Zurdo
Ja postąpiłam tak samo. Psotka została oddana do kremacji. Nie zawiozłam jej osobiscie, ale wiem gdzie ją skremowano. To był 10 lipiec. Ziemia nie była skuta lodem i co z tego? Pisałam ci, że nie mam działki, nie mam ogrodu. Mieszkam w betonowej części miasta. Nie miałam miejsca na jej pochówek. Koleżanka pochowała swoja sunię w lesie. Pojechała na jej mogiłkę. Zaoszczędzę ci opisu, co z jej ciałkiem zrobiły lisy.
Nie chciałam, żeby spotkało to Psonię. Moja decyzja o kremacji była słuszna. Ciałko tego kochanego psiaka zostało spalone. Nie jedzą ja robale, nie wykopują lisy, nikt z ciekawości nie rozgrzebywał świeżo wykopanej ziemii.
Zrobiłam to w moim mniemaniu własnie z szacunku do ciałka, które tak kochałam i o które tak bardzo dbałam, ciałka, które mi było bliskie.
Co jest złego w kremacji? Dlaczego coraz więcej ludzkich ciał jest spalanych?
Sposób?
Moja teściowa była w spalarni osobiście. Zawiozła tam ciałko Mikuni, której nie miała gdzie pochować ( mróz -25 stopni) Kazali zdjąć suni obrożę, zabrać kocyk. Ciałko Miki było włożone do drewnianej paletki i położone obok innych przywiezionych z lecznic czekających na kremację. Nie były wrzucane do pieca ze śmieciami i łopatami jak barwnie opowiadają o tym niektórzy mówiąc "utylizacja odpadów" Dlaczego nie oddają prochów? Jest to grupowa kremacja, razem z innymi zwierzętami.
Nie zadręczaj się.