-
Posts
13288 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by ulvhedinn
-
Gruby, jak to gruby- panoszy się po chacie cioci, moje psy goni, jak przyjdą ze mną (ostatnio oberwało sie Gabie), kotów pilnuje, coby grzeczne były... Trochę dokuczają mu tylne łapki (Bru ma coś nie tak z miednicą, lub kręgosłupem, albo tym i tym- stary, zaniedbany uraz... i chore stawy), więc drepcze po jednym schodku. ale na podwórzu to daje czadu, wesoło podskakując podczas galopu, co przy jego posturze strasznie śmiesznie wygląda ;) Siedzi już u cioci rok. I ani widu, ani słychu domku....
-
Jestem paskudny i już mam kogoś do kochania!!!!! MA DOM!!!
ulvhedinn replied to ulvhedinn's topic in Już w nowym domu
Ostatnio też nie wyszedł, choć cmokałam i wołałam przed boksem... :shake: -
Jak zachowac czystośc w domu z większą liczbą psów-porady
ulvhedinn replied to oktawia6's topic in Wszystko o psach
Co do orzechów, fajne, jest też tańsza wersja- mydlnica lekarska, mozna kupić w zielarniach, zdecydowanie tańsze, tylko trzeba albo zrobić wywar i w tym prać, albo wsadzic do woreczka (objetosciowo więcej niż orzechów, bo ma mniej saponin). -
Ojjj... znowu kłótnie :shake: Ja tylko napiszę, że pisanie o edi jako osobie nieuczciwej i zagarniajacej kasę psów jest co najmniej nieporozumieniem albo wręcz grubym świństwem. Bo Edi nigdy nie przywłaszczyłaby pieniędzy przeznaczonych na zwierzęta!!! Raczej należałoby powiedzieć, ILE kasy Edyta wydała na rózne akcje, wyjazdy, paliwo itp- nigdy, przenigdy nie domagajac się zwrotu chocby grosza!!!! Wystarczy wyliczyć akcje z babą żmigrodzką, kiedy Edyta woziła ludzi i psy, poszukiwania Żuczka (czy choć raz dostała zwrot za paliwo którego kursy ze Żmigrodu do Sosnowca pochłaniały sporo?), wyjazdy do Kamieńca... więcej- zawsze była skłonna pomóc finansowo komuś kogo na przejazd z psem stać nie było, i starannie karmiła i poiła uczestników akcji ;)
-
A ja polecam- dla KrAksy robił wózek i niejedną naprawę :evil_lol: i jesteśmy bardzo zadowolone ;)
-
Gabunia zaginiona zimą wiosną pojechała do DOMU !! :))
ulvhedinn replied to justynavege's topic in Już w nowym domu
No i g... wyszło ze sterylki, weci zachwycenie nie sa moim odwoływaniem, a ja mam nerwicę. Pałek tuz przed moim wyjsciem z Gab dostał dusznosci, następną godzinę spędziłam u weta, zestrachana jak nie wiem.... :-( Na razie sytuacja w miarę opanowana, za 2 tygodnie mamy wizyte u dr Pasławskiej. -
Didi mimo złego startu (kalekie łapki) ma domek !! :)
ulvhedinn replied to Agnieszka(Visenna)'s topic in Już w nowym domu
A tak, tak w niemieckiej krainie :evil_lol: -
Maja (Ruda) ma DS :-) Kuleczka nadal szuka domu
ulvhedinn replied to stellak's topic in Już w nowym domu
Jak mam byc szera, to raz- schronisko nie będzie wyrywne do łapania dzikich psów, dwa nie zrobią aborcji, tylko suka urodzi, a małe zostaną uśmiercone- a to się odbije niekorzystnie na i tak złej kondycji psychicznej suki, trzy- w schronie takie pospolitaki i dzikusy są bez szans, bedą siedzieć ad usrantem mortem, albo zostaną uśpione. Gdyby komus się chciało jeździć codziennie może się da suki trochę oswoić, ale na to nie bardzo jest czas. Można spróbować z sedalinem, ale w ciąży cholernie trudno dobrac dawkę, trzeba walić sporo więcej, żeby zadziałało i można przesadzić. Najlepsza klatka łapka i idealnie gdyby sie znalazł DT chcący i umiejący pracowac z dzikusami.... marzenia...... :shake: Dobrze chociaż że mają budę..... -
Didi mimo złego startu (kalekie łapki) ma domek !! :)
ulvhedinn replied to Agnieszka(Visenna)'s topic in Już w nowym domu
Mam wiadomość- Dida najprawdopodobniej zostanie psem eksportowym :cool3: -
Gabunia zaginiona zimą wiosną pojechała do DOMU !! :))
ulvhedinn replied to justynavege's topic in Już w nowym domu
Gaba ma jutro sterylkę o 12.00... Uff.... prosimy o kciuki..... -
Greven, jak miałam Skorka, to sobie wzięłam od weta zaświadczenie, że z powodu stanu zdrowia (chore serce, trudności w oddychaniu) pies absolutnie nie może mieć zakładanego kagańca i z takim czymś jeździłam. Bo mimo, ze Skor wazył zaledwie 4 kg, był ślepym, ledwo żywym starusziem to i tak sie w autobusie umieli doczepić.
-
Jak zachowac czystośc w domu z większą liczbą psów-porady
ulvhedinn replied to oktawia6's topic in Wszystko o psach
[quote name='lolka75']swietny temat:multi: ja dodam swoja porade: juz na polskim rynku mozna kupic srodek o nazwie BIOSTALFRIS, srodek rozkada amoniak i zsikane chodniki, czy dywany nie smierdza. Jest calkowicie naturalny (to jakies bakterie chyba), nie szkodliwy dla ludzi i zwierzakow. Zwyczajnie roztworem sie spryskuje miejsce zasikane i po klopocie. A plyn ma dosc przyjemny zapach, lekko mietowy [/quote] Używam czegos podobnego, ale w zasdzie bezzapachowego, nazywa się Vitopar- bardzo skuteczne :lol: Nie tylko na siki, ale wszelkie zapaszki biologiczne.... Najfajniejsze jest to na poczatku, co Okta napisała. w pełni popieram- przy wiekszj ilości zwierzat nie sprawdzi sie dywan (haha, jak nie siki, to przeciez na dywanie najlepiej sie mamla kości!), a parkiety co prawda da sie umyć, ale zajmuje to duzo czasu i przy sraluszku trzeba mieć "gównianą szczoteczkę"- starą szczoteczkę do zębów używaną do szpar :diabloti: Najgorzej wypadają panele, przy lejkach rok to max, potem nadają się tylko do wywalenia. Przy kafelkowaniu warto zwrócić uwagę na cos jeszcze- nie kupujcie byle jakiej fugi. Musi być lepsza jakościowo, odporna na wodę i kwasy, albo zagruntowanan specjalnym preparatem ;) Zwykła po 3 latach przestaje istnieć, poza tym wsiąka w nią mocz i zwyczajnie śmierdzi. Mi się marzy podgrzewana podłoga z płytek i okładzina kamiennopodobna do wysokości najmniej metra..... I info dla wieloziwrzęcych w planach- psia sierść jest ciężka, opada, zalega na podłodze- kocia, szczególnie perska, fruwa radośnie w powietrzu, więc nawet przechowywanie rzeczy po sufitem nie chroni :diabloti: Jedyne wyjscie kupic wałek odkłaczający.... -
Jaasne :eviltong: Piku jest odporna, przerażona Piku wygląda zupełnie inaczej (i słychac ją na sporą odległość), a ona się boi bardzo specyficznych rzeczy.... a na kamieniu łapała równowagę, więc sie na poczatku rozpłaszczyła ;) Moje kundle są niebojące, takie młotki, a ty masz księżniczke na ziarnku grochu i temu jesteś przewrażliwiona.... ;)
-
Śmietnikowe szczeniątka... Panduś w domu, trzymamy kciuki!
ulvhedinn replied to ulvhedinn's topic in Już w nowym domu
Nie da się ukryć, że macie rację..... :diabloti: Durneśmy..... -
Śmietnikowe szczeniątka... Panduś w domu, trzymamy kciuki!
ulvhedinn replied to ulvhedinn's topic in Już w nowym domu
[quote name='BIANKA1']Zaczeły . Utopiły mi cała kuchnie . Myłaś kiedys podłogi o 2.3 w nocy ? :cool3::roll:[/quote] Ja myłam, nie tylko z żarła... Krę mam, pamiętasz? :evil_lol: -
Didi mimo złego startu (kalekie łapki) ma domek !! :)
ulvhedinn replied to Agnieszka(Visenna)'s topic in Już w nowym domu
Goska :loveu::loveu::loveu: -
Karmel tez na poczatku był smutny i zgaszony... I Brutus, dłuugo.... a Majce dojście do siebie na tyle, zeby się zacząć cieszyć zajęło dobre 3 miesiące, albo więcej. Czasem tak jest że niektóre psy dłużej odreagowują wszystko, co je spotkało- a może boją się cieszyć, lub nie wierzą w trwałość zmian na lepsze? Antoś też na pewno jeszcze będzie wesołym staruszkiem ;)
-
Takie juki miał Pałek, oczywiście mniejsze, nosił sobie wodę i spyżę na dłuższe wycieczki :diabloti: Piku była grzeczna, no prawie, trochę tylko dyskutowała :evil_lol: KrA zdecydowanie grzeczna NIE była- no, ale całkiem grzeczna Kra=umierająca KrA, zdażyło sie raz jeden jedyny, jak miała zakażenie po operacji, potworną goraczkę, lała jej sie ropa wymieszna z odłamkami kości i wystawał drut z grzbietu... jak tylko po drugiej operacji poczuła, że żyje(tuż po wybudzeniu), to usiłowała zjeść wetowi kota, a potem okradła kocią miskę :evil_lol: Nieważne, że była na wpół śpiąca.
-
Dotarło :loveu: po raz kolejny ratując kontaktowość cioci ulv :evil_lol: Własnie wróciłam ze spaceru z Korenią i Amy. Z moich obecne były robodogi- czyli Piku i Kra :cool3: Kra jak zwykle robiła z siebie wariata (rany boskie, czy ona nigdy nie zmądrzeje?), a Piku latała dookoła wydając odgłosy przywodzące na myśl zgrzytanie po szkle :mad: Jedynie amy była w miarę grzeczna, choć na odgłos odległego strzału usiłowała wziąć nogi za pas... KrA jak zwykle bezstresowo- wlazła do rzeki, piła wodę z rzeki, z kałuż (robiąc sobie dla smaku piękne błoto...), gryzła patyki i straszyła napotkane psy. A Pipi jak sie zmęczyła to zażądała "na rączki" i musiałam targać smarkatą.. Będą może fotki, jak Renia zgra :cool3:
-
Właśnie... czy ktos mógłby się zaopiekować niekłopotliwym, spokojnym, kochanym staruszkiem...? Bo jeśli ja go będę musiała "przejąc" to na bank padnę :placz: 7 pies, w dodatku już Piku i Krę trzeba znosić ze schodów, a mieszkam na 3 piętrze... :placz: