YYyyyy, z wrażenia chyba sama zapomniałam mojego adresu :lol:
ale takie gwałtowne powiększanie stada, to owszem - i moja specjalność, chociaż największą wtopę zaliczyła wiele lat temu moja córa, która myślała, że wpuszcza naszego suka powróconego z ucieczki na spacerze, a za drzwiami stał obcy kot :evil_lol:
No i moje dziecko będąc samą w domu bez namysłu kota przywabiło, nakarmiło i pozwoliło rozwalić się na kanapie. I nie było siły się już kota pozbyć. A jak się pies zdziwił, jak już raczył wrócić do domu! :lol: Od tej pory z normalnej rodziny z jednym psem staliśmy się rodziną wariatów z różnym stanem zwierzyńca....