Jump to content
Dogomania

ulvhedinn

Members
  • Posts

    13288
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by ulvhedinn

  1. Bianeczko w razie konieczności pacyfikacji dziadzia służę kagańcem Pikuliny :cool3: Chyba się zmieści?
  2. Tanie nie są... napisz może do Mysza1, jak Maja była chora, to dostałysmy od niej całą pakę opatrunków. ;) Dogomania Forum - Zobacz Profil: mysza 1 Samą rane trzeba nie tylko utrzymac w czystości, ale monitorowac gojenie, żeby nie powstały ściągające zbliznowacenia... czy ona się paprze? Spytaj weta, może beda przydatne zastrzyki z solcoserylu, przyspieszają gojenie ran. Z mazideł, to solcoseryl w żelu jest bardzo dobry... i jako, że to oparzenie, to już w fazie intensywnego gojenia maść propolisowa, albo jeszcze lepiej jest taka maść z propolisu i miodu, cholernie trudno ją zdobyć, poszukam zaraz nazwy. Specjalnie na oparzenia. Może to dziwacznie brzmi, ale propolis powoduje że oparzenia goją sie bez takich okropnych blizn.... mi uratowało to wygląd pleców i komfort zycia, jak sobie podpaliłam nylonową sukienkę w dzieciństwie :oops:
  3. To chyba naturalne, że się szuka pomocy? Przy czym zakładam, że osoba pisząca liczyła na nieco więcej niż "odwieźć do schronu" bo to i ja i Koper możemy zrobić. Raczej chodziło o pomoć w szukaniu DT, względnie KONSTRUKTYWNE rady.
  4. Jeśli chodzi o gojenie rany, to polecam opatrunki hydrożelowe, bardzo dobre, tym bardziej, ze nei dopiuszczają do wysychania i nie kleją się do rany.
  5. On powłóczy tylnymi łapkami, czy wszystkimi? jak to wygląda- brak koordynacji, zataczanie, bezwład, zawijają mu sie stopy? Jakie ma oczy, tzn. źrenice? Rozszerzone, zwężone? Czym ew. był leczony? I nie bardzo rozumiem tekst o uśpieniu? A nawet jakby miał porażenie tylnych łap, to co? :mad:
  6. [quote name='irysek']z moich obliczen wynika ze zostaly jeszcze 4... :roll:[/quote] ŚWINKI oddałam, nie pieski, świnki, te co miałam z wymiany z Bianką :eviltong: Szczeniaki jeszcze są :evil_lol:
  7. Nooo... dla wyjaśnienia spotkałyśmy okropnego gościa :mad: A KrA nie śpi i patrzy tylko, co by tu zmalować...
  8. No i jak tu was nie kochać...?:evil_lol:
  9. Oddałam dwie świnie :diabloti: Jedną tym dzieczynom, co je podesłałaś Bianeczko, a drugi kwikacz poszedł do moich znajomych ;) I tym sposobem mam już tylko dwie swinie, uff...
  10. Zapraszamy!!! Własnie wróciłysmy z Krą, spacer był bardzo wielopsiejski :evil_lol: Oczywiście Kra dała popis : jeżdżenia po nogach i psach, kradnięcia piłki, ogólnej głupawki i wogóle lekkiego obłędu ;) Ogólnie było naprawdę fajnie, psy grzeczne i przyjazne, tylko mijani nieliczni ludzie trochę mieli dziwne miny....
  11. Schronisko jak pisala Gosia, to bardzo słabe rozwiązanie... :shake: O ile nie skończy sie źle, np. od zębów innych psów, to za chwile będziemy na szybko szukac DT jak sunie dostaną Lkę :shake: One są zwykłe, pospolite, niezbyt młode i całkiem prawdopodobne, że nieco zdziczałe... Mogłabym dostac "instrukcję" jak tam dojechać?
  12. Piku chodzi!!!!!!!! Piku chodzi!!!!!!!!! :cunao: No nie powiem, że idealnie, zatacza się i przysiada, czasem jej się stópka podwija, ale chodzi na wszystkie cztery łapki :multi: wogóle to mnie zaskoczyła, zołza... Wyniosłam ją w transporterku, bo piszczała, że chce siku (w transporterku, bo na rękach za bardzo się wije, a jej nie wolno). I nastawiona, że tak jak wczoraj będę trzymała przewracjącego się psa w łapach otwieram transporter, tzn. zdejmuję górę... a ta jak nie wypryśnie na trawę :-o I dawaj ganiamy! Co z tego, że zawija ją jak pijanego na wietrze, ważne że wogóle chce i może się poruszać! Siku było pięknie, a potem sama sie wgramoliła do transporterka, oczywiście zamiast tam, gdzie są drzwiczki i niżej, to usiłowała sforsowac wysoki brzeg.... Ona się w 100% wdała w Pałka i Krę :stupid:
  13. Ok, to ustalone, że w przyszłym tygodniu ja zabieram ;) Gdyby nie to, że weekend mam zapchany na amen i nie ma mnie w domu prawie cała niedzielę to już bym pojechała. Koperku, odezwę się wcześniej do Ciebie oczywiście... Zapytaj o te puszki, ja sie też zapytam u mojego weta....
  14. Cholera, nie wiedziałam, że ona jest w takim złym stanie... :shake: Koper, kiedy bys dała radę w przyszłym tygodniu podjechać ze mna do schronu? I jak z tą klatką? Z tym, że wtorek odpada.
  15. [quote name='Koperek']Sluchaj, a na kiedy spodziewasz się ją przejąć?? Bo tak głośno myślę, że może napierw u mnie... A potem do Ciebie... Sama nie wiem- pogadam z wetem, co do jej stanu, bo nie chce Bony stresować- później mi się zamyka:roll: Tylko którą kenelówkę- trójka jest u Belli i tej na razie ruszyć nie można, a ja mam tylko piątkę, w której śpi gruby. Ja się nic nie pop...i to myśle że w przyszłym tygodniu już bym dała radę... jakby coś, tfu, odpukać, to faktycznie byś ja może zgarnęła? A gruby zrezygnuje z kenelu? :cool3: Bo piątka byłaby w sam raz... Skoro jej watroba siada, to jej trza leków, essentiale i heparegen potrafia zdziałać cuda ;)
  16. [quote name='sleepingbyday']jestem skłonna upic sie i namówic dziecko do wyrzucenia przez okno mamusi i tatusia... biedny szczeniak i biedne dziecko... co za rodzice..:angryy:[/quote] Możemy się upić razem... :diabloti:
  17. Czyli się da.... :mad: a jak ją chciałam zabrać, to Irena i pielęgniarz nie dali rady, podobno urządziła dzikie rodeo :mad: Przepraszam, że sie tak odwleka z tym DT u mnie, ale ostatnio byłam zakręcona przez Piki i chciałabym, żeby choc Gaba poszła, zanim wezmę kolejne futro. Ale cos widze że trza się sprężyć... W razie czego, Koper, będę prosiła o pomoc w wyjmowaniu z boksu, bo widać, że tu lepiej działać "nie siłą lecz sposobem" :evil_lol: Aha- gdyby coś, pożyczysz kenelówkę?
  18. Własnie, czy stamtąd jakiekolwiek powazniej chore, albo ranne zwierzę bezdomne wyszło żywe? :angryy: Pytanie co to jest- polityka oszczędności (w bezdomniaka nie warto wkładac kasy i wysiłku), nieudolność (może nie potrafią leczyć trudniejszych przypadków? do tego się skłaniam, po sprawie z Ognikiem "nuzyca nieuleczalna i stanowiąca zagrożenie, wrrrrr...), czy to taka zawoalowana forma redukcji bezdomności przez usypianie czego sie nie da szybko wyadoptować... Fart... to imię brzmi jak gorzka ironia... mogłeś żyć, piesku :shake:
  19. Czemu okropne.... a może one własnie jeszcze tu są przez jakiś czas? Może chcą się pożegnać, zanim odejdą TAM?
  20. [quote name='Abrakadabra']Jestem już po rozmowie z p.doktor :-(. Specjalista w swojej opini napisał: cytuję z pamieci: porażenie kończyn miednicowych, brak czucia skórnego i mieśniowego, paraliż konczyn tylnych i odcinka kręgosłupa az do 8-go kręgu piersiowego, porażenie pęcherza moczowego, uszkodzenie rdzenia kręgowego. Stan ogólny - nie rokuje poprawy. Innymi słowy: żadna rehabilitacja nie przyniesie Farcikowi jakiejkolwiek nadziei na poprawę zdrowia. Ponieważ paraliż dotknął tak długiego odcinka ciała (aż do kręgów piersiowych) pojawiły się problemy z wypróżnianiem. Zakładając najbardziej optymistyczną wersję: Znajduje sie osoba, dysponująca odpowiednią ilością czasu i pieniędzy - scenariusz codziennego życia z Farcikiem wygląda następujaco: 1. Co 4 godziny - "wyciskanie moczu" - najlepiej we dwójkę. Jedna osoba nie da rady. W każdej chwili pęcherz może pęknąć. 2. Co 8 godzin lewatywa. 3. Ponieważ paraliż dotknął odcinka piersiowego - nie wiadomo co za "chwilę" będzie działo się z serduszkiem. 4. Gdyby w grę miał wchodzić wózek - konieczne byłoby łamanie tylnych łapek, aby go w ten wózek "wcisnąć"! 5.W każdej chwili - w zwiazku z paraliżem mogą "stanąć" jelita, pęcherz i serce. Tak jak wspomniałam rehabilitacja nie da nic. Poprawa nie nastąpi. Farcik może wegetować tak miesiąc, rok, 2 lata ... Nawet 10 lat...:placz: Tylko czy jest sens? Jestem załamana. Wszyscy w lecznicy są nim zachwyceni. Jest śliczny, pocieszny i prze-kochany! Żyje tylko 1/3 ciałka - bo miesiąc temu jakiś prosty rolnik nie zawiózł go do weterynarza!!!! Nawet nie jestem w stanie myśleć jak przeżył ten okres. W jego pęcherzu - który sam nie jest w stanie się opróżniać dziennie gromadzi się 0,5l płynu! Ostateczną decyzję podejmie TOZ. Czy jakaś z doświadczonych osob mógłaby jeszcze przedstawić swoją opinię? Dobra, chcę rtg i dokładny opis, w którym DOKŁADNIE miejscu rdzeń jest przerwany. I czy na bank jest przerwany- była mielografia, albo rezonans? A teraz. Nie chce źle pisać, ale to są.... głupoty. Jakie 4 godziny? Wystarczy dwa-trzy razy dziennie i jedna osoba. Przy wprawie idzie to szybko i sprawnie. Po diabła lewatywa? Wystarczy lekka stymulacja odbytu, po piewrsze kał sam się wyciska niejako (tworzacy się nowy wypiera ten, co jest bliżej ujscia, po drugie, lewatywa to tylko w przypadku zaparcie, a normalnie, zakładamy rękawiczkę gumową, masujemy najpierw brzuszek (tak jakby do tyłu), potem lekko uciskamy odbyt, ew. można włozyć czubek palca w pupe i obić ruchy dookoła- to BARDZO szybko powoduje wypróżnienie. Krze wystarczy masaż brzuszka. Czemu pęcherz ma pęknąć???? Ludzie, to jest bardzo mocny i rozciągliwy ogran, przy dwukrotnym w ciagu dnia odsikaniu nie będzie tyle moczu, a żeby pękł podczas wyciskania, to musiałoby a)być zatkane na amen ujście cewki (np. przy kamieniach u kotów tak bywa) b) trzeba by użyć dużej siły:shake: Wyrokowanie co do rehabilitacji, ma sens tylko jeśli przerwanie rdzenia jest potwierdzone RTG z kontrastem, rezonansem etc. Inaczej to gdybanie, a efekty to czasem widac po, kurna, kilku miesiącach. Co do wózka- mpgę zdjęcie łapek? Czasem się kombinuje dziwne konstrukcje, a brutalnie- tak, jesli trzeba będzie łapki łamac i ustawiac, to warto, jeśli to w efekcie pozowli psu na aktywne życie. A- i ostatnie- gdybanie co może stanąć to sobie wet może o kant tyłka potłuc. Że nie powiem gorzej, co stanąć może.... :diabloti: Tak, oczywiście, że w życie psa czy człowieka sparalizowanego jest wpisane ryzyko powikłań. Wątroba, nerki, serce, zastoiny, zapalenia pęcherza.... No i co z tego? To jest jedynie wyższe ryzyko, nie pewność, że tak się stanie. Krą miała nie przeżyć, nie biegać, mieć powikłania włącznie z martwicą łap.. I g... żyje ma się dobrze, wszystko działa jak trza. Wydaje mi sie nieodmiennie, zę wśród wetów panuje często takie być może podświadome przekonanie, że psy na wózkach to jakas taka fanaberia. I ciągle jest spory "pęd" do usypiania takich psów.... PYTANIA? EDIT: Mówiłam, kur...a żeby go zabrać!!!!!! Powiedz tm wetom, że są bandą bezdusznych głąbów i nie mają zielonego pojęcia o opiece nad takim zwierzęciem :angryy::angryy::angryy:
  21. [quote name='Szamanka']Cóż za praktyczny i fajny temat ;) Ja u siebie w domu psa nie czuję, no chyba, że jest mokry np. po deszczu, to śmierdzi "mokrym psem" ;) Problem mam raczej z kotami, zwłaszcza z jednym, który nagle, po 10 latach wspólnego mieszkania zlał się na fotel...:shake: No i jest masakra. Próbowałyśmy to prać wszystkim: płynem do mycia naczyń, płynami do prania tapicerki, papką z płynu i proszku do prania, lenorem, a kilka dni temu kupiłam jakiś neutralizator zapachów w sprayu... Psikane było już kilka razy a mnie się cały czas wydaje, że ciągle czuć kocie szczochy.. :shake:[/quote] U mnie się sprawdzaił vitopar.. albo fotel do wanny i zrobić mu pranie na wylot ;) ...a swoją drogą kota może do weta i pobadać...? A tam pewnie sama wiesz, ale powtórze, kot, który nagle zaczyna sikać w dziwnym miejscu moze byc chory, np. mieć kamienie...
  22. U mnie tez Antoś nie sikał po podłodze, od samego początku, musiał być kiedys chłopak domowym pieskiem i zostały mu takie wyszukane maniery... :loveu:
  23. [quote name='justynavege']a nie szepczesz jej czasem : " no Piku bierz go , nie daj się " ;):evil_lol:[/quote] Nie muszę ;) tak np. dr Piotr nie odważy się zbadac Pi bez kagańca.... :evil_lol: Z dobrych wieści- Pikunia stara sie wstawać i chodzi, chociaż nóżki jej na razie nie noszą. ale to twarda babka :loveu: Poker= dziękuję!!!!!!! to jest na pi, na wszystkie, czy na spłate długu...? Zakręconam.... :oops:
  24. Easywalki przy labkach to wogóle można o kant tyłka potłuc :evil_lol: zas ilne za odporne na dyskomfort, czy nawet ból, najwyżej sobie pachy obetrą...
  25. Oby, oby... Pi na razie nie chodzi, łapki jej się zawijają :-( ale wet jest dobrej myśli, bo na przednich sie podnosi, a tylną może się podrapać w ucho, więc nie są bezwładne, tylo nieskoordynowane. no juz musimy ćwiczyć na razie wstawanie i stanie, potem chodzenie. Zastrzyki co dzień są kwitowane warkotem i wrzaskiem.... ale opracowaliśmy patent- biorę zołzę pod pachę i szepczę do ucha, a z tyłu wet robi zastrzyk ;)
×
×
  • Create New...