Jump to content
Dogomania

ulvhedinn

Members
  • Posts

    13288
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by ulvhedinn

  1. Żyję.... dziś biopsja, w poniedziałek rtg i usg Pałka- boje się strasznie..... Z Maćkiem jest źle. Łapka suczki też najlepiej nie wygląda. Ruda leje, KrA rozrabia. Maggiejan, zapomniałabym- bardzo ślicznie dziękuję za pyszną paczuszkę :lol:
  2. Weci w schronisku widzą to czarno. Ale w poniedziałek/wtorek pojade jednak z małą na AR i skonsultuję ocenę.... bedziemy sie starać uratować łapkę.
  3. Ruda zużytkowała juz swój fundusz "basiowy" tegomiesięczny niestety, a w ogóle nie bedę ukrywać, wydatków było ostatnio bardzo dużo w całej sforce i fundusze hmmm.... leżą i kwiczą.... :oops: Ponawiam prośbę o receptę na pski do glukometruuuu!!!!!!!!! Skończyły się !!!!!
  4. O obrożę i smycz to sie nikt nie obrazi, oj nie- bo z Agą kupujemy takie ustrojstwa niemal hurtowo, a potem i tak brakuje :evil_lol: Co do karmy, to już pytanie do Elzy... ;)
  5. Poker, dzięki :lol: Dziewczynka jest nie tylko śliczna i kochana ale niesamowicie grzeczna. Mimo złego samopoczucia i tego że ledwo stoi na łapkach nie chce się załatwić w domu, dopiero wyniesiona na trawę robi siku :lol: Poza tym rąbnęłam sie, zwiedziona drobnym łebkiem i łapkami- ona nie waży 10 kg (chociaż powinna), tylko co najmniej 15:mad: Łapeczka niestety niefajnie, "dłoń" wisi sobie bezwładnie i jest dość chłodna :-( No i sunia jest taka ogólnie obolała i potłuczona... :-(
  6. Mam nadzieję, ze Pał się nie podda. I w ogóle zamierzamy walczyć :mad: Jedną sunię straciłam na coś podobnego- czerniaka jamy ustnej i podniebienia, teraz nie zamierzam się dać tak łatwo.... On jest sukinkot, więc ma żyć długo :eviltong: A tak naprawdę to Pałek jest psem zupełnie wyjątkowym. Oswojonym potworem z bajki. Urodził się dziwny, nie bardzo żywy- ratowałam go w nocy. Potem dokarmiałam dzieciaki z butli, bo Koralik miała mało mleka... bardzo szybko otworzył oczy,a potem równie szybko zaczął wykazywac cechy psychola... Wiecie- 5 szczeniaczków słodkich i miłych i jeden, który gryzł na poważnie, odpędzał resztę od miski i atakował gości w wieku 4-5 tygodni :shake: Oczywiście został. Brzydki, nieproporcjonalny i wredny. A potem się oswajaliśmy, oswajaliśmy... bywało strasznie i cudownie. strasznie, kiedy klepnięcie w tyłek przez kolegę skończyło się założeniem 9 szwów na jego nogę. I fantastycznie, kiedy z przejęciem ratował pogryzionego przez szczura kociego kumpla...Setki historii i wspólnych przygód. W sumie nie pamiętam, żebym się rozstała z Pałkiem dłużej niz na 5 dni. A to i tak było może ze trzy razy i stanowczo za długo. Jeździł ze mną na praktyki, na wykopaliska, na wycieczki w teren. Nauczył się dostosowywać do wszelkich nowych sytuacji i okazał idealnym psem wycieczkowo-terenowym. Takim którego nie ma, ale jest, który sam wie gdzie jest wygodnie (włącznie z wykopaniem legowiska w piasku, aż do chłodnego). A poza tym absolutnie nieodłącznym kawałkiem mnie. Do tego stopnia, że wyskoczył z pierwszego piętra, bo poszłam do ogrodu, czy że urządził wycie na całą wieś, bo pańcia ośmieliła sie zniknąć pod prysznicem :evil_lol: Może to głupie, ale ja mam nawet kłopot z zasypianiem, jeśli nie ma Pałka.... bo on jest i już. Zawsze.
  7. Dziauczynka jet słodka :loveu: Mimo wszystko usmiecha sie i lekko macha ogonkiem, daje sobie macać łapkę i nie protestuje (ja bym protestowała... ). Jak pisała Aga, najważniejsze jest zwrócenie Mrówie kosztów transportu. Co nam sie przyda? Karma, to na pewno, bidulka będzie musiała dobrze jeść (znaczy zdrowo, bo chuda to ona nie jest, oj nie :shake:). Leki "mamy mieć", jakby coś się pojawiło, że potrzebne, będę krzyczeć ;) Jamnik podpowiada, że może byc przydatne badanie USG dopplerowskie, żeby sprawdzić krążenie i konsultacja u specjalistów na AR, czy można łapkę uratować i usprawnić. No i jeśli tak, to będą potrzebne fundusze, bo w najbliższym czasie nic nie dam rady wysupłać swojego- zachorował Pałek i musze go ratować, a diagnostyka bedzie kosztowna :shake: Poker, kaska na chłopaka przyszła chyba, ale ja nie mam konta Mrówy i temu jeszcze nie przelałam:oops:....
  8. Dziękuję!!!! Karma i obroża oczywiście zamówione, mam nadzieję że dotrą szybko ;)
  9. Zrobiłam podsumowanie sytuacji.... W chwili obecnej mam Pałka z podejrzeniem nowotworu, który musi byc zdiagnozowany i ew. leczony (zna któraś ciotka bank, na który łatwo napaść?) Niewidomą Rudą z cukrzycą i chorą wątrobą, na która nie ma chętnych. Aksicę :diabloti: Kota. Kota2, czyli Korniszona. Królika. Aga ma Gucia. Są trzy kocięta (na szczęście Aga się nimi opiekuje, ja tylko piorę), w tym ciężko chora, nieadopcyjna Bianka. Teraz mamy suczynkę, ciężko pogryzioną, w szoku, byc może z łapka do amputacji. Od poniedziałku moja ciocia idzie do szpitala na 2-3 tygodnie. Będę się zajmować jej zwierzakami (dochodząco)- czyli psami: Piesią i Brutusem i dwoma kotami, z których Maciek ma mocznicę jest na kroplówkach i trzeba go żywić strzykawką, a leje w posłanie.... Ma ktoś cykutę....? Albo pistolet? Albo sznurek chociaż.....
  10. Młody siedzi już w baraku, więc jest bezpieczny ;)
  11. :shake::shake::shake::shake: co za .... "człowiek".... Dobrze chociaż, że macie policję do rzeczy.
  12. U nas. Nie wiadomo do kiedy :evil_lol: No na pewno nie będzie to super łatwa adopcja, a jeszcze ta łapka... DT jak najbardziej jest potrzebny, ale najlepiej doświadczony... Oby nie była konieczna amputacja :-(
  13. Nie ma gila, wygląda na zdrową. Szczepiona na wirusówki, odpchlona itd. Jest już u nas, strasznie biedna :placz: Jest lekko nieobecna, zszokowana.... Łapka obandażowana, podobno wygląda potwornie- praktycznie nie ma skóry, same dziury :placz: Na lędźwiach duże zgrubienie- krwiak? stłuczone? Schronisko zakupi nam leki, na szczęście, bo są drogie. :-( Jednak usmiechnę się o mały sponsoring, chociażby dlatego, że malutka musi jeść dobre rzeczy- zaraz pójde kupić jej kurczaka, albo jakąś fajną puchę. A w kieszeni więcej dziur niż kasy :oops: Wiadomo już, że sunia trafiła do schroniska po śmierci właściciela- czyli kolejna wyniuniana kanapówka, którą los rzucił prosto w sam środek koszmaru. Takie pieski niestety dość często padają ofiarą pogryzień/zagryzień, bo kompletnie nie potrafia odnaleźć się w rzeczywistości psiego stada w schroniskowym boksie :-(
  14. Czekam na Agę jak na szpilkach :shake: Wet chciał zostawić suczkę w schronisku, ale poprosiłam Agulę, żeby nalegała na mozliwośc zabrania jej do domu. Mimo wszystko całodobowa opieka domowa to co innego niż izolatka w schronie :shake: Możliwe, że bedzie potrzebna konsultacja w sprawie łapki u innego weta, no i nawet nie wiem, jak bardzo jest pogryziona suczynka :-(
  15. Poprosiłam Agę, żeby poprosiła :evil_lol: żeby młodego dac na chwilę do izolatki. Jutro albo w sobotę jedzie do DT do Elzy :lol: Niestety jest to DT czasowy- na 3 tygodnie- więc trzeba szybciutko szukać domu!!!!!!
  16. Elza, możesz się ze mną skontaktować? :lol: 609 325 217
  17. Ja mam w tej chwili trzy psiaki. KrA Rudą i Pałka. No trzeba przyznaćże kazdy jest wyjątkowy, a już na pewno KrA :diabloti: i wszystkie wczesniej tez były wyjątkowe- i Mila i Skorek i Zu i Koralik i inne....ale Pałek to Pałek, taki pies-nie-pies. Badanie robił dobru histopatolog ludzki :-( jutro będę kombinować dalej, podzwonię troche i popytam... Pałek ma powiększony węzeł chłonny na szyi, z tej strony gdzie był operowany, z drugiej tez troszkę ale mniej- jak myslicie- robić biopsję? Węzły na ciałku ma w porządku (obmacałam go dokładnie, był przeszczęśliwy, on kocha tarmoszenie :evil_lol:). No i musimy zrobić rtg klatki piersiowej...
  18. Płakać się chce... 10 lat samotności :-(
  19. Ja bym jeszcze apelowała do weterynarzy o odrobine więcej zaufania i szacunku dla wyczucia doświadczonych właścicieli. Po prostu czasem jest tak, że niby nic konkretnego zwierzowi nie jest, ale... coś tam nas niepokoi. I tu brawa dla weta, który nie wyśmieje właściciela, że kotek nagle zmienił miejsce spania, czy piesek nie chce z nami siedzieć, albo siki inaczej pachną... A czasem to jest jeszcze subtelniejsze. Przekonałam się o wartości wyczucia w przypadku kociąt (kolejne tymczasowe). Niby były zdrowe, wet stwierdził że moga iść do adopcji, a ... coś mi nie pasowało. Coś trudno uchwytnego, inne spojrzenie, sposób siedzenia, a na drugi dzień okazywało się że kot jest chory. Wiecie co mnie zaniepokoiło u Rudej? Zapach moczu. Okazało się, że sucz ma cukrzycę... :shake: Przeciez to właściciel jest ze zwierzęciem cały czas i umie niejednokrotnie wyłapać subtelne symptomy choroby, zanim wystąpią poważne objawy.
  20. Dlatego własnie piszę, że decyzja musi być ZAWSZE przemyślana. Niestety zdaję sobie sprawę z zagrożeń, jakie dotykają psy rasowe. I niestety tu trzeba zwrócić uwagę, że często wynika to nie z niewiedzy hodowców, czy przypadku, ale ze złej woli i checi zysku. Czego najlepszym przykładem jest rasa shar-pei, gdzie do dziś rozmnaża się psy, które pochodza z linii zagrożonych wredna chorobą- amyloidozą nerek. Chociaż świetnie wiadomo po kim te psy dziedziczą schorzenie... Tego typu zjawiska działają na szkodę wizerunku psów rasowych i hodowli, a że najczęsciej dotyka to właścicieli- typowych snobów, a nie prawdziwych miłośników (bo miłośnik najpierw się dowie ile zdoła), to często kolejny pies już jest "rasowy", ale za 300 zł z rozmnażalni. Błędne koło.
  21. Dlatego bardzo pomocna jest instytucja wolontariatu, lub wręcz domu tymczasowego, pozwalająca dokładniej ocenić naturę i nabyte zachowania psa. I warto pamiętać ze traumatyczne przeżycia nie zawsze oznaczają problemy psychiczne. Miałam w domu na tymczasie ogromniastego owczara, który trafił do mnie z krótkiego łańcucha, bity, lany haczką, głodzony i z wielkim guzem na łapie, rozkrwawionym na lodzie. I co? Okazało się, że pies był kiedyś najwyraźniej szkolony.... nie wiadomo skąd sie wziął na łańcuchu. Ale tak posłusznego, łagodnego, dobrze wychowanego zwierzęcia to chyba drugiego nie miałam. ;) Dżeki mógłby chyba zdać PT po tygodniu od zabrania z koszmaru :evil_lol: A co do kosztów- cóż, pozostaje wybór- włożyć pieniądze w rasowe szczenię, czy w leczenie i ratowanie (chociaz jak mówię, to nie zawsze jest jakoś strasznie straszne) sierotki. Zawsze jest zarówno ryzyko, jak i nadzieja na posiadanie wspaniałego towarzysza. ;) P.S. Moja pierwsza sucz była także ze schroniska. Wzięta dorosła. Nie chorowała aż do schyłku życia, a odeszła w wieku ponad 23 lat. Była zrównoważoną, wesolutką, kochaną sunią i myślę, że kazdemu dziecku marzącemu o psie należy zyczyc takiej "nauczycielki psiejstwa"....
×
×
  • Create New...