Wracam dzieś ze szkolenia z Warszawy, wchodzę do domu, a tu na psotkanie wybiega i trójka moich suczek, i Lisia, i Gajanka z salonu...Mój mąż stwiedził, ze po pracy wypuscił ja z kojca i pobiegała, a potem siedziała pod drzwiami, więc ją zabrał do domu. "Niech sie socjalizuje" - Gajka to jego ulubienica, łasi sie do niego bardzo (poprzednia Mika sie go bała...)
Wiec mi sie tak marzy, zę jak Lisia znajdzie dom, to gajka zajmie jej miejsce i bedziemy jak kiedyś, psa tym czasowego mieć w domu, na kanapie, jak pan Bóg przykazał :)