-
Posts
28481 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by szajbus
-
Pierwsza rocznica odejścia Psoni za Tęczowy Most i 11 urodzinki[SIZE=2] " ...tylko psy potrafią być szczęśliwe tak po prostu, bezwstydnie. Nie mówimy żegnaj naszemu zmarłemu psu. Między nami brak miejsca na kłamstwo" PSOTUNIU, BYŁAŚ, JESTEŚ I NA ZAWSZE POZOSTANIESZ W NASZYCH SERCACH. NIC TEGO NIE ZMIENI. BARDZO CIĘ KOCHAMY MALEŃKA
-
Arlan gratuluje psinki. Jest super. Piszesz, że to nie jest przeznaczenie? Ja myśle , że coś w tym jednak jest. Szała bedziesz kochał zawsze, nic tego nie zmieni. W Szoku masz następcę swojego pupilka - nie zastepcę. Sam zobaczysz, nie minie kilka dni, a ten maluch tak złapie cię za serce, że cierpienie po stracie Szała stanie się do zniesienia. Życzę ci tego z całego serca. A Szok jest naprawde SUPER psiakiem i ciesze się ogromnie, że trafił na ciebie.
-
Witaj moje Kochanie! Wybacz Skarbeńko moja, ale nawet nie odwiedzałam przez ten czas żadnej stronki Tęczowych Mostów. Mam kierat w domu. Wiesz ile pracy mnie kosztuje opieka nad sparalizowaną mamą, a teraz doszedł mi Szymon w gipsie. Biegam od jednego pokoju do drugiego i tak mi płynie dzień za dniem. Ważne Słoneczko, że oboje dochodzą do siebie. Tyle tylko, ze czuję sie bardzo zmęczona, ale muszę wytrwać.Nie ma dnia, żebym nie myślała o Tobie. Nadal tęsknię i kocham cię jak zawsze- BARDZO MOCNO!!!!!!!! Śpij moja ukochana pieszczoszko. O mnie się nie martw- dam radę. Przyśnij mi się, proszę!!!!!!!!!!
-
Szał to dla Ciebie pieseczku. Biegaj szczęsliwy za Teczowym Mostem i baw się beztrosko z naszymi psinkami. Arlan, skąd my to znamy? Skąd znamy tą rozpacz, pustkę, kluche w gardle i niemoc. Wszyscy przez to przechodzimy. Psonia zmarła 10 lipca ubiegłego roku. Rozpacz, ból ,ogromna pustka i żywe wspomnienia- to co zostawiają po sobie. Będzie ci ciężko. Wylejesz jeszcze niejedną łzę. Będzie bolało długo, ale dzięki tej stronce poczujesz się bliżej niego. Wiesz co u nas złagodziło nieco ból po stracie Psoni? Adopcja biduni ze schroniska. Psonia nadal jest z nami. Żyje w nas, ale dzięki Balbince jest nam lżej. Trzymaj się!!! Jesteśmy z Tobą!
-
Witaj Skarbeńko! Wiem, wiem -10 czerwca minęło 11 miesięcy. Pamiętałam. Trudno zapomnieć- nie da się. Przykro mi, że nie napisałam do ciebie choć kilka słów. Nie byłam w stanie. 5 czerwca Szymona potracił samochód na pasach.Szedł na basen. Przechodził po pasach i w połowie rabnął go Polonez. Głową wybił szybę, upadł na maskę, zrobił 3 koziołki w powietrzu i upadł na jezdnię. Leżał w szpitalu. Jeździlismy do niego każdego dnia. Nawet nie wiesz jak krwawiło moje matyczyne serce i co przeżyłam. Jak by tego było mało 9 czerwca wywiozłam moja mamę do szpitala. Bałam sie czy to nie drugi udar. Traciła przytomność. Jak to mówią co niektórzy , nieszczęścia chodzą parami. Dziś oboje są już w domu. Szymon w gipsie, a mama wraca do sił. Wybacz Słoneczko, że nie pisałam. Jeszcze dziś nie mogę się pozbierać z tym wszystkim. Tak mi ciężko. Pamiętam o Tobie i pamietałam ,że 10 minęło 11 miesięcy. Nie byłam jednak w stanie cokolwiek napisać. Kocham cie maleńka.
-
Witaj Sakrbeńko! Wiem, wiem -10 czerwca minęło 11 miesięcy. Pamiętałam. Trudno zapomnieć- nie da się. Przykro mi, że nie napisałam do ciebie choć kilka słów. Nie byłam w stanie. 5 czerwca Szymona potracił samochód na pasach.Szedł na basen. Przechodził po pasach i w połowie rabnął go Polonez. Głową wybił szybę, upadł na maskę, zrobił 3 koziołki w powietrzu i upadł na jezdnię. Leżał w szpitalu. Jeździlismy do niego każdego dnia. Nawet nie wiesz jak krwawiło moje matyczyne serce i co przeżyłam. Jak by tego było mało 9 czerwca wywiozłam moja mamę do szpitala. Bałam sie czy to nie drugi udar. Traciła przytomność. Jak to mówią co niektórzy , nieszczęścia chodzą parami. Dziś oboje są już w domu. Szymon w gipsie, a mama wraca do sił. Wybacz Słoneczko, że nie pisałam. Jeszcze dziś nie mogę się pozbierać z tym wszystkim. Tak mi ciężko. Pamiętam o Tobie i pamietałam ,że 10 minęło 11 miesięcy. Nie byłam jednak w stanie cokolwiek napisać. Kocham cie maleńka.
-
dla ciebie Jaśmineczko kochana Biegaj sobie tam po pięknych wzgórzach za TM z naszymi psinkami. One się tobą zaopiekują Boże dlaczego tak serce ściska?
-
Wegunia-zyla cichutko i cichutko odeszla
szajbus replied to Tigraa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Wegunia ja także pamietam , o tobie jak i o innych psinkah, które się już grzeją w promieniach słońca za TM -
KRUSZYNKA dziś odeszła...:-( [*][*][*]
szajbus replied to AśkaK's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Pamiętam o tobie. Tak bardzo mi przypominasz Psonie, że myśląc o niej myśle o tobie. -
Tak mi przykro pieseczku, przeczytałam cały watek i płaczę. Chociaż u schyłku życia zaznałeś namiastki szczęścia i miłości.Będę o tobie pamiętała zawsze. Nie martw się moja Psonia również zaopiekuje się toba za TM, będzie twoim przewodnikiem. Już ją o to poprosiłam.
-
dla ciebie Rubinko Bardzo mi przykro, ze kolejny piesio musiał przejśc za TM. Wiemy jak cie boli, jak tesknisz, tutaj nie jestes sama. Wszyscy przexchodzimy wspólnie przez ten trudny okres w naszym życiu. Trzymaj sie cieplutko.
-
dla ciebie Reksio, biegaj sobie za TM spokojny, zdrowy i szczęśliwy z naszymi psinkami. Wszyscy wiemy jak się teraz czujesz, każdy z nas przechodził i przechodzi przez to do tej pory.Nigdy nie zapomnisz swojego przyjaciela. On nadal życje w tym sercu i twej pamięci. Jesteśmy z tobą. Trzymaj się.
-
Dla ciebie sunieczko Mam nadzieję, że biegasz sobie teraz zdrowiutka i szczęśliwa za TM i bawisz sie beztrosko z naszymi psinkami. To, że cie tak potraktowano, nie oznacza, że odeszłaś w zapomnienie. Każdy z nas będzie cię wspominał, każdy, kto przeczytał ten wątek. Mam nadzieję, że los odpłaci twemu panu (pani) z nawiązką. Katolicki kraj! Tak, tylko z nazwy i na pokaz, bo z katolicyzmu to mamy tyle co brudu za paznokciami. Matko, ale się wkurzyłam. Nie wiem co bym zrobiła jakbym dorwała takiego drania.
-
Haleczko, spoczywaj w pokoju[']
szajbus replied to bellatriks's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
dla Halusi Bardzo mi przykro, wiem jak ci ciężko, pamietaj jesteśmy z tobą. -
dla pani i jej suni Tak bardzo mi przykro,przeczytałam cały watek i ryczę jak bóbr. Dlaczego na świecie jest tyle tragedii. Sunia miała już ciepły i kochajacy ją domek i takie nieszczęście. Wkrótce przyszła kolej na jej panią. Tak bardzo chcę wierzyć, że po tamtej stronie spotkały się obie i są szczęśliwe. Wspólczuję wam bardzo!
-
Nasze kochane Słoneczko! Dziś minęło 10 miesięcy od Twojego odejścia. 10 lipca 2005 r. godz.13:00 - data, która wryła się boleśnie w nasze serca. Wiesz, nie wiem co ci mam napisać. Klucha stoi mi w gardle, łzy ciekną same po policzkach, czuję ogromną tęsknotę, niemoc i wściekłość zarazem. Taka mieszanka uczuciowa. Co ci mam napisać? Że chcę ciebie?- tak chcę. Chcę Cię tulić, dawać całuski, miziać, czuć Twój zapach, Twoj dotyk, śmiać się z Twoich psot i znów zadawć sobie pytanie dlaczego nazwałam Cię Psotką. Chcę ,żeby cofnął się czas. Nie wytarczają mi wspomnienia, zdjęcia, płyta poświęcona Tobie, tapeta na pulpicie- to wszystko za mało? O wiele za mało! Wiem, ze nie lubiłaś jak płaczę, i na pewno nie jesteś teraz ze mnie zadowolona. Ale to nie ja, to te łzy, one same płyną. Chcę je powstrzymać, ale one nie chcą. Nie przejmuj się. Kocham Cię tak mocno, że zniosę wszystko, żebyś tylko tam była szczęśliwa. Mamusi jest ciężko, ale sobie poradzi Skarbie. Dziś wsponinaliśmy jak nam załatwiłaś nowiutkie drzwi łazienkowe.Ciągle wspominając to wydarzenie zastanawiamy się, jak Ty to zrobiłaś. A byłaś tak dumna ze swej "roboty" , że zamiast się złościć, ze śmiechu pokładliśmy się na podłodze. Pamiętasz co mówiła wtedy nasza sąsiadka jak do nas weszła i zastała taką scenkę? "Rodzina wariatów, zamiast skarcić psa to oni ryją ze śmiechu". Ale to było śmieszne! Warto było stracić drzwi, żeby cię zobaczyć z taką miną. I miałaś rację,że to zrobiłaś. Należałaś do rodziny i powinniśmy zabrać Cię ze sobą na te poprawiny, a nie zostawiać samą w domu. Twoja zemsta była słodka!!! Hahaha, a biedne drzwi stały aż 3 dni na śmietniku i służyły za eksponat. Wszyscy lokatorzy mogli dzięki temu podziwiać Twoje dzieło. Ciekawa jestem czy tam... tez tak bardzo rozrabiasz i czy nie wpadłaś przez to, w jakieś kłopoty. Jak nam brakuje tych psot w Twoim wykonaniu. Oj! Miałaś do tego talent, miałaś. Byłaś tak pełna życia , a zgasłaś tak szybko. Nie dziw się więc, że tak tęsknimy. Kochamy cię Psotuniu.
-
To prawda, jest w nich wiele miejsca. Dlatego tak szybko pokochalismy Balbinkę. Nadeszła wiosna, a wraz z nią nowe sytuacje i kolejne lęki naszej suni. Czeka nas ciężka praca ,żeby tą psinkę w miarę łagodnie przeprowadzić przez życie. Dlatego też musimy jej poświęcać maksymalnie dużo czasu i uwagi. Patrząc na nią wstydzę się słowa CZŁOWIEK, bo nie kto inny jak człowiek zafundował jej taką psychikę. Lekarze wątpią czy ona kiedyś z tego wyjdzie, ale my jesteśmy dobrej myśli. Proszę o pomoc behawiorystów, psich psychologów, piszę do nich i piszę, prosząc o porady. Niestety moje listy pozostają bez odpowiedzi. Nic to, jakoś sobie poradzimy, bo cieszy nas każda zmiana w jej zachowaniu. Wierzymy głęboko, że nadejdzie taki dzień, że nie tylko nam ufnie spojrzy w oczy i przestanie się tak wszystkiego bać. Robi postepy, idzie to bardzo mozolnie, ale jakos idzie. Doszłam do wniosku, że miłością można wiele zdziałać. Z Psotunia nie było problemów wychowawczych , bo trafiła do nas jako szczeniaczek. Ot, taka maluśka istotka, też spisana na straty.Boże, jak mi jej brakuje, gdybym mogła cofnąć czas.......Nie, nie zrozum mnie źle, nigdy nie żałowaliśmy i nie żałujemy adopcji Balbinki. Wierzę ,że nawet gdyby Psonia żyła nadal,to i tak los by pchął Balbinkę w naszą stronę.
-
[img]http://zdjecia.image.w.interia.pl/swieca.gif[/img] Pieseczku biegaj sobie szczęśliwy za TM.
-
Witaj Psoniu! Właśnie dobiega końca długi weekend. Dziś jak co roku pod balkonem przechodził pochód. Grała orkiestra strażacka, a ty jej nie wtórowałaś. Żebyś wiedziała jak mi tego brakuje. Zawsze jak ich usłyszałaś, biegłaś pędem na balkon i merdając ogonkiem "śpiewałaś". Balbinka sie ich boi. Biedna psinka, tyle w życiu przeszła. Walczymy z jej lękami. Jest coraz lepiej. Ty nigdy nie musiałaś się niczego obawiać , a ona była tak strasznie bita. Kiedy ta psinka uwierzy,że nic juz jej nie grozi? W domu czuje się bezpieczna, ale nawet na bakonie wietrzy czasami jakieś zagrożenie. Dziś odkryliśmy coś,co was poniekąd łączy- strach przed muchami. Ty się ich bardzo bałaś, dlatego wszędzie były pozakładane moskiteiery. Balbisia na spacerach klapie mordką muchy aż huczy. Natomiast, gdy któraś wpadnie do mieszkania jest dramat. Podskakuje, ogląda sobie zadek czy jakaś na niej nie usiadła i chowa się. Panikuje ile wlezie. Jutro zakładamy moskitiery. Kolejna dziewuszka w domu, która boi sie much. Zastanawia mnie tylko , dlaczego nie boi sie ich na spacerach. Ty panikowałaś zawsze na ich widok.Mamy zagadkę. Czekam Psoniu na sen , w którym będe mogła pobyć choć troszeczkę z tobą. Tak bardzo tęsknię. Mamusia cię kocha zawsze i tak samo mocno. Pa, kochanie moje.
-
Wegunia-zyla cichutko i cichutko odeszla
szajbus replied to Tigraa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Były szczęśliwe. Ona to czuła i pokochała cię swoim maleńkim serduszkiem, które przez te 5 dni biło dla ciebie. Kiedy patrzę na zdjęcie tego kochanego maluszka płaczę. Bo jak nie płakac kiedy odchodzi za TM tak maleńka istotka? DziEki tobie poczuła ciepło ludzkiej dłoni, mogła spojrzeć w kochające ją oczy. Jestem pewna, że odchodziła szczęśliwa. Dla ciebie Słoneczko, niech ta świeczuszka pali się wiecznie, a twoje życie , tam za TM niech rozkwita jak ta różyczka -
Witak kochanie moje! Mam doła i to potwornego. Dziś Szymon zdawał test gimnazjalny ( pierwszą część). Złożył dokumenty do LO ( profil bielogiczno-chemiczny). Wrócił , spojrzał na twoje zdjatko i powiedział, że w przyszłości zostanie wetem. Powiedział, że gdyby był wetem na 100% uratowałby cię. Boli go nadal twoje odejście. A wydawałoby się, że już się z tym pogodził, bo tak mocno kocha Balbinkę. Powiedział, że po liceum będzie zdawał na weterynarię. "Mamuś Psonia odeszła , a mogłaby być z nami. Sama wiesz, że mogłoby tak być. Muszę tam iść żeby żadne storzenie nie musiało odchodzić za wczesnie. Bedę robił wszystko ,żeby tak właśnie było i to bez względu czy ma właściciela czy nie " A jednak! Jednak siedzi to w nim głeboko. Wsponina cię, owszem, ale nie wiedziałam, że tak głeboko ma zadrę- gdzieś w środku. Dziś wszystko mi sie wyswietliło przed oczami , cała twoja choroba, walka o ciebie. Wszystko wróciło łącznie z tym potwornym uczuciem niemocy. Kochamy cię Słoneczko.
-
[img]http://zdjecia.image.w.interia.pl/swieca.gif[/img][img]http://zdjecia.image.w.interia.pl/swieca.gif[/img][img]http://zdjecia.image.w.interia.pl/swieca.gif[/img] Dla wszystkicj zwierząt, które przekroczyły Tęczowy Most. Dla tych kochanych i niekochanych, dla tych opłakiwanych i zapomnianych, dla tych hodowwanych na pokarm i odzież - dla was wszystkich bez względu na gatunek. Bądźcie tam szczęśliwe, tam gdzie nie grozi wam już żadna choroba i głód i krzywda, tam gdzie nikt nie ma prawa decydowac o waszym życiu.
-
Dajmy Banankowi dom!!!- Już za TM
szajbus replied to Patikujek's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dla ciebie Bananku. Tam za Tęczowym Mostem masz zdrowiutką łapke, która nie boli. Biegaj swobodnie z naszymi psinkami, one się tobą zaopiekują. Strasznie mi przykro, że musiałeś odejść. W twoich oczkach było tyle życia..... -
Havana - Słońce moje za Tęczowym Mostem...
szajbus replied to Folen's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
dla twojej psinki, niech biega szczęśliwa , wolna od cierpienia za Tęczowym Mostem, niech bawi się z naszymi psinkami. Pięknie o niej piszesz. Moja Psonia odeszła 10 lipca. Był to piękny, słoneczny dzień, leżała w klinice, my bylismy przy niej. Nikt z nas nie przwidział, że to koniec. Najbardziej bolało to, że odeszła w swoje 10 urodziny, a w domu czekały na nią prezenty.Uwielbialiśmy robić jej niespodzianki. Nigdy ich nie zobaczyła, nie dotknęła. Nie zostawiła na nich swojego zapachu i śladu ząbków.Zostały zapakowane wraz z innymi jej rzeczami. Nie potrafię nie płakać,nie ma dnia bez łez i wspomnień o niej. Boże, jak to boli, jak strasznie boli.