Jump to content
Dogomania

ulvhedinn

Members
  • Posts

    13288
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by ulvhedinn

  1. Czasem bywa i tak, że w nawale zajęć- psy przyjmowane, wydawane, ludzie pytajacy o zguby itd pracownicy ocenią psa "na oko" i się rąbną. Choć oczywiscie bywają i tacy, którym to wisi i wpisują cokolwiek :roll: Zasadniczo jednak NIEMOŻLIWE jest dokładne ustalenie wieku psa, bo to jak wygląda zalezy od kondycji, stanu zdrowia, tego jak żył, co jadł... W tej chwli mam w domu Gabi, ONkę. Wstępnie oceniona na najmarniej 8-9 lat i kłopoty z tylnymi łapami, pewnie zwiazane z wiekiem. Po odpasieniu, zadbaniu widac że pies jest znacznie młodszy, może 4-5 lat, a tylne łapy to nie stawy, czy kregosłup, tylko zaniki mięśni z zagłodzenia... :-( Spośród moich psów gorsze zęby ma 3,5-roczna KrA niz 15-letni Pałek, bo KrA kocha kamyczki i kawałki betonu....
  2. Niestety zgodnie z podejrzeniem, druty puściły :placz:Na rtg szyja wydląda tak, że mi się zrobiło gorzej... Doktor chce jeszcze spróbować poprawki być może z dodatkowym wzmocnieniem, co jest ryzykowne, ale- w przypadku Pi to trochę wóz albo przewóz :shake: Jeśli nic się tfu, tfu nie stanie, to operacja najprawdopodobniej w niedzielę...
  3. Piku zjadła kolację. Z ręki, fakt. i nie wstaje dalej.... ale chyba mniej ją boli, bo inaczej by nie jadła. Chociaż tyle.....:-(
  4. We Wrocławiu nie robi sie różnicy cenowej między psami w typie i nie, ale schronisko stara się wydawać tylko ciachniete nibyrasowce i rasowce...
  5. Ja nie obiecuję że będę, Piku jest w fatalnym stanie i zależy od rozwoju sytuacji, ale jesli dam radę, to przyjadę z Krą....
  6. Nie mam siły pisac... stan Piku drastycznie sie pogorszył. Jeszcze wieczorem dała się namówić na siku, fakt, że ja zarzucało, ale sikneła i zjadła kolację. W nocy się rozpiszczała, musiała sie znmów urazić. A dziś nie wstaje, ma słabe odruchy w łapkach, leży, nie chce jeść. Sikneła bezwiednie. Jej szanse maleją.... Jeśli to to co wygląda, to prawdopodobnie nie da się zrobić poprawki na naruszonym kręgosłupie. *****, mam dość.
  7. [quote name='amelka2'][COLOR=black][FONT=Verdana]Co ja zrobiłam pisać nie muszę, ale co ma robić przeciętny psiarz, skoro taka chlubna instytucja jak [COLOR=black][B]TOZ[/B][/COLOR] na swoich stronach sieje ciemnogród, jak w 18 wieku. Ryba psuje sie od głowy nieprawdaż? [/FONT][/COLOR][/quote] Możesz sprecyzowac? :roll: Co do nieudanych adopcji- tak, owszem bywają winą schroniska. Szczególnie jeśli zwierzak jest chory, a schronisko wciska go jako zdrowego... Ale- np. maleńkie koty faktycznie wydaje sie jak najszybciej, a to dlatego, ze im dłużej są tym większa szansa że złapią wirusa i umrą. Śmiertelność kociąt w schroniskach jest ogromna, stres u kotów niszczy odporność... I kolejna sprawa- ludzie często sa CAŁKOWICIE nieprzygotowani na psa. Oddaja po kilku dniach, bo np. nie słucha, nie wraca, ciągnie na smyczy, czy nasikał w domu. Mam pytanie- czy gdyby tak zachowywał się szczeniaczek kogos by to dziwiło? Nie. A pies ze schronu niekoniecznie musi być nauczony, może wymagać pracy, tak samo jak szczenię. ....a jak juz mowa o szczeniętach- boziu ile razy słyszę "wolę szczeniaka bo go sobie wychowam". Tylko skąd do jasnej ... w schroniskach biora się w takim razie te psy, które trafiają tam, bo własciciel sobie z nim nie poradził? Najczęściej psie podrostki, ale także dorosłe psy z problemami... Aktualnie mamy szarpka, który nie lubił pana, za to kochał panią, więc po 5 latach wylądował w boksie. Oczywiście kupiony jako słodkie szczenię. I uwaga końcowa. Jestem DT. Psów mi przez łapki przszło kilkadziesiąt. I poza dosłownie czterema przypadkami nie było wiekszych problemów. Za to słodki szczeniaczek zeżarł mi wykładzinę i kable, a Adze klawiaturę i komórkę :diabloti: -------------------------------------------- A że niektórzy pracownicy schronisk to powinni raczej rowy kopać.... Niestety ta praca nie wymaga własciwie żadnych kwalifikacji, choć powinna. Osobiscie spotakałam sie z pracownikiem (mówię o schroniskach na Śląsku), który nie wiedział jakiej płci jest pies, bo psy i suki sa razem, a na prośbę o sprawdzenie burknął "nie mam czasu". Z obsadą schroniska nietrzeźwą. Z brakiem karty zwierzęcia (czyli brak danych wet, wieku, skad jest pies). Z totalną nieznajomością rasy- to akurat nagminne. Ze stwierdzeniem "a tak, ten juz długo nie pociągnie, gryzą go"- pies stał tylko dlatego że opierał sie o ścianę, nie jadł od dawna, bo go psy pędziły). Ze zignorowaniem faktu, że w boksie leży martwe zwierzę. Również ze zignorowaniem faktu, ze w boksie jest krwawiący, pogryziony pies. Itd...
  8. Znowu się żrecie? :shake: Co do zabawek... no... chyba zależy jakiego sie ma psa. Ja mam zabawkożercę pancernego :oops: i nie raz i nie dwa kupska były nafaszerowane dziwną zawartoscią, ale pies cały i zdrowy. Gdybym miała mniej odpornego, to juz by było niefajnie (mowa o Krze, ona m. in. pogryzła butelke z domestosem i szkło z rozbitego słoika-psu nic nie było, a ja miałam atak nerwicy, jak zwymiotowała 7-cm kawał grubego szkła). Niestety uczymy się na swoich błędach, a i tak wszystkiego w życiu nie przewidzimy... i mówienie, ze ktos nie powinien mieć psa, bo pozwolił pogryźć zabawkę z lateksu jest więcej niż głupie. Piłki też sa niebezpieczne, daje się że w "Moim psie" było o psie, który się udusił piłeczką... .co do pszenicy, bywa dodawana do trutki, chyba w celu wabienia. Tak, owszem trutka na ślimaki może psa zabić. Człowieka też, jakby zeżarł. Dla kotów zaś jest szczególnie niebezpieczna bo jakoś atrakcyjna smakowo, niektóre koty będą jej szukać i zjadać. Niestety nie zdajemy sobie sprawy jak wiele pozornie "zwykłych" substancji może zabić nasze zwierzęta. Ot- płyn do chłodnic, bardzo atrakcyjny dla kotów (smakuje im słodko). Niektóre herbicydy zawieraja arsen. A popularne włosy anielskie, którymi koty i szczenięta lubią się bawić mogą je zabić, bo oplątują sie wewnątrz jelit, kaleczą je i powoduja zrosty, a na rtg nie są widoczne. Ile osób o tym wie? W tym przypadku rozmowa z toksykologiem wskazuje faktycznie na truciznę na ślimaki lub inny środek ochrony roślin, zawierajacy związki fosfoorganiczne (bo niektóre zwierają co insze- metaldehyd). Całkiem mozliwe, ze ktos wymieszał ten środek z jakimś jedzeniem... A dla przypomnienia dla niedowiarków, którzy uważają że powszechnie dostępne środki są bezpieczne - smutny wątek: http://www.dogomania.pl/forum/f78/piksi-mikroskopijne-malenstwo-juz-w-swoim-domku-teraz-z-aniolami-68337/index11.html?highlight=piksi
  9. O, już wiem, gdzie jest mój telefon.... :oops: A Piki... Piki nie chodzi :shake: ma porażone łapki, jedna jej się wogóle podwija... dostaje leki, steryd, p/zapalne i aescin, w piatek robimy RTG, ale jeśli drut puścił (a wygląda, że tak...), to... to nie będzie dobrze... :placz:
  10. Jest bardzo źle..... :placz:
  11. Ciągle nie mogę zrozumiec czemu ludzie nie doceniaja starszych psów... :shake: Przeciez one sa takie wspaniałe- madre, spokojne, myślące, wierne...
  12. Cholera! Cholera, cholera, cholera!!!!! Pikunia ZNÓW sobie zrobiła krzywdę, tym razem lejąc sie z kotem :-( Niestety bardzo mocno ją boli, siedzi w dziupli i płacze, delikatne wyjmowanie żeby iść do weta skończyło sie rozdzierającym krzykiem i dziurą w moim paluchu..... :-(:-(:-( Na razie ma przez trzy dni dostawac leki, jeśli nie przejdzie to RTG i zobaczymy.... tak mi strasznie żal, ze maleńka cierpi, ale z drugiej strony długo było dobrze, a jak jest dobrze, to nie ma weselszego psiaka niż Pi.
  13. Nie , to akurat była zawoalowana aluzja. Ale te i inne wypowiedzi osób z forum, dają obraz wet-siostry jako trucicielki, a tak być nie może chyba, że jej się to udowodni. Teraz po kolei:, Goskagoska, weronika1, w internecie można szukać pasujących wyglądem i objawami substancji. Nie, trucizna nie została cała strawiona. Z weterynarzem rozmawiałam, potwierdza słowa wet-siostry. Włącznie z tym, że Lusi nie wytrzymało chore seduszko. Gdyby była zdrowsza i młodsza, miałaby szansę. Mam spore podejrzenia, co to było, po rozmowie z toksykologiem. Nie będę pisać, własnie żeby nie podpowiadać ewentualnym trucicielom (to prawda, nigdy nie wiemy kto nas czyta :shake: ) P.S.Niestety jest całkiem sporo silnie trujących i bardzo niebezpiecznch (np. żrących) substancji, które można zupełnie legalnie i bez kłopotów kupić, niestety. Dla przykładu podam, że bez żadnych pytań kupiłam m.in. 5 litrów 65% kwasu azotowego....
  14. Mam prośbę, do Tamb i pozostałych o: -powściągnięcie emocji -nie wypisywanie obelg i pomówień -pozwolenie osobom bezposrednio zaangażowanym w sprawę na weryfikację danych uzyskiwanych od stron To że wet-siostra pisze nieskładnie, nie oznacza jeszcze, że kłamie- jedynie, że ma problem ze ścisłym opisem, co jest raczej zrozumiałe w jej sytuacji. I tyle mogę powiedziec- tak, prawdziwe są słowa "wielkości ziarna maku"- oczywiście nie jednego. Faktycznie jest pewien problem z badaniami toksy, mam nadzieję, że do rozwiązania. Ponownie proszę o powstrzymanie sie od pomówień i aluzji, dopóki nie mamy rzetelnej wiedzy "KTO". Przypominam również że rzucanie nie popartych dowodami podejrzeń na forum poblicznym jest przestępstwem.
  15. Żyrafy nie miałam! I krokodyla, o! :eviltong:
  16. [quote name='pucka69']ulv - a jak tam świnki? słyszałam, ze wyadoptowujesz je całkiem bez opamiętania :loveu:[/quote] A jak straszne domy im znajduję :diabloti: jak nie u wetki, to pod kontrolą SPK.... :evil_lol: Ale faktycznie- ja akurat nigdy nie miałam prosiaków wcześniej... a szczury, chomiki, myszy, króliki itp to raczej ciche stworzenia, a te futrzaki są niesamowicie głosne, gada to, terkocze, kwika, piska.... :crazyeye: I biegają po klatce takie małe... szczotki.... A czy ja się już chwaliłam że KrA ma nowego kolegę (kociego), takiego jak i ona? Sprinter się nazywa i imię musze przyznać jest bardzo adekwatne :evil_lol:
  17. Pimeczku :placz: [']['][']
  18. [quote name='GoskaGoska']citoka ulv ja cie proszé po raz kolejny [B]daj znac czy karma doszla[/B] , bo nie wiem czy pisac do sprzedawcy , bo teoretycznie byc u Ciebie powinna, czy cos sie z karmá stalo w czasie transportu, czy moze karma jest u Ciebie a ty nic nie piszesz :mad:[/quote] Rany, to ja jeszcze nie napisałam? :oops: Doszła pewnie że doszła, bardzo smakuje!!!!! Dziękujemy ślicznie :loveu:
  19. Trzeba w schronie zwrócić uwagę. Co do psów biegających luzem... nawet pies na smyczy potrafi coś pożeć jeśli ma refleks, a poza tym- całe życie na smyczy to też byłaby udręka. I naprawdę nie wyobrażam sobie, żeby we własnym ogródku nie można było puścic psa na siku :shake: Po to sie m. in. ma ogródek chyba? KOSZMAR....
  20. W 10 to nie, ale już w 20-25 minut potrafi zabić np. tojad, dość popularny na wsiach jako roślinka ozdobna. Najbardziej trujący jest korzeń, szczególnie o tej porze roku. To tak dla przykładu. Myslę, że chemicznych świństw znajdzie sie więcej.
  21. A mi się po raz kolejny nasuwa niesympatyczna myśl, że jeśli ktoś bierze do DT, czy DS zwierzaka z dogo, to powinien sie nieustająco modlić, żeby zwierzę nie zachorowało, nie umarło nagle, nie padło ofiarą jakiegoś debila i żeby udało się przewidzieć absolutnuie wszystko co może wymyślić.... :shake: Mi się też zdarzyło kilka razy zostać napadniętą- miałam szczęście, że nie w tak drastycznej formie jak wet-siostrze... I bardzo proszę- jeśli ktoś ma konkretną wiedzę, fakty, poparte dowodami, to niech napisze wprost. Jeśli nie- niech sobie daruje niejasne insynuacje.
  22. Wiecie, wszystko powinno mieć swoje granice. Parszywym świństwem jest rzucanie oszczerczych, zawolaowanych oskarżeń. Bez żadnych dowodów, bez nawet racjnalnych podstaw. A moze ja napiszę tak: "no tak, dziwnie się zbiegło to straszne zdarzenie z zabraniem Pozomki, w sumie jakby nie patrzeć, ci ludzie brutalnie zabrali suczkę, a że zależało im na złej opinii wet-siostry... no rozumiecie, pojawili się obcy ludzie, wrogo nastawieni i nagle pół godziny po ich odjeździe pies umiera otruty... " FAJNIE BRZMI? Bo jesli chodzi o logikę i złośliwość to jest to taki sam kaliber. :angryy: A np. ja mogę mieć większe podejrzenia wobec kogoś kogo nie znam, a wg. mnie zachował sie jak ostatni cham, niż wobec znanej mi z dłuższych rozmów Wet-s. A że nie pisała od razu o śmierci psa? A co, k... miała obowiązek wam się meldować? A może była w szoku? a może nie miała zakichanej ochoty informować o takim nawale nieszczęść od razu? Tym bardziej przy takim a nie innym nastawieniu części dogo....
  23. Nie, no kurde, ja się nie zgadzam!!!! :placz: Wierzyłam, że będzie dobrze, że Kraksia będzie zdrowa, w najgorszym razie niesprawna, ale coś takiego w zyciu by mi do głowy nie przyszło..... :placz: Przecież Kraksa... imienniczka mojej suni... no....
  24. O siwtnie że już są na tym wątku.... to naprawdę wspaniałe psy :loveu:
×
×
  • Create New...