-
Posts
11760 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by GoniaP
-
Poznań - Koniak - rude szczęście - jest już w nowym domu!!!
GoniaP replied to GoniaP's topic in Już w nowym domu
[quote name='PaulinaT']Bąbel ty zbóju :angryy:[/quote] Ja mu to mówię codziennie!!! Oprócz niego w domu z powodzeniem zmieściłyby się jeszcze conajmniej 2 bidy, a on co:angryy: Toleruje tylko koty!!! -
Poznań - Koniak - rude szczęście - jest już w nowym domu!!!
GoniaP replied to GoniaP's topic in Już w nowym domu
Nikt do Cognacka nawet nie zagląda:-( Szkoda, żeby taki cudowny pies się zmarnował... -
Poznań - Koniak - rude szczęście - jest już w nowym domu!!!
GoniaP replied to GoniaP's topic in Już w nowym domu
Davidoff został przechrzczony, a swoje nowe imię zawdzięcza kolorowi pięknej sierści. Po kąpieli odzyskała połysk, jest miękka i puszysta. I mieni się płomykami jak koniak w świetle świecy... Cognac.... Tak nazwała go jego tymczasowa opiekunka, która od 2 dni jest w nim zakochana po uszy... Cognac ma u Alexandry jak w raju, jednak czasu razem mają niewiele, bo Alex pochodzi z Kanady i na Święta wraca w ojczyste strony. Co wtedy stanie się z Cognackiem? Psiak okazał się być nauczony czystości, uwielbia ludzi, uwielbia się bawić, ale nigdy nie narzuca się swoją obecnością, i równie dobrze czuje się we własnym towarzystwie z kostką do obryzania. Dziś pojechałyśmy do potencjalnego domu docelowego... Dom docelowy super, ale Cognac uwziął się na królika rezydenta, i o pozostawieniu go tam nie było mowy. Alex się ucieszyła... Ale co będzie ak nikt nie pokocha Cognaca do 22 grudnia??? Czy czeka go schronisko??:-( -
Rozmawiaam z Panią z hoteliku.... Nie wyda psa w niewiadome, nieuwiarygodnione ręce... Dziś posza prośba o artykuł do GW wydania poznańskiego. Jutro wyśę do Kocich Spraw i Mojego Psa. Myślcie co jeszcze!!!
-
Poznań - Koniak - rude szczęście - jest już w nowym domu!!!
GoniaP replied to GoniaP's topic in Już w nowym domu
Piekny pies, i napewno będzie skarbem dla kogoś kto da mu swoje serce... -
Jak sie dziś miewa nasz piękny choruszek? Krysiu, wygłaszcz go od nas!
-
Poznań - Koniak - rude szczęście - jest już w nowym domu!!!
GoniaP replied to GoniaP's topic in Już w nowym domu
Davi jest super posłusznym pieskiem. Troszeczkę popiskiwał, ale potem zasnął jak kamień i spał sobie do rana (sam). Nie podrapał drzwi, niczego nie zniszczył, mało tego w ogóle nie nabrudził:crazyeye: Jest przesłodkim kudłaczkiem i zasługuje na najlepszy dom na świecie! I wciąż się tuli, no i bawi się nową piłeczką piszczałką! -
Śliczna kudłata Ania szuka domu - POZNAŃ - już w nowym domu!!!! :D
GoniaP replied to PaulinaT's topic in Już w nowym domu
No nie! Ani to ja nie widziałam! Ileż tych bezdomnych cudaków na świecie!:shake: -
Poznań - Koniak - rude szczęście - jest już w nowym domu!!!
GoniaP replied to GoniaP's topic in Już w nowym domu
Davi jest bardzo posłuszny... bez sprzeciwu poddał się mojej woli, z wdzięcznością przyjął miskę karmy, napil się wody, pozwolił wziąć się na ręce, przy okazji wylizał moją twarz :loveu: Zdał test na koty, moja Lusia przechodziła się przed nim na wyprostowanych łapach, a on nic, tylko wypiął pupcię i zapraszał do zabawy:loveu: Zamknięty w osobnym pomieszczeniu nie piszczał, nie skarżył się, tylko zwinął w kłębek i spał. Davi kocha ludzi, merda na ich widok ogonkiem i prewraca kołami do góry... Uwielbia drapanie po brzuszku i za uszkami. Mocno lgnie i tuli się do człowieka. Jest trochę brudny i skołtuniony, ale to najmniejszy problem. Największy to to, że u mnie czeka go samotność w piwnicy. Davi szuka na gwałt domu!!!:placz: -
Poznań - Koniak - rude szczęście - jest już w nowym domu!!!
GoniaP replied to GoniaP's topic in Już w nowym domu
taaak.... Dziwnym trafem jakoś wszystkie trafiają pod mój adres - albo po sąsiedzku... -
Poznań - Koniak - rude szczęście - jest już w nowym domu!!!
GoniaP replied to GoniaP's topic in Już w nowym domu
Pomocy!!!!!!! -
Poznań - Koniak - rude szczęście - jest już w nowym domu!!!
GoniaP replied to GoniaP's topic in Już w nowym domu
Nie mia obroży...Sam furtki za sobą nie zamknął... Położył się na trawniku , zwinął w kłebek i spał... -
Ratujcie, nie mam co począć z psiakiem, którego przed chwilą moja odwiedzająca mnie koleżanka znalazła pod moim domem!!! Pojechała kupić mi papierosy, a wracając natknęła się na przerażone, zziębnięte futro....Ktoś ewidentnie musiał go wpuścić na moją posesję (furtka nie ma zamka ani zatrzasku) i zostawić!!! Psiak jest przesympatyczny, ma około 6-8 miesięcy, dłuższą pofalowaną sierść i jest koloru piaskowo rudego. Oczy ma jak węgielki, z zawartą w nich niemą prośbą: "nie wyrzucaj mnie"... Daje łapkę i przewraca sie brzusziem do góry, jest kompletnie pozbawiony agresji... W parę minut po zapoznaniu go nosiłam go na rękach... Nie mogę go zatrzymać ze względu na obecność samca rezydenta agresora... Nie chcę oddać go do schroniska, bo zleje się tam w szarą masę bezimiennych szczekających i proszących o dom futer... Chcę dać mu szansę.... Od dziś ma na imię Davidoff, od papierosów, po które pojechala Joanna... [B][IMG]http://upload.miau.pl/2/11017.jpg[/IMG] [/B][B][IMG]http://upload.miau.pl/2/11018.jpg[/IMG][/B]
-
[quote name='Bushak']Halo!!! Czy ktoś tu zagląda do tych ślicznych bernardynów??? Pieniążki chcą iść, ale nie wiedzą dokąd... :cool3:[/quote] N ajlepiej prześlij bezpośrednio do Emir: [FONT=comic sans ms][SIZE=5] [IMG]http://www.fundacja-emir.org/graf/lapa.gif[/IMG][/SIZE][/FONT] [FONT=comic sans ms] [/FONT][CENTER][FONT=comic sans ms]Fundacja dla Ratowania Zwierząt Bezdomnych[/FONT][FONT=comic sans ms][SIZE=4] [/SIZE][/FONT][/CENTER] [FONT=comic sans ms][SIZE=4] [/SIZE][/FONT] [CENTER][FONT=comic sans ms][SIZE=7]"EMIR"[/SIZE][/FONT][/CENTER] [B] [FONT=Tahoma] [B] [FONT=Tahoma][COLOR=#ff0000]Konto Fundacji: [/COLOR][/FONT] [FONT=Tahoma][SIZE=2] Bank Śląski O / Grodzisk Maz.[/SIZE][/FONT][/B] [B] [FONT=Tahoma] 88 1050 1924 1000 0022 6878 6056[/FONT][/B] [B] [FONT=Tahoma][COLOR=#ff0000]Adres:[/COLOR][/FONT][FONT=Tahoma][B][SIZE=2] Oddział, ul. Słoneczna 4, 96-321 Żabia Wola[/SIZE][/B][/FONT][/B][/FONT][/B]
-
[quote name='zuziaM']Przepraszam, ze moze to jakos zlowieszczo zabrzmialo, ale to tylko dlatego, ze .... mnie sie tez by marzyl inny domek dla Sultanka, ale ..... juz od tak dawna go nie ma ...:shake: . A tych Panstwa nie znamy, wiec nie mozna z gory zakladac, ze bedzie zle. Pani ma przyjechac zobaczyc psiaki i na ktoregos sie zdecydowac. Na swieta wraca jej ( chyba ) syn i wtedy wezma juz psine do siebie. Psiak ma w ciagu dnia byc przy budzie, ale na noc bedzie mial swobode i duza posesje do obiegania. Jesli ktos chce sie dokladnie dowiedziec, co to za rodzina, to [U]bardzo prosze o dzwonienie do p. Ani do hoteliku[/U] ( moze to nawet dobrze, gdyby ktos zadzwonil, bo p. Ania bedzie miala swiadomosc, ze wiele osob bardzo sie martwi o Sultanka i nie pozwoli, zeby psiak trafil do zlego domu ).[/quote] To ja poproszę numer na pw bo mi ta sprawa spać nie daje!!
-
[quote name='emir'][B]Medar [/B]- wygląda, że chce mu się żyć [/quote] [COLOR=Lime]Dzielny chłopczyk, tylko tak dalej kochany :loveu: [/COLOR] [quote name='emir'] [B]Czarok[/B] ma wilczy apetyt i jest bardzo impulsywna; prawdopodobnie ma juz swój nowy dom , do którego pojedzie 20.grudnia( jej nowa pani była dziś i spędziła z sunią ponad godzinę- poznawały sie wzajemnie; Jutro Czarok będzei oczyszczana z kosmicznych dredów i wyczesywana w profesjonalnym zakładzie fryzjerskim ( kąpiel jeszcze odpada) ale elegancka byc musi![/quote][COLOR=Lime]A uchyl rąbka tajemnicy.... Co to za Pani? Fajna? Jak Czarok będzie żyć??? [COLOR=Black]Czy Medar, jeśli wyzdrowieje (jak wyzdrowieje!!!) będzie szukał domu, czy zostanie u Ciebie Krysiu jako dziecko specjalnej troski??? Szkoda, że nie będą mogły mieszkać razem... [/COLOR][/COLOR]
-
[quote name='emir']Oczywiście, ale musicie dobrać sobie Wujków Chrzestnych i myśleć ,kochać i pamiętać o swoich pupilach; i uzyskać też akceptację rodziców Chrzestnych - bezwarunkowo EMIR[/quote] O Wujków sie postaramy;) Czarok, Medar, czy mamy Waszą akceptację:roll:??? Prosimy, to będzie taki prezent na Mikołaja:lol:
-
[quote name='emir']Aby być wiernym prawdzie historycznej: pominęłaś Goniu udział jeszcze jednej osoby - wolontariuszki EMIRA -- KASI C; która w środku nocy ciemnej przyjechała na moją wieś, użyczyła swojego samochodu ( który nb świetnie prowadziła w obie strony) pomagała mi z pełnym poświęceniem "zapakować "te dwa ,zupełnie zdezorientowane i przerażone sytuacją - nieszczęścia, do wozu; a potem bohatersko znosiła okropny smród ( !) i zimno ponujące w aucie ( musiałyśmy wietrzyć , bo nosy urywało) [COLOR=red]Tak więc Kasiu droga, która zawsze jesteś gotowa do niesienia pomocy zwierzakom w potrzebie - z całego serca Ci dziekuję za tę, wszystkie poprzednie i wszystkie następne wspólne akcje[/COLOR] EMIR[/quote] Biję się w pierś i Kasi również bardzo, bzrdzo, ale to bardzo dziękuję :buzi:
-
[quote name='emir'] Ponieważ pies i suka nie mogą się nazywać ON i Ona więc nadałam im imiona: suka - to CZAROK a pies, o którego zycie walczymy wszyscy to MEDAR! Tak więc czarok i medar zostaliście rodzicami chrzestnymi!:loveu: Gratuluję EMIR[/quote] A czy Monika i ja możemy zostać Ciotkami Chrzestnymi???;)
-
[quote name='zuziaM']W sobote ma przyjechac pani i wybrac jednego psiaka. Pani ma ogladac psiaki - do budy - na dwor. [U]Typowane sa : Kasztan, Niger i Sultan[/U] .... No, coz, jesli wlasciciele beda dobrzy, [/quote] Mnie to się marzy dla Sułtana taki domek, w którym nikt by go do pracy nie gonił.... A poza tym martwi mnie to zdanie: " No, coz, jesli wlasciciele beda dobrzy":-(
-
Zgodnie z obietnicą opiszę Wam historię Czarok i Medara do momentu przejęcia ich przez Emir… O ich tragedii dowiedziałam się od pewnej Pani, która oba psy znała od momentu kiedy pojawiły się w domostwie obok Jej domu jako małe, śmieszne kuleczki. Wtedy były rozpieszczane i kochane, nie cierpiały samotności, nie wiedziały co to głód i zimno. Kiedy dorosły a na świat przyszło ludzkie dziecko, ich świat się zawalił. Zostały wtrącone do betonowego boksu, bez budy, bez kontaktu z ludźmi. Coraz rzadziej je wypuszczano, coraz rzadziej je karmiono, coraz rzadziej w ogóle zwracano na nie uwagę. Ich świat był zamknięty w cuchnącym pomieszczeniu, bez czystej wody, bez jedzenia, bez nadziei… Miały tylko siebie.... Sąsiedzi słysząc ich skomlenie i szczekanie dokarmiali je czym mogli, próbowali rozmawiać z właścicielami, szukali pomocy u SM, w TOZ’ie i innych placówkach, ciągle i niezmiennie bez żadnego rezultatu. A było coraz gorzej. Ostatni raz psy zostały wypuszczone do ogrodu (wcale nie małego) w sierpniu br. na 10 minut…. Zaprzestano sprzątania boksu, psy żyły we własnych odchodach, a do jedzenia dostawały mrożone indycze kości wtedy, kiedy wyły zbyt donośnie… :-(:-(:-( Przypadek sprawił, że dobrzy ludzie trafili na ulotkę naszej Fundacji (Canis et Felis) i zwrócili się do nas o pomoc. Pojechałam zobaczyć tę gehennę na własne oczy i … nie mogłam uwierzyć. Byłam wstrząśnięta i załamana…tym bardziej, że nie wiedziałam początkowo jak je ocalić… Nawet gdybyśmy cudem jakimś je wyciągnęli, to co zrobić z 2 wielkimi psami wymagającymi intensywnej opieki weterynaryjnej? W klinikach w Poznaniu nie mają nawet tak dużych klatek, nie wspominając już o kosztach…Wtrącić je do schroniska – nie – przecież trafiłyby z deszczu pod rynnę, a teraz pewnie już by nie żyły… Oddać do domu tymczasowego? Skąd taki wziąć, i to jeszcze taki, który z poświęceniem by się nimi zajmował… Żadne z powyższych rozwiązań nie wchodziło przecież w grę…:shake::shake::shake: Kiedy już mi się wydawało, że nie ma ratunku, zwróciłam myśli ku jedynej dla tych biedaków szansie – ku Emir… Nie muszę Wam pisać, że Jej reakcja była natychmiastowa i od razu powstał plan działania. Najpierw kilka razy usiłowałam zastać tych :angryy: w domu – zawsze bez rezultatu, z zamiarem wykupienia bernardynów. Potem zostawiłam kartkę z informacją, że chcę te psy zaadoptować, pozostawiono ją bez odpowiedzi. Następnie, wiedząc już że przyjeżdża Wybawczyni, próbowałam załatwić asystę policyjną – i znów zawiodłam. Emir przyjechała do Poznania w sobotę (chyba 18 listopada) i spotkałyśmy się pod komendą policji. Swoją stanowczością i profesjonalizmem przekonała policjantów do pomocy, a mnie wprawiła w osłupienie i zachwyt. W rezultacie, na bezdechu i z nadzieją pojechaliśmy w kierunku owego „domu cierpienia” na spotkanie z rosłymi policjantami. Policjanci zapukali do drzwi, w progu zjawiła się młoda :angryy::angryy::angryy: z berbeciem uczepionym kusej spódnicy i kolejnym w drodze… (Burdel dookoła, że aż się na mdłości zbierało) Wyjaśnili jej że chodzi o znęcanie się nad zwierzętami, dalej pałeczkę przejęła Emir. Z całkowitą stanowczością zakomunikowała jej, że tak czy owak, interwencja ta skończy się odebraniem psów i dała jej 2 warianty:[LIST] [*]podpisze zrzeczenie się psów na rzecz Fundacji, a Fundacja wspaniałomyślnie nie wytoczy jej sprawy za złamanie Ustaw o Ochronie zwierząt[/LIST]albo[LIST] [*]rekwirujemy psy do czasu wydania przez Sąd wyroku, a musi się liczyć z karą grzywny i pozbawienia wolności do lat dwóch…[/LIST]Panienka chwilę próbowała dyskutować, ale zapytana o książeczki zdrowia przez Policjantów powiedziała, że teraz nie potrafi ich znaleźć, proszona o pokazanie karmy dla psów odparła, że jeszcze nie kupiła itp. i wzięta w 4 ognie, w końcu podpisała zrzeczenie. Emir niezwłocznie przystąpiła do ewakuowania biedaków. Bez strachu, bez ogródek, bez wahania otworzyła boks, kucnęła, założyła 1 obrożę, potem 2…. Bernardyny najpierw wyszły, potem się cofnęły, nie wierzyły, że mogą wyjść… To była bardzo wzruszająca scena… Dopiero wtedy, w świetle dziennym i poza ciemnym i brudnym boksem było widać jak bardzo są zaniedbane i chude… Serce rozwaliło mi się na drobne kawałeczki… Czegoś takiego jeszcze nie widziałam i błagam Boga, żebym nie musiala nigdy więcej:-(:-(:-( Pomaszerowaliśmy do samochodu. Trochę wysiłku kosztowało zapakowanie ich do środka, ale dla Emir nie stanowiło to problemu. Nie bacząc na nic, ani na smród który wydzielały, ani na groźbę pogryzienia, chwyciła je pod zady i wepchnęła do środka. Podała Sedalin i wkrótce odjechali, pozostawiając mnie wdzięczną, zaskoczoną, acz szczęśliwą… Resztę historii znacie… Ja nie mogę przeboleć jeszcze jednego… Na tej posesji został cocker spaniel, którego zastałyśmy przywiązanego sznurkiem do zrobionej z dykty budy…. Nie mogłyśmy go zabrać, bo nie było podstaw – wyglądał dobrze, ale to co miał w misce nie rokuje… Ten dom nie rokuje...:placz: Dotychczas dotrzymują obietnicy, i pies przebywa w domu, ale nie odpuścimy jeśli ją złamią. Jeszcze raz publicznie chciałabym podziękować Emir za Jej poświęcenie i czułość wobec krzywdy zwierząt. Uwierzcie, takiej drugiej nie ma… My sami nie dalibyśmy rady. Emir :buzi: