Gdy Jamor przywiózł do mnie Liska, włożyliśmy go do kontererka. Był oszołomiony i bardzo przestraszony. Postawiłam konterenek na styropianie i przykryłam kocem aby miał ciepło. Zaglądałam do niego często, siedział cichutko jak trusia. Kiedy Jamor przywiózł Tinusię - tez bardzo wystraszoną, włożyliśmy ją do drugiego kontenerka i tak jak Liska okryłam ją aby miała ciepło. Kontenerki ustawiliśmy tak aby maluchy mogły się widzieć nawzajem. Gdy mąż Murki je zabierał nie wydały z siebie żadnego głosu, zresztą nie przekładaliśmy je do jego klatek, tylko pojechały w tych, w których siedziały, nie chcieliśmy aby jeszcze bardziej się stresowały.
Wierzę, że Jamor złapie Rudego !