JUŻ JEZDEM- Nareszcie
Psotuniu, jak złośliwość rzeczy martwych to na dobre. Najpierw nawaliło dogo, a potem mój złośliwy komputerek. Ale byłam zła.
Odciąć mnie od kompa to tak jak pozbawić światła. Oczywiście zaraz powiadomiliśmy Darka, ale on wybierał się do nas jak sójka za morze. Ze złośliwości obmyślałam "mord" na nim,ale udało mu się ujść z życiem. No sama powiedz, czy Rafał musiał sie wyprowadzić tak daleko? Na nim mogłam chociaż polegać.
Na szczęście komputer działa, choć walnął mnie dziad po kieszeni, ale co tam..... Następnym razem jak nawali to ja walnę go młotkiem.
Psoniu, nie było mnie tu u ciebie, ani u żadnego psiaczka, ale myślami byłam na TM cały czas. Cieszę sie, ze nie byłaś sama, że odwiedzało cię tyle osób. DZIEKUJĘ KOCHANI.
W środę dostałam telefon, ze odszedł Zbyniu za TM. Psoniu oprowadź go tam najlepiej jak potrafisz.
Tyle pięknych słów popłynęło na twoim wątku podczas mojej nieobecności. Jak dobrze Psoniu należeć do tak wielkiej rodziny. Ale ty wiesz o tym tak samo dobrze jak my, bo wszyscy tam tworzycie tak wielką rodzinę. Was połączyło nowe miejsce, a nas ból i tęsknota.
Kocham cię tak samo mocno i tęsknie tak bardzo.
Psoniu, Roki i cała reszto TM, niech ten płomyczek zaprowadzi was do naszych snów.