Jump to content
Dogomania

ulvhedinn

Members
  • Posts

    13288
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by ulvhedinn

  1. [quote name='eurydyka']przy tym zaawansowaniu choroby scanomune etc sa zakazane, bo pozywiaja nowotwor bylismy 5 godzin na roznych kroplowkach, wyniki krwi sa po prostu straszne, hematokryt juz tylko 16% pani dr wpisala w karte, ze Fender moze do jutra nie przezyc, moze zasnac z wycienczenia jesli by przezyl, jutro podamy drugi raz krew[/quote] Właśnie dlatego pytałam o to scanomune... jeśli (tfu, ja wierzę, że będzie)będzie dalsza walka to warto podawać guz brzozowy- wbrew obiegowym opiniom nie leczy nowotworów bezpośrednio, ale wspomaga organizm do walki. Bardzo słabemu psu podawałam też napar z nasion kozieradki, razem z glutami, to jest bardzo odżywcze i jednocześnie delikatne. Hematokrytem się nie martw, nasz koć przeżył mając hematokryt poniżej 5 (!), a zabiła go niestety postepująca niewydolność nerek. Trzymam kciuki!!!!!!
  2. [quote name='Chandler']Jestem w stanie zrozumieć Twój wstręt, co nie zmienia faktu, że dla Twojego dobrego samopoczucia, bo jesteś osobą rozsądną i uczciwą, skorzystają na złagodzeniu prawa mniej rozsądni i uczciwi właściciele psów, a stracą zwierzaki w lesie.[/quote] Nie dla mojego dobrego samopoczucie, jeno dla bezpieczeństwa moich zwierząt i mojego, a także mysliwego (bo prawdopodobnie w obronie moich psów nie będę sie chować i o ile nie wlezę na linię strzału, to może się to skończyć delikatnei rzecz biorąc rękoczynami :shake:) Naprawdę lepsze jest prawo łagodniejsze ale egzekwowane i dające efekty, niż bezsensownie restrykcyjne, ale de facto martwe lub nie przynoszące korzyści ( w postaci np. poprawy bezpieczeństwa zwierzyny).
  3. KAŻDY pies ma instynkt łowiecki. Tyle, że u niektórych w trakcie hodowli łańcuch polowania został zredukowany, tak jak u psów pasterskich, brak w nim elementu "schwytaj-zabij". Może ja jestem głupia, albo co? I to rodzinnie... Bo jakos przestrzegamy ograniczeń prędkości (niekiedy doprowadzając do ciężkiej ch...tych z tyłu), nie "mrugamy" do innych kierowców, w zyciu nie dałam łapówki (i raczej nikt z rodziny o ile wiem), nie przechodzę na czerwonym :evil_lol:... Jeśli łamię jakieś przepisy, to naprawdę z czystej konieczności (u mnie w mieście pies musi być na smyczy, a duży także w kagańcu, więc bez złamania przepisów niewykonalne jest np. ćwiczenie z aportowania). Może jestem dziwna, bo nie chodze z psami na łąki, gdzie są zające w okresie, kiedy mają młode, albo kiedy ptaki się lęgną? Nie kradnę nawet jeśli mam okazję. :diabloti: Staram się żyć tak, żeby nie przeszkadzać innym (nie tylko ludziom). O ile wiem, to takich osób jest więcej. Stąd mój wstręt do prawa, które traktuje mnie jako potencjalnego złodzieja, bandytę i pirata. A także wstręt do państwa, w którym prawo bardzo surowe, jednocześnie jest lekceważone i nie egzekwowane, tam, gdzie warto by je wykorzystać- chociażby nieszczęsna ustawa o ochronie zwierząt w zderzeniu ze śmiesznie niskimi karami (lub wręcz umorzeniami ) za faktyczne znęcanie nad zwierzętami. :shake:
  4. Leśniczego- dwa razy, straż leśną raz ;) No lesniczego to więcej, ale to był znajomy lesniczy w lesie, w którym praktycznie spędzałam wakacje... Basia, po pierwsze u Kra linka odpada, bo sie wkręci w kółka. Na lince chodziła Mila ['], bo jej nie byłam pewna... Po drugie, moje psy nie są puszczane w lesie, ani zresztą w parku przy ludziach, dopóki nie jestem absolutnie pewna, że są w pełni odwoływalne. Pałek ma silny instynkt łowiecki i umie zabijać. Co nie zmienia faktu, że mogę z nim przejść bez smyczy przez podwórze pełne ptactwa bez obawy, że zaatakuje. Co do skuteczności kar- ależ to bardzo proste- jesli za pogryzienie/gonienie sarny/atak na innego psa właściciel czworonoga wybuli sporą gotówkę to i on i kazdy następny powaznie się zastanowi, czy nie bardziej opłaca się szkolić. A ndzór w lasach chyba by się większy przydał zarówno wobec myśliwych, jak i właścicieli psów i wszelakiej maści turystów.
  5. Jaasne, świetny argument :shake: W mieście jest straż miejska, w lesie są leśnicy. A jeśli chodzi o problemy spowodowane przez psa, to nie mam na mysli tylko pogryzień, ale także zniszczenia, załatwianie się na placach zabaw, ataki na inne zwierzęta itd... I proponuje przeczytać CAŁOŚĆ mojej wypowiedzi, bo cały czas tłumaczę, czemu strzelanie do psów jest po prostu GŁUPIE i BEZCELOWE....
  6. Przesyłka dotarła i wogóle ślicznie dziękuję :lol: , tylko ja dziś się miotam jak dzika i odpisuje na wątki z doskoku, sorry...
  7. Ano właśnie.... moim psom do biegania nie jest potrzebna zwierzyna :cool1: Pałek dość długo potrzebował biegania jako rozładowania emocji- polegało to na tym, że przez dłuzszą chwilę ganiał w kółko, szlał, zanim mozna było z nim zacząć pracować. Tylko pytanie- gdzie ja to miałam robić legalnie? W mieście nie wolno, w parku nie wolno, w lesie nie wolno. Owszem łamałam prawo- z konieczności, ponieważ nie pozostawiono mi wyboru. I owszem, całkiem świadomie łamię prawo teraz, chociażby zapewniając ruch i zabawę KrA. Według przepisów powinnam ja miec na smyczy, a własciwie także w kagańcu. A niestety najlepszym sposobem zajęcia i wyhasania KrA jest zabawa z piłką i aportowanie. I jak ja mam to zrobić legalnie? Owszem, staramy się wybierać miejsca i pory takie, żeby nikomu nie szkodzić. a więc parki późnym wieczorem; lasoparki, gdzie nie ma myśliwych, nieużytki itd.... To niestety jest sutek uboczny- zbyt restrykcyjnego prawa. Co ja bym zaproponowała- zniesienie totalnych zakazów, na rzecz podwyższenia kar za konkretne przewinienia. Czyli np. pozwolenie na bieganie psów luzem pod opieką własciciela, ale drakońskie kary za ugryzienie. Pozwolenie na puszczanie psów w lesie, ale również bardzo wysokie mandaty, jesli pies chociażby ścignie zwierzę... Co do wypowiedzi "każdy pies może być zagrożeniem dla zwierzyny", hmmm.... W tej chwili mam trzy psy. Pomijam ich posłuszeństwo i odwoływalność (bo zaraz usłyszę, że pies jest nieprzewidywalny), ale- Kra jeździ na wózku, Pałek ma 14 lat z hakiem, a Ruda jest niewidoma(no ona akurat chodzi na smyczy). Które jest takim strasznym zagrożeniem? Jedynie KrA byłaby skłonna pogonić cokolwiek, ale nawet gdyby chciała, nawet gdyby nie dała się odwołać (w co nie wierzę), to sarna (zając/lis/cokolwiek) musiałaby biec gładką ścieżką i powoli ;) Bo w lesie mój pies utknąłby w pierwszych krzakach, albo się wykropił na pierwszej dziurze.... Ktoś zapyta- po co w takim razie chcę ją wogóle móc puszczać w lesie? Ano- bo bieganie po leśnych ścieżkach i węszenie sprawia jej nieporównywalnie dużo radości. Bo w lesie są patyki i konary, które może dowolnie ogryzać, nosić i aportować (u nas bardzo starannie sprząta się gałęzie w mieście). Bo na leśnych ścieżkach jest miękko i może biegać bez obawy o stawy (ma z nimi kłopoty). Bo ... w lesie na ścieżce mogę z nią swobodnie popracować np. z piłeczką, bez kretyńskich gapiów, komentarzy i przeszkadzaczy, czego w mieście nie uniknę.... bo sama kocham chodzić do lasu, nawet jeśli to tylko podmiejski lasek, a nie dość, że lubię towarzystwo moich psów, to po to mam weekend, żeby im sprawić radochę długim spacerem. Powtarzam- strzelanie do psów w lesie nie tylko nie rozwiąże problemu, ale jedynie pogłębi konflikt na linii myśliwi-własciciele psów. rozwiązanie problemu lezy w czymś innym. Moim zdaniem konieczne do tego jest: -walka z bezdomnością -walka z nadpopulacją i przedmiotowym traktowaniem psów na wsiach -powszechne znakowanie psów (i kontrole tegoż) -sterylizacja zwierzat (psów i kotów) nierasowych, szczególnie na wsiach -EDUKACJA właścicieli psów (chociażby dotyczące właściwego zachowania w lesie, pracy z psem, posłuszeństwa, ale także "leśnych realiów"- czyli kiedy pies stanowi szczególne zagrożenie dla zwierzyny, np. okresy przychodzenia na świat młodych zwierząt) -EDUKACJA SPOŁECZEŃSTWA WOGÓLE Panowie myśliwi- jak już musicie do kogoś strzelać, to proponuje pobawić się w paintball (najlepiej trudno zmywalną farbą) wobec tych co wywalają śmieci, szkło, gruz itd w lasach :angryy:;)- to mały żart ;)
  8. Pięknie wygląda szczęsliwy Reksio :loveu: A tak wogóle, w jakich regionach Wrocka warto się za Wami rozglądać? :cool3:
  9. Jesli to krótko po podaniu chemii (do dwóch dni) to prawie na pewno reakcja na nią. Nie przejmuj sie, powinno przejść ;) Mi poradzili żeby dawać Mili siemię lniane osłonowo na brzuszek, a sama dawałam jej do picia pokrzywę i pomagało. Czy Fender dostaje leki wspomagające odporność? Np. beta-glukan, scanomune?
  10. Żabulec jest boski :loveu: Kurde, żeby nie ta ograniczona pojemność chaty, to by mi pięknie pasowała do awatarkowego Pałka, nie? A i charakterek z tego samego typu :loveu:
  11. Nie jestem pewna, czy nie cos bardziej wszechstronnego... stronghold, advocate?
  12. Kup mu może jakis mocniejszy środek p/pasozytom typu spot-on zakraplany na skórę) to i tak powinno pomóc...
  13. [quote name='MARS']LALUNA, tak jak są przeciwnicy kopiowania ogonów, tak i sa przeciwnicy sterylizacji, również ze względów moralno-etycznych. Zreszta to i tak dyskusja o doopie Maryni bo [B]nikt nie wyłoży takich środków finansowych by wysterylizowac wszystkie burki na wsi.[/B] Po za tym jakoś nie wyobrażam sobie by rolnik kupił psa z rodowodem za kilkaset/kilka tysięcy złotych po to by go potem przy budzie uwiązac. Już prędzej bym widział czipowanie wszechpolskie.[/quote] A czemu? W wielu niemieckich landach tak własnie załatwiono sprawę. Po wiochach jeździł ambulans sterylizacyjny i ciachali wsio. A wiesz czemu? Bo tam potrafią liczyć i wolą zapłacić wetowi stawkę mniejszą niz potem wiele więcej wydac na bezdomne zwierzęta. Na polskie realia, to by było pewnie 80-120 zł/sterylke suki, może mniej, skoro hurtowo. Suki która może potencjalnie dać kupe potemstwa (potencjalnie bezdomnego). A za przyjęcie bezdomnego psa do schroniska np. Krzyczki dostaja 900 zł.... O tym, że to pozwoli uniknąć dodatkowego okrucieństwa wobec zwierząt też warto pamiętać, w końcu chyba wszscy wiemy, jak na wsiach pozbywa się nadprogramowych szczeniat? A i rolnik z reguły szybko sie przekonuje do sterylki, kiedy się zorientuje, o ile wygodniej jest mieć suczkę, co nie ma cieczek, amantów w obejściu itp. Martens, ja jestem zwolenniczką sterylizacji, m. in. własnie ze względów zdrowotnych, mam paskudne doświadczenia z ropomaciczem u suk. O guzach nie mówię. A co do "dyskryminacji" podatkowej właścicieli zwierząt niewysterylizowanych- dla mnie posiadanie psa powinno być luksusem. Tym większym, jesli świadomie ryzykujemy sprowadzenie na świat kolejnych, nadprogramowych zwierząt... Bo w tekst "ale ja NA PEWNO jej dopilnuję" to niestety srednio wierzę, suczka w cieczce potrafi robic rzeczy, które by się właścicielowi nie przyśniły w koszmarach ;)
  14. Przede wszystkim wybilismy pchły. Poza tym Brutus dostaje do żarełka dodatki, np. tran z oliwą, a że ma łojotok, to jest tez kąpany w specjalnym szamponie, a w najgorszym momencie był dodatkowo pryskany preparatem na łojotok. A kiedys w przypadku innego psiaka (Matu), który wogóle nie poddawał sie leczeniu weterynaryjnemu, w rozpaczy zastosowałysmy urynoterapię- kilkakrotnie został posmarowany w chorych miejscach własnym moczem :oops: Pomogło niewiarygodnie szybko... wiem, że metoda iście średniowieczna, ale pies wyglądał i czuł sie strasznie, wet sugerował nawet uśpienie, a skoro pomogło...
  15. Eurydyko, trzymamy kciuki, łapki i co tam mamy :p Wiesz, ja mam bardzo pozytywne doświadczenia z chemią- dzięki takiemu leczeniu moja Mi żyła 8 miesięcy z chłoniakiem, a zabiło ja coś innego - słabiutkie bernardyńskie serduszko... W dodatku naprawdę żyła dobrze, chemia jej nie szkodziła, tak, że mam nadzieję, że Twoje maleństwo też się będzie czuło doobrze :lol: A za nas kciuki trzymaj, żebyśmy [B]nie[/B] potrzebowali konsultacji dr Jagielskiegio.... P.S. Taaa... po furosemidzie sika się wręcz koncertowo :diabloti: wiecie jak to wyglada w wykonaniu bernardyna? Szczególnie jak nie zdąży na schodach...
  16. Przywalili mi za zadłużenie, w dodatku zrobione autentycznie niechcący z niedopatrzenia- nie zauważyłam, że mam rachunki ze zniżką, której już nie powinno być (po śmierci babci) i teraz muszę spłacić różnicę :shake:
  17. Bidulek :-( Tyle, że przynajmniej nie odszedł porzucony gdzieś w jakiejś dziurze... Biedne starutkie, bernardyńskie serduszko- to wielkie psy, ale mają delikatne serduszka :-(
  18. Ano. Ciocia też radio puszcza Piesi, zeby się lepiej czuła :evil_lol: Moje na szczęscie obywają się bez tego, ale bywały i dni, że pralka była puszczana 3 razy tylko dla zwierząt, jak było 11 kociat, Bulinka, co lała pod siebie i krA ... Ja mam gorzej- licznik przedpłatowy, jak sie prąd skończy, to muszę lecieć i kupić... :shake: A jak jeszcze Bianka musiała mieć poduszkę elektryczną, to mi większość kasy szła na prąd :mad:
  19. To zalezy czy goowniarzeria żre gazety, czy nie-, jak nie ma skłonności, to mi sie bardzo dobrze sprawdzały jako podkładka pod co inne żeby wchłaniało- np na posłanko: gazety, a na to złożony polar, działa jak dry-bed, a tańsze i szybciutko schnie po upraniu ;) A do nauki sikania gazety nawet bardzo dobre, bo od razu wywalasz.... Oktawia, ty wiesz, ile przy takich malcach jest prania? Jak u nas było 12 kociejków, to pralka chodziła na okrągło... Dlatego trzeba trochę ograniczać ilość prań, coby się nie zajechać- no i prąd też kosztuje...
  20. Można by dać pieluchę- moze wtedy załapia że wszystko sie robi na nią? Potem mozna by zlikwidować w ogóle zlikwidowac kuwetę... albo gazety...
  21. Na razie cisza.... :shake: A biedny Brutus jest bardzo nieszczęśliwy, bo ciocia poszła do szpitala i ja przychodze się nim zajmowac na zmianę z synem cioci.. ale jak wchodzę, to Brutus co prawda wita mnie przyjaźnie, ale cały czas popatruje na drzwi, czy aby nie widac cioci. :-(
  22. Kuweta ogólnie nie jest złym pomysłem, bo ułatwia zycie i naukę czystości, tylko nie ze żwirkiem. Co ciekawe- na miau był wątek na temat jedzenia żwirku i okazało się, że wśród kotów jedzenie żwirku najczęściej oznacza problemy zdrowotne, przede wszystkim anemię i niedobory witaminowo-mineralne. co się sprawdziło u nas, bo żwirek podjadała Bianka, kota chora na wszystko i z anemią.
  23. Niestety przestrzeganie prawa w naszym kraju jest oglednie mówiąc.... niepopularne. i nie mam na mysli nawet jednostek, typu "przejscie na czerwonym swietle". Chodzi mi raczej o władze lokalne, czy wręcz organy powołane do pilnowanie tegoż prawa. Sprawe Ozzy'ego znacie? Krzyczki? Mordownia, w której giną psy, a powiatowy wet nie widzi nic złego? Olkusz? Chrcynne? Gminy, uchylajace się od podpisania umowy z jakimkolwiek schroniskiem "bo u nas nie ma bezdomnych psów"? Niestety. Prawda jest taka, że faktycznie jak piszą poprzednicy, obecne prawo łowieckie to błędne koło. Myśliwi zabijają wsiowe burki, chłopi biorą nowe. Rozwiązaniem byłaby zmiana prawa w zakresie ustawy o ochronie zwierząt. a dokładnie powszechny nakaz sterylizacji zwierzat nierasowych, znakowania psów (ale tu znowu jest podstawowy problem, czyli, żeby ktoś tego pilnował- niech straz miejska sprawdza chociazby chipy i wali mandaty). Kiedy pies przestanie być łatwo dostępnym przedmiotem, a stanie się trudno dostepnym luksusem, to zniknie i sprawa z wywalanymi do lasu niechcianymi zwierzętami i z latającymi luzem boorkami. Bo po pierwsze wtedy nie byłoby łatwo o następcę, po drugie łatwo mozna by ustalić właściciela szkodnika. I o to powinniśmy walczyć. Staramy sie walczyć. Tylko, że nikomu poza miłosnikami zwierzat nie zależy na zmianie prawa, bo zepchnięcie problemu na schroniska-mordownie, które przyjmą każdą ilośc zwierząt za najniższą stawke, na myśliwych, którzy wszak rozwiązują częśc problemu bezdomnych zwierzaków, lub udawanie że problemu nie ma- to znacznie wygodniejsza droga, prawda? A jesli chodzi o przepis pozwalający na strzelanie do "zdziczałych", psów i kotów, to uważam go za bezsensowny (nie rozwiązuje problemu) i obrzydliwy. P.S. "Dzięki" strzelaniu do zdziczałych kotów diabli biorą resztkę i tak osłabionych populacji żbika. Nie wierzę, że jakikolwiek myśliwy potrafi odróżnić kota domowego od niedorostka żbika.... No, ale jeden drapieżnik mniej )co że chroniony), to mniejsza konkurencja dla panów ze strzelbami.
  24. Bianka ja mam witaminy dla gówniarzy, od znajomego weta (wiedzą ile u nas się pląta nieszczęść, to dają ;)). Przyda się? Względnie mamy flawitol i gammolenR, nie wiem, czy się nada....
  25. Ja się mogę zgłosić z KrAksą albo Rudą albo Pao :diabloti: Baaardzo jestem ciekawa co pani wymysli dla Kra (inteligentna demolka), albo dla Pałka (a najbardziej chciałabym zobaczyć jak go na plecki kładzie- pod warunkiem, że podpisze że robi to na własną odpwiedzialność :diabloti:)... Oooo.... i niech mi pomoże oduczyc KrA ganiania kotów...
×
×
  • Create New...