Jump to content
Dogomania

ulvhedinn

Members
  • Posts

    13288
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by ulvhedinn

  1. Głupi pomysł, to nie sa stare psy, zżyte od wielu lat, tylko szczenieta w nowych domach szybko zapomną o rodzeństwie.... efekt może być taki, że zasiedzą się na dłużej. Mam nadzieję że przynajmniej zostaną wysterylizowane przed oddaniem? (moim zdaniem już mogą). Bo dwa takie same, piękne psy przeciwnej płci "w jednej ręce", to może kusić...
  2. Nie obwiniaj sie w żadnym przypadku, nawet najbardziej doświadczone domki z wetami pod ręką i tak niektórych kotów nie dają rady uratować mimo wszelkich starań. Jak napisała Halbina, koty są delikatne i nieprzewidywalne zdrowotnie, to co pies okupi katarem, kota może zabić. O wirusie i teście pisałam, bo gdybyś chciała brać kolejne tymczasy- to dobrze wiedzieć, tak, żeby miec spokój ducha. To oczywiście mogło być zatrucie toksynami, ale pp też. W postaci nadostrej od wystąpienia objawów do śmierci może upłynąć kilka godzin. Miałam sytuację, kiedy kociak rano jedynie nie zjadł śniadania, potem raz zwymiotował, a wieczorem już nie żył. Silny, dorodny kot. Potwierdzona pp, testem i sekcyjnie.
  3. Ana, glisty glistami, ale to duży kot, powinien dać sobie z nimi radę. robiłaś test na panleukopenię? Bo jeśli to było to cholerstwo, to masz "skażony" dom na pół roku....
  4. Moja własna Koralia, mój pierwszy i niezapomnany pies, matka Pałka żyła 23 lata od wzięcia jej ze schroniska (a nie była szczeniakiem).
  5. Poza wazeliną u nas się świtenie sprawdza hmmm... łój. Znaczy może być np. smalec, ale samemu stopiony- jak mi się chce (a nie zawsze się chce) to jeszcze dodaję do niego nagietka (suchego) i podgrzewam takie psakudztwo na łaźni wodnej przez jakiś czas- wtedy i chroni i goi... Nagietek dla psów najlepszy. Ku mojej rozpaczy ostatnio za cholerę nie mogę dostać lanoliny- jeśli ktoś gdzieś dopadnie, to błagam o zakup!!!!! Dodana do wszelkich mazideł fenomenalnie tworzy delikatną ochronną warstwę na skórze.
  6. Trzymamy z całych sił!!!!!!!! :)
  7. Najlpieej kup jej taka puszkę, jak ajej smakowała u Ciebie. suche na szczęście mamy :) I ślicznie dziekuję za wsparcie!!!! Dziś panienka zjadła 2x miseczkę suchego (rozmoczonego). Wczoraj posiekane serce wołowe. Makaronem z mięsem wzgardziła... Poza tym jest świetna, przytulasta, pojętna i zadziwiająco kontaktowa jak na swój wiek.... Załatwia się wyłącznie na zewnątrz.... :loveu:
  8. Trochę. I od niedawna, jeszcze rok temu prawie wogóle nie czuła nogi, a manewry przy odleżynie to dopiero głebokie, teraz zdecydowanie czuje ranę. I to jest DOBRA wiadomość- bo po pierwsze, mniej sobie uraża, po drugie świadczy o tym, że w slimaczym tempie ale jednak stan nerwów raczej się poprawia, a nie następuje dalsza degeneracja. Z tym, że to nie jest pełne i "normalne" czucie zdrowego psa, dopiero mocniejsze dotkniecie wywołuje reakcję. W ruchu jej to nie boli. NAtomiast nadal zupełnie brak czucia w dalszych partiach łapek i w ogonie.... Aguś, ten pierwszy jest bardziej Pałkowaty z wygladu i mniej z charakteru, a ten drugi na odwrót, zdążyłam poznac paskudy ;) A teraz chwalipięctwo, o! Kra była dziś w Brzegu Dolnym, gdzie razem z fundacją "Psi ratownicy" i "Cichociemnymi" pomagała zbierac kasę na WOŚP. Dawała się mamlać dzieciom (i dorosłym), fotografowała sie z dziećmi i przy tym bardzo dobrze się bawiła. Do Brzegu jechałyśmy pociągiem w wesołym stylu- miałyśmy jechać pociągiem o 15.39, ale on wypadł z rozkładu- i pojechałysmy pociągiem, który miał być godzinę wcześniej, a był 20 minut później. Bez biletu, bo nie udało sie go kupic i potwornym tłoku. Potem przegoniłam Krę po brzegu, żeby sie wyszumiała przed "imprezą" co kompletnie nie pomogło, tak jak i przegonienie jej solidne po głębokim sniegu. Nawet napięcie i tłum jej wcale "z łapek nie zwaliły"- chociaż była nakręcona na najwyższe obroty.... Wróciłysmy autem ze znajomymi, a potem i tak radośnie poleciała nad fosą do domu. KTOŚ WIE JAK SIĘ MĘCZY TAKIE ROBODOGI????
  9. Możecie napisac cos więcej o paraliżu Albinki? Tzn. czy jest wiotki, czy spastyczny, jak z wypróżnianiem, itd... I jaką macie zamiar decyzję podjąć? Jeśli np. nie będzie nadal wiadomo, co to jest? Czy będzie mielografia? Ja sobie zdaję sprawę że leczenie sporego bezwłądnego psa z niepewnymi rokowaniami jest kosztowne i że może być ciężko z domkiem, ale proszę dajcie jej szansę, nawet jeśli na razie rokowania na chodzenie są niewielkie. Tak naprawdę przy sprawach neurologiczxnych wyrokowac można dopiero po dłuższym czasie... Acha- spytajcie weta o zasadność podawania sporych dawek wyciągu z kasztanowca- AESCINU. Po pierwsze uszczelni włosowate naczynia krwionośne (co przy niskiej krzepliwości jest pożądane), po drugie zmniejszy ew. obrzęki i te pooperacyjne i te ew. w obrębie rdzenia, po trzecie przyspieszy wchłanianie wylewów i krwiaków (które w mniejszym lub większym stopniu zawsze towarzyszą interwencjom chirurgicznym).
  10. Przecież ten mały łysolek ze szczeniakarni poszedł przedwczoraj, czyżby wrócił?
  11. Sunia najprawdopodobniej pojedzie do Niemiec. :)
  12. Cudna kluseczka, oby już było dobrze ze zdrowiem... P.S. A w schronie na boksach siedzi- mix co prawda, ale jamnikowaty- pręgus.....
  13. [quote name='MagdaCh']jako ze tyle juz przeszła, ciśnie mi sie na usta jedno pytanie - czy nie było lepiej jednak ulżyc jej cierpieniom juz na poczatku?[/QUOTE] A to już piramidalna bzdura, wybacz. To równie dobrze moglibyśmy od razu uśpić wszystkie schroniskowe psy, bo może się nasiedzą i nacierpią, a nóą zostaną pogryzione, albo trafią na kogoś nieodpowiedzialnego. A Pola na tą chwilę zdecydowanie nie kwalifikuje się do eutanazji. Suka przeszła rzeczywiście dużo, bo trafiła na wyjątkowo durną i skrajnie nieodpowiedzialną osobę (a właściwie osoby). Prawdę mówiąc, jeszcze nie wiem dokładnie jak to wyglądało od drugiej strony, ale moim zdaniem co najmniej jedna osoba powinna ponieść konsekwencje narażenia psa na niepotrzebny stres, cierpienie i śmierć. Pomaganie nie jest łatwe, to wiemy wszyscy, ale do diabła, biorąc odpowiedzialnośc za żywe stworzenie, bierze się ją na dobre i złe. I robi się to żeby pomóc zwierzakowi, a nie żeby poczuć się samamu lepiej, jako "wspaniały dobroczyńca".. Kłopot w tej chwili główny jest z jedzeniem, Magda co mała u ciebie jadła? Bo robi to wrażenie jakby miała kłpoto z pobieraniem pokarmu, dziś zjadła miesko, ale tylko podziabane na małe kawałki i z ręki, większe mamalała i wypluwała. Obejrzałam sobie dokładniej jej zęby z tyłu i mógł się jednak trochę bardziej ten wet postarać, jak już była w premedykacji.... nie wiem, czy to jest przyczyna czy coś innego?
  14. Nosz kurde, ciągle nie mogę przeboleć.....
  15. No właśnie w tą "oponkę" mam wsadzać- ale tylko opatrunki hydrożelowe.... uwierz, naprawdę już cudujemy jak się da- tylko to jest wyjątkowo parszywa lokalizacja.... :( W dodatku Krze robią się czasem takie przetoki od okolicy "spojenia" kręgosłupa- możliwe, że gdzieś coś drażni, ale na razie nie wiadomo co- fragment kości, sam metal? Nie jest to póki co szkodliwe (podobno) dla zdrowia, gorsza byłaby interwencja chirurgiczna (jesli sie pogorszy to będzie niezbędna).... Ech, w sumie biorąc pod uwagę "poważność" urazu Kry to i tak chyba powinnam sie cieszyć- niedługo miną cztery lata, wielu ludzi z porażeniami tyle nie żyje.... Cały czas mam świadomość, że Karakulce może nie być dana normalna długość życia i to mnie przeraża.
  16. No spory jak spory- przy dziąsłach wygląda to średnio, jest kamień (ona była robiona na żywo czy w narkozie?), mocno też są odsłoniete szyjki zębowe- "wyższa" część zębów jest zadziwiajaco biała (to już wiem czemu). Dzika na bank nie jest, wręcz bardzo mocno lgnie do człowieka. Poza tym jakim cudem przezyałaby kilka miesięcy, to nie jest pies zdolny coś upolować....
  17. Nooo... wiesz prawde mówiąc to ja po cichutku szukam takiego psiaka.... i akurat mi sprzątnęli sprzed nosa....
  18. Akurat na takie maleństwo spokojnie mam miejsce, a teraz nie chce brać większego psiaka na DT, bo przez najbliższy czas dużo siedzę w pracy (a jednak duży wymaga większej kontroli przez pierwszy okres). A poza tym, ona mi strasznie przypadła do serca...... no nic już nie mówię.
  19. Smaruję toną mazideł, strzykam solcoserylem, naświetlam bioptronem... niestety to jest dokładnie na samej kości inijak nie chce sie goic (żeby nie było, jest pod stałą kontrolą wetów). Ostatnio w desperacji doktor wymyślił, że będziemy przyklejać krze do futra takie jakby miekkie oponki z gąbki, żeby nie miała możliwości leżeć na tym bezpośrednio. Przy czym lepiej jest o tyle, że od jesieni jest to świństwo jakby "zamkniete- czyli nie można już się dostać swobodnie pod skóre. To cholerstwo nie było bardzo rozległe z wierzchu, ale bardzo głeboki i stąd taki powolny proces... :(
  20. Załatwia sie poza domem. Co do lecznie, trudno leczyćcoś nieokreślonego. Babcia wyniki ma w porządku, więc na razie obserwacja i leki wzmacniające plus leczenie oczka.
  21. Ta co miała być u mnie, trikolorka. Jestem niepocieszona....
  22. Skoro było lepiej, to może tylko schron ją tak dobił (to ewidentnie domowa psina) i się poprawi. U mnie niestety zostać nie może, bo absolutnie nie mogę obciążać cioci jeszcze jednym wiecznym tymczasem-zwłaszcza że u niej na wiecznym tymczasie już jest Brutus, drugi rok, pies schorowany, wymagający leczenia, którego los nie interesuje nikogo, bo przecież jest bezpieczny. A ui ciocia do najmłodszych nie należy. A u mnie to byłoby blokowanie tymczasu (i tak jest na zawsze Kra a i Piki coś nie znajduje domu), a ja powoli na przyszłość planuję jeszcze jednego psa- na stałe, wtedy już absolutnie nie mogłabym żadnego dodatkowego tymczasować. Poza tym mieszkam na 2 piętrze i raczej by to małej nie służyło. Ale nie martw się, ona dostanie najlepszy domek!!
  23. No i dupa. Sunia poszła dziś do adopcji, nie zdążyłam. A prosiłam, że ja ją biorę.... :(
×
×
  • Create New...