Dzięki, dziewczyny, ze jesteście mi wsparciem. Ja tez myślałam, ze Zulka wzorem innych tymczasowiczów, z których większosć to były bardzo zastrachane istoty, weżmie przykład ze sfory. To stado 4 suczydeł przyjeło ją bez konfliktów, a że to małe suczki w jej wieku, to myślę sobie, bedzie ok. Ale w jej przypadku lepsze byłoby podobno sam na sam z włascicielem, ćwiczenia fachowe, nagradzanie, powolna systematyczna praca z psem.
Jedno jest dobre, ze Zulka nie gryzie (a mogłaby), nie załatwia sie w domu(to już jej przeszło), nie pędzi na dzwonek do drzwi z dzikim szczekaniem (jak Nusia-ratlerek), nie kopie dziur w ogrodzie (jak jamnisia-Pelasia), nie podgryza gości za łydki (jak Dalia-wiejska baba). Jej po prostu nie ma. W cieniu, boczkiem, z uśmieszkiem nieśmiałym...
Ona wcale nie przeszkadza, w sumie. Ale stan pogłowia psiego osiagnął absolutny limit, 5 domowych i Sonia w kojcu.
Każda bida, nawet Biały Piesek, przybłęduś, oddany sąsiadowi, ale wrócił, mieszka kątem u innego sasiada, a ja tylko wystawiam michę z żarciem na drogę dla niego. Nie mogę juz nic wziać tymczasowo.
I w tym jest kłopot.