Ja też jestem zauroczona malutką mamusią. Całą drogę leżała cichutko przytulona do mnie i tylko czasem się mocniej śliniła. Wystarczyło pogłaskać i przedstawiła. Nie boi się obroży, ani smyczy. W Lecznicy, po ufnym przywitaniu ze wszystkimi, usiadła na trochę przy mojej nodze i popatrzyła w górę, pytając - co dalej? Też bym ją brała, ale nie mam możliwości :(.