-
Posts
13288 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by ulvhedinn
-
Do dwóch dzikusów WŁAŚNIE dołączył trzeci- ich braciszek z miotu. Przyniosłam go zamiast bułek. Ma rozbity pyszczek, bo ktoś z obsługi targowiska sprzedał mu kopa...... jest dziki, prycha, gryzie i drapie. 12 tygodni, bury. [B]CHĘTNI?[/B] Dowiozę. Bo ja się wcale nie palę do oswajania stada dzikich diablików...... Bianka, Diuna, dziękuję- tym bardziej, że akurat Wy bywacie u mnie, w przeciwieństwi do wiekszość napadaczy. Gdyby ktoś z Wrocławia miał ochotę pomóc, to przydało by się przy układaniu nowego linoleum, szczególnie że trzeba docinać i kleić (no tak, prawda- nie stać mnie na nowe od brzegu do brzegu pokoju, a stare zostało zeżarte, kupiłam nowe, z resztek w 2 kawałkach). Przy okazji bedzie miał(a) okazje zobaczyc moje zaniedbane, gnijące, sfrustrowane i nieszczęśliwe psy i koty. Wstawiłabym zdjęcia, ale przecież zdjęcia można upozować.... :roll:
-
Oryginalny dalmatyńczyk pilnie szuka ODPOWIEDNIEGO domku!
ulvhedinn replied to Negri's topic in Już w nowym domu
Diuna, znęcam się nad Dexem, ty mi chyba (w świetle tego co piszą ) pomagasz, a wogóle urzadziłam umieralnię w której zwierzęta "gniją miesiącami" w niewatpliwie koszmarnych warunkach: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f85/pilne-straszna-kraksa-watek-wsparcia-dla-ulv-pomocy-dlug-u-weta-prawie-4-tysiace-21954/index491.html[/URL] Właśnie zastanawiam się czy nie powinnam wypuścić dzikusów kotów, pousypiać psów (dla ich dobra) i poszukać mocnego sznura...... -
Aśka, uważam, że zrobiłaś ciężkie świństwo. Dalmat nie jest w klatce cały czas, [B]o czym ci mówiłam milion razy[/B], ale jest zamykany przede wszystkim w momencie kiedy wchodzą ludzie, obcy- bo raz, może zaatakować, dwa, wtedy nakręcają sie z Itkiem niemozliwie i dochodzi do spięć. NIGDY nie byłaś i go nie widziałaś. Owszem, poczatkowo był większość czasu w klatce, ale to było poczatkowo, w tej chwili prawie nie jest zamykany. Co mu nie przeszkadza siedzieć tam nieraz przy otwartch drzwiczkach (szczególnie z kostką) "Załatwienie" dalmata wyglądało tak, że pies wyleciał z trzech adopcji- alternatywą było natychmiastowe uśpienie. I była rozpaczliwa prośba, żeby go ratować... Oddam go nawet zaraz, jutro, z przyjemnością, tylko proszę sie liczyć z faktem, że pies jest wymagający, pobudliwy, może ugryźć, szczególnie dzieci. O szczegóły poproszę jutro Diune, która go najlepiej zna, bo mi sie ręce trzęsą w tej chwili. Pies jest ogłaszany. Aśka, czy ja, lub ktokolwiek, Ci wypominałam np. 17 kotów w łazience- nie bo wiem, że musiałas i że wbrew pozorom nie było im aż tak źle. Irysek, proszę bardzo, może weźmiesz ode mnie dzikie kociaki na oswajanie- tylko nie wiem, jak to zrobisz bez klatki? Bo to one są w klatce (nie licząc królika z wycieraczki). Poza tym nie chciałam byc świnią, ale trzeba to będę- te bazarki, które zrobiłas na Bru to było wielkie ... przydał sie szampon i ryż, tego cholernego makaronu nie chciał nawet powąchać, gruby w końcu po nim wymiotował. A po mięsie garmażeryjnym miał biegunkę, bo nie jest przyzwyczajony do całego tego syfu, który w nim jest. Prosiłam, żebyś sie skontaktowała ZANIM cos kupisz, ale wiesz lepiej. "Masz czas chodzić na spacery"- no to chyba pozostaje bez komentarza, niewatpliwie byłoby lepiej dla psów, żeby nie miały dłuzszych spacerów. Jakbyście nie zauważyły, to juz dość dawno przystopowałam (poza kociakami, dzikusy płaczące na ulicy i dwa razy awaryjnie kociaczki od dość dawna nie ma u mnie "nowych"), a mam głównie zasiedziałe sieroty- no, tak, przecież nie ogłaszam- no i szczególnie na Janka po ogłoszeniach rzuciło sie stado, ale nie oddałam, znęcam się, koszyczek ma za mały i za twardy, a wogóle pewnie trzymam go w wannie. A Piki nienawidzi spać w łóżku, więc ją wiążę na siłę. Aha- i jeszcze karmię psa (Krę) parówkami i wymagam od parality sztuczek. Aśka, masz 10 psów, a może 12, też problemowych, Czucza, miałaś (masz?) popaloną sukę- ok, masz pomoc rodziny, dom. Ale też nie ma co porównywać ich do tych 5 u mnie, gdzie jest Piki (3,3 kg) i Janek (3,2 kg , większość czasu śpi, wielu ludzi nawet nie zauważa, że jest, jak przychodzą). I [B]to, że mieszkam[/B] [B]sama nie znaczy że nikt mi nie pomaga[/B]. Mam 2 dorosłe koty + kocięta.... których staram się nie brać więcej niż jeden miot na raz i to tylko w sytauacji superawaryjnej... Nie wiem zresztą, może Tobie opieka nad sparaliżowanym psem sprawia o wiele więcej trudności niż nad zwykłym, dla mnie to tylko częstsze mycie podłogi, wyżymanie mi nie przeszkadza, ani pieluchy, czy mycie. I jeszcze jedno- u Ciebie albo zwierzaki idą szybko do adopcji, albo zostają, bo nie umiesz ich oddać- dobrze to? Są zapasione, niektóre wręcz skandalicznie- ok? Może czasem warto dostrzec "belkę w swoim oku"? Nie bardzo wiem, czego jeszcze "nie ogarniam"? :roll: Bo tak się rozglądam- kuwety sprzątnięte, michy kotów pełne, psów wymiecione, pranie sie suszy, podłoga umyta... hmm.. Janek śpi w koszyku, Dex na kanapie, Itek najedzony i po lekach na świeżym posłaniu.... Piki chrapie w moim łóżku, na świeżo upranej poduszce (ma swoją), Kraksa zasmarowana i napchana dziamie gnata. Conan obrażony bo po odjajczaniu siedzi na drapaku. A fakt, mam syf na biurku, bo nie skończyłam układać, no i kolejne pranie w łazience czeka na swoją kolej- biedne zwierzaki, będą mieć traumę jak na to patrzą..... --------------------------------------------------------------------- W sumie to stwierdziłam jedno. Następnym razem przejdę chyba i zamknę oczy. albo powiem wprost- tak, uśpijcie. Może i racja, tak właśnie trzeba, może to najlepsze co można dla nich zrobić? Na pewno TAM im bedzie lepiej niż u mnie. Nie będą "gniły". Bo dla przypomnienia- Kra została zabrana dzień przed uśpieniem. Janek siedział zaziębiony w małej, mokrej klateczce w szczeniakarni, szanse na adopcji=0, szanse na śmierć... Piki miała wyrok, dalmat miał ostateczny wyrok, małe koty biegały po ulicy (Piłsudskiego, każdej wiosny leżą tu rozjechane maluchy), królik siedział na wycieraczce, a Łaciaty cudem zdążył być ocalony (siostrę mu zabiło auto). Nie wiem, co mam teraz zrobić- może powinnam teraz wyjść i wypuścić kociaki, jesli nie zginą pod kołami, to są jeszcze dzikie, poradzą sobie? Oświadczyć, że dalamat ma tydzień, a potem go uśpić? Uśpić Janka? Zjeść królika? Gołębiom znalazłam wolierę niedawno. Zreszta Krę powinnam też chyba uśpić, bo ciągle to słyszę. A jak już będzie pusto, to nareszcie będę mogła sobie dać spokój i iść poszukać Pałka.
-
Mały, niewidomy ma DT dozywotni ale potrzebuje PIENIEDZY! POMOCY!
ulvhedinn replied to Madallena's topic in Już w nowym domu
Ja mam niewidomego 18-latka (na DT, od stycznia, aha....)... ;) -
Przytulicie mnie (a własciwie nas ;))? Będziemy grzeczne....
-
Mały, niewidomy ma DT dozywotni ale potrzebuje PIENIEDZY! POMOCY!
ulvhedinn replied to Madallena's topic in Już w nowym domu
Ja sie wpisuję ;) -
Wrocław. 2-3 kg,parę ząbków,13 lat .SISI MA DOM !
ulvhedinn replied to iwa77's topic in Już w nowym domu
Taki jakby trochę ciłkowaty ratlerek :loveu: ojej :loveu: -
Itulec pojechal...Diuna i reszta pochlipuje..powodzenia malutki
ulvhedinn replied to Erazm's topic in Już w nowym domu
Mi sie widzi, że to jest raczej kwestia kamieni, nie infekcji, a tu leczenie trwa minimum trzy tygodnie..... It ma zmienny mocz- coraz częściej ładny, ale bywa też paskudny. Z tym, że częściej po nocy jest lepszy, a popołudniem gorszy- nie mam pojecia co na to wpływa- ruch? :roll: -
Własnie, wielka szkoda, że nie zostawiono przynajmniej jednego malca. Po trzech dnaich suka ma już mocno rozbudzony instynkt macierzyński i zabranie małych może się skończyć paskudną traumą :-(
-
No szczerze mówiąc mi też byłoby bardzo przykro, jakbym nie mogła przyjechać, tym bardziej, że akurat nie jest daleko ode mnie :-( a wcześniej naprawdę nie mogłam sie zdeklarować, ani wpłacić, bo wszystkie pieniądze szły mi na ratowanie Pałcia :-( i tak jestem zadłużona.... cos kurcze nie mam szczęścia do zlotów :shake:
-
[quote name='malti']Mam do oddania : Traumell s - 5 ampułek po 2,2 ml-data ważności 09/2012 Nivalin - 9 ampułek po 2,5 ml- data ważności 01/2012 + po 13 strzykawek ( 2,5 ml) i igieł[/quote] Zarezerwuję wstępnie, ok?
-
Jeśli będzie to miejsce to ja jednak sie piszę na wyjazd- wcześniej nie byłam pewna, bo Pałek chorował, teraz...
-
A szlag by trafił.... :angryy::angryy::angryy:
-
[B][U][COLOR=seagreen]KRAKSA:[/COLOR][/U][/B] [B]BAWKA[/B]- koszmarna podziamana maskotka, zwana również Panem Żabą.... ew. w zastępstwie dowolna rzecz do zabawy z wyjątkiem[B] PIŁKI[/B]. [B]DO KIBELKA[/B]- idziemy sikać, trzeba lecieć do łazienki i nastawiać zadek w kierunku sedesu; działa także w odcych toaletach... [B]WON!-[/B] oho, pańcia zła, czyżby nie była ciekawa, czy komórki pływają? [B]NA MIEJSCE!!-[/B] dobra wiem, że narozrabiałam... hi hi hi!!! [B]K... MAĆ!!!!!![/B] :oops: (ryknięte z identyczną frustracją jak w Seksmisji)- niedobrze, bardzo niedobrze!!!! (pańcia odkryła np. zjedzoną lodówkę) trzeba udawać, że nas nie ma- to działa na wszystkie stwory... [B]SŁYSZĘ CO ROBISZ!!!!-[/B] trzeba kraść ciszej, bo inaczej wstanie od kompa :evil_lol: [B]IDĘ SOBIE!!!!!-[/B] kurde, ucieka mi- trzeba ją natychmiast złapać!!! Komenda odwoływawcza niemal 100%-towa, tylko muszę uważać, żeby w momencie okrzyku nikt nie stał miedzy mną a Kraksą, bo zostanie stratowany... [B]NAWET NIE PRÓBUJ!!![/B] - dobra, poczekam aż się odwrócisz; [B]ZATŁUKĘ!!![/B] - udajemy że w domu nie ma 5 psów, a wykładzina zjadła się sama; [B]WEZMĘ KIJA[/B]- aha, wcale się nie gniewa tylko udaje, można zacząć się wygłupiać; ....mamy dużo więcej słówek, jak sobie przypomne, to napiszę ;)
-
Śleputki i głuchutki Promyczek odszedł za TM....
ulvhedinn replied to kikou's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Promysiu.... :loveu::loveu::loveu: -
Cholera!!!!!!! Znów musimy lecieć do weta.... Tym razem Pi złapała dwa kleszcze (mimo, że jest zakropiona :angryy:) wyciągnełam, wylazły bez kłopotu, ale dziś patrzę- a ona ma w miejscach po kleszczach spore buły. Dotknęłam, a z tego leje sie jakieś świństwo :placz: Albo kleszcze były czymś zakażone, albo Pi ma na kleszcze alergię- sama nie wiem, co gorsze...
-
Pies mi zastrajkował :evil_lol: Piksel oczywiście, nie Kra ;)
-
co lepsze?? szelki czy obroza dla malego yorka?
ulvhedinn replied to ewtos's topic in Yorkshire terrier
Dla tej wielkości psa ZDECYDOWANIE szelki i to na całe życie. Po pierwsze, mamy (my-ludzie) dość sporo siły i gwałtowne ściągnięcie smyczy (choćby w razie zagrożenia np. auto) może się okazać szkodliwe dla cienkiej i delikatnej psiej szyjki. Po drugie, jeśli trzeba możemy łatwo psiaka złapać, przyciągnąć, nawet w ostatecznosci podnieść (np. atakuje go agresywny duży zwierz, czy nasz psiak wpadnie do jakiejś dziury). Po trzecie małe rasy mają skłonność do wady zwanej zapaścia tchawiczą, a obroża temu sprzyja.... -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
ulvhedinn replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='Martens']Takie owczarki są hodowane w USA jako odmiana barwna ;) U nich generalnie dominuje podejście, że jak trafi się w rasie nietypowo umaszczone szczenię, to nie zostaje tylko petem jak w Polsce, tylko zbiera sie horda ludzi tworzących "nową rasę" :evil_lol:[/quote] Chwiliami mi sie to nawet podoba, bo po pierwsze, tworzy ciekawe "wersje" psów, po drugie nie ma aż takiej do stagnacji (moim zdaniem jeden z cięższych grzechów kynologii europejskiej). Nie podoba mi sie hodowanie wszystkiego "co ładne" bez względu na zdrowie (np. białe dobki ;)). A wracając do tematu, wczoraj byłam z Piki w sklepie budowlanym (Piki waży 3 kg i przyznaje, zdarza mi sie ją zabierać ze sobą w torebce, normalnie Paris Hilton, nie :evil_lol: ale dzieciak mi się socjalizuje koncertowo). Ogladamy kafelki (zupełnie przyszłościowo), a pani z obsługi podchodzi i pyta Pi "a tobie się które podobają, malutki?" :evil_lol: -
TEDE- co to właściwie jest? MAŁY, KRĘPY, BARDZO KOCHANY! MA DOM ! :)
ulvhedinn replied to Rybc!a's topic in Już w nowym domu
Molos niskopodwoziowy!!!!!! :loveu: albo "molos w wersji miejskiej"? :evil_lol: -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
ulvhedinn replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Zdecydowanie, może byc pies jak najbardziej rodowodowy, wygladajacy zupełnie niewzorcowo, a może się i trafić pies bez papierów nie do odróżnienia na oko od rodowodowego championa. Co nie zmienia idei rodowodów ;) Najcudniejszy przykład, jaki widziałam na żywe oczy, to szczenię owczarka n., z metryką.... trzykolorowe :evil_lol: Rodzeństwo było "przepisowe". Żeby nie było- szczeniaka widziałam u weta, gdzie był z rodzeństwem na szczepieniach, wet " prowadzi" jego rodziców, więc o podmianie nie mogło byc mowy. ;) -
Po raz ostatni proszę o zdrowy rozsądek i ROZDZIELENIE pracowników schroniska od wolontariuszy!!!!!!!! Nie mamy wpływu na to, czy akurat danego dnia pracownik będzie uprzejmy, czy wręcz przeciwnie, więc może sie pohamujcie. Zdziwiona, pies. Nie, otóż burdelu nie ma- a już na pewno nie w dokumentacji (nie powiem, rzeczy do zmiany i wytykania znajdzie się sporo, ale dokumentacja jest wyjątkowo rzetelna). Z jednym wyjatkiem- jakiś miesiąc temu popierniczyły sie numery boksów na B (są parzyste tam gdzie były nieparzyste i czasem jest ciężej znaleźć kartę psa).