-
Posts
28481 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by szajbus
-
-
-
Norasku
-
Bo to jest niesprawiedliwe, ale z drugiej strony stres karmi tego dziada raka. Ciężkie przeżycia psiaka odbijają się potem na jego dalszym życiu. Kiedy w końcu człowiek debil, który znęca się nad nim, wywala jak śmiecia to zrozumie? Obawiam się, że nigdy.
-
Było bardzo ciężko. Widac było u niej potworny stres łącznie z tym, że się trzęsła jakby było jej zimno. Balbinka w sumie uczyła Zuzi być psem, była dla Zuzi guru. Baliśmy się o jej serducho, ale na szczęście doszła do siebie. Ma jaszcze momenty potwornego smutku, obwąchuje mieszkanie i jej szuka. Obwąchuje ulubioną Balbinki kanapę itd., ale wtedy wkraczamy i zabawą odwracamy jej uwagę. Nie zostawiamy jej ani na chwilę samej w domu. Ona nigdy nie była sama i się po prostu boi. Niedawno byliśmy na szczepieniu u weta, dokładnie obejrzał Zuzię i jak na razie jest ok. i oby tak było.
-
Podobnie jest u nas. Każdy spacer tą samą trasą..... jeszcze nie tak dawno z dwiema mordkami. Przez jakieś 2 tygodnie Zuzia cały czas oglądała się za siebie jakby szukała Balbisi. Potem szła i węszyła, tak jakby czuła jej zapach. Teraz jest lepiej jednak balkon nie jest już taką atrakcją. Pomyśleć, że nie tak dawno obie go okupowały. Smutne to wszystko.
-
Nie ma dobrej decyzji, więc niczego sobie nie wyrzucaj. Jednym operacja ratuje życie, drugim skraca, jednym chemia pomaga, innych zabija. Napatrzyłam się na to i mam swoje zdanie. Pacjent chory na raka bez względu na to, do jakiego gatunku się zalicza dostaje wyrok. Nie oszukujmy się, taka jest prawda. Podejmujemy walkę, po skutecznym leczeniu dostajemy odroczenie od wykonania wyroku. Problem polega na tym, że nikt nie wie na jak długo. Ja żyje z takim wyrokiem i jestem tego całkowicie świadoma. Nigdy nie mówię "jestem zdrowa" , bo tak nie jest. Nawet lekarze nie używają tego terminu tylko "remisja raka". I tak tą remisję liczy się u nas co 5 lat. Nikt nie weźmie mojej krwi, ani moich organów do przeszczepu. Ten sukinsyn może nadal czaić się znów w uśpieniu i czekać aby przy sprzyjających warunkach przystąpić do kolejnego ataku. Onkologia ludzka poszła do przodu a i tak nie ma rwania dupy w leczeniu. Zwiększają się statystyki 5, 10, 15 letnich przeżyć. Onkologia weterynaryjna jest w powijakach. Balbinki choroba spadła na nas jak grom z jasnego nieba. Wiedziałam jak wygląda leczenie raka a nic nie można było u niej zastosować i tu była dla nas największa tragedia. Mimo to, liczyliśmy, że będzie z nami jeszcze kilka miesięcy. Po 6 tygodniach, choć nadal serce mi krwawi , nie ma dnia ,żebym nie wylewała łez zadaję sobie pytanie: jak by wyglądało jej życie? Jej stan by się sukcesywnie nie polepszał, ale pogarszał. Czy ta chęć aby z nami była jak najdłużej nie była egoistyczna?
-
6 tygodni Liczę na co, że będzie lżej? Nie będzie. Już nic nie będzie takie jak było. Nawet mi się nie przyśniła ta kochana mordka. Strasznie mi smutno.
-
Łódź- Baranek miał cudowny dom. Już za TM
szajbus replied to szajbus's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
-
-
-
-
-
Piękny majowy dzień, szkoda, ze nie jest tak pięknie w sercu. Kocham Was moje skarbeńki. Jesteście nadal z nami w naszych sercach i naszej pamięci.
-
Moje kochane pycholki kiedy będzie mi lżej? 5 tygodni.
-
Przeprowadziłam wiele rozmów z wetem zadając masę pytań. Nadal wiem, że nic nie wiem. Powiedział mi tylko, że nawet gdybyśmy jakimś cudem wcześniej zlokalizowali raka u Balbini, to i tak nic nie można by było zrobić ze względu na położenie. Powiem ci tak. Sama chodziłam z rakiem nie mając pojęcia, że jestem ciężko chora.Czułam, że coś jest nie tak, ale... nie przypuszczałam jak bardzo. Chodziłam po lekarzach, zwalano winę na klimakterium, na kręgosłup na stres. Miałam caly kalejdoskop przyczyn gorszego samopoczucia. Wszystkie badania miałam książkowe aż nagle wyczułam guza. Potem wszystko się potoczyło lawinowo. Diagnostyka, biopsja , operacja itd. Powiem ci więcej. Przed tym jak znalazłam sobie guza miałam robione USG i lekarz niczego nie zauważył. Skurwiel był dobrze zamaskowany. Nie ma więc sensu zadawać sobie pytań czy gdybyś zrobiła wcześniej jakieś badania to byłoby inaczej. Z doświadczenia wiem, że niekoniecznie. To samo powiedział nasz wet, że nawet miesiąc wcześniej moglibyśmy na RTG nie zauważyć u Balbisi raka. Nadchodzi taki dzień, że sukinsyn dostaje paliwo i wpieprza nas od środka. Nie ma zna znaczenia jakie zwierzę, bo człek też nim jest. To podstępna bestia, na którą tak naprawdę nie ma skutecznego leczenia. Dopóki nie poznają prawdziwej przyczyny powstania raka , dopóty nie znajdą skutecznego leku. Zanim się to stanie ten skurwiel będzie zbierał żniwo. I jeszcze jedno - wiekiem psiaki stają się mniej ruchliwe i więcej śpią. To nie był typowy objaw.
-
Kocham Was moje słodkie maluszki. Kocham, płaczę i tęsknię.
-
Mam nadzieje, że i u mnie tak będzie. Za wszelką cenę chcę ją zapamiętać radosną i szczęśliwą.