-
Posts
13288 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by ulvhedinn
-
Żeby było "śmieszniej", to kiedyś zabierali do Legnicy- absurd, raz, że to była wyjątkowej klasy mordownia (teraz tez dobrze nie jestm ale już AŻ tak masowo nie usypiają), dwa, kto ze Żmigrodu będzie szukał zaginionego psa w Legnicy? :shake: Własnego przytuliska gmina nie ma a od podpisania umowy miga się jak może...
-
VI Zlot Dogo(alko)maniaków - "Sweet Land" Sieraków 2008
ulvhedinn replied to Asia & Ginger's topic in Obozy
Ja się na pewno zdeklaruję niedługo i bardzo chcę jechać, ale to niestety jest uzależnione od wyników Pałka :shake: Ma okropny wynik badań histop. wyciętego nadziąslaka i jeśli coś będzie nie tak i będzie potrzebne leczenie, to niestety sie wypiszę :shake: A jeśli jadę, to Kanzaj, co sie łamiesz, ja też na pewno wszystkich nie zabiorę ;) -
6 -5 tyg. szczeniąt + 2 z Krzyczek .Wszystkie w nowych domkach .
ulvhedinn replied to BIANKA1's topic in Już w nowym domu
Śnia... śnia... śniadanie....? O 3.17 ???? :crazyeye::crazyeye::crazyeye: -
Żyję ;) Dopiero wróciłam od cioci, bo chciałam posiedzieć ze zwierzakimi, coby się nie czuły całkiem samotne, no i przytuliłam się do nich.... i kimnęłam na kanapie :evil_lol: Muszę przyznać, że KrA strasznie zgrzeczniała od czasu, kiedy... ją pogryzłam... :oops: Oczywiście to nie oznacza, że nie rozrabia, ale powiedzmy, że ograniczyła działalność :evil_lol: Znowy było gorzej z łapką, ale już się podgaja, okazało się ze na obrzęki super jej robi taki żel Reparil, zaraz złażą opuchlizny ;) No i dobrze, bo wysięk=ograniczenie spacerów=straszna kraksa :roll: A przedwczoraj był koło nas bardzo malowniczy pożar, paliły się takie stare budyki, które sa własnie opróżniane i mają chyba iść do rozbiórki... oczywiście polazłam zobaczyć :oops: a KrA się strasznie podobały wozy strażackie. Ona jest straszliwie ciekawska, a że mieszkamy koło skrzyżowania, to leci do okna, jak tylko coś się dzieje, np. jest stłuczka :evil_lol: A już jak zderzenie auta z tramwajem, to prawie kwiczy ze szczęścia...
-
6 -5 tyg. szczeniąt + 2 z Krzyczek .Wszystkie w nowych domkach .
ulvhedinn replied to BIANKA1's topic in Już w nowym domu
Ten półogonkowy jest najsłodszy- pchał mi sie na ręce i wtulał :loveu: W ogóle to nie wiem, jak ty, ale ja sie skręciłam ze smiechu, jak mi Aga pokazała całe pudełko pełne czarnych ciałek, nosków i ogonków- w pierwszej chwili robiło wrażenie ze jest ich milion, a co najmniej dziesięć :evil_lol: -
Imydższakiem ;) -Otwierasz sobie strone [URL="http://www.imageshack.us"]www.imageshack.us[/URL] -przegladaj -zaznaczasz fotkę -otwórz -host it nie zapomnij zaznaczyć "resize image" 640x480 ;) ...potem pokaże się miniaturka zdjecia, klikasz w nią, masz fotkę w pełnej krasie. I już tylko kopiuj-wklej. ;)
-
Mars, może masz szczęście i kolegów na poziomie, a ja pechowo spotkałam wyjątki. Niestety to nie była jedna sytuacja i rózne miejsca i czasy, stąd wyrobiałm sobie zdecydowanie negatywny pogląd na mysliwych i raczej jestem skłonna twierdzić, że to banda lubujących się w zabijaniu, niedowartościowanych typów bez odrobiny honoru z małymi wyjatkami na jednostki porządne i honorowe... (próbowałam to ująć delikatniej, ale nie umiem). Aha- nie jestem naiwną pisząca zza kompa dziewuszką, znam las i zwierzeta w nim żyjące. Widziałam polowanie i muszę sie zgodzić z jednym- to ogromne emocje, najwyraźniej wyzwalające w wielu ludziach atawistyczne instynkty... poważnie- ci ludzie robili takie samo wrażenie jak ten pies goniący szczura. Ale skoro jesteśmy "homo sapiens" i nawet od swoich psów wymagamy powściągnięcia instynktu zabijania, to chyba nienajlepiej świadczy o nas czerpanie przyjemności z polowania. Bo to jest jak dla mnie dawanie upustu najbardziej prymitywnym popedom, z całkowitym pominięciem tego rozumu, którym tak się chlubimy. W filmiku o patroszeniu najbardziej niesmaczne to są komentarze. Selekcyjne, czy nie, jeśli kogoś bawi zabijanie młodziutkiego zwierzęcia i uważa to za super rozrywkę....:shake: o kulturze tych panów nie mówię.
-
Ano własnie... sam filmik moze nieszczególny, ale pinczer działał dokładnie tak, jak go stworzono- w końcu, czemu nazywa się je ratlerkami? Co do jeża, no tu juz głupota włascicieli niebotyczna, nie powstrzymywac psa. Ale w całym zamieszaniu jeż poza stresem nie ucierpiał... A może wolicie takie: [URL]http://pl.youtube.com/watch?v=QZtDoWO0kXI&feature=related[/URL] ...tez głupota właściciela psa i jak widać- myśliwego zarazem... a jakie rewelacyjne poczucie humoru :shake: [URL]http://pl.youtube.com/watch?v=-ofOHI9CuFs&feature=related[/URL] ...a może takie szlachetne rozrywki- ten jeleń, padający w ogniu... [URL]http://pl.youtube.com/watch?v=KCCqZMM0XcI[/URL] ...smacznego, a jak ambitna zdobycz, fajnie jest zabijać dzieci, prawda?... Myśliwych nie lubię, fakt. Nie bezpodstawnie- skutecznie zniechęciłam się do tego środowiska, mimo dawnej hmmm... wstyd przyznać naiwnej fascynacji:oops: (skutek czytania książek idealizujacych łowiectwo). Niestety spotkanie z panami, którzy np. średnio trzeźwi strzelali do czego się da, opowieść o rannym dziku, który czekał na dobicie ponad 12 godzin bo cytuję "głupie bydlę wlazło w dziure, to niech tam siedzi i zdycha", poparcie dla zakładanych paści (to były takie zębate zatrzaskowe wnyki, obok był na przynetę żywy gołąb w klatce, jak to ujął pan myśliwy "to na te parszywe lisy i kundle"), poparcie dla kłusownictwa wśród ludności (stalowa pętla, w którą złapała się sarna), oraz kłusownictwo (strzelanie w okresie ochronnym). Bardzo żałuję, że w tych najbardziej drastycznych momentach byłam jeszcze zbyt głupia i młoda żeby odpowiednio zareagować, tzn. wezwać policję, uległam presji otoczenia "coby dymu nie robić".... W samym temacie. Owszem chodze z psami do lasu. Owszem puszczam je, ale nigdy w "prawdziwym", jesli biegają luzem, to tylko w podmiejskich parkolasach, takich gdzie raczej chodza mamy z wózkami, na szczęscie we Wrocku trochę takich miejsc jest... Bardzo nad tym ubolewam, bo sama kocham lasy dzikie- ale nie bedę ryzykowała życiem ulubieńca, ani łamała prawa. Co z tego, że po moich psach gołym okiem widać, że niczego ani nie upolują, ani nie dogonią, ani nie pogonią- nawet gdyby nie były posłuszne i odwoływalne... Samo prawo niestety jest kulawe, delikatnie rzecz biorąc. Bo psy, które najczęściej rzeczywiście kłusują, to wsiowe burki, lub półdzikie wywalone kiedyś psiury. Ani one nie obchodzą swoich ludzi, ani też, wbrew pozorom, nie jest łatwo takie psa podejśc i zabić. A ofiarami nadgorliwych mysliwych padają psy zadbane, domowe, posłuszne, lub wręcz kompletnie nieszkodliwe (bo jak mi ktos udowodni szkodliwość szczeniaka, albo przywiazanego do drzewa, porzuconego psa, to mu stawiam flaszkę). Po lasach włóczyłam sie całe życie i jestem absolutnie przekonana, że najszkodliwszymi istotami w środowisku leśnym sa ludzie. Myśliwi, kłusownicy, durni "turyści". I niestety także nieodpowiedzialni właściciele psiaków. Tylko dlaczego prawo pozwala na stosowanie odpowiedzialności zbiorowej...? Podobnie zreszta jest w moim przekonaniu z przepisami dotyczącymi kagańców. Logika nakazujaca zkładanie wszystkim psom kagańców "bo może ugryźć", to taka logika, jakby nakazać wszystkim mężczyznom noszenie pasów cnoty "bo może zgwałcić"... ;)
-
Mam potwoornego doła. Właśnie pochowałam sunieczkę z pogryzioną łapką i Maćka, kota cioci :-( Nie mogę sobie darować, że nie zabrałysmy jej wczesniej do domu- żyłaby. a tak nie dość, że po smierci właściciela trafiła z wygodnej kanapy do koszmaru, to przeżyła taki straszny strach i bół i nawet nie dane jej było pożyć na tyle, żeby to wynagrodzić :shake: Nie mogę ciągle zrozumieć takiej niesprawiedliwości losu :placz: Do tego zawiodłam się na kimś, komu zaufałam :shake: To naprawdę koszmarnie przykre, kiedy ktoś, kogo uważacie za przyjaciela za wszymi plecami spiskuje i wygaduje wstrętne rzeczy. Boli znacznie bardziej niż cios od obcego. :shake: Eeech.......... zresztą może ja sie faktycznie nie nadaję do opieki nad zwierzakami? Wiecie co się dowiedziałam? Że "u mnie nie powinno byc żadne zwierzę na stałe, bo się męczą" "że o nadziąślaku Pałka wiadomo było od roku i nic nie zrobiłam" "że Ruda jest ciągle smutna i siedzi pod łóżkiem". No i że kolekcjonuje zwierzaki. Nie wiem, co napisać. Jak się bronić przed czymś takim? Jak mam udowodnic, że nadziąślak był od poczatku pokazywany regularnie wetom, trzej chirurdzy radzili nie ruszać, a ostatni bardzo dokładny "ogląd", był przy okazji czyszczenie ropnia przy ogonie, czyli 3-4.XII. i jeden chirurg nawet miał ochotę ciachnąć, a drugi stanowczo odradził. Że Ruda jest wesoła nie udowodnię, jak i tego, że śpi właśnie na łóżku, a pod to siedzi jak jest za dużo zamieszania (czyli jak są goście), bo się boi udeptania albo jak nasika to tam wieje. Może moje metody wychowawcze są "wojskowe", fakt- i owszem, drażnię się na wesoło z psami. Skutek- Gucio juz załapał że ja się wygłupiam i jest zdecydowanie mniej strachliwy, a Ruda już nie panikuje, nie urządza histerii przy pobieraniu krwi i daje sobie ogladać i macać brzuszek- wcześniej panicznie sie tego bała. Ba, nawet zołza sama zaczepia mnie do zabawy "w kłapanego" (ciocia udaje, ze sie drażni:oops:, a pies udaje że gryzie, ale nawet jak trafi zębami to nieszkodliwie ;)) Co do reszty- jeśli ktoś uważa, że źle się zajmuję KrA i Rudą- zapraszam do zajęcia sie panienkami.... Dodam tylko zdjęcie poranne smutnego, wystraszonego podłóżkowego psa: [IMG]http://img136.imageshack.us/img136/5728/14eb3.jpg[/IMG]
-
Zlot wiedźm był całkiem fajny, nie? I w nader odpowiedniej oprawie- wichura i ulewa :diabloti: A tu obiekt mojej troski, moje słodkie maleństwo, jak zwykle w średnim nastroju: [IMG]http://img186.imageshack.us/img186/417/agf00007jr0.jpg[/IMG] Pomyślałam, że taką fotke należy dac na tabliczkę z napisem "TU PILNUJĘ JA"....