Właśnie wróciłyśmy z zawodów w Jarach (dogtrekking oczywiście). Jesteśmy 4-te ;) w swojej kategorii. Kra oburzona, że to tylko 10 km, przez następne 2,5 godziny biegała, bawiłą się piłką, sępiła, ganiała psy itd.
Oczywiście na zawodach nie dała się wyprzedzić żadnemu psu w zasięgu wzroku (już wiem, jak wygrać, trzymac się uparcie czołówki, o ile przeżyję ;) ). Biegł z nami też Maciuś ze swoją nowa Panią i był zachwycony, więc podejrzewam, że jeszcze wystartują ;)