Jump to content
Dogomania

szajbus

Members
  • Posts

    28481
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by szajbus

  1. Dziękuje Kati, to prawda była wspaniała. Psoniu kochana Dziś odsuwałam szafki kuchenne i znalazłam twoją sierść. Zebrałam ja delikatnie i wkleiłam do albumu. Nie mogę:placz::placz::placz: jak to boli!!!!!!!!! Nie mam pojęcia skąd ona sie tam wzięła, przecież wszystko było juz odsuwane.
  2. Podobnie było u mnie.Nagle nie miałam dla kogo gotować psiego papu, kogo wyprowadzac, kogo pomiziać, utulić, z kim się pobawic. Nie miał mnie kto spychac z łózka i robic w nocy na mojej głowie super fryzury. Nikt nie szczekał na dźwięk dzwonka, nie wybiegł na balkon pokłócic sie z innymi psami, obrażac na nas, okazywac zazdrości. podkradać słodyczy itp - wylicznaka bez konca. Łzy, niemoc, pustka, rozpacz- to trwało 2 miesiące. To mąż podjął decyzję o adopcji Balbinki. Ten trybik, znów znalazł się na swoim miejscu jednak tęsknota pozostała. Tęsknię, kocham, wspominam. Nic tego nie zmieni, nawet upływający czas. Jestem jednak szczęśliwa, bo pokochałam, pokochałam równie mocno ( choc inaczej) jej nastepczynię. Nasze kochane psiaki zawsze będą w naszych serduchach i w naszej pamięci, tak jak te z mojego dzieciństwa.
  3. Zawsze będziesz ją kochać. Jestesmy chore z tej wiecznej miłości, ale to jest piękne. Biegaj Tequila po tych zielonych łakach . Dzis sa urodzinki twojej panci, wiec zrób jej prezent. Niech to światełko wskaże ci drogę do jej snu.
  4. Przeczytałam cały wątek i historia Babulenki zwaliła mnie z nóg. Powiem tylko jedno. Nie mnie osądzać kogokolwiek, ale nie podoba mi się to. Sunia w stresie, w obcym miejscu, nie znająca mieszkania i przedmiotów szukała ciepła ludzkich dłoni, gdzie czuła sie bezpiecznie. Niestety, zapadł wyrok. Moim zdaniem zbyt wczesnie, Nie dano jej bowiem szans na rozpoznanie terenu i odzyskania poczucia bezpieczeństwa o zrobieniu jej kompletu badań nie wspominając. I znów była tak blisko.................. Maleńka biegaj wolna i szczęsliwa po soczystych łąkach za TM.
  5. Nikt z nas się na to nie godził. One jednak ,nie zwracając na nasze protesty pobiegł sobie do wiecznie zielonej krainy, gdzie nie ma chorób , bólu i cierpienia. My musimy nauczyć się z tym żyć. Z czasem znów trafi do ciebie merdający ogonek zapełniając tą ogromną pustkę i w domu i w sercu. Wiemy jak to boli i jak ci ciężko. Trzymaj się i pamiętaj, on jest tam szczęśliwy.
  6. On doskonale wiedział, że go bardzo kochasz. Psy to idealnie wyczuwają. Wiedział także, że nie zawsze możesz być przy nim i był z tym pogodzony. Podobnie dzieje się, jak właściciel psa idzie do pracy, wyjeżdża na jakis okres. Pies wiernie czeka i wie, że wróci. Podczas twojej nieobecności czuł się bezpiecznie pod opieką twoich rodziców, którzy robili wszystko żeby go ratować. Niesty przegrał walkę, podobnie jak nasze piesie. Teraz wygląda zza chmurek i jest mu smutno, że płaczesz. Łatwo powiedzieć prawda? Będzie bolało i jeszcze długo będziesz odliczała dni, tygodnie, miesiące, lata. Nadejdzie jednak taki dzień, że będzie troszke lżej, czego ci życzę z całego serca. Dla Nera
  7. Mam starą biblię gdzie w Ksiedze Rodzaju (Rodz. 1,30) jest napisane "I wszelkiemu zwierzowi ziemskiemu i wszystkiemu ptactwu niebieskiemu i wszelkiej rzeczy poruszającej sie na ziemi, w której jest DUSZA ŻYJĄCA;wszelka jerzyna ziela będzie ku pokarmowi; i stało sie tak." Biblia 1000 lecia jako przekłąd bibijny jest bardzo okrojona wzgledem wcześniejszych wydań. Dochodzą do tego różnice w języku tekstu żródłowego, na podstawie którego był wykonywany dany przekład. Na tej podstawie wzięły się między innymi różnice w interpretacji piekła. Hebrajskie słowo "szeol "dosłownie oznacza "otchłań", choć często zostaje tłumaczone jako "piekło", a otchłań wg.judaizmu oznacza coś zupełnie innego. Dlaczego o tym piszę? Ponieważ w Biblii1000 lecia słowa "dusza żyjąca" zastąpiono "pierwiastek życia". Na tej podstawie można wprowadzić pojecie wielkości duszy jako alternatywę dla raczej wątpliwego pierwiastka życia w tym wypadku. Oczywistym jest, że wg. Biblii człowiek został stworzony jako istota nadrzędna , a jego dusza jako stworzona na obraz i podobieństwo Boże jest obdarzona wieloma charakterystycznymi cechami ( siedlisko cech moralnych i świadomej więzi z Bogiem). Zwierzęta jednak jako twory Boskie również posiadają dusze, jednak mniejszą, bądź prostszą. Tak więc jak widzisz bardzo łatwo i kompromisowo można pogodzić kwestię występowania duszy u zwierząt. Możesz zapytać swojego znajomego od jakiego etapu ewolucji człowiek posiada duszę, skoro niegdyś był małpą, a więc zwierzęciem ( teoria Darwina). Oczywiście przyjmuję, że mamy do czynienia z człowiekiem, który wie, że kościół katolicki nie wyklucza teorią kreacjonizmu (stworzenia przez Boga) teorii ewolucji (przyjmując, że człowiek był tworzony przez Boga w kilku fazach). Oczywistym więc jest przyjęcie tezy, że skoro człowiek jako istota posiada duszę, to równiez inne istoty umiłowane i stworzone przez Boga ją posiadają. Nic co zostało storzone przez Boga nie może być unicestwione.
  8. Przeczytałam cały wątek. Cacuś miał szczęście. Był otoczony miłoscią i najlepszą opieką pod słońcem, jednym słowem był bardzo szczęśliwy. Teraz zdrowy i radosny biega sobie po soczystych łąkach z innymi psiakami i czasami z góry zerka na swoją pancię. Wiem, ze ci go brakuje. Każdemu z nas brakuje psa, który przekroczył granicę TM. Nie zamykaj się jednak na miłość. Kochasz, potrafisz kochać- to najpiękniejsza spuścizna po Cacusiu. Dla Cacusia
  9. Dla Kory - niech biega szczęśliwa za TM
  10. Ona wszystko pamięta. Dała ci znak, że jest zdrowa, ze jest jej dobrze,że odzyskała zdrowie i wigor. Wierzę,żę z nieba czuwa nad Tobą, bo ""Co to by było za niebo bez psa?" ś.p. ks. Jan Twardowski
  11. Jak tylko siegnę pamięcią zawsze w moim domu były psy ( a konkretnie sunie). Kiedy jedna odchodziła za TM , tatko przynosił drugą, żeby złagodzić dziecięcy ból po stracie pupila. Razem z rodzeństwem zajmowaliśmy się troskliwie nowym przybyszem nie zapominając o poprzedniczce. Pamiętam nasz ból, kiedy na miejcu pochówku naszych psinek wjechały buldożery przygotowujące teren pod blokowisko. Do dziś mam ten obraz przed oczami , a bardzo dawno przestałam być dzieckiem. Każda z tych suczek była inna, ale za to bardzo kochana. Po wielu latach, kiedy założyłam własną rodzinę los przygotował mi wspaniałą niespodziankę. Przez przypadek trafiła do nas Psotunia. Wyjątkowa kruszynka. Dlaczego? Była jakby zlepkiem wszystkich moich dotychczasowych suniek. Nasze życie zaczęlo się kręcicić wokól tej malutkiej istotki. Co tu mówić, okręciła sobie nas wokół psiego pazura. Wiele było wyrzeczeń dla dobra psa ale nie były one dla nas czymś szczególnym, w końcu robiliśmy to dla członka rodziny. Nasze szczęście trwało 10 wspaniałych lat. W życiu bym nie pomyślała, że stracę moje oczko w głowie. Po jej odejściu zastanawiałam się dlaczego mnie to tak bardzo boli, dlaczego nie potrafię sobie poradzić z ta pustką, z tą niemocą . Jakby nie było Psotka, nie jest moim pierwszym psem, który odszedł za TM. A jednak- była. Poprzednie sunie były wspólne- rodziców, rodzeństwa, moje- jednym słowem całej rodziny. Psotka tylko moja. Mało tego, kiedyś chodziłam do szkoły,później pracowałam. Gdy trafiła do nas Postusia mogłam cały swój czas poświęcać dziecku i jej. Gdy patrzyłam a nią widziałam "moje" Łajki, Psotki, Dianki i Żabusię- sunie z mojego życia. Dziś zwracając sie do niej na stronach TM zwracam sie do nich wszystkich. Oczami wyobraźni widzę je wszystkie tam za TM i wierzę, że kiedy odbedę tu swoją podróż do końca , one wszystkie wybiegną mi na spotkanie. Każdą z nich kochałam mocno, ale inaczej i tak jest z Balbinką. Adoptowaliśmy ja 2 miesiące po odejściu Psoni. To wspaniała suczka i nie zdarzyło mi sie porównać jej do mojego Skarbeńka. Jest inna, ale równie mocno kochana. Wiem jedno, dzięki moim rodzicom wszyscy kochamy psy. Każde z nas ( rodzeństwa) jest zapalonym psiarzem i nie wyobraża sobie życia bez wilgotnego noska, merdającego ogonka i zapachu psich łap. Dzięki nim każde z nas przekazuje miłość i szacunek do zwierząt i wszystkiego co żyje kolejnym pokoleniom i to jest najpiękniejsze. Żadne psie życie nie zostało zmarnowane, bo zasiało pokłady niesamowitej miłości w najmłodszych członkach naszych rodzin. Każdy z nas myśli, że jego pies był wyjatkowy- I BYŁ. Uważam jednak, że trafił do naszych domów, serc równie po to, żeby torowac drogę innym swoim braciom i siostrom. To one uczą nas bezgranicznie kochać nie żadając nic w zamian. Dziś myślę, że Psonia pokierowała Balbinke w naszą stronę. Wiedziała , że to biedactwo po takich przejściach zasługuje na miłość i dostatnie życie. I tak jest. Dziękuje Psoniu.
  12. Jęzorku bądź szczęśliwy za TM
  13. Przeczytaj '' Decyzja o uśpieniu jest bardzo trudna. Oczywiście, nie ma takiej potrzeby, jeśli pies nie cierpi (pamiętajmy jednak, że cierpieć a okazywać cierpienie to dwie różne rzeczy). Podstawową wskazówką jest jego samopoczucie. Jeśli pies nadal próbuje aktywnie uczestniczyć w ,,życiu rodzinnym" wystarczy mu staranna opieka i drobne udogodnienia, typu dodatkowy stopień przy ulubionym fotelu. Jeśli natomiast zaczyna odizolowywać się od otoczenia, zaszywa się na swym legowisku, przestaje reagować na obcych czy zaproszenie na spacer jest to już sygnał, że musimy ponownie odwiedzić weterynarza a dla naszego towarzysza będzie to prawdopodobnie ostatnia wizyta. Zaczynamy rozpaczliwie szukać wymówek, żeby jej uniknąć. Dręczą wyrzuty sumienia i poczucie winy, bo to niemal jak zdrada i morderstwo za jednym zamachem. Dochodzi do tego strach, że pies przeczuje własną śmierć i co sobie o nas pomyśli w ostatnich chwilach życia. Przypominają się zasłyszane opowieści, jak to psy wyły i próbowały uciekać od weterynarza i jak strasznie cierpiały przy uśmiercaniu. Dla niektórych usypianie psów jest równoznaczne z eutanazją ludzi i widzą tu dylemat natury moralnej. Ale najgorsza jest myśl: ,,Przecież będę musiał przy tym być! Ja tego nie zniosę! Nie mogę patrzeć, jak on umiera!� O ile nie ma możliwości, żeby pomóc właścicielowi psa, właściciel może pomóc swemu psu. Pierwsza rzecz, to pozbycie się poczucia winy. Nie usypiamy psa dla naszego widzimisię; robimy to wtedy, gdy pies cierpi i nie ma innej możliwości, żeby oszczędzić mu dalszego bólu. Odpowiedzialność za zwierzę nakłada na opiekuna konieczność podejmowania nieraz trudnych decyzji ale jest to regulowane przepisami prawnymi, a te stanowią jasno, że gdy stan zwierzęcia nie rokuje nadziei na poprawę, właściciel ma obowiązek podjąć wszelkie działania zmierzające do skrócenia jego cierpień. Pies nie przeczuwa własnej śmierci, on tylko rozpoznaje nasz lęk i frustrację i na te uczucia reaguje. Jeżeli wiemy, że nasza decyzja jest słuszna, pies również nie okaże strachu. Sam zabieg - przeprowadzony z odpowiedniš ilością środka usypiającego - nie jest bolesny i pies zasypia spokojnie z łbem na kolanach właściciela, który dopiero po dłuższej chwili orientuje się, że jego czworonożny przyjaciel biega już po Ostatniej Łšce. Śmierć kończy cierpienia psa ale dla jego właściciela rozpoczyna się długi i bolesny proces akceptacji straty i powrotu do normalnego życia. Nie ma różnicy, czy pożegnaliśmy bliskiego człowieka czy zwierzę . Żal jest ten sam i tylko jego nasilenie zależy od siły wytworzonych między nami więzi. Wiele osób wstydzi się przyznać, że większym wstrząsem była dla nich śmierć domowego ulubieńca niż kochanego, ale rzadko widywanego krewnego. Tymczasem jest to reakcja jak najbardziej naturalna jeśli nie mamy kogo na co dzień, jego odejście nie burzy porządku naszego świata.'' Biegaj piękna psinko po soczystych łąkach za TM
  14. I w święta myślami będziemy blisko nich, a kto wie? Może zrobią nam prezent gwiazkowy i nam się przyśnią???? To byłoby takie piękne!
  15. Już ci pisałam dlaczego rozpacz po utracie psa jest tak szczególna. Nie ma tu znaczenia wiek, płeć itp. Jestem starsza od ciebie 13 lat i też cierpię, ale wiem jedno. Mamy w sobie ogromny potencjał miłości dla psów i starczy jej dla Nera, dla następscy i jeszcze dla wielu innych merdających ogonków. Kto nas nauczył tej miłości? PIES Dlatego nie martw się pokochasz kolejnego psiaka. Twoje życie ulegnie zmianie, dom nie będzie już tak pusty a Nero już na zawsze zostanie z Tobą. Pozdrawiam
  16. Kati , swiatełko dla twoich psinek.
  17. Przypilnowała Psoniu kochana, bardzo ci dziekuję. Z Balbisią już wszystko dobrze. Baliśmy się o nią niemiłosiernie ale na szczęście to była lekka infekcja. Dziekuję Skarbeńko za opiekę nad potworkiem. Już rozrabia i nawet dziabnęła mnie podczas zabawy w nochala. Kocham Cię Serdeńko.
  18. Małpiszonku najdroższy, Balbinka zachorowała. Ma gorączkę i żadnych innych obajwów poza jednym oprócz temperatury. Liże wszystko -pościel, kocyki, siebie. Ciągle się oblizuje. Wezwałam weta , podejrzewa infekcję, ale na wszelki wypadek dał jej osłonowo antybiotyk. Bidunia boi sie zastrzyków, ale nie ma rady, mus to mus. Kochanie moje , czuwaj nad swoją siostrzyczką i spraw aby nic jej się nie stało. PROSZĘ. Jutro znów wet znów ma zajrzeć do naszego potworka. Żebyś ty wiedziała jaka ona milcząca. Nawet nie ma siły pyskować. Jak mnie znasz, to mam nockę z głowy, będę przy niej czuwać, żeby w razie czego reagować. Mamusia Cię kocha Skarbeńko, ale Babisię także i prosze cię o wsparcie dla tego diabełka.
  19. Dla Bona Biegaj pieseczku po soczystych łąkach za TM Wiemy jak ci ciężko, ale pamietaj, ona nadl jest z Tobą w twoim serduchu i twojej pamieci i tak juz zostanie na zawsze. Odeszło jego schorowane ciałko, ale zza chmurek spogląda na Ciebie i gdyby mógł zapewne by ci powiedział, ze tam odzyskał młodość, zdrowie i jest szczęśliwy. Kiedyś wybiegnie ci na spotkanie. Trzymaj się.
  20. Dla Nera Biegaj psinko po soczystych łakach za TM i bądż szczęśliwy. To prawda, nigdy nie byłbyś przygotowany na moment odejścia swojego pupilka. Nawet gdyby był stary, schorowany też miałbyś nadzieję, że los ofiaruje wam jeszcze tydzien, miesiąc , rok, dwa. Z upływem czasu myślałbyś , że jesteś przygotowany na odejście, ale tak naprawde gdy nadchodzi ten moment zawsze zadajemy sobie masę pytań, a każde zaczyna sie od słowa DLACZEGO. Pies jest naszym najwierniejszym przyjacielem, naszym powiernikiem, pocieszycielem. Nie zdradzi, nie zrobi plotek, nie zazdrości itp. On wymaga tylko jednego MIŁOŚCI. Gdy mu to ofiarujesz, jest oddany całym sobą do samego końca. Dlatego tak bardzo rozpaczamy po utracie psa. Po utracie tego czystego i bezwarunkowego uczucia. Rozumiemy twoja ropacz, tą otaczającą cię pustkę i niemoc.Wszyscy tu staramy się pocieszyć wzajemnie, bo wiemy jak ciężko jest sie uporać z tym bólem. Nie wie tego tylko ten, kto nie miał PSA. Trzymaj się. .
  21. No kochana, skad ja to znam???? Zaraz po adopcji Balbiny nie raz, nie dwa zaliczałam glebę. Nie powiem jak wtedy wyglądałam i jak niektórzy przechodnie reagowali. Czasmi było się z czego śmiać. Taki mały kurdupelek a szedł na smyczy jak przecinak. Panienka jeszcze miała zdziwiona minę, że ja leżę a ona stoi. Przy niej moja kondycja wysiada. Uprzedzę cię jednak za wczasu. Często adoptowane psy mają tendencje do ucieczek i bądź czujna. Przez Balbisi lęk o mały włos bysmy jej nie stacili. Mała jest naprawdę urocza. Oj , coś mi mówi moje drugie JA, że nie bedziecie się obie nudziły.
  22. Tego mozesz być pewna, ale jak to jest napisane w pewnym wierszu " najpierw musisz dokończyć swoją podróż" - tu na tej planecie. A potem....... one nam wyjdą na spotkanie i radości nie będzie końca.
  23. Zdrojka nie rób sobie wyrzutów. Nie mogłas przwidzieć, że on wybierze moment odejścia, kiedy ciebie nie będzie. Moze tak własnie chciał? Moze chciał ci zaoszczędzic tego widoku? Najwazniejsze, ze go kochasz, ze nosisz go w sowim sercu i swojej pamięci.
  24. Dla Kudłaczka Zaczynam wierzyć w złośliwość losu. Nie mogę piesku pojąc dlaczego tak sie dzieje. Nie mogę.
×
×
  • Create New...