Jump to content
Dogomania

ulvhedinn

Members
  • Posts

    13288
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by ulvhedinn

  1. Lalka razem z Piki i psiakami z Uciechowa zagrały dzisiaj w filmie :)
  2. Dziekuję :) Piesia niestety została sama (tzn z trzema kotami) u swojej Pani, bo Brutus po trzech latach spedzonych z nia razem odszedł za TM.....
  3. Prawda? ;) Na planie było tez stadko uroczych psiurków z Uciechowa. Mnie tak najbardziej cieszy, że Piki śpiewająco "zdała egzamin", bo to poniekąd był dla niej taki egzamin - tłum ludzi, koni, inne psy, dziwnie ubrany facet z miotłą, nowa sytuacja, w której obca osoba puszcza ją razem z innymi psami... Tymczasem Pi sie nie bała, owszem, leciała szukać pańci, ale jak odkryła, gdzie na nią czekam, to juz bezstresowo wyżerała kiełbasę (to była taka przynęta, żeby psy się zatrzymały gdzie trzeba), węszyła w słomie, a na koniec chciała iść "na rączki" do gościa od dźwięku ;) Za to koło domu Lala i Piki narobiły obciachu, kolejno PODNOSZĄC NOGĘ przy słupku na oczach wszystkich ludzi na przystanku......
  4. E nie, moje były wczoraj grzeczne. Jedyne co, to zeżarły karmę dla myszy, wychlały olej z ryb i Słowik nasikała na baranią skórę....
  5. [img]http://img200.imageshack.us/img200/548/csc0932.jpg[/img] uszczelka....
  6. Świetny psies z zabójczym usmiechem, ale dlaczego AŻ TAKA klucha???? ;)
  7. Nie mam, próba założenia porządnego zabezpieczenia na lodówkę skończyła sie totalną demolką. Uszczelka NIE żyje. A teraz Wam powiem lepszy bajer. jakis czas temu (tak z godzinę) Kra zaczęła się czepiac o zabawe. No ale gupia pańcia siedziała na dogo, więc pies postanowił sobie znaleźć zajęcie. Kiedy zwabiona podejrzanymi odgłosami poszłam sprawdzić, Kra już podziwiała swoje dzieło- skończyła odgryzać wąż od pralki. Odpływowy. Łazienka była zalana na jakies 5 cm, bo odpływ od wanny jest przytkany. Nastepne pół godziny spędziłam wybierając wodę i ścierając wilgoć. Po wyniesieniu PEŁNEJ pralki notabene. I leżąc plackiem pod wanną..... Sąsiedzi z dołu chyba już śpią, ale nie wiem, co powiedzą rano....
  8. Moja lodówka ostatnio wyglądała tak: ;)
  9. [quote name='elmira']A dlaczego Wy z Kraksią trzymacie jamnika w lodówce??? :D[/QUOTE] Sam się tam trzyma ;)
  10. Taki widok zastałam po powrocie do domu : [IMG]http://img842.imageshack.us/img842/9712/dsc0929a.jpg[/IMG] Widok ogólny [IMG]http://img188.imageshack.us/img188/220/dsc0919v.jpg[/IMG] To była nie tak dawno temu DOKUPIONA szklana półka [IMG]http://img219.imageshack.us/img219/1475/dsc0921q.jpg[/IMG] A tutaj wisiały drzwiczki od zamrażalnika, specjalnie wzmocnione przeze mnie blachami.... [IMG]http://img708.imageshack.us/img708/2583/dsc0925b.jpg[/IMG] A chcecie widzieć, co robiłam przez ostatnie pół godziny?
  11. Tak wygladała tuż po sterylce: Tak, to co widać, to kości przebijające spod skóry. Owszem, ma falistą sierść, ale na zadzie to nie falki sierści, tylko kości miednicy.... A ona już w schronisku przybrała na wadze, nie chcę myśleć, jak wyglądała w momencie znalezienia Nabieranie masy potrwa, musi dostawać jeść dobrze i... dużo ;) Razem z sunia przyjechały witaminy i paczka szamponów (nie powiem, baaaardzo przydatne, na piewszy raz zużyłam dwie butelki, a bedzie trzeba manewr powtórzyć) i spray do rozczesywania, z którego korzystamy. Niestety ciagle tez wycinam kołtuny, więc futerko jest dość artystycznie ee..... zakomponowane :oops: A dziś (20.12) wygląda tak:
  12. Nie z Wrocławia, ale już we Wrocławiu- moja benia-szkieletorka: [URL]http://www.dogomania.pl/threads/195323-Szkielet-bernardynki-dwukrotnie-ocalona-pomóż-jej-wyzdrowieć[/URL]!!!
  13. Piekna Helena odeszła za TM w swoim DS. Niestety nowotwór wątroby nie pozwolił jej cieszyć się swoim wymarzonym domkiem tak długo jak bysmy chcieli.... ['] Benię wypatrzyłam niejako "łańcuszkiem"- najpierw na wątku bernardynów, potem na stronie schroniska: Tak wygladała na fotkach: i email od Magdy Anka!!!!! Ten nasz Beniek okazał się Benią !!!!!!! Jest stara i jeszcze słaba, ale to przekochany pies. Niesamowicie łagodna, toleruje wszystkie psy, uwielbia szczeniaki, jak jakieś piszczą to zaraz podchodzi i wącha, jakby chciała pocieszyć. Dzisiaj ją wyczesaliśmy i wycięliśmy kołtuny(...) i reszta zdjęć http://picasaweb.google.pl/stonka1125/Be...3906434786 No i "zaskoczyłam".... Potem było długie poszukiwanie transportu, w końcu kochana Stonka razem z mężem przywieźli beniulkę.... Suczka obejrzała z niejakim zaskoczeniem moje stado (nie dziwota, skoro wypadła banda mikropsów, Kra i stado kotów). I poszła spać. Wszystko wygladało całkiem niexle, ale zaniepokoiły mnie dwie rzeczy. Apatia, która trudno było wytłumaczyc tylko stresem. I brak sikania. no rozumiem, ze mozna sie nie wysikać dzień, ale dwie doby? Wyladowałyśmy u weta. Diagnoza- ROPOMACICZE :shake: Zaawansowane. Operacja była organizowana praktycznie "z marszu", naprawde nie byklo na co czekać, a wyniki ogólne były zadowalające. Operacja się udała, wet powiedział, że macica była ogromna, a pęcherz jeszcze wiekszy- cewka była blokowana przez ucisk; benia przyjechała do domu i....wysikała się, nie!!!- zlała jak fontanna- na posłanko, przez sen ;) I- przez następne trzy dni nie zrobiła ani kropelki. USG na ostrym dyzurze pokazało wielki ale nie nadmiernie napiety pęcherz. Zalecono żeby jesli do nastepnego dnia nie wysika sie, przyjść na cewnikowanie. Padłu różne straszne przypuszczenia, począwszy od atonii pęcherza, poprzez uraz/zwyrodnienie kregosłupa, zatkana cewkę moczową, aż do uszkodzenia nerwów odpowiedzialnych za wypieranie. Dopadła mnie wizja bernardyna niesikającego. Cewnikowanego. Sikającego w pieluszkę rozmiaru namiotu po troszku... Oczywiście następnego dnia, w niejakiej panice, zabrałam spacerkiem szkielecik do weterynarza. I- 50 metrów przed kiliniką - księżniczka siadła i wyprodukowała gigantyczne jezioro :oops: Kolejne USG- pęcherz jest opróżniony. Obecnie udało się "zejść" do jednego siku na dobę, pracujemy nad sikaniem co spacer :evil_lol: Badania krwi zostały powtórzone, bo benia nie bardzo chciała jeść. Na szczęście wszystko jest ok, a piękna po prostu grymasiła i próbowała mnie zrobic w konia:evil_lol: Beniulka dwukrotnie otarła sie o śmierć. Raz- kiedy nieomal umarła z głodu- pomoc nadeszła w ostatniej chwili. Teraz- ropomacicze było zamknięte, niewidoczne, ale najdalej za tydzień byłoby za późno, pękłby przepełniony pęcherz, lub wypełniona ropą macica :-( WYDATKI: Leczenie do tej pory kosztowało: 200 zł sterylka 180 zł diagnostyka (usg plus pierwsze badanie krwi i serca) 45 zł- diagnostyka (powtórne badanie) 71 szczepienie wirusy plus odrobaczanie i odpchlanie -------------- 496 zł Faktura na 300 zł poszła do TOZ Krotoszyn (sami zaproponowali pokrycie takiej sumy) - czekamy na przelew :) Pozostaje 196 zł Faktura na pozostałą kwotę: [IMG=http://img156.imageshack.us/img156/3926/dsc0965x.th.jpg] Karma, jak do tej pory, ok 80 zł mięsko plus puszki, powoli zaczynam ją przyzwyczajać do suchego. Plus puszki z Kakadu, Stuzy dog bo są w promocji ;) 10 sztuk w sumie- 34,90, plus kolejne mięsko, ok. 30 zł. Czyli razem 496 zł 80 zł 34,90 zł 30 zł ---------- 640,90 zł WPŁATY: 200 zł Pianka "dla beni spadek po Kubie" 56 zł bazarek Viris :)
  14. [quote name='Pianka']Ile razy mam ci pisać to samo?? Pies bezdomny to pies szukajacy domu. Jeśli stwierdzasz, ze psa juz nie wydasz nigdy i nie chcesz go wydawać to nie można na niego bazarku robić. Jesli ktoś bierze psa na Dt, on zachoruje, chwilowo przestaje sie mu szukac domu z zamiarem dalszego szukania po skończonym leczeniu to można na niego robic bazarki. Wiecej nie będe odpowiadać na takie pytania, nie żyje tylko dogomania i naprawde mam co robić niz ciągle wałkować to samo.[/QUOTE] Czyli konkludując, jak mi sie tfu, tfu trafi pies np. z zaawansowanym czerniakiem, to napiszę, że to chwilowa niedyzspozycja, a jak się wyleczy to mu poszukam domu :) Zrozumiałam dokładnie.
  15. Ponawiam moje pytanie, a właściwie- to prosze o wyznaczenie kryteriów definiujących [B]psa bezdomnego[/B].
  16. [quote name='Pianka'][COLOR=green][B]Ten punkt regulaminu nie jest wprowadzony do dzis tylko wisi juz ponad 2 lata. Dla bazarków nie ma takiego czegoś jak dożywotni DT, można zbierać kase na watku, nie na bazarku[/B][/COLOR].[COLOR=green][B] Macie dział "maja dom, ale potrzebuja pomocy" tam sobie możecie zbierać[/B][/COLOR].[/QUOTE] W takim razie mam pytanie na przyszłość. Jak[B] zakwalifikować zwierzę, które[/B] [B]jeszcze albo już nie nadaje się do szukania mu domu[/B]? Np. ciężko chore (niech bedzie nosówka), więc-[I] jeśli[/I] wyzdrowieje, to bedzie szukać a na razie nie może. Albo powiedzmy, biorę psa ze schronu, z ulicy, na DT oczywiście (ja nie biorę psów na stałe, a jesli podejmuję decyzje o pozostawieniu psa, to w skrajnych przypadkach i informuję o tym) i nagle bęc okazuje się, że pies jest śmiertelnie chory. Szukać domu nie ma sensu, bo kto weźmie psa np ze złośliwym nowotworem i zerowymi rokowaniami, albo z PNN? Nie mówiąc o tym, ze stres związany ze zmianą domu może go zabić? A pies (kot, ptak, mysz) jeszcze żyje i przy dobrej opiec ma szanse przeżyć jeszcze np x tygodni czy miesięcy. nie wiemy ile. Ale dobra opieka- to dobra karma, nieraz specjalistyczna, to spore wydatki na weta.... Udawać, że się szuka domu? Czy naiwnie napisać prawdę? I chyba potem iść dawać ..... pod dworcem? P.S. nie wyzłośliwiam się, tylko pytam poważnie, bo lwia część zwierzat trafiajacych do mnie jest w skrajnie złym stanie i miewałam juz podobne sytuacje. [QUOTE]Ulv zrobiła "błąd" pytając, jak widac nie warto być szczerym [/QUOTE] Jak widać. Brutus nie został u nas dla widzimisię. Zapewniam, że 75-letnia osoba, jaką jest moja ciocia nie marzyła o drugim psie, ciężkim i wymagającym obsługi. Okazało sie, jednak, że ma zaawansowaną spondylozę, stary uraz w obrębie miednicy, a do tego jest psem po bardzo ciężkich przejściach i jest oględnie mówiąc nieufny- a wprost- strzela zębami na wszystko co uzna za zagrozenie- pielęgnacja, nie takie ruch, żeby pogłaskać, dotknięcie nie w o miejsce co trzeba itd. Do tego, że nie lubi żadnych innych zwierzat, atakuje nawet suki. Zaufał jedynie mojej cioci- ona mogła wszystko- ale nawet ja do końca musiałam zabiegi przy nim robic w kagańcu i np nie byłam w stanie założyć mu szelek bez okagańcowania. Zaiste pies adopcyjny. Cóż sprawa jest i tak nieaktualna, Brutus nie żyje. Ratowanie kosztowało ok 250 zł, przeżyję, chociaż to mniej więcej jedna trzecia - jedna czwarta moich miesięcznych zarobków.....
  17. Praktycznie równe trzy lata, bo trafił do nas jakoś w październiku 2007......
  18. Brutus dziś odszedł. Sam, nie zdążyłyśmy dojechać do weta. Wczoraj był słabszy nie miał wielkego apetytu (wcześnej wymiotował, najprawdopodobniej po lekach) ale był przytomny i w miarę funkcjonujacy, sam wstał na picie i siku. Dziś rano jeszcze też, chociaż słaby, to całkiem sobie radził. A wieczorem już Go nie było..... :(
  19. Niedobrze, wyniki sa nieznacznie, ale jednak gorsze, mimo diety i leków....
  20. Najbliższe tygodnie pracuję, więc mogę na spacery chodzic tak: sobota po 16, cała niedziela i w dni wolne..... Makulka, a od kiedy szukasz pokoju i czy owczar jest też przyjazny dla zwierząt?
  21. Jutro pokażę, co można zrobić z lodówką......
  22. Bo rozmowy o Pi wygladały tak: ZAINTERESOWANY: "witam, jestem zainteresowana adopcją pieseczka, taka słodka, malutka, itd"; JA: "no tak, Piku jest bardzo kochana i już wieksza nie będzie , ale niestety ma swoje problemy"- tu następował opis, co Pi potrzebuje i jakie ma kłopoty zdrowotne; Z: "a to ja jeszcze zadzwonię"; .... I CISZA......
  23. HURAAA!!!!! Rewelacyjna wiadomość!!!!!!!!!!! :) :) :)
×
×
  • Create New...