszący o uwolnienie. Czasem na krótko odzyskiwał wolność i widywałam go, jak biega radośnie po okolicy i podbiega do mnie, a ja go drapałam za uszami. Szła mokra wiosna, a on znowu pod ścianką.....No to budę mu kupiłam. Będzie miał chociaż schronienie Niestety - buda z nieprzybitym przez właściciela dachem(zrzuconym przez skaczącego Aresa), za chwilę byłaby kolejną "ruiną", zdobiącą bezproduktywnie "przydomowy ogródek". Właściciel nie chciał/nie mógł, zabrać Aresa do domu, więc ten biedak uwiązany "na krótko" , tkwił tam na wygonie. Był spuszczany głównie na noc, a czasami "uwalniany" przez sąsiadów, którzy mieli dosyć jego zawodzenia. Nie miał najczęściej wody, schronienia - na dobrą sprawę- też nie. Tkwił we własnych odchodach. Wszystkim przeszkadzał. Ares nie był zagłodzony, nie był bity ani zastraszany. Kochał swojego Pana, a ten też go kochał, ale zbytnio się nim nie zajmował. Psem zajmowała się mama i bratowa i miały tego zajmowania się, serdecznie dosyć. I tak to trwało. Kolejnego mocno ciepłego dnia, Ares znowu był bez wody, buda nadal rozwalona, on na krótkim łańcuchu, oplatanym ciasno na szyi, bo "zdejmował obrożę, co ją pani dała...." Jako społeczny inspektor TOZ, mogłam wnioskować o odebranie psa ze względu na notoryczne naruszanie Ustawy o Ochronie Zwierząt: Art 4 ustęp 9, 11, 14,15; Art 9 ustęp1,2; Art 7 ustęp 4. Dokumentację miałam obszerną........Pies by wylądował w Schronisku(na koszt niewypłacalnego właściciela) i nie mógł by być wydany do adopcji, dopóki sąd by nie rozstrzygnął o dalszych jego losach.......Zupełnie bez sensu to nasze prozwierzęce (?) ustawodawstwo :( Porozmawiałam z właścicielem, wyjaśniłam całą sprawę i właściciel zrzekł się go nieodpłatnie(mam podpisany dokument) na rzecz TOZ i ............mnie. Tak Ares został moim psem i wzięłam za niego odpowiedzialność. Ares wylądował na krótko w TGPP i chodziłam tam codziennie go karmić, poić, wyprowadzać, sprzątać boks. W samej końcówce, zdążył jeszcze zachorować na babeszjozę - ale udało się! Imizol szybko podany, czyni cuda :) Chłopak pojechał do wspaniałego psiego hotelu i rozpoczął nowe życie w Papryczkowie - czyli w Psiej Chacie. Oczywiście, szukam mu domu :). W załączeniu, wybrane zdjęcia z kolejnych dotychczasowych etapów życia Aresa. Teraz czekamy na zdjęcia i informacje z Psiej Chaty, no i mam nadzieję, że niedługo i ze swojego wymarzonego domu......
  3. Zadzwoniłam. Pan miły i sympatyczny, ale 10 kg psa, to zbyt dużo do koszyka na rowerze, a za mało, żeby biegać "za" - tak powiedział. I nie był specjalnie zainteresowany. Przez chwilę, pomyślałam o Lerce i nawet coś zaczęłam bąkać , ale TZ z kanapy, załypał na mnie złowrogo. No, to przestałam. Z resztą, Lerka nie lubi tracić kontaktu z podłożem, ani być na wysokości - podniesiona z ziemi, czuje się mocno niepewnie.......
  4. Właśnie wróciliśmy z lasu. Lerka była przeszczęśliwa. Bliss - też. Las już jest mocno zielony, zawilce więdną, konwalie jeszcze nie kwitną. Kwitnie gwiazdnica wielkokwiatowa, przetacznik perski, niezapominajka, gajowiec żółty, bodziszek leśny....i viola silvestris..... :). Na obrzeżu lasu - wspaniałe mlecze, ale tych, nikomu nie trzeba demonstrować :)
  5. Byliśmy w lesie, wróciliśmy bez(?) kleszczy. Konwalie dopiero chcą się puścić ;). Ewo, mam różową obrożę do zwrotu - przy najbliższej okazji :) Leśne zdjęcia, na wątku Lerki :) Zapraszam na wątek Aresa http://www.dogomania.com/forum/topic/146845-ares-czyli-nie-unikniesz-przeznaczenia/
  6. Też tak pomyślałam......
  7. Dyszobabę - polecam :). Będę mieć do Ciebie blisko :), a "cywilizacja"= Różan ;) - blisko. Makowianki latają za psami i kotami, ale pomału zwalniają bieg ;)
  8. I odjajczenie (w niedalekiej przyszłości), też chłopakowi dobrze zrobi.
  9. To by był wspaniały dom dla Pomi. Jak koszyk większy, to i na rower się nada. A że lubi biegać, to można i do biegania przy rowerze przyuczyć. Krysia Karniewska, daje mi do zrozumienia, że nie chce żeby Pomi zbytnio u Niej zaległa :). Do Zegrza, chętnie dowieziemy dziewczynkę na okazanie - znaczy, oryginał dostarczymy ;). Jak nie - zabierzemy z powrotem. Nutusiu, popytaj :)
  10. Nastał nowy dzień, po mojej pierwszej dobrze przespanej nocy - pierwszej od dłuższego czasu. Psy wyczuły, że pani wraca do normalności i witały mnie rano radośnie, jak kiedyś. Nie muszę gnać do Aresa, ani do bidulek szczeniorków i ich mamy :) Wszystkie psy zaopiekowane przewspaniale (cała siódemka :) ) i Mała już nie bedzie biegać głodna i z brzuchem po śmietnikach. Jest dobrze. Niedługo, jedziemy odwiedzić Krysię Karniewską, Blusa i Pomi - zawieźć psiakom karmę, pogadać. Potem powrót do domu i psacerek po lesie Na Grzance - tam, chyba mniej tych kleszczy, niż w innych makowskich lasach. Psy się wybiegają, zobaczę, czy już kwitną konwalie?
  11. Rudzik i Pomi, są już na makowskiej kablówce. Oby to zaskutkowało wspaniałymi domkami dla nich :)
  12. I ja jestem po dłuższej niebytności. Witaj Frodo:). Nawet nie wiesz, że pozazdrościłam ;) Twojej opiekunce i też sobie sprawiłam ...."utrzymanka"? Chłopak nie ma jeszcze nawet swojego wątku, ale niedługo mu założę. I też, rzecz jasna - szuka domu :)
  13. Cieszę się, że u Soni kwitnie szczęście, ale trochę modów mi żal.......Całkiem zniknęli w nowej dogomanii ?
  14. Co u Was? Jak Szerlok?
  15. Cieszę się, że jest dobrze :) i mam nadzieję, że chłopak u Was znormalnieje. Dziękuję za jego przyjęcie pod Wasz dach :) Ares jest wspaniały( i bardzo ładny), ale niestety, z kolosalnymi brakami w wychowaniu i z energią, której by starczyło dla kilku zwykłych psów. Jest bardzo szybki i dynamiczny. Na smyczy, ciągnie jak dobry traktor i wcale mu nie przeszkadza, że ta smycz przechodzi mu pod brzuchem i oplątuje łapy. On albo był na krótkiej uwięzi pod ścianką, albo puszczany luzem. Ma ogromny talent do uwalniania się z obroży (musi być ciasna). To pewnie pochodna zamotanego ciasno na szyi sznura, lub łańcucha. Lubi skakać na człowieka na pierś, na plecy i szczególnie jest taki poufały w stosunku do pań. Z panami - bardziej się liczy (był psem mężczyzny i jest to wyczuwalne), ale za to łatwiej jest im wzbudzić jego silną niechęć.Póki co, to typowy seksista ;). Przyparty do przysłowiowego "muru", walczy zębami i pazurami o wolność. Pani Ewie, nie chciał oddać zabranego samowolnie jedzenia (ja mogłam mu zabrać). Nie bardzo wiem, jaki jest do psów. Malucha z boksu obok, szybko polubił i przyjaźnie się zachowywał. Razem chodzili na spacerki - każdy na swojej smyczy. Tyle, że Fifi wolno i spokojnie, a Ares chciał gnać gdzieś przed siebie , hen......
  16. Superowo :). Pianeczka zasługuje na wspaniały domek :). A Wrocław - nie na końcu Świata :)
  17. Cudo kochane :). Jak tak długo czeka na dom, to będzie miał ten najlepszy z najlepszych :)
  18. Dziękuję :). Właśnie przestaliśmy biegać i zaczynamy się delektować. TZ przysypia na kanapie, ja siedzę w necie, ale też ziewam. Psice, też śpią..... Spokojnie i sennie..... Jutro jedziemy do Krysi Karniewskiej zawieźć karmę i odwiedzić Pomi, w sprawie której nikt nie dzwoni.....A to taka fajna sunia.
  19. Pierwsza i druga, to dziewczynki. Reszta, to chłopaki. Wszystkim im życzę wspaniałych domów i dziękuję Pani Małgosi za pomoc :) Mama= Mała, już w szpitaliku. Dziś lub jutro - sterylizacja. Żadnych dzieci, już mieć nie będzie. Nie będzie kolejnych, niepotrzebnych psich istnień Ares tez już w Papryczkowie. Podróż była szybka i bez żadnych kłopotów. Psy były grzeczne i spokojne :) Dzięki, Pati :)
×
×
  • Create New...