E, no luka1 ciebie dotyczyła pierwsza linijka. Nie bierz tak wszytskiego do siebie.
Sama gdyby nie hamulce mojego męża i reszty rodziny miałabym już psiarnię w mieszkaniu. Ale trzeba liczyć siły na zamiary, w przeciwnym razie padnę z nadmiaru obowiązków pomimo, że nie pracuję. Sama sie zastanawiam kiedy wyląduje w Zgierzu.
A tak na marginesie, może jest ktoś chętny na kotki? Co prawda dzikuski, ale urocze.
Gdybym miała dom i ogród.........
Kurde, znów sie rozmarzyłam.
Łodzkie zapomniane jazda do góry przypominać sie wszystkim