-
Posts
13288 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by ulvhedinn
-
PROSZE ZAMKNĄC WĄTEK Bysio juz w domu we Wrocławiu.
ulvhedinn replied to giselle4's topic in Już w nowym domu
Kurde ja mam jakieś zaćmienie... jeśli on wrocławski, to powinien mieć chipa. Macie jak to sprawdzić? Po nr. chipa da się znaleźć własciciela, u nas, w danych schroniska, w trymiga ;) -
[IMG]http://images29.fotosik.pl/210/72f54c4ffa997fe1med.jpg[/IMG] Maja pogryziona: [IMG]http://img148.imageshack.us/img148/3706/dscf1846lf7.jpg[/IMG] Pupa się goi: [IMG]http://img148.imageshack.us/img148/7567/dscf1988lz8.jpg[/IMG] [URL="http://img10.imageshack.us/my.php?image=tndsc00115fq8.jpg"][IMG]http://img10.imageshack.us/img10/6034/tndsc00115fq8.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img10.imageshack.us/my.php?image=tndsc00121wr7.jpg"][IMG]http://img10.imageshack.us/img10/420/tndsc00121wr7.jpg[/IMG][/URL] Maja też sobie posiedziała w klatce, trzeba było ja spytac, czy wolałaby umrzeć.....
-
Fotki uwózkowione zrobię Krze jutro, bo dziś wyszły ohydne z racji pogody.... :mad: A teraz nieco złośliwie przypomnę kilka metamorfoz.... Dida, żyje tylko dzieki temu, że Aga ja wypatrzyła i przywiozła do nas... Po wzięciu ze schroniska: [IMG]http://img148.imageshack.us/img148/8910/tnagf00045ts9.jpg[/IMG] W nowym domku :smile: [URL="http://img441.imageshack.us/my.php?image=tndidulecc.jpg"][IMG]http://img441.imageshack.us/img441/4130/tndidulecc.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img441.imageshack.us/my.php?image=tndidulec2.jpg"][IMG]http://img441.imageshack.us/img441/3508/tndidulec2.jpg[/IMG][/URL]
-
Swoją drogą, KrA popuszcza w trzech przypadkach- kłopoty z brzuszkiem (przejedzenie, złodziejstwo = sraczka :diabloti:), kłopoty z pęcherzem (3 razy miała zapalenie, szybciutko opanowane, wg doświadczonego weta to niesamowite, że ona nie ma żadnych poważnych problemów z układem moczowym), ewentualnie bardzo silne podniecenie- np. ciekawy gość :evil_lol: KrAksa nie załatwia się świadomie, na szczęście wogóle trzyma mocz, ale znacznie łatwiej może jej sie zdarzyc wypróżnienie. To tak dla jasności. Słowa Irysek dowodzą tyle, że nie ma zielonego pojęcia o opiece nad psem/człowiekiem sparaliżowanym... cóż.... ja nie wypowiadam się o rzeczach, których nie znam, żeby sie nie ośmieszać..... A teraz się pochwalamy :evil_lol: A KrAksa ma, a KrAksa ma , a KrAksa ma od wczoraj nową BRYKĘ!!!!!!!! Troche to trwało, ale pojazd jest full wypas :diabloti: Grube pręty, część stalowa, wzmocnienia, szeroko rozstawione koła.... jest ciut cięższy niż poprzedni, ale KrAkulcowi to nie przeszkadza wcale. Jedynie o co chyba poproszę o zmianę, to za długi (dla mnie, nie Kry) górny pałąk....
-
PROSZE ZAMKNĄC WĄTEK Bysio juz w domu we Wrocławiu.
ulvhedinn replied to giselle4's topic in Już w nowym domu
Jeszcze mi powiedzcie, w jakim wieku on mniej więcej może byc- młody, stary? -
Itulec pojechal...Diuna i reszta pochlipuje..powodzenia malutki
ulvhedinn replied to Erazm's topic in Już w nowym domu
Padłam....:mdleje: -
Irysku, ostrzegałam. Teraz napiszę coś przed czym sie wzdragałam, bo mierzi mnie opisywanie czyichs brudów. Niestety muszę. Tak, CIESZĘ się że nie dostałas ode mnie Kornisz, bo uważam cię za osobę nieodpowiedzialną i bezmyślną. I o ile zdrowe zwierzę jeszcze być może bedzie miało u ciebie "raj", o tyle dla ciężko chorego malucha mogłoby sie to skończyć tragicznie. Tak jak niemal skończyło się tragicznie dla psiaka od Edi (dla niewiedząch, ciąganie psiego dziecka przez cała Polskę samochodem wiele godzin w upale, bo Irysek było "wygodniej" zaowocowało udarem cieplnym, pies omal nie skonał, Edi walczyła o niego całą dobę, a leczony był jeszcze dwa tygodnie). Nie mówiąc o tym, że to co chciałas zrobić, a więc wzięcie zwierzęcia chorego na zakaźne choroby i puszczenie luzem z twoimi, byłoby świadomym narażeniem ich życia i zdrowia. Trudno też za szczyt odpowiedzialności uznać skasowanie auta na ciężkiej "bani", a potem jeżdżenie za granicę bez prawka (prawko oczywiście odebrane). Skoro, jak sama twierdzisz, ludzie się nie zmieniają, to biorąc pod uwagę twoje wcześniejsze ekscesy alkoholowe, trudno nie współczuć twojemu nienarodzonemu jeszcze dziecku, które byc może będzie narażone na urodzenie sie z syndromem alkoholowym, lub na opiekę nieodpowiedzialnej rodzicielki.... Tak wygląda prawda o odpowiedzialnej i wspaniałej osobie, jakże troszczącej sie o los moich nieszczęsnych, pokrzywdzonych zwierzat, w tym kota, nieżyjącego od niemal roku, który był jakże nieszczęśliwy, bo lubił czas spędzać na blacie w kuchni, lub w moim łóżku :diabloti:
-
A może jakiś szybki spacer jutrzejszym popołudniem? :cool3:
-
JA mogę dopiero w czwatrek.... :-(
-
[quote name='xmartix']Diuna nie przeginaj! Irysek pisze to co uważa za prawdę! Chyba jej tego nie zabronisz?? A na pewno nie złośliwościami. Tez jest przejęta sprawą więc MA PRAWO pisać co myśli. A to czy to jest pomówienie czy nie to trzeba wyjaśnić, prawda? I nie chodzi o to by odbierać jej zwierzęta, tylko o wyjaśnienie sprawy!!!!!!! i POMOC!!!!!! jej i im!!!! proste?[/quote] Nie. Irysek pisze brudne oszczerstwa, wciąż podejrzewam, że dlatego że nie dostała kiedys kota, którego chciała. Bo innym powodem może być wyłącznie czysta złośliwość, w co mam nadzieje nie wierzyć. Irysku, przypominam, ze pisanie takich - nieprawdziwych- rzeczy na wątku publicznym może być potraktowane karnie. Choć tobie chyba pozostawanie na bakier z prawem nie szkodzi.... ..... Xmartix, Asia, reszta- naprawdę serdecznie zapraszam. Zobaczycie "syf" i "niegodne" warunki. "Kiszące się" i "gnijące" zwierzęta. W warunki Irys nie wnikam, wiem za to jedno- NIGDY żadne z moich zwierząt nie było głodne, nie jadło byle czego, NIGDY nie zabrakło im żwirku, leków, koców sprzetu itd. ABSOLUTNIE NIGDY nie zdarzyło się, żeby potrzebujące zwierzę nie zostało zawiezione/zaniesione do weterynarza, nawet w trybie natychmiastowym, bez względu na koszta, porę dnia, święta itd.... Irysek, ostrzegam, następne kłamliwe posty zostaną zgłoszone do moderacji, jeśli trzeba, to także dalej. Oszczerstwa publiczne są karalne. Natomiast resztę "mądrych" proszę bardzo o wymienienie, co KONKRETNIE wg Was jest nie tak. KONKRETNIE. I poparte np. osobistą obserwacją, a nie bazowaniem na kłamstwach osób trzecich....
-
Gdyby "dziewczyna od interwencji" była choćby raz, albo dwa, zobaczyła psa, widziała że siedzi non stop i nawet napadła na mnie to przyjełabym to z pokora- w tym sęk, że Aśka nigdy psa na oczy nie widziała, ani w klatce, ani na kanapie, ani poza nią.... wogóle żadna z "krzyczących" osób nigdy z Dexem nie miała do czynienia. Cała awantura oparta jest na przesłankach typu "bo ja wiem, na ile ty wychodzisz", "bo rok temu widziałam, jak KrA robi kupe na podłogę". A wystarczyłoby może przyjść i pogadać, zobaczyć. [B]Nie boję sie- jestem wk...a[/B]- po prostu jest różnica między "wyjaśnianiem" a agresywną (i wydumaną) napaścią. I niekoniecznie mam na myśli Demi. I, nieprawda, że nikt nikogo nie obraża- ale określeniem "gniją", "syf", oraz gadaniem jakie to ja nie mam złe warunki "nieraz gorzej niż w schronisku"- ja się CZUJĘ obrażona. Dość mocno. Bo to są POMÓWIENIA. Bezpodstawne w dodatku. Jeszcze raz zapraszam.
-
Xmartix, czy umiesz czytać ze zrozumieniem? Byłaś? Widziałaś? Piszę po raz ostatni do wiadomości wszystkich- [B]DEX NIE JEST [U]TRZYMANY[/U] W KLATCE, TYLKO [U]ZAMYKANY[/U] W NIEKTÓRYCH MOMENTACH.[/B] No teraz może będzie (najbliższych parę dni, bo mnie nie będzie po kilka godzin), bo skoro już jest duża... Klatka znalazła się akurat dzieki uprzejmości pewnej Osoby, fartem, bo wcześniej nikt z obdzwanianych osób nie mógł lub nie chciał pomóc. Dex nigdy nie miał mniej niż 3 spacery, w tym co najmniej jeden lub dwa długie i biegane. Dziś miał np. 5 "wyjść". Do dyspozycji ma też kanapę, na której specjalnie leży dla niego posłanie (Dexik lubi sobie pokopać przed snem)- po cholerę by to było, gdybym go trzymała w klatce- dla pozorów dla siebie? :roll: Temat uważam za zakończony. Jeśli ktoś chce poznać zgniłego, zaznęcanego psa- zapraszam. Warto wiedzieć, że trafił do mnie załupieżony potwornie, z biegunką, znerwicowany zmianami. Tym chętniej pokażę jak wygląda i zachowuje się teraz. Był w międzyczasie badany i leczony. Irysek, skoro jesteś z Asią w takiej dobrej komitywie, to szkoda, że ci nie powiedziała, że jej [B]wyraźnie proponowałam[/B], że odwieziemy jej z ciocią klatkę autem. [B]Warto być może zwrócić uwagę na fakt, że atakują osoby które u mnie były dawno temu (Irysek była dwa razy, ostatni raz rok temu :diabloti:), albo wcale, a Dexa nie widziały na oczy, a bronią ci, co są często? Coś to chyba mówi?[/B] Co do rozliczeń- po raz n-ty mówię, jeśli chodzi o klinikę Niedzielskich- czekam na administratora. Owszem, dług tam jeszcze pozostał. Co do bazarków, to proszę: Wpływy z bazarków Kikou (tylko ona ostatnio robiła na miau i dogo)- ok. [B]310 zł[/B] (jutro podam dokładnie). Wydatki- Piku leczenie : [B]45 zł[/B]- wizyta, badania, lek homeopatyczny- dziwne objawy, podejrzenie ropomacicza, okazało się że to nietypowa cieczka, zaburzenia hormonalne; USG - free dzięki uprzejmości wetów :loveu: [B] 38 zł[/B]- silna reakcja alergiczna na kleszcze, leczenie; [B] 15 zł[/B] szczepienie wścieklizna (zniżka schron), [B]Konieczne będzie szczepienie na wirusy, oraz zakup nowych szelek.[/B] Janek, badanie serca, prostaty itd- [B]65 zł,[/B] [B]potrzebne bedą jeszcze leki na prostatę[/B], operacja nie wchodzi w grę; Łaciaty, badanie, odrobaczenia (dostał m.in. advocate i milbemax w odstępach), leczenie- m.in. świerzb [B]52 zł[/B] Piku karma- [B]22 zł[/B] (wiem, że dostaję przecież mnóstwo karmy, ale Pi ma równiez nietolerancję pokarmową); Kocięta karma-cięzko dokładnie wyliczyć, bo kupuje co rusz, ale ale na pewno sporo ponad [B]50 zł...[/B] żwirek koty-ok. 40 zł/msc z tego 2/3 to tymczasy [B]=[/B] [B]ok.26 zł/msc[/B] karma królik (ostatnie 4 msc)- 2x14 zł = [B]28 zł[/B] Wcześniej: Brutus (u cioci, tymczas, ale ja płacę za leczenie)- leczenie [B]160 zł[/B] + [B]40 zł[/B], nie licząc taksówki w święto.... ONek, na tymczasie w stajni- [B]100 zł[/B] karma, [B]120 zł[/B] wstępne leczenie- skóra, zeskrobina, leki, maść; [B]potrzeba teraz pilnie kasy na karmę, na RTG, za dodatkowe odrobaczenie... [/B] To są największe wydatki, reszty nie liczę. Jeśli sobie coś uświadomię to dopiszę. KrA, Conan (wyjątkowo chorowity stwór) i Korn są na moim utrzymaniu i nie wchodzą do rozliczeń. Rzeczy nadprogramowe, typu smakołyki kupuję na własny koszt. Itek ma własne rozliczenia. Dexa utrzymuję z opłaty za PDT. Włącznie z leczeniem. ----------------------------------------------------------------------- W rozmowach z kimś padły zarzuty, że zostawiam biedne psy na x godzin.... cóż... przez ostatnie tygodnie zycia Pałka własciwie byłam stle w domu, bo po pierwsze chciałam być jak najwięcej z Nim, po drugie bałam sie Go zostawić :-( Siłą rzeczy, ponieważ Pao duzo spał, mnóstwo czasu poswięcałam reszcie. Także ostatni miesiąc nie skłaniał mnie do petania się po miescie. Teraz akurat będę przez ok. tydzień wychodząca- i ZAWSZE ktoś wpadnie w międzyczasie wyprowadzić psy (w tym Dexa). Co mogę dodać- jest mi niezmiernie przykro, tym bardziej, że, jak powtarzam- atak przprowadziły osoby, które sytuacji nawet przez moment nie widziały na oczy, dysponując jedynie własnymi wyobrażeniami i przypuszczeniami. Jest to dla mnie tym boleśniejsze, że nastapiło w tak ponurym i smutnym dla mnie czasie.... i z przykrościa pozostaje mi stwierdzić, że zmuszona jestem zrezygnować z dalszej działalności. Po zakończeniu adopcji obecnych tymczasów mam zamiar "wypisać się" z dalszej pomocy....
-
Prawda, tyle, to nawet ja widziałam, choć byłam jeden dzień :evil_lol: Rose, mogę wpłacić całość w poniedziałek? Akurat mi kaska wpłynie ;)
-
Wieczór to bardzo pojemne pojęcie u mnie, więc.... :diabloti: Co do nowej klatki, to hmm... przeszła oczekiwania. Można w niej mieszkać, jest chyba większa od mojej łazienki.... Dex zresztą omal nie został z niej wykwaterowany, bo klatka ( i materacyk) spodobała sie Krze, która wlazła i nie chciała wyleźć :evil_lol:
-
I o ta Korniszę ci właśnie chodzi prawda? :diabloti: Przy czym mam wrażenie że nie chodzi o kota, ani o jej dobro, tylko o to, ze po raz pierwszy NIE dostałas czego chciałaś i tu Cię boli..... Kornisz w klatce siedziała faktycznie długo- ok. 3,5 msc. Trafiła do mnie w wieku 4 tygodni. Miała KK, świerzba, jakiego nigdy widziałam, zapalenie skóry od pcheł (horror, nie pchły), glisty, tasiemca, hemobartonellę (musiała być izolowana od kotów w pierwszej fazie leczenia), a przez chwilę podejrzewano białaczkę (co na szczęscie test wykluczył). Takich chorych kotów nie daję- taką mam zasadę. Cóż- własnie patrzę na Korn, ałć... właśnie usiadła Kra na głowie... a teraz jej depcze po głowie... dla wyjaśnienia- Korna ma nibyrujkę (mimo kastracji) i KrA już nawet nie reaguje, choć jest ulubionym obiektem zalotów Korn :evil_lol: ---------------------------------------------------------- Irysek, Ty masz [B]bardzo poważne problemy[/B] w relacjach z ludźmi, to widać choćby po bazarkach (chyba nikt inny na dogo i na miau nie ma tylu konfliktów), o innych Twoich problemach nie bedę mówić, bo mnie po prostu mierzi wyciaganie czyichś brudów na światło dzienne, pozostaje liczyć że posiadanie dziecka Cię trochę utemperuje i "unormalni"...
-
Tak, piszę złośliwie, ale nie po to, żeby atakować, tylko, żeby pokazać że KAŻDEMU można coś wytknąć. "Kto chce psa uderzyć ..." - :shake: Aśka, z "pomocy w zamian za edukację" korzystam, jak mam konkretną propozycję- można inaczej? :oops: Za to, co pomogłas jestem bardzo wdzięczna, ale własnie- wałkowałyśmy, a mam wrażenie, że sie dalej nie rozumiemy... Bez sensu to wszystko.