Jump to content
Dogomania

szajbus

Members
  • Posts

    28481
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by szajbus

  1. Psonia.......ona była tylko nieszczęśliwa jak zwietrzyła, że ktoś w ręku trzyma aparat fotograficzny, Poza tym była chodzącą kupką szczęścia. Najbardziej była zadowolona z siebie samej. Dzień bez psot był dniem straconym - to była jej dewiza na życie. Była psiakiem totalnie nieprzewidywalnym w psikusach jakie nam gotowała.Skąd jej się to brało? Nikt nie wie. Taka była od szczeniaczka aż do samego końca. Może odziedziczyła to w genach? A, że wszystko miała wybaczane i nigdy nie ponosiła za nic kary to pozwalała sobie dosłownie na wszystko. Była przy tym niesamowita gadułą. Pyskowała jak przekupka. Na swoim kocie miała masę zniszczeń. Balbinka..... totalnie wypłoszona kupka nieszczęścia, nad którą trzeba było ciężko pracować.Patrzenie na tego psiaka wręcz bolało i wyzwalało w nas nienawiść - tak nienawiść do człowieka, ludzi, którzy ją skrzywdzili. Byla psiakiem szczególnej troski. Minęło trochę czasu zanim się przed nami zupełnie otworzyła. Co prawda po kilku dniach po adopcji zdarzało jej się rozrabiać, wtedy czasem mi przypominała Psonię ale błyskawicznie sama przywoływała się do porządku. Była słodką cwaniaczką i awanturnicą ale na spacerach i na balkonie. Tak naprawdę rozbrykała się dopiero po adopcji Zuzi, kiedy obie zaczęły demolować mieszkanie i szły w tzw tany.W sumie nie miała na swoim osobistym koncie żadnych zniszczeń.
  2. Nasze kochane maluszki Balbinko to już 8 tygodni
  3. U nas jest podobnie. Tych, które znała Psonia w ogóle już nie ma i ubywa znajomych Balbinki.
  4. Dokładnie tak i pewnie dlatego ta stała trasa była dla niej tak ważna. :) Potem już było wszystko jedno.
  5. Zuzi było i jest wszystko jedno gdzie idzie byle ze swoim stadem. Babinka najpierw musiała "zaliczyć" swoje ulubione miejsca a potem szła gdzie my chcieliśmy. Wszystko dokładnie obwąchiwała i podsikiwała choćby kropeleczką moczu. Mięliśmy ubaw , bo mówiliśmy, że Balbisia jakimś psiakom wysyła e-maile i biegnie sprawdzić czy jest odpowiedź. Potem mogła zmienić trasę bez problemu. Zuzia pod tym względem była inna i jest inna ale...była wierna Balbince do samego końca. Kiedy Balbince na spacerze coś nie przypasowało i chciała wracać do domu (a fobii jej nie brakowało) Zuzia też przerywała spacer. Balbinka nie szła - ona też nie i koniec.Balbince z kolei było wszystko jedno czy Zuzka idzie na spacer razem z nią czy nie. Dlatego po odejściu Balbinki Zuzia nie mogła odnaleźć się i w domu i na spacerach.
  6. Norciu, Saruśka
  7. Smutne faktycznie. Tym bardziej, ze Zuzi wszystko jedno gdzie chodzi. Balbinka uwielbiała tamto miejsce. Moje kochane królewny kocham i tęsknię za Wami
  8. Pisząc " Czy ta chęć aby z nami była jak najdłużej nie była egoistyczna? " miałam na myśli jej cierpienie. Chciałam, żeby była jak najdłużej. Choć nie było dla niej żadnego ratunku liczyliśmy na to, że los nam podaruje choć kilka miesięcy, żeby się sobą jeszcze nacieszyć. Dlatego nie zdecydowaliśmy się od razu na eutanazję i podjęliśmy decyzje o leczeniu paliatywnym. Lekarze nas uprzedzali, że nadejdzie taki dzień, że będziemy musieli podjąć ostateczną decyzję, żeby jej ulżyć w cierpieniu, bo będzie cierpiała i to bardzo. Ja wówczas powiedziałam, że nie dam rady, że chce aby była z nami do końca, żeby sama odeszła. Czy tak by było, czy dałabym radę? Czy to było właściwe podejście, czy mój egoizm? Po rozmowie z wetami i odejściu Balbisi zadaję sobie pytanie czy tak myśląc nie byłam egoistką. Pisząc to miałam na myśli tylko siebie, nikogo innego. Bo czy sprawiałoby mi faktycznie radość patrzenie jak ona się męczy, jak się dusi, jak mdleje, jak nie może jeść, pić, chodzić, leżeć a nawet spać bo duszności jej na to nie pozwalają. Jak boli ja serduszko naciskane przez guza. Czy sprawiałoby mi przyjemność patrzenie na zbierającą się wodę w jej płucach a potem w brzuchu, która by powodowała niemiłosierny ból naciskając na unerwienie. Gdyby guz się nie rozpadł tak by wyglądała jej choroba. Byłaby owszem, ale czy o takie chwile mi chodziło? Mnie by by nie bolało fizycznie, mnie by nie dusiło, nie zalewało - tylko ją. Ja tylko bym chciała, żeby była ze mną jak najdłużej. To są moje odczucia na dzień dzisiejszy i dotyczą tylko i wyłącznie mnie. Nikogo nie oceniam, nawet nie próbuję. Też odliczałam godziny, dni, tygodnie, teraz odliczam miesiące. Czas mija , nawet dość szybko, ale miłości tęsknota nie zna czasu.
  9. Czas sobie mija a tęsknota coraz większa - 7 tygodni Balbisiu nie pisałam Ci, że 2 dni po Twoim odejściu sparcelowali ogród, na który uwielbiałaś chodzić, na którym biegałaś na lince. Wycieli ten ogromny orzech, pod którym zawsze siedziałaś i się chłodziłaś podczas upałów. To było Twoje ukochane miejsce. Wycieli wszystkie owocowe drzewa, które wiosną wyglądały jak jeden kwiecisty gaj. Sparcelowano też pół tej drugiej części ogrodu, na którym był ogromny dywan czerwonych tulipanów. Mój Janusz kiedy na to patrzy powtarza "umarła Balbisia i umarł jej ogród". Teraz w tym miejscu jest jeden wielki plac budowy. Podobno powstanie Pepco. Szymon w piątek wziął ostatni zastrzyk. Minął rok odkąd zaczął leczenie. Skutki uboczne coraz bardziej dają mu się we znaki. We wtorek dowiemy się czy ma już zakończyć całe leczenie, czy musi wybrać tabletki do końca opakowania. Wiremia jest zerowa i to jest najważniejsze. Nie będziemy już musieli czuwać z Januszem w noce z piątku na sobotę. Kocham Was moje psie córcie
  10. Współczuję z całego serca. Balbinka tez odeszła w momencie, kiedy się najmniej tego spodziewaliśmy. Z wywiadu jaki przeprowadziłam z wetami dowidziałam sie, zę na 99.9% rozpadł się guz. Podłe raczysko!
  11. Oj za krótko żyją. Psoni datę urodzin udało nam się poznać. Zuzi datę znamy dokładnie. Balbinki jednak nie znamy. Określenie wieku przez wetów to trochę za mało. Dlatego też przyjęliśmy , że dla nas będzie to dzień adopcji czyli 1 września a nie 03,03 jak ma w książeczce.
  12. Kocham i pamiętam
×
×
  • Create New...