Na szczęście tak, chociaż 4 miesiące leczył skomplikowane złamanie nogi( z przemieszczeniem kości), do tego inne mniejsze obrażenia. Rozbita solidnie głowa, liczne rany w tym szyte itp.
Został potrącony w połowie pasów. Głową wybił szybę w polonezie, leciał 12 metrów w powietrzu i upadł na jezdnię. But leżał 16 metrów od miejsca uderzenia uderzenia. Najbardziej w tym wszystkim boli mnie to, że kierowca nie zainteresował sie rannym. Ważne dla niego było to, że zajęli sie nim inni przechodnie i wezwali karetkę. Z resztą nie zadzwonił nawet do szpitala zapytać o stan zdrowia poszkodowanego. Nie dziw sie więc, że nienawidzę kierowców, chociaż zdaje sobie z tego sprawę, że nie mogę wszystkich wrzucać do jednego worka.
W efekcie, po wypadku ( wówczas 16 letni) chłopak bał sie przechodzić przez jezdnię i musieliśmy 8 miesięcy korzystać z porad psychologa. Na szczęście wszystko sie dobrze skończyło.