Jump to content
Dogomania

szajbus

Members
  • Posts

    28481
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by szajbus

  1. No ja też, ale skąd... Nie padało, nic nie podlewaliśmy, nie widzieliśmy jej gołym okiem. Dopiero na zdjęciu. Chciałabym aby to był znak, że jest jej dobrze, że jest szczęśliwa, bo dla mnie tęcza jest symbolem TM.
  2. Wierzycie w symbolikę? Dziś pojechaliśmy na Balbinki mogiłkę. Pogoda dopisała, świeciło piękne słoneczko, ani jednej chmurki na niebie.Chcieliśmy zmienić baterię w zniczu, zasadzić jej na początek kilka sadzonek niezapominajek i fiołków, Nie wiemy jaki to rodzaj gleby i co się przyjmie więc zaczynamy delikatnie, na wyczucie. Balbinka leży przy bzie, który już puszcza listki, w pobliżu kwitną drzewa. Jest pięknie, zielono, słychać ćwierkanie ptaszków. Pogadałam sobie z moją psią córcią, wypłakałam się za wszystkie czasy. Nikt mnie nie widział ani nie słyszał. Poprosiłam męża, żeby zrobił kilka fotek miejsca gdzie leży i okolic. Właśnie wróciliśmy do domu. oglądamy zdjęcia i co widzę? Nad miejscem gdzie leży widać maleńką tęczę. Skąd się tam wzięła? Zobaczcie sami. Czy dała mi znak?
  3. Dziś mija miesiąc. Łez trochę mniej ale ból ten sam i z doświadczenia z Psonią wiem, że tak już zostanie. Balbinkę adoptowaliśmy niespełna 2 miesiące po odejściu Psoni. Nie była antidotum na ból po jej stracie, ale pozwoliła zapełnić tą cholerną pustkę, z którą nie dało się żyć. Bałam się, bałam się, że nie będę w stanie pokochać tego wypłoszonego, skatowanego psiaka tak mocno jak Psonię. Litość, opieka, troska, bezpieczeństwo tak, ale miłość? Wydawało mi się to prawie niemożliwe. Myliłam się i to bardzo. Kiedy przyszła wielka miłość? Pojęcia nie mam. Kogo bardziej kocham? Gdyby ktoś mi zadał takie pytanie wyśmiałabym go. To dzięki Balbince zrozumiałam to, o czym pisały mi dziewczyny na dogo po odejściu Psoni, że serce ma wiele pokoi na uczucia i jest bez znaczenia ile mamy zwierząt. Każde zwierzątko ma w nim swój własny pokój, do którego nikt inny nie ma wstępu. Dlatego tak często o tym piszę. To fakt, z którego nie zdają sobie sprawy osoby, które ogarnęła żałoba po odejściu ukochanego przyjaciela. Boją się przygarnąć kolejnego i poczucia zdrady tego, który odszedł. To przesłanie, które należy powielać. Każde zwierzątko kochamy tak samo mocno. Nie ma miłości mniejszej czy większej. Nie czułam, że zdradziłam Psonię otaczając uczuciem Balbinkę czy potem Zuzię, a przyznam, że tego się obawiałam najbardziej. Ani Balbinka, ani Zuzia nie wpłynęły na uczucia jakimi darzyłam i darzę nadal Psonię. Do czego to można porównać? Do matki.... która ma kilkoro dzieci, ale każde kocha równie mocno. Dziś mam dwie córcie za TM , jedną przy sobie i kocham wszystkie trzy całym swoim sercem. Miałam wrażenie, że to Psonia zza TM pchnęła w nasze objęcia Balbinkę i Zuzię. Znała nas, nasze podejście, naszego bzika na punkcie zwierząt i nie chciała, aby to co nam przekazała się zmarnowało. Nauczyła nas przede wszystkim cierpliwości swoimi codziennymi psotami. Gdy ktoś nam mówi "te wasze suczki miały szczęście, że trafiły do Was" śmieje się, bo jest odwrotnie. To my mieliśmy wielkie szczęście, że do nas trafiły. Teraz proszę moje dwa psie Aniołeczki, żeby opiekowały się Zuzią, jej serduszkiem i nami. Kocham Was moje psie córcie i nadal liżę swoje rany.
  4. One są razem z Tobą cały czas i tak będzie zawsze. Każda z nich ma swój własny pokoik w Twoim sercu, do którego nikt nie ma wstępu. One są właśnie w Twoim sercu i Twojej pamięci i nic tego nie zmieni. Pustka, która boli.... tak zatytułowałam wątek mojej Psoni, która była wyjątkowym psiakiem . Cztery tygodnie temu dołączyła do niej Balbinka, która odeszła na raka. Dobrze znam ten ból, tą tęsknotę. Sama przechodzę to samo. Kiedy onkologia wet.pójdzie do przodu? Oto jest pytanie. Kajunia nie chodziła, bo prawdopodobnie miała przerzuty do kości. Rozwijają się wolniej ale nie można ich powstrzymać. Rak sutka często przerzuca się do płuc, kości, wątroby i mózgu. Nie wymądrzam się, wiem jak to działa z autopsji. Sama jestem pacjentką onkologiczną. Otoczyłaś ją najlepszą opieką z możliwych, dawałaś jej miłość i poczucie bezpieczeństwa, Czy może być coś piękniejszego? Teraz obie z Sonią sobie biegają po tęczowych łąkach ale.... są Twoimi psimi Aniołkami. Wierze, że tak jest, choć ktoś mi kiedyś powiedział, że w moim wieku nie przystoi wierzyć w takie bajki. Niech sobie mówią co chcą. Kajuniu bądź szczęśliwa za TM razem z Sonią
  5. Cztery tygodnie temu rak zabrał mi moją Balbinkę. Nie rób sobie wyrzutów sumienia. Zrobiłaś wszystko co było możliwe. Guz pierwotny nie zabija, zabijają przerzuty. Nie wiesz od kiedy nosiła w sobie tykająca bombę, którą w niej rosła i rosła po to, żeby na końcu zabić.Te wycinane guzy świadczyły tylko o postępującym, rozsianym procesie nowotworowym. Próbowałaś za wszelką cenę rozbroić tę bombę ale niestety - na nią tak naprawdę nie znaleziono skutecznego leku. Z tego co napisałaś to była końcówka jej życia w ogromnym cierpieniu. Zdecydowałaś je przerwać i nie możesz mieć o to w żaden sposób do siebie pretensji. Moim zdaniem nawet gdybyś jej nie poddała zabiegowi sterylizacji to i tak choroba by ją rozłożyła w szybkim tempie. Dostała nagle jakiegoś paliwa i wszytsko potoczyło się lawinowo. Co było tym paliwem? nie wie nikt. Podobnie było z Balbinką. Zdrowiutki pisk, który nagle zaczął sobie od czasu do czasu pokasływać. Leczono ją przez miesiąc na zapalenie krtani zmieniając leki. Mimo to tryskała zdrowiem. Ten kaszelek jednak mnie martwił i poprosiłam kolejnego z wetów o pogłębienie diagnostyki. Rak nieoperacyjny nad tchawicą,dwa guzy. Wyglądało,że jeden jest pierwotny, drugi przerzutowy. Chemia nie wchodziła w rachubę,tego typu raki są oporne na chemie. Zastosowano leczenie paliatywne. Odeszła 20 dni od dnia diagnozy. Odeszła sama. Liczyliśmy, że zostanie z nami chociaż kilka miesięcy a stało się inaczej. Nagle drugi guz błyskawicznie zaczął rosnąć aż się rozpadł i zakończył jej życie. Wystarczyła doba. To nie Ty odebrałaś jej życie zastrzykiem, to ten sukinsyn rak. Ty pomogłaś jej przez to przejść i zaoszczędziłaś jej najgorszego. Trzymaj się cieplutko, wiem co czujesz, bo czuje się podobnie - czyli paskudnie z pustka woków chuć mam drugą sunię, która podobnie jak my bardzo tęskni za Balbinką. Soniu biegaj sobie zdrowiutka po tęczowych łąkach.
  6. Ja calutki czas oglądam zdjęcia, chce zabić tą pustkę, wmówić sobie,z ę ona jest w drugim pokoju. Zacieram tez obraz przed jje odejściem kiedy łapała szybko powietrze. Robię wszystko, żeby zapamiętać jej szczęśliwego pysia, jej cudne oczka. Dwbm rozmawiałam z lekarzami, z wetem, nie wiedzą dlaczego rak tak często atakuje i zabija nas i naszych pupili. Nikt go tak nienawidzi jak ja. Przeklinałam go zawsze a teraz przeklinam go każdego dnia ze zdwojoną siłą za siebie i za Balbinkę. Mój lekarz powiedział "gdybyśmy wiedzieli jaka jest przyczyna, dlaczego; to nauka by szybko znalazła skuteczny lek". Te teorie, którymi się nas karmi nie są wale takie oczywiste. Zgodnie z tymi prawidłami ja nie powinnam zachorować. Nawet genetycznie jestem czysta a jednak.
  7. Tymi samymi ścieżkami chodzimy z Zuzią i ..... oglądam się czy za mną idzie mąż z Balbisiątkiem. Nie mówimy "Zuzia idziemy na spacer" ale "dziewczynki idziemy na spacer". Cały czas mówimy tak, jakby ona nadal tu była. Balbiniu to 4 tygodnie naszego cierpienia. Ubiegłe lato.
  8. To jest ciężkie i będzie. Maluszki moje kochane- już nic nie jest takie jak było. PAMIĘTAM
  9. 3 tygodnie - czy warto je liczyć? Nie warto skoro boli i wiem, że będzie boleć bez względu na upływający czas. Oczywiście przestanie kiedyś mocno palić ale będzie; tak samo jak ta cholerna pustka. 10 lat, 6 miesięcy i 21 dni radości i szczęścia zamieniło się w ból, tęsknotę i pustkę. Tylko miłość się nie zmienia. Tak wyglądała pierwszego dnia, kiedy do nas trafiła. Pierwszy dzień w nowym domu, pierwsze wyjście na balkon. To miejsce było jej ulubionym. Chciałabym móc cofnąć czas do tego dnia. Tak wyglądała 3 tygodnie przed odejściem. Godzinę później była strzyżona. Oj mój kochany maluszku, coś ty nam zrobiła? Przecież to nie tak miało być, nie tak.
  10. Radku Zuzi też nie robiliśmy nigdy. Ta z kolei chce lekarza zeżreć jak robi jej echo serca a musi mieć robione regularnie.Trzymają tego małego skunksa 3 osoby. Jakby miała mieć robiony jeszcze brzuch to ni wiem co by się działo. Zuzka w przeciwieństwie do Balbinki jest histeryczką - tak określają ją weterynarze. Balbisia miała robione USG na 10,5 roku 2 razy bo miała duży brzuszek. To nie był też nasz wymysł, ale wet chciał się upewnić czy tam wszystko gra. Zawsze grało. Taka kontrola dla świętego spokoju. Była malutka, niskopodwoziowa i to był po prostu tłuszczyk. Kolejne dwa razy miała już po diagnozie raka i to tydzień po tygodniu. Trzecie miała mieć wykonane za 2 tygodnie. Te badania z kolei były obserwacją czy nie ma płynu i przerzutów. Nie było. Też sobie zadaje pytanie skąd tyle nowotworów wśród psów.
  11. Dziękuję Radku. Przeczytałam.
  12. dwbm z tego co wiem Balbinke nie bolało i dlatego nie miała włączonych środków p. bólowych i w tym wszystkim to jedyne pocieszenie. Ze względu na tuszę i dziwnie duży brzuszek miała wykonywane badania USG, nigdy nic się nie działo podejrzanego i z brzuszkiem do końca było ok. Nie powiem, że miała robione co rok, bo bym skłamała. Na te lata co była u nas miała robione 2 razy. Kolejne 2 w ciągu 3 tygodni już po diagnozie raka. Sprawdzali czy nie zbiera się tam płyn i czy nie ma przerzutów odległych. Fakt RTG miała robione dopiero podczas diagnozy. Ciągle się z tym nie mogę pogodzić i raczej nie pogodzę. Myślałam, że limita raka w rodzinie ja wyczerpałam. Ale jemu było mało, musiał dopaść i Balbinkę. dwbem współczuję Ci bardzo.
  13. Dziękuję Radku. Nasze sunie też ( na wszelki wypadek) są konsultowane. Jakoś ciężko uwierzyć w diagnozę jednego weta. Czasem uchodzimy za dziwolągów i przewrażliwieniowców ale nic sobie z tego nie robimy. Częściej wzywamy ich na wizyty domowe, bo to jednak mniejszy stres dla psa niż wizyta w gabinecie. Pilnujemy badań, kalendarza szczepień, żeby nas nic nie zaskoczyło. To my musimy trzymać na pulsie, bo przecież pies nie potrafi mówić. Balbinka też nie skarżyła się na nic, Matko... 1,5 godz przed... jeszcze ujadała na dźwięk dzwonka przy drzwiach. Ta nasza profilaktyka, baczna obserwacja psów nic nie dała. Zaskoczyło nas to po raz drugi i tyle.
×
×
  • Create New...