Abra, szczylków było 4, w lesie, znalazła je kobieta, która ma dziakę pod Różanem, dwóm znalazła dom, a nam (Tomkowi, bo ja pływałam kajaczkiem po Łotwie) dwa dała na przechowanie, bo wyjchała na 10 dni do Łodzi - ma odebrać je i szukać domu.
Ale byłaby wdzieczna za pomoc, z tym że ja jutro znów jadę na tydz. na Mazury z Agą.Watku nie zakładałam, poczekam na rozwój sytuacji.