Sota, czuję podobnie. Tęsknię, ale jestem szczęśliwa, że mamy naszą kochaną dziamotkę.
20 lutego dowiedziałam się o Neli. Zagryzionej małej suni w schronisku. Poryczałam się i pobiegłam przytulić Balbinkę. Tuliłam płakałam i byłam wdzięczna losowi, że chociaż ją udało się ocalić od takiego końca.
I choć przypadek Nelusi zapadł mi głęboko w serce, patrzę z radością na to nasze maleństwo i mówię sama do siebie "Psoniu, dobra robota. Wiedziałaś co robisz, nawet pokierowałaś do nas sunie, która nie linieje. Pamiętałaś, że Szymkowi wyszedł dodatni test"