Jump to content
Dogomania

Fela

Members
  • Posts

    3935
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Fela

  1. Niedziela, w sobotę nie da rady, niestety. Słodziak jest, pani doktor zakochana, ale już ma 3, w tym jednego od nas. [IMG]http://img827.imageshack.us/img827/8400/bursztyn012.jpg[/IMG] [IMG]http://img228.imageshack.us/img228/205/bursztyn013.jpg[/IMG] [IMG]http://img824.imageshack.us/img824/1269/bursztyn011.jpg[/IMG] [IMG]http://img101.imageshack.us/img101/2338/bursztyn021.jpg[/IMG]
  2. Byłam dziś u Bursztynka. Bida. Schudł, ma odmrożenia i gluta (dostaje antybiotyk). Jest niepewny ciągle i taki zgaszony, dwa tygodnie temu miał w oczach blask, teraz nie ma. Do suczki się cieszył, chciał zaprzyjaźnić, ale ona z nim nie chciała. Jest bardzo czysty, ani razu nie załatwił się w klatce (tym bardziej więc musiał się męczyć w tamtej klatce schroniskowej). Pani doktor bardzo go polubiła i widać, że z wzajemnością. Ma apetyt, grzeje dupkę. Podobno ppierwszego dnia nie chciał za nic wyjść na dwór, na mróz. Teraz wychodzi, siku kupa i chce wracać zaraz. Ma wszędzie szramy i odmrożenia, miał mnóstwo pcheł. Nie był kąpany, żeby dodatkowo go nie przeziębić. Na razie to tyle, foty jutro.
  3. On nie ma kołtunów :P Został pięknie wystrzyżony przez swojego poprzedniego właściciela :(
  4. Psa zawozi do hoteliku właściciel schroniska. Dał się uprosić, żeby nie dokładał drugiego do kompletu, choć bardzo chciał :-P Ale jak będzie, zobaczymy w praniu
  5. Nie ma czipa, niestety. Nie wydadzą jej - już mówiłam, że ją zabieram, zastrzegłam. Jest niestety problem z transportem do Pipi :-(( Nie ma kto jej zawieźć. W sobotę mogłabym ją do wawy zaciągnąć, ale nie ma gdzie.
  6. Hej. Enia, dzięki, że pokazałaś ją światu. Oglądałam dziewczynkę na żywo, wydaje mi się, że nie ma jeszcze roku.
  7. Obraczus, nie dawajmy tam Bakusia nawet po kastracji. To jakaś paranoiczna historia.
  8. Mała, na razie nie sprawdzali, nie chcieli o stresować. On podobno biegał w pobliżu osiedla i bloków razem z innymi psami, zanim był złapany. I nie było kłopotu. A z tym psem, z którym się ściął, był 2 tygodnie w boksie i było ok. Coś się tam stało, byli jacyś ludzie wtedy, może psy się nakręciły, może coś im dali do żarcia i o to poszło. Tak naprawdę nie wiadomo. Enia, już zluzowałam skrzynkę
  9. Kisiel też ładnie, podoba mi się. I Leguminka :) Psiak już w cieple. Przestraszony, bidulek. Ma zmiany na skórze (odmrożenia pewnie), pchły po nim ganiały jak oszalałe. Doostał advocate na wszelkie cholerstwo. Poza tym na razie ok. Jutro badamy krew. Wetka powiedziała, że to bardzo ładny, młody pies. I taki delikatny :)
  10. Biega! Choć to było tak mało prawdopodobne. Rządzi na psim placyku, choć są to rządy z wszech miar pokojowe. Jest na tymczasie u Agnieszki, która pracuje w Multiwecie.
  11. A co jest złego w Budyniu Karmelowym? :placz: Mała Czarna, na pewo odzew byłby suuuper.
  12. Mała_czarna, nie Laki, bo mamy już jednego Lakiego, pierniczyć się będzie. Może Budyń? (głodna jestem trochę ;-), a on taki budyniowaty z tymi klapniętymi uszami)
  13. Uff, to dobrze. Bo za trzy-cztery godziny będzie już w Wawie. :lol:
  14. Słoma już podobno rozłożona, ale rudas ciągle w klatce :-( Jestem już w trakcie umawiania transportu do Warszawy, do Kozienic też się pewnie uda koło piątku.
  15. Książeczka z zaświadczeniem jest u mnie, już to pisałam ;-) Poproszę o adres, gdzie mam wysłać.
  16. Psy tak. Z kotami nie jesteśmy w stanie sprawdzić i raczej bym nie ryzykowała.
  17. Fioneczka, tam zwyczajnie brak rąk do pracy. No i jest kwestia „kto tu rządzi” :-/ Wydaje mi się, że warto często bywać, to zazwyczaj przynosiło dobre efekty. Problem tylko w tym, że nie ma kto tam jeździć. Mało nas. A z Warszawy to kawał drogi, 100 km
  18. Myślałam o zabraniu go do zaufanego szpitala w Warszawie (bo i tak przez Warszawę trzeba wieźć) i przebadaniu, żebyś wiedziała, czy masz zdrowego psa z depresją czy chorego ;-) Kastracja oczywiście jakby zaufany, mądry wet stwierdził, że można. O rany, nie wierzę, że ma gdzie chłopak pojechać. Normalnie nie wierzę. Jak go zobaczyłam w sobotę, nogi mi się ugięły. Cień psa - w ciągu tygodnia zaledwie.
  19. Wpadłam na chwilę i zaraz lece doalej do roboty, Mała Czarna, dzięki, że czuwasz, Mestudio, dzięki jak cholera. Może się uda zabrać go już dziś, jutro do lecznicy. Zrbić krew, a jak nie będzie przciwwskazań to wykastrować od razu? I w piatek dalej zaciągnąć. Mestudio, co Ty na to? Słomę miałam obiecaną już w sobotę. Najpóźniej miała być dziś w budach. Ta klatka, w której jest rudy, nawet na słomę sie nie bardzo nadaje. Zresztą, cały problem w tym, żeby się chciało - najpierw wyścielić, a potem sprzątnąć.
  20. Z rudym psiakiem z klatki jest wręćz dramatycznie. Tydzień temu było ok, próbował do mnie wyjść z klatki, cieszył się. W tę sobotę nawet głowy nie podniósł. Leży i się trzęsie, dygoce.
  21. Fioneczka, on jest w fatalnym stanie. Na zdjęciach tego nie widać. Pogryziony i strasznie chudy. Moim zdaniem do ludzi jak najbardziej ok, weszłam do niego leżał slulony i dygotał, tylko było słychać takie puk, puk, puk ogonem. Wstał, próbował jeść, ale to cholerne mrożone mięo nie dało się ugryźć. Podobno trafił do schronu, bo się ściął z psami jakiegoś gościa.
  22. Idusiek, ten domowy pies jest od października w schronisku. Najprawdopodobniej oddała go jakaś znajoma pracownika, bo namawia wszystkich na tego właśnie psa. Fakt - szkoda go bardzo. Ale nie do końca jest tak, że ciągle płacze. Już się niestety przyzwyczaił. Trochę zaczyna dominować. Jest do kolana, średnio-większy. Jest jeszcze kilka bardziej potrzebujących psów. Dramatycznie wręcz potrzebujących. My niestety totalnie nie mamy gdzie ich zabrać: pies, który umiera w klatce koło garażu (odizolowany od innych, bo miał scysję przy misce), niewidomy owczarek, amstaff (też domowy) w fatalnym stanie... Chcesz zdjęcia? Jeśli chodzi o "kontrolowanie", nie mam takich zapędów, żeby kontrolować ;-), ale orientację mam, bo ostatnio co tydzień jestem w schronisku.
  23. Przywiezienie psiaka ze schroniska jest akurat najmniejszym problemem :-)
  24. Chciałam się z panią umówić, ale nie odbierała tel. Mam wrażenie, że to był impuls, a jak uslyszała, że ppies bezpieczny, emocje opadły. Ten staruszek owczarek jest naprawdę w stanie fatalnym. Straszliwie wychudzony, zdezorientowany i chyba obolały - tylne łapy z przykurczem, porusza się z trudem.
  25. Mała_czarna, ale jak tak teraz myślę i myślę, to nie bardzo mogę sobie przypomnieć, czy mu w paszczę zaglądałam. Chyba tak, bo jakoś tak byłam przeświadzczona, że to gówniarz. Ale głowy nie dam
×
×
  • Create New...